WYWIAD Z PROF. JOANNĄ TOKARSKĄ-BAKIR

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 159 marzec 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Wywiad z prof. Joanną Tokarską-Bakir, autorką m.in. „Legend o krwi. Antropologii przesądu”, w której podejmuje temat przesądu popularnego w Europie, a żywego do dziś – „legend o krwi”, przypisującego Żydom tzw. mordy rytualne i profanacje eucharystii. Nowa książka badaczki, poświęcona pogromowi w Kielcach w 1946 r., ukaże się jesienią.

Spotkanie z prof. Tokarską-Bakir odbyło się 21 stycznia br. w ramach Uniwersytetu Trzech Pokoleń.

Czego dotyczył fascynujący wykład „Legendy o krwi”?

W czasie naszego brukselskiego seminarium, które współprowadziłyśmy z Agatą Araszkiewicz, miałam okazję wrócić do mojej książki „Legendy o krwi” (polska wersja 2008, wydanie francuskie w Albin Michel 2015). Jest to monografia europejskich korzeni legendy o Żydach, rzekomo profanujących hostie lub wyciskających krew z dzieci. Ten wątek folklorystyczny, który pochłonął wiele istnień, wciąż pokutuje w kilku regionach Polski, m.in. w Sandomierzu i Poznaniu. W sandomierskiej katedrze wisi ogromny obraz Karola de Prevot, przedstawiający scenę wkładania niemowlęcia do beczki z gwoździami, i wierni stojący pod chórem co tydzień mu się przyglądają. W Poznaniu wznawiane są broszury o złych Żydach, którzy ukradli i kłuli nożami hostie, których cierpienia też można oglądać na kościelnych malowidłach.

Czy mogłaby pani pokrótce opowiedzieć, skąd wzięła się ta książka?

Wzięła się z pytania, skąd w ludziach potrzeba wiary w te okrutne baśnie, dlaczego jesteśmy do nich tak przywiązani. Ważnym elementem książki było moje osobiste zetknięcie z łożyskiem mitu w czasie wyprawy etnograficznej do Sandomierza w roku 2005, na którą pojechałam z grupą czterdzieściorga studentów. Wybraliśmy się sprawdzać, czy ludzie znają tę legendę i co o niej sądzą. Wszyscy sądziliśmy, że na pewno nic z niej nie pozostało, mieliśmy nawet jakieś zapasowe kwestionariusze. Ale okazały się zbędne. Wątek hulał niemal w każdej rozmowie w terenie.

Żywotność legend o krwi przypomina trudności ze zwalczaniem scenariuszy spiskowych: z logicznego punktu widzenia nie można udowodnić negacji, wykazać, że coś nie istnieje. A powodów, aby ludzie wierzyli w legendę o krwi, jest co niemiara, i ciągle pojawiają się nowe. O tym jest moja książka.

Co się pani podobało podczas wykładu w Brukseli? W nieformalnych rozmowach wspominała pani o otwartości wyrażania wszelkich poglądów… Czy dowiedziała się pani czegoś ciekawego w powykładowych dyskusjach?

Byłam pod wrażeniem poziomu spotkania i otwartości słuchaczy, którym obca jest nasza krajowa autocenzura. W kraju przyjmuje ona dwie formy: lewica staje w obronie ludu, którego nie wolno krytykować, a prawica zarzuca opisującemu legendę brak patriotyzmu. Są jeszcze pseudopragmatycy, sugerujący, że mówienie wprost nie służy zmniejszaniu antysemityzmu. W Brukseli żaden z tych głosów się nie pojawił. Mnie osobiście najbardziej denerwuje ten nurt lewicowy, bo jest protekcjonalny i pełen pogardy dla ludu. Zresztą legenda nie jest wytworem ludu, lecz średniowiecznych elit. Lud tylko ją przechował. Przekaz podtrzymują duchowni, a więc również elity. Dodam, że jako badaczka nie zajmuję się zmniejszaniem czy zwiększaniem czegokolwiek, tylko zdaję sprawę z wyników badań.

W czasie wykładu opowiadała pani także dużo o pogromie w Kielcach, którego będzie dotyczyć kolejna książka. Czy mogłaby pani przybliżyć temat czytelnikom „Gazetki”?

Dwutomowa książka „Społeczny portret pogromu kieleckiego” ukaże się jesienią 2017 w Wydawnictwie Czarna Owca. Jej napisanie było możliwe dzięki otwarciu zasobów archiwalnych po upadku komunizmu. Pogrom kielecki był ostatnim pogromem Żydów w Europie Wschodniej. Pochłonął 42 ofiary i dwa razy tyle rannych. Osobliwość zdarzeń 4 lipca 1946 stanowiła spontaniczna, wspólna akcja cywili, komunistycznej milicji i wojska, a także zorganizowanych grup klasy robotniczej. W oczach pogromszczyków Żydzi, obwiniani o porywanie dzieci „na transfuzje”, o komunizowanie Polski i o dominację w jej powojennych władzach, byli groźnymi dewiantami, których „panoszeniu się” należało położyć kres. Wątek „transfuzji” stanowił modernizację tradycyjnej legendy o krwi – stąd moje zainteresowanie tematem.

Książka została pomyślana jako history from below, uwzględniająca ignorowany przez historię polityczną społeczny kontekst pogromu. Szczegółowe informacje, zawarte w metryczkach protokołów przesłuchań ze śledztwa roku 1946, dostarczyły punktów wyjścia do kwerendy osobowej setek uczestników lub świadków zdarzeń. Dzięki temu odsłoniła się sieć społeczna stwarzająca „warunki możliwości” pogromu. Odkryłam dosyć niesamowite rzeczy w powojennych kieleckich instytucjach. I w przebiegu pogromu, o którym dotąd wiedzieliśmy bardzo niewiele.

Czy jest szansa, że zjawi się pani w Brukseli z wykładem poświęconym tematyce nowej książki? Dodajmy, że podobnie jak „Legendy o krwi”, pewnie niedługo zostanie przetłumaczona na język francuski.

Oczywiście, z wielką przyjemnością przyjadę ze „Społecznym portretem…” do Brukseli.

 

rozmawiała Anna Kiejna

Gazetka 159 – marzec 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: