W P@JĘCZEJ SIECI

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 158 luty 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Kiedy myślimy o uzależnieniach, automatycznie przed oczami stają nam papierosy, alkohol, narkotyki. Każdy uzależniony wie, że wyjście z nałogu kosztuje wiele wysiłku, i stara się unikać sytuacji sprzyjających powrotowi do niego. Tymczasem istnieje uzależnienie, z którego w dzisiejszym świecie nie da się wyjść w stu procentach. Można je ograniczyć lub przekształcić, ale będzie ono zmuszało do balansowania na granicy już prawdopodobnie do końca życia. Co gorsza, wszyscy jesteśmy na nie podatni, z czego większość z nas w ogóle nie zdaje sobie sprawy. Najgorsze, że owo uzależnienie będzie prawdopodobnie przeznaczeniem naszych dzieci i wnuków. Już dzisiaj bowiem wielu młodych ludzi realną rzeczywistość woli zastąpić światem wirtualnym, który dobija się do nas przez wiele różnych mediów. Poznajcie (bez euforycznej przyjemności) „siecioholizm”!

WIECZNY ONLINE

Kto z nas nie zasypia z telefonem przy łóżku, kto nie nastawia w smartfonie budzika, nie sprawdza godziny, komunikatorów, portali społecznościowych, maili, najgorętszych newsów, aktualnej pogody, rozkładu jazdy, bieżących informacji?... Kto z nas nie robi zakupów w sieci, nie siedzi na czatach, nie gra online? Pewnie znajdą się tacy, którzy z internetu korzystają sporadycznie. Większość jednak spędza w nim dziennie parę godzin i to niekoniecznie w pracy, ale poza nią. Przeciętny Polak „siedzi” w internecie od trzech do pięciu godzin dziennie, co piąty internauta przekracza liczbę sześciu godzin! Tymczasem według specjalistów „siecioholizm” zbiera najlepsze żniwo, gdy w tygodniu w sieci spędzamy więcej niż 35 godzin – czyli średnio około (i więcej) pięciu godzin dziennie. Dodajmy, że dzięki urządzeniom mobilnym jesteśmy zazwyczaj ciągle online i w każdej chwili możemy dostać powiadomienie o tym, co się w (aż ciśnie się na usta – pajęczej, osaczającej, bez wyjścia) sieci dzieje podczas naszej chwilowej nieobecności na ekranie. Nawet jeśli nie spędzamy pięciu godzin dziennie na surfowaniu, to jesteśmy związani niewidzialną smyczą z wirtualnym światem, który zazwyczaj może nas w każdej chwili (nawet tej najmniej odpowiedniej) wywołać „do odpowiedzi”.

„Siecioholizm” to uzależnienie behawioralne, czyli dążące do poczucia przyjemności, euforii, zaspokojenia, ulgi poprzez powtarzanie jakichś czynności. Jak każde uzależnienie, z czasem staje się źródłem frustracji, zaburzeń emocjonalnych czy problemów w relacjach rodzinnych, społecznych. Uzależnienie od internetu w dzisiejszych czasach świetnie uzupełnia się z innym, choć równie nieznośnym – „fonoholizmem” (uzależnieniem od urządzeń mobilnych). Szczególnie dla młodego pokolenia dostęp do internetu o każdej porze i w każdym miejscu jest priorytetem – rozstanie się więc ze smartfonem może rodzić podobne emocje jak dla uzależnionych rozstanie z papierosem, kieliszkiem alkoholu czy dopalaczem.

Rodzaje uzależnień „internetowych”:

  • erotomania internetowa – surfowanie po sieci w celu znalezienia treści lub kontaktów związanych z pornografią i seksualnością,
  • socjomania internetowa – uzależnienie od portali społecznościowych, komunikatorów, czatów itp. przy jednoczesnych problemach w zawieraniu kontaktów społecznych w „realu”,
  • uzależnienie od sieci – wieczny, choć bezcelowy online w różnych obszarach internetu,
  • przeciążenie informacyjne – występuje przy nadmiarze zupełnie niepotrzebnych lub mało istotnych informacji.

DZIECIŃSTWO PRZED SZKLANYM EKRANEM

Cyfryzacja współczesnego świata jest dla nas naturalna. Postęp i technologia rzadko postrzegane są jako zagrożenie, szczególnie gdy ułatwiają życie. Tak właśnie jest z powszechnym dostępem do internetu – jest to dobrodziejstwo współczesności, które może zebrać okrutne żniwo przede wszystkim wśród najmłodszych użytkowników.

Już nie tylko telewizja, komputer, ale przede wszystkim smartfon i tablet znajdują coraz to młodszych wielbicieli, którzy zaczynają poznawać świat poprzez szklany ekran. Kilkulatki potrafią włączać ulubione aplikacje, małymi paluszkami odkrywają coraz to nowsze przestrzenie w wirtualnej rzeczywistości, zazwyczaj poświęcając się w niej zabawie i zabiciu nudy. Zamiast uczyć się świata na podwórku, na placu zabaw, z rówieśnikami, w ruchu – coraz więcej małych dzieci spędza długie godziny przy telewizorze, komputerze, smartfonie. Nie tylko oglądają bajki i grają w gry – niektóre piśmienne przedszkolaki wiedzą już, co to są portale społecznościowe czy czaty. Dzieci rosną coraz bardziej niespokojne, niecierpliwe, rozkojarzone, powszechne media zabijają ich wyobraźnię, blokują rozwój emocjonalny i społeczny. Jeśli w końcu uzależniają – takie maleństwo w wieku kilku lat musi zmierzyć się z nałogiem, za który w żadnym stopniu nie jest odpowiedzialne, a który będzie miał destrukcyjny wpływ na całe życie.

MŁODZI UZALEŻNIENI

Największym zagrożeniem objęci są oczywiście nastolatkowie. „Najgłupszy” wiek dzisiaj serwuje młodemu pokoleniu jeszcze inne niebezpieczeństwo, tak jakby tych tradycyjnych było mało – wplątanie się w pajęczą sieć wirtualnej rzeczywistości. Nie znajdując akceptacji w prawdziwym życiu, nie będąc w nim wystarczająco atrakcyjnym, nie spełniając się w nauce, pasji czy zabawie – młodzi gniewni przenoszą się w świat wirtualny, by być w nim kimś innym, lepszym, atrakcyjniejszym. Koniecznością jest nadążanie za rówieśnikami i ciągła obecność, ciągła aktywność. Próby wyłączenia się z sieci kończą się albo ogromną frustracją, albo wykluczeniem z różnych grup społecznych, nawet informacyjnych. Dodatkowo poza internetem świat dla młodzieży zionie niepojętą... nudą.

Zgodnie z wynikami badań przeprowadzonych przez Fundację Dbam o Mój Z@sięg oraz Uniwersytet Gdański młodzi nawet nie zdają sobie sprawy, jaką rolę w ich życiu grają smartfon i internet oraz co tracą, przedkładając życie w „wirtualu” nad „real”. Blisko 50 proc. nastolatków stara się być zawsze pod telefonem, a 45 proc. nie rozstaje się z nim nawet w nocy. 55 proc. korzysta z telefonu podczas lekcji w szkole, ponad 35 proc. – w trakcie posiłku z rodziną. Najmniej „święte” są spotkania ze znajomymi – prawie 80 proc. nastolatków surfuje podczas nich po sieci bez wyrzutów sumienia. 25 proc. młodzieży robi sobie jedno selfie w ciągu dnia, a aż 6 proc. aż kilkadziesiąt dziennie! Najbardziej jednak przeraża inna statystyka – ponad 50 proc. nastolatków kontaktuje się ze swoimi rodzicami poprzez urządzenia mobilne i portale społecznościowe, przebywając w tym samym czasie razem w… domu!

PRZYKŁAD PŁYNIE Z GÓRY

I w tym właśnie problem. Większość dzieci i nastolatków, które spędzają mnóstwo czasu w sieci, swoje uzależnienie może „zawdzięczać” rodzicom. Oto bowiem nie tylko brak czasu i kontroli wpływa na nielimitowane sesje internetowe potomków, ale także własne podejście do mediów. Rodzic, który je, zerkając w telefon, który siada wspólnie z rodziną – ale ze smartfonem w ręku – do obejrzenia filmu, który nawet w łazience spędza godziny z małym, prostokątnym przyjacielem, sam, często nieświadomie, zachęca do przebywania w świecie wirtualnym. Jeśli w końcu zaczyna się kontaktować ze swoimi dziećmi nie poprzez rozmowę, ale komunikatory czy społecznościówki, wówczas sam może sobie podziękować za zrujnowane życie rodzinne i relacje z dziećmi.

Co możemy zrobić? Przede wszystkim trzeba kłaść nacisk na oddzielenie świata wirtualnego od realnego. Dzieci i młodzież już wkrótce mogą mieć problem z realizacją podstawowych czynności, jeśli nie będą one wykonywane za pomocą internetu. Planuje się na poszczególnych szczeblach edukacji wprowadzić tematy związane z zagrożeniami, jakie niesie ze sobą nadmierne używanie urządzeń mobilnych oraz surfowanie po sieci. Tymczasem na razie największej edukacji wymagają rodzice, którzy bardzo często nie zdają sobie sprawy ze skali zagrożenia czyhającego na dzieci i młodzież. O uzależnieniu od sieci słyszeli chyba tylko nieliczni, swoje lęki kierując zazwyczaj na niewłaściwe korzystanie z portali społecznościowych, zamieszczanie intymnych treści czy ryzykowne kontakty zawierane w sieci.

Kiedy rodzi się „siecioholizm”?

  • ciągłe pragnienie lub wręcz konieczność korzystania z sieci,
  • problem w zakończeniu korzystania z internetu,
  • wydłużanie czasu korzystania z internetu,
  • złe samopoczucie w chwilach offline,
  • brak zainteresowania realnym życiem,
  • porzucenie lub ograniczenie pasji, przyjemności,
  • zaniedbanie relacji osobistych z otoczeniem,
  • spędzanie większości wolnego czasu w sieci,
  • zaniedbanie obowiązków szkolnych, rodzinnych, zawodowych,
  • zaniedbania w kwestii odżywiania i higieny, a także zdrowia,
  • brak świadomości, ile czasu spędzamy w sieci,
  • zerwanie kontaktów towarzyskich lub rodzinnych,
  • skłonność do agresji oraz rozdrażnienie podczas przebywania offline
  • generowanie konfliktów i kłótni, kiedy mowa o zbyt częstym korzystaniu z Internetu.

SZKLANKA WODY ZAMIAST?

Na uzależnienie od sieci narażona jest młodzież, studenci, bezrobotni, gospodynie domowe, osoby samotne... i każda inna osoba, która przestanie się kontrolować podczas korzystania z internetu. Najwięcej ofiar wirtualny tajfun zbiera wtedy, gdy to rodzic izoluje się od najbliższych ścianą ekranu. Chcąc uchronić innych od uzależnienia lub pomóc im wyjść z tego nieznośnego nałogu, najpierw warto więc popatrzeć na siebie.

Szklanka wody zamiast kilkugodzinnej sesji internetowej? To raczej nie zadziała. Jeśli jednak będziemy wdrażać kilkugodzinne, kilkudniowe odwyki od sieci, zastępując je wartościowym spędzaniem czasu, może się okazać, że świat wirtualny znajdzie konkurencję w staromodnych przyjemnościach. Przymusowy offline może się okazać wstępem do nowego życia – takiego, w którym czyta się książki, rozmawia się z mamą, babcią, tatą, dziadkiem, bawi się z siostrą czy bratem, chodzi się na spacery, na basen, gra w planszówki, lepi z plasteliny, wspólnie się gotuje, chodzi na kawę i ciastko, patrzy się drugiemu człowiekowi w oczy i uśmiecha się...

Internet jest koniecznością współczesnego świata i rezygnacja z niego na dłuższą metę byłaby głupstwem. Jeszcze większym głupstwem jest jednak pozwolenie wirtualnej rzeczywistości na zawładnięcie życiem naszym i naszych bliskich. Dlatego warto myśleć o mądrym i ograniczonym korzystaniu z dobrodziejstw technologicznych. Szczególnie wówczas gdy pokusa zerkania co pięć minut w ekran telefonu trawi nas od środka, a przebywamy pod obserwacją najmłodszych członków rodziny.

 

Ewelina Wolna-Olczak

Gazetka 158 – luty 2017


[Halina Sc1]W ramce

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: