MĘŻCZYZNA FEMINISTA?

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 160 kwiecień 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Jeszcze kilka lat temu zupełnie nie do pomyślenia byłoby użycie takiego słowa, i to wcale nie ze względu na fakt, że nie było wówczas mężczyzn zaangażowanych w sprawę walki i równe traktowanie kobiet i mężczyzn. Niechęć do takiej nazwy wypływała raczej z głębokiego przeświadczenia o tym, że feministki (i te walczące, i te bardziej pasywne) nie życzą sobie w swoich szeregach przedstawicieli płci przeciwnej. Ostatnie lata, czy może nawet lepiej – ostatnie miesiące pokazały, jak wiele kobiety i mężczyźni mogą zdziałać, stając razem przeciwko nierównościom i niesprawiedliwości.

Feminizm (termin pochodzący z języka łacińskiego, w którym „femina” oznacza po prostu „kobieta”) to ideologia, a także zestaw ruchów kulturowych, społecznych, politycznych i ekonomicznych, których głównym przeznaczeniem jest dążenie do równości kobiet i mężczyzn.

CO NAM ZOSTAŁO Z TYCH LAT…

Feminizm się zmienił, poszedł z duchem czasów, ewoluował. Wielu przestał odstraszać i śmieszyć, a zaczął interesować i zachwycać. Kobieta zaangażowana w życie społeczne i polityczne oraz w walkę o równe traktowanie przestała być przedstawiana jako rozwrzeszczana chłopczyca nienawidząca mężczyzn. Stała się damą, wykształconą i elokwentną. Wie, że dzisiaj, w świecie mediów, potrzeba czegoś więcej niż palenia biustonosza i zakładania spodni.

Kobiety wchodzą dumnie do polityki, siadają do stołu z najbardziej wpływowymi osobistościami, a wszystko po to, by lobbować na rzecz prawa kobiet do edukacji, odpowiedniej płacy, równych szans awansu. Nie chodzi już, tak jak to było w przypadku naszych babek, o prawo głosu, ale o to, by głos ten był równie ważny jak męski. Współczesne świadome feministki doskonale zdają sobie sprawę z tego, że kobiety i mężczyźni nie muszą być we wszystkim do siebie podobni – świat byłby doprawdy obrzydliwie nudny, gdybyśmy wszyscy byli jednakowi. Współczesnym feministkom chodzi o to, by obie płcie były jednakowo traktowane i żeby nie zdarzały się sytuacje, że mężczyzna i kobieta mający te same kwalifikacje i doświadczenie dostają różne wynagrodzenia. By w sądzie ojciec miał takie samo prawo do opieki nad dzieckiem jak matka, jeśli nie zachodzą żadne nadzwyczajne okoliczności.

Kobietom, pewnie tak samo jak mężczyznom, zależy na „równej walce”, w której do zwycięstwa potrzebne są umiejętności, determinacja i odwaga, a nie dobrze przekupiony arbiter. Aktorka Emma Watson w swoim wystąpieniu na zjeździe w siedzibie ONZ powiedziała, że feminizm nie jest synonimem nienawiści do mężczyzn, ale że jest to „wiara w to, że mężczyźni i kobiety powinni mieć równe prawa i możliwości”. A w jednym z ostatnich wywiadów dodała w odpowiedzi na ostrą krytykę, jaka spotyka ją ze strony innych kobiet, zarzucających jej, że nie jest w swoich przekonaniach prawdziwa: „Feminizm polega na dawaniu kobietom wyboru. Feminizm to nie kij do bicia kobiet. To wolność, swoboda, równość”. Wielu mężczyzn w ostatnich latach zdaje się podzielać to i podobne zdania.

BĄDŹ JAK IGGY

Ruch na rzecz praw kobiet powoli w niektórych krajach zaczyna zmieniać się w ruch na rzecz równości i sprawiedliwości, w którym mężczyźni zaczynają odgrywać bardzo znaczącą rolę. Głośnym echem w świecie mediów odbiła się kampania społeczna, w której główną gwiazdą był nie kto inny, jak Iggy Pop. „Ojciec chrzestny rock and rolla” ubrał się na tę okazję w sukienkę, chwycił torebkę i zapozował do zdjęcia, które opatrzono tekstem: „Nie wstydzę się ubrać jak kobieta, ponieważ uważam, że nie ma nic wstydliwego w byciu kobietą”. Kampania społeczna miała zwrócić uwagę na ciągle jeszcze obecne w społeczeństwie nierówności wynikające z płci, orientacji seksualnej, rasy czy wyznania.

Iggy nie wstydzi się kobiet, inni też nie powinni. Nie ma nic wstydliwego w byciu człowiekiem, a tym jesteśmy na pierwszym miejscu. Właśnie takich, zachrypniętych, twardych, mądrych i mocnych męskich głosów powinni słuchać młodzi chłopcy. Takich, a nie piskliwych, bełkotliwych wrzasków sfrustrowanych starców nawołujących do regulacji pensji ze względu na wzrost i siłę mięśni. Ci polityczni starcy, cierpiący na moralny i intelektualny uwiąd, zdają się zapominać, jak komicznie wyglądają w koszulach rozchodzących się na wielkich brzuchach. Dlatego TY, drogi chłopcze, mężczyzno, kawalerze, nie bądź jak stare capy, bądź jak Iggy, bądź męski, mądry i odważny – szanuj kobiety.

CZEGO SIĘ JAŚ NIE NAUCZYŁ…

Czy wy też jako dzieci słyszeliście od rodziców: „nie bądź baba, nie płacz”, „nie siedź jak chłop pod barem, wyprostuj się, dziewczynki tak nie siadają”? Wychowanie chłopców i dziewczyn bardzo często polega na kontrastach, stawianiu wzorów i ustawianiu dzieci przeciwko sobie. Oczywiście cel jest bardzo jasny – wprowadzenie młodego człowieka do społeczeństwa, danie mu odpowiednich narzędzi poznawczych, wpojenie mu symboli i postaw, dzięki którym będzie mógł lepiej (czy łatwiej) funkcjonować w danym społeczeństwie. Jednak efektem ubocznym takiego kontrastowego wychowania jest to, że chłopcy nie potrafią mówić o swoich uczuciach, i bardzo często to oni padają łupem depresji. Dziewczynki dostają zaś bardzo jasny komunikat, że jedną z ich najważniejszych funkcji jest ta reprezentacyjna.

Nie jest moją intencją krytykowanie takiego sposobu wychowania; sama wielokrotnie łapię się na tym, że patrzę na świat bardzo schematycznie. Chodzi mi raczej o to, żebyśmy wszyscy pamiętali, aby nie nastawiać chłopców i dziewczynek przeciwko sobie. Unikanie w obecności przedszkolaka stwierdzeń: „bo baby to głupie są” czy „taki niby męski, a ryczy jak panienka”, może przynieść wiele korzyści. Pokazujmy dzieciom, że płcie się różnią, ale nie generalizujmy, uczmy wrażliwości, uświadamiajmy, że człowiek to emocje, myśli, doświadczenia, uczucia. Ojciec powinien powiedzieć synowi, że płacz wcale nie musi świadczyć o słabości, matka powinna powiedzieć córce, że jej rolą nie jest jedynie dobre wyglądanie u boku męża, że ma prawo wyrażać swoje opinie i że są one równie istotne, jak te „męskie”.

W wychowaniu chłopców bardzo duży nacisk powinien zostać położony na naukę szacunku do kobiet. Powinniśmy pokazać im, że ich matki, siostry, babcie i przyszłe żony są równie ważne, że mają takie same prawa i obowiązki, że nie można ich traktować jak dodatku czy zła koniecznego, ale jak pełnoprawnego partnera, jak przyjaciela i kogoś godnego uwagi. Z drugiej strony trzeba też uświadomić dziewczynkom, że prawdziwy feminizm nie polega na nienawiści i walce, ale na dialogu. Dzieci powinny dostawać jasny komunikat – każda osoba zasługuje na szacunek bez względu na płeć, wyznanie, kolor skóry czy pozycję społeczną. Wpajanie im takiej oczywistości zagwarantuje im nie tylko odpowiednie maniery, ale także pomoże być w przyszłości dobrymi ludźmi.

I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE

Wiadomo nie od dziś, że ułudą jest świat, w którym wszyscy mają po równo, ponieważ na końcu zawsze pojawia się ktoś w czarnej wołdze, kto ma więcej i jest równiejszy niż inni. Zawsze jednak możemy starać się budować świat, gdzie panują jasne reguły, którym wszyscy podlegamy, gdzie przemoc domowa w stosunku do mężczyzn jest tak samo karana jak ta w stosunku do kobiet. Gdzie podczas rozmowy kwalifikacyjnej nie padają pytania o termin planowanej ciąży (swoją drogą: czy mężczyzn też się o to pyta?). Jeśli zapomnimy o wzajemnym obrzucaniu się błotem, a zaczniemy ze sobą rozmawiać, pomagać sobie i wzajemnie się wspierać, wówczas będziemy w stanie zbudować ten długo oczekiwany nowy wspaniały świat.

 

Anna Albingier

 

„Feminizmu nie lubią ignoranci, którzy nie mają pojęcia, czym jest feminizm, a na świat patrzą przez pryzmat stereotypów i uprzedzeń. Kiedyś wszystkich filozofów niemarksistowskich (nawet Arystotelesa) postrzegano w kategoriach burżuazyjnych, czyli zagrożeniowych. Brało się to ze strachu i ignorancji. Teraz może nie ma strachu przed feministkami, ale jest wielka ignorancja.”

prof. Magdalena Środa

Gazetka 160 – kwiecień 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: