KOBIETY W MĘSKIM PRZEBRANIU

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 159 marzec 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Dziś kobiety zawodowo realizują się na różnych polach i w zasadzie mogą być, kim chcą. Ale przez wiele wieków miały zamknięty lub bardzo ograniczony dostęp do nauki, zwłaszcza na uniwersytetach, oraz do wyboru zawodu. Dlatego też uciekały się do jedynej możliwości – ubrane w męski strój i przybrawszy męską tożsamość, mogły osiągnąć to, co w ich czasach było dla kobiet zakazane. Jednak za realizację marzeń wbrew obowiązującym prawom ponosiły wysoką cenę – nawet życia.

W SPODNIACH

Powodów, dla których kobiety przestawały nosić suknie i wkładały spodnie, było wiele. W przypadku George Sand wynikało to z przekory w stosunku do mieszczańskich zasad społecznych i było wyrazem emancypacji i twórczej wolności. Pisarka jako jedna z pierwszych kobiet publicznie paliła papierosy i używała dość mocnych wyrażeń. Żyjąca w tym samym czasie malarka Rosa Bonheur musiała otrzymać zgodę z prefektury policji na noszenie spodni. Powód jej wyboru był bardzo prozaiczny – noszenie męskiego stroju ułatwiało jej studiowanie anatomii zwierząt. Z kolei żyjąca pół wieku później Maria Rodziewiczówna – autorka takich powieści jak „Między ustami a brzegiem pucharu” czy „Lato leśnych ludzi” – zrezygnowała z falbaniastych sukien i długich włosów po objęciu w wieku 17 lat pieczy nad rodzinnym majątkiem. W taki sposób mogła wymóc na innych posłuch dla siebie jako młodego zarządcy. Damskie ubrania były też dla niej niezbyt wygodne przy wypełnianiu nowych obowiązków. Męski żakiet stał się jej ulubionym strojem, który nosiła do końca życia.

Te i inne kobiety, postępując w ten sposób, narażały się na utratę dobrego imienia lub na miano ekscentryczek, ale przynajmniej nie na utratę życia, jak jeszcze kilka wieków wcześniej…

GŁÓD WIEDZY

Trudno w to dziś uwierzyć, ale wstęp na uniwersytet był kobietom zabroniony pod karą śmierci. Tym bardziej docenić możemy odwagę tych dziewcząt, które zdecydowały się studiować. Każdy pewnie słyszał o Nawojce. Ta zdolna dziewczyna, żyjąca w XV w., była córką burmistrza Dobrzynia nad Wisłą lub też rektora gnieźnieńskiej szkoły parafialnej. W dniu swego ślubu uciekła po kryjomu do Krakowa, gdzie zjawiła się jako Jakub (lub Dominik). Studentką, oczywiście w męskim przebraniu, była bardzo dobrą, bez problemu zdawała kolejne egzaminy. Wynajmowała oddzielny pokój, by jej nie zdemaskowano. Jednak prawda wyszła na jaw i dziewczynie groziła śmierć. Przed sądem rektorskim zeznała, że podała się za mężczyznę z miłości dla nauki – by móc studiować. Ponieważ była zdolnym studentem o nieposzlakowanej opinii i cieszyła się sympatią profesorów, została skazana „jedynie” na dożywotni pobyt w klasztorze… Pierwsze kobiety zaczęły studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim dopiero w 1884 r.

Zofia Stryjeńska – wybitnie utalentowana malarka dwudziestolecia międzywojennego – mogła artystką nigdy nie zostać. W jej czasach bowiem studiować malarstwo mogli tylko mężczyźni. Jednak dla rezolutnej i utalentowanej młodej dziewczyny i taka przeszkoda była do pokonania. Skoro takie były ówczesne wymogi, należało stać się mężczyzną. Stryjeńska sprokurowała sobie fałszywą tożsamość. Zaopatrzona w dokument brata na nazwisko Tadeusz Drzymała, zdała egzamin na Akademię Sztuk Pięknych w Monachium – znalazła się wśród czterdziestu osób wybranych z dwustu zdających. Po roku musiała jednak opuścić uczelnię, a właściwie uciec, bo pojawiły się plotki, że jest hermafrodytą. Koledzy z roku chcieli ją rozebrać, by przekonać się o jej płci… Później Stryjeńska użyła męskiego kamuflażu jeszcze raz w swoim życiu. Napisała poradnik savoir-vivre’u pod nazwiskiem prof. Hillar.

SPEŁNIĆ MARZENIA

Charlotte Brontë ukrywała siebie i swoje siostry pod męskimi pseudonimami. Jako Currer, Ellis i Acton Bell opublikowały w zasadzie wszystkie swoje dzieła, począwszy od tomików poezji po „Dziwne losy Jane Eyre” i „Wichrowe wzgórza”. Wydaje się nawet, że mistyfikacja sięgała jeszcze głębiej i że to Charlotte Brontë była jedyną autorką powieści przypisywanych do dziś jej siostrom. Ale cel miała jasny – chciała, aby wydawcy i krytycy literaccy ocenili obiektywnie jej talent pisarski, żeby zobaczyli w niej autora, a nie kobietę. Tym bardziej że w jej epoce, jak i wcześniej, naczelną rolą kobiet była rola żony i matki. Kobietom odradzano zajmowanie się pisaniem, bo to odciągało od obowiązków domowych. W początkach swej literackiej kariery Charlotte posłała swoje wiersze do poety Roberta Southey z prośbą o ich ocenę. W odpowiedzi otrzymała list, w którym mogła przeczytać, że „literatura nie może być życiowym zadaniem kobiety i być nie powinna”. Takie były wtedy zapatrywania na rolę kobiet w społeczeństwie. Dlatego też, ukrywając się pod męskim nazwiskiem, jako autor powieści mogła być odbierana na równi z piszącymi mężczyznami. Literaturę tworzoną przez kobiety uważano bowiem za mniej poważną i traktowano albo zbyt lekceważąco, albo zbyt pobłażliwie.

Margaret Bulkley 43 lata pracowała zawodowo jako chirurg. W pracy była znana jako James Barry, bo tylko udawanie mężczyzny umożliwiło jej uprawianie tego zawodu w czasach, gdy żyła – urodziła się pod koniec XVIII w. Jako kobieta nie mogłaby studiować medycyny na uniwersytecie w Edynburgu, więc zmieniła płeć, choć tylko na papierze. Po ukończeniu studiów miała wyjechać do Ameryki Południowej i tam podjąć pracę już jako kobieta. Niestety nic z tych planów nie wyszło i Margaret Bulkley musiała pozostać w męskim przebraniu. Pracowała jako chirurg w armii brytyjskiej, m.in. w Indiach i w Ameryce Południowej. Opatrywała rannych w bitwie pod Waterloo. Była cenionym fachowcem – to ona jako pierwsza przeprowadziła udany zabieg cesarskiego cięcia, który przeżyła i matka, i dziecko. Akcentowała ważność utrzymywania zasad higieny i ulepszyła terapię ran u żołnierzy rannych na polach bitew. Jej sekret wykryto dopiero po jej śmierci, ale i tak pochowano ją jako mężczyznę.

POTOMKINIE AMAZONEK

Starożytne Amazonki były pierwszymi kobietami wojowniczkami. Ale w ciągu wieków nie brakowało odważnych kobiet, które szły w bój. Choć tożsamość Joanny d’Arc nie była tajemnicą, to na włożenie męskiego stroju musiała mieć pozwolenie od króla Karola VII i od duchownych. W więzieniu tuż przed egzekucją miała na sobie męski strój. Tutaj, jak i na polu bitwy, chronił ją przed molestowaniem i gwałtem. Jako młodziutka kobieta (umarła, mając zaledwie 19 lat) potrafiła walczyć jak doświadczony generał – uwolniła oblężony Orlean.

Powody, dla których panie wkładały zbroję lub mundur, były rozmaite. Francuzka Marie-Angélique Duchemin i Szwedka Elisa Servenius (po mężu Bernström) wyruszyły na pole bitwy za świeżo poślubionymi mężami. Pierwsza służyła w armii napoleońskiej, a druga walczyła w kampanii przeciw Rosji w 1809 r. Francuzka była córką i siostrą żołnierzy, co być może ułatwiło jej wcielenie się w tę rolę. Zdobyła nawet Order Legii Honorowej w dowód swych zasług wojennych. Z kolei Rosjanka Nadieżda Durowa zaciągnęła się do wojska w 1812 r. jako Aleksander Sokołow i została oficerem. Cesarz Aleksander I nagrodził ją za odwagę Krzyżem św. Jerzego. Napisała potem wspomnienia zatytułowane „Kawalerzysta – dziewica” oraz postulowała równouprawnienie kobiet.

Dorothy Lawrence postanowiła zostać żołnierzem, gdyż inaczej nie mogłaby pracować jako reporter wojenny. A właśnie wybuchła I wojna światowa. Do swej roli przygotowała się niezwykle starannie – nie tylko włożyła męskie ubranie i ścięła na krótko włosy, ale od zaprzyjaźnionych brytyjskich żołnierzy nauczyła się poruszać, chodzić i rozmawiać jak typowy żołnierz. Wtedy była gotowa wstąpić jako szeregowy Denis Smith do pierwszego batalionu okręgu Leicestershire i wyruszyć na front. Gdy po kilkunastu miesiącach służby jako mężczyzna została rozpoznana, osadzono ją w więzieniu i odesłano do Londynu z zakazem pisania o doświadczeniach wojennych. Ona jednak, mimo cenzury ministerstwa wojny, opisała swój pobyt na froncie.

KOBIETA – BOHATER

Emilia Plater to jedna z najbardziej znanych polskich kobiet żołnierzy. Jej historia opisana przez Adama Mickiewicza w wierszu „Śmierć pułkownika”, choć nie do końca odpowiada prawdzie historycznej, to przyczyniła się do stworzenia symbolu bohaterstwa kobiety walczącej o niepodległość. Na wieść o wybuchu powstania styczniowego Emilia próbuje zagrzewać do walki i przyłączenia się do powstania, ale jej odezwy nie są brane na poważnie. Jako kobieta nie ma dużej siły przebicia. Dlatego decyduje się włożyć mundur i obciąć włosy. Podobnie czyni jej towarzyszka Maria Prószyńska. Emilia Plater tworzy kilkusetosobowy oddział i przedziera się do Dyneburga, w którym adepci szkoły podchorążych obiecali dołączyć do oddziału. Po drodze stacza kilka potyczek z oddziałami rosyjskimi i zajmuje miasteczko Jeziorosy. Po jej udziale w bitwach pod Mejszagołą i Gabrielowem oraz w nagrodę za odwagę i umiejętność organizowania wywiadu generał Chłapowski nadaje jej tytuł kapitana i powierza honorowe dowództwo nad I Kompanią 25 Pułku Piechoty Liniowej, walczącej na Litwie. Stacza walkę m.in. o Kowno. Nie wytrzymuje trudów bitwy i wędrówki do walczącej Warszawy. Umiera 23 grudnia 1831 r., mając 25 lat.

W historii Polski jest o wiele więcej kobiet żołnierek. Jedną z nich jest Maria Piotrowiczowa, która walczyła w powstaniu styczniowym wraz ze swoim mężem – najpierw jako członek służby pomocniczej, a potem z bronią w ręku już w powstańczej czamarce, czyli odpowiedniku munduru. Zginęła w walce w czasie bitwy w okolicach wsi Dobra, broniąc oddziałowego sztandaru. Przed śmiercią od ciosów pik i szabel zabiła jednego kozaka, drugiego raniła, a pod trzecim zabiła konia. W tej samej bitwie walczyły i zginęły jeszcze trzy kobiety: Weronika Wojciechowska – służąca z Byszew, Antonina Wilczyńska – robotnica z Łodzi oraz Katarzyna, której nazwisko jest nieznane. Natomiast inna żołnierka, Anna Henryka Pustowójtówna, nie musiała przebierać się w męski strój, żeby zostać adiutantem gen. Langiewicza w czasie powstania styczniowego. Wystarczyła chęć udziału w walce i patriotyczna przeszłość (udział w antyrosyjskich demonstracjach). W trakcie bitwy pod Małogoszczą nie zawahała się przenosić rozkazów na pierwszą linię frontu, ponadto ratowała rannych powstańców, a także brała czynny udział w walce.

Kobiety, które wkładały męski strój po to, by zdobyć cele inaczej nieosiągalne, nie zawsze jednak znajdowały zrozumienie. Często narażały się na złośliwe komentarze i pomówienia o niemoralność. Dziś panie nie muszą wkładać męskiego ubioru, aby móc się uczyć czy wykonywać zawód, który jest ich marzeniem. Tylko od nich zależy, czy włożą spodnie czy sukienkę.

 

Sylwia Maj

Gazetka 159 – marzec 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: