BYĆ KOBIETĄ, BYĆ KOBIETĄ…

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 159 marzec 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

W Polsce Dzień Kobiet jest świętem o niewątpliwym rodowodzie socjalistycznym. 8 marca za PRL-u był dniem szczególnym. Na ulicach i w zakładach pracy można było spotkać panów masowo wędrujących z tulipanami i czekoladami pod pachą. Umęczone, urobione po pachy kobiety odbierały ów ukłon w stronę swej kobiecości z uśmiechem na ustach. Mając swoje prawa, godząc się na taką rolę społeczną, jaką wyznaczyła im historia, nie negowały swej pozycji. Zarówno ustrój, prawo międzynarodowe, jak i rozpędzający się feminizm powoli gruntowały ową kobiecą rolę w Polsce. Aż kobieta poczuła się pewnie.

Dzisiaj rzeczywistość przedstawia się nieco inaczej. Nie chodzi o to, że ustrój się zmienił, feministki rozpanoszyły czy że prawo z praktyką często niewiele ma wspólnego. W pojęciu kobiecości zmieniło się niewiele. Dużo złego przyniosły niestety ostatnie lata. Tulipan i czekolada nie wystarczają, żeby zamknąć paniom usta, dlatego 8 marca wiele z nich wyjdzie na ulice europejskich miast. W ramach protestu i by walczyć o swoje prawa wśród rozpędzającego się populistycznego nurtu, który zalewa dzisiaj Europę.

PIERWSZE KROKI EMANCYPANTEK

Zarówno w Polsce, jak w Europie proces emancypacji przebiegał w podobny sposób. Istniały różnice w latach, w środkach, ale poszczególne etapy wywalczane były według podobnego schematu. Od etapu, w którym kobieta nie miała żadnego wpływu na swój los, do momentu, aż sama zaczęła o sobie stanowić, w każdym z państw europejskich mija zazwyczaj ponad stulecie. W wielu krajach przejawy emancypacji pojawiały się trochę wcześniej niż połowa XIX w., ale w wielu do dzisiaj kobiety nie mają pełni praw – ograniczają je krzywdzące lub nieprecyzyjne zapisy w konstytucjach. Warto jednak zaznaczyć przede wszystkim te zdobycze, bez których dziś nie mogłybyśmy funkcjonować w pełni swej kobiecości.

  • Dostęp do wiedzy – w Polsce uniwersytety dla kobiet otwarto w 1894 r. (choć z ograniczonymi świadczeniami w porównaniu z męską edukacją), w Ameryce pierwsza absolwentka uczelni wyższej pojawiła się już w 1840 r.
  • Dostęp do władzy – w Polsce w 1918 r., choć w praktyce był on dość teoretyczny i taki pozostawał przez wiele dekad. Dopiero lata 90. XX w. nieco zmieniły stosunek kobiet i mężczyzn na ważnych stanowiskach oraz w Sejmie. Dostęp do zawodu prawniczego – sędzi – Polka uzyskała po raz pierwszy w 1929 r.
  • Dostęp do pieniędzy – własny majątek Polki mogły mieć dopiero po II wojnie światowej, gdy tymczasem w Wielkiej Brytanii ten przywilej zamężne kobiety uzyskały już w 1882 r.
  • Dostęp do urn – w Polsce w 1918 r. i na tle ówczesnej Europy było to stosunkowo wcześnie. Jednak Dunki i Norweżki głosować mogły już od kilku lat, a mieszkanki Nowej Zelandii – od końca XIX w.
  • Dostęp do wolności małżeńskiej – ustawowo w Polsce w 1921 r., a wolność tę stanowiło np. nieposłuszeństwo wobec decyzji męża, również na drodze prawnej. Inną wolnością było chociażby wybranie sobie małżonka nie-Polaka bez utraty obywatelstwa polskiego.
  • Dostęp do środków regulacji płodności – w Polsce produkcja tabletek antykoncepcyjnych zaczęła się dopiero na przełomie lat 60. i 70. XX w.; w tym czasie na Zachodzie zażywało je już kilkadziesiąt procent kobiet. Prawo do aborcji pojawiło się w Polsce częściowo w 1932 r. (jako konieczność medyczna), a aborcję „na życzenie” po raz pierwszy na świecie zalegalizowano w Japonii w 1948 r.

ŚWIATOWY GWARANT KOBIECOŚCI

Emancypacja końca XIX i początku XX w. była podwaliną pod najważniejsze dokumenty stanowiące o prawach kobiet. Już w połowie XX w. w większości krajów świata zaczęto je szczegółowo opracowywać i wdrażać w życie, dzięki czemu codzienność kobiet na wielu płaszczyznach znacznie się polepszyła. Do najważniejszych konwencji należy kilka, które są milowym krokiem w światowym, europejskim i polskim feminizmie.

Prawa polityczne kobietom należały się od 1952 r., a były to: czynne i bierne prawo wyborcze oraz prawo do piastowania stanowisk publicznych. Ich ratyfikacja w Polsce nastąpiła dwa lata później. Konwencja gwarantująca równe wynagrodzenie za tę samą pracę została opracowana w 1951 r., Polska przyjęła ją trzy lata później. W 1957 r. pojawiła się konwencja gwarantująca zachowanie obywatelstwa w przypadku małżeństwa z cudzoziemcem (w Polsce przyjęta dwa lata później). W 1962 r. opracowano również konwencję dotyczącą najniższego wieku małżeńskiego, zgody na zawarcie małżeństwa oraz rejestracji związków (ratyfikowanie przez Polskę dwa lata później). Dyskryminację zawodową prawnie ograniczał dokument z 1958 r. (przyjęty w Polsce trzy lata później), wyrównujący szanse na pracę wśród kobiet i mężczyzn. Jedną z najistotniejszych konwencji była ta gwarantująca poszanowanie wszystkich praw kobiet i likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet. Opracowana w 1979 r., już rok później weszła w życie w Polsce. Jej uzupełnieniem jest deklaracja o eliminacji przemocy wobec kobiet z 1993 r. Najwięcej kontrowersji wzbudza konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej z 2011 r. Polska ostatecznie ratyfikowała ją z zastrzeżeniami, ale aktualnie pojawiają się głosy o całkowitym wycofaniu się z jej zapisów.

W OBJĘCIACH MĘSKIEJ DOMINACJI

Wyżej wymienione konwencje, mimo że zalecane przez ONZ i liczne instytucje międzynarodowe, nie zostały ratyfikowane w wielu krajach świata. Nam wydają się dziś punktem wyjścia do rozważań na temat praw kobiet, tymczasem są państwa, w których nawet o te najbardziej oczywiste trzeba walczyć przez dekady, często z mizernym skutkiem. W większości z nich dominacja mężczyzn nad kobietami jest tak silna, że same poszkodowane nie będą w stanie wywalczyć własnych praw na drodze dialogu i reform.

Na pierwszy plan wysuwa się Arabia Saudyjska, w której stosuje się kary fizyczne za nieodpowiedni strój, a kobieta nie może prowadzić samochodu ani podróżować bez męskiego członka rodziny. Irańskie prawo dopuszcza ukamienowanie kobiety za cudzołóstwo, wymaga zgody męża na aktywność zawodową, wyklucza kobiety z polityki. W Sudanie prawnie dopuszczona jest przemoc domowa, zamążpójście i rozpoczęcie współżycia nie mają określonej dolnej granicy, kobiety są okaleczane w miejscach intymnych i nie mają praw w małżeństwie, w przypadku rozwodu, jak też prawa do dziedziczenia. Nagminne okaleczanie genitaliów kobiecych występuje też w Somalii, gdzie przemoc seksualna nie ma żadnych granic, a kobieta żadnych praw. W Jemenie można zabić „rozwiązłą” kobietę bez większych konsekwencji, poza tym kobietom odmawia się prawa do majątku, do szkół, do wynagrodzenia, kredytu, mieszkania. W Syrii masowo stosuje się gwałt i tortury na kobietach jako taktykę wojenną. Chinki nadal doświadczają problemu regulacji narodzin, a zabójstwa żeńskich płodów i noworodków są na porządku dziennym. Peruwianki powoli uwalniają się od zmory przymusowej sterylizacji, na którą zostały politycznie skazane. Mieszkanki Brunei w dalszym ciągu nie mają praw wyborczych. I tak dalej, i tak dalej. Aż chciałoby się rzec: Cóż też te Europejki wymyślają, że źle im w tej wygodnej i dostatniej kobiecości, która prawnie oferuje im przecież prawie wszystko. I właśnie o to „prawie” chodzi…

WCHODZĄC Z BUTAMI DO ALKOWY

Niestety, przykładów łamania praw kobiet lub ich błędnej interpretacji jest obecnie w Europie wiele. I prawdopodobnie będzie ich jeszcze więcej, bo do głosu coraz częściej dochodzą populiści, którym zazwyczaj jest nie na rękę, by kobieta była wyzwolona. Nie będą jej oczywiście katować torturami, wykorzystywać seksualnie, okaleczać. Stworzą taki świat, w którym stanie się ona na powrót dyskryminowana (choć jeszcze w pełni dyskryminowana być nie przestała), na powrót obejmie rolę matki-gospodyni-żywicielki (choć jeszcze w pełni się od tego stereotypu nie uwolniła), na powrót będzie gorsza w życiu politycznym, w pracy, na uczelni, na ulicy, w aptece (choć jeszcze nie zdążyła się w pełni nacieszyć byciem „na równi”). W ostatnich dekadach w Europie i na świecie zdziałano bardzo wiele w dążeniu do równouprawnienia kobiet, ale aktualne trendy w polityce mogą to łatwo zdmuchnąć.

Dlaczego kobiety wychodzą ponownie na ulice? Powodów jest multum. Wiele z nich dotyczy spraw bez wątpienia intymnych, które nie powinny w ogóle podlegać publicznej dyskusji. Weźmy chociażby prawa reprodukcyjne kobiet w Polsce – coraz bardziej się je ogranicza, a kobiety pozbawia możliwości wyboru. In vitro – naturalna i intymna potrzeba macierzyństwa zostaje zmiażdżona przez zaniechanie refundacji leczenia. Antykoncepcja doraźna pozostaje tylko w przypadkach „na receptę”, co może skutkować licznymi niechcianymi ciążami, szczególnie wśród młodych kobiet. Zamieszanie wokół prawa aborcyjnego też nie wróży niczego dobrego. Jego zaostrzenie odbierze wielu kobietom szanse na udane macierzyństwo i skaże je na traumę związaną z donoszeniem przegranej ciąży lub porodem skazującym noworodka na śmierć. Opieka okołoporodowa straci wskutek nieprzemyślanej ustawy wypracowywane przez lata standardy, dzięki którym rodzącej nie można było odmówić szklanki wody lub wygodnej pozycji do ostatniej fazy porodu. Rezygnacja z rzetelnej edukacji seksualnej dotknie szczególnie dziewczynki i młode dziewczyny – z powodu braku fundamentalnej wiedzy będą popełniać błędy, których od lat już udawało się w szerszej skali unikać. To tylko kilka przykładów z jednej dziedziny, z jednego państwa i z przeciągu jednego roku. Kilka przykładów – i tak wiele ograniczeń w prawach kobiet.

DZIEŃ ŻYCZEŃ

Tymczasem kobieta kobiecie nie zawsze kobietą. Jak się okazuje, bardzo często zastrzeżenia do „rozluźnienia” praw dotyczących kobiet i kobiecości mają… same kobiety. I to nie na Bliskim Wschodzie, nie w Ameryce Południowej, nie w południowej Azji, ale tu, w Polsce, Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoszech… Pomimo wieloletniego ugruntowywania swej pozycji społecznej i politycznej wiele kobiet – czy to z pobudek religijnych, rodzinnych czy emocjonalnych – chętnie wróciłoby do patriarchalizmu. Czyli – męskiej dominacji.

Z okazji Dnia Kobiet życzmy więc kobietom wytrwałości w dążeniu do swoich praw, do równouprawnienia, do szczęścia. Życzmy paniom dobrego prawa, życzliwego im, ich potrzebom, nadziejom, pragnieniom. By kobiecość miała szansę – i prawo – w każdej kobiecie w pełni rozkwitnąć.

 

Ewelina Wolna-Olczak

Gazetka 159 – marzec 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: