O NAŁOGACH Z DZIECKIEM

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 160 kwiecień 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Czasem zaciągasz się papierosem, by rozładować napięcie, do kolacji serwujesz sobie lampkę wina, a w weekend relaksujesz się przy drinku. Nie widzisz w tym nic złego, dopóki nie przychodzi moment na poważną, dorosłą rozmowę z potomkiem. Bo jak zabronić mu palenia, gdy widział cię z fajką? Dlaczego uparcie tłumaczysz mu, że alkohol zabija komórki nerwowe, skoro na własne życzenie serwujesz sobie trutkę? I jak wyjaśnisz nastolatkowi katastrofalne skutki sięgania po narkotyki, kiedy w mediach toczy się zażarta dyskusja o leczniczych właściwościach marihuany? Co można? Czy co za dużo to już niezdrowo?

ZAGAJENIE TEMATU

Uzależnienie jest stanem nabytym. To zaburzenie zdrowia psychicznego lub fizycznego. Występuje wówczas, gdy mamy do czynienia z przymusem zażywania psychoaktywnej substancji chemicznej lub utratą kontroli nad wykonywaną czynnością. Termin może dotyczyć narkomanii (uzależnienia od narkotyków), lekomanii (od leków), alkoholizmu (od alkoholu) lub nikotynizmu (od papierosów). Stosuje się go także w przypadku nałogowego korzystania z gier hazardowych i gier karcianych, jak również wtedy, gdy sprawa dotyczy kompulsywnych zakupów. Obsesja, osłabienie woli, samooszukiwanie i samousprawiedliwianie się – to tylko niektóre z objawów. Jeśli zachowanie dziecka wzbudza w tobie niepokój i obawy lub gdy widzisz zagrożenie wypływające z otoczenia, poproś je o rozmowę. Każdy nałóg należy nazwać po imieniu i nie bać się konwersacji na jego temat.

GRA, AŻ SIĘ DOIGRA

Jeśli jesteś rodzicem dziecka w wieku przedszkolnym, temat nałogów często odkładasz na później, bo wiesz, że maluch nie ma dostępu do używek i przed tobą co najmniej kilka lat luzu. Tymczasem pierwsza lampka ostrzegawcza powinna zapalić ci się w momencie, kiedy potomek niespokojnie wierci się przy obiedzie i tylko wypatruje chwili, gdy będzie mógł czmychnąć przed ekran komputera. Jeśli po odmowie włączenia konsoli następuje dzika awantura, rozpacz i histeria, to znak, że twój kilkulatek zaczyna wpadać w szpony uzależnienia, a stąd powrót jest trudny.

Już na tym etapie dorastania uświadom mu, że nie zawsze musi grać w gry, nie zawsze musi oglądać telewizję i nie zawsze musi mieć pod ręką elektroniczny gadżet. Wytłumacz, że nie trzeba posiadać nieograniczonego dostępu do sieci. Prawdziwe życie toczy się w realu i ma się nijak do tego, czym zaśmiecamy głowę, popadając w elektroniczną paranoję. Zapytaj malucha, jakie ma zainteresowania – jeśli poza słowem komputer nie poda innej odpowiedzi, już wiesz, że jego świat sprowadza się do bezdusznego pudła, które dostarcza wyłącznie sztucznie wykreowanych emocji.

Zastanów się, ile czasu dziecko spędza na zabawach z rówieśnikami, a ile poświęca wyimaginowanym przyjaciołom z gier. Internet pożera czas, więc często już uczniom szkoły podstawowej brakuje go na poszerzenie kręgu znajomych i podtrzymanie poprawnych z nimi relacji. Ustal z dzieckiem limit czasowy – może okazać się, że oboje straciliście kontrolę nad zegarkiem i nie macie nawyku świadomego ustalania planu dnia. Wypróbuj trik z budzikiem sygnalizującym zmianę sposobu spędzenia czasu wolnego (zachęcaj do spacerów na świeżym powietrzu, czytania książek lub komiksów, wspólnych posiłków i do zwykłych rozmów o troskach dnia codziennego). Jednocześnie przeprowadź małą rewolucję, ustawiając wszystkie sprzęty elektroniczne w salonie tak, by każdorazowe korzystanie z nich odbywało się pod twoim czujnym okiem.

Uzależnienie od komputera, gier i internetu może mieć różne podłoże. Obserwuj, w jakich momentach potomek ucieka w wirtualny świat. Być może jest to dla niego sposób, by zapomnieć o kłopotach w szkole. Powtarzaj mu do znudzenia, że z każdym lękiem czy zapytaniem może udać się do opiekuna. I jak we wszystkich dziedzinach, tak i tu bądź przykładem. Nie popadaj w gadulstwo przez telefon – dziecko bardziej potrzebuje dialogu niż rozplotkowana przyjaciółka. Jeśli przeglądasz strony internetowe, skup się na tych wnoszących w twoje życie głębsze wartości – odzyskany czas poświęć na drobne przyjemności. Jedząc, wpatruj się w talerz i smakowite danie, a nie w ekran telefonu. Nie panikuj, gdy przestał w domu działać internet, bo istnieje małe prawdopodobieństwo, że właśnie omija cię wydarzenie o skali lądowania na Marsie. Pokaż dziecku, że technologia to gadżet, a nie element naszego organizmu. Gdy nałóg malca zakrawa na większą skalę, zgłoś się z problemem do nauczyciela lub psychologa szkolnego.

Funkcjonujemy w skomputeryzowanym świecie, więc nie ma opcji bezwzględnej izolacji od telefonu komórkowego czy portali społecznościowych. Wirtualna przestrzeń to nie jest samo zło; to całkiem przydatny wynalazek cywilizacji – o ile wiemy, jak rozsądnie go eksploatować. Bo rozwiązaniem problemu jest nie tyle rezygnacja z elektronicznych przyjemności, co nauka racjonalnego korzystania z ich. Posiadanie tabletu nie jest przyczyną euforii – do euforii mogą prowadzić treści, jakie w nim dziecko odnajduje. Naucz potomka życia poza szklanym ekranem. Podsuń mu równie pasjonujące opcje! Najważniejsze, by potencjał wynalazków technologicznych wykorzystywać w produktywny sposób, tak by stały się pomocnym narzędziem w życiu, a nie prowadziły do uszczerbku w zdrowiu psychicznym i fizycznym.

O JEDEN PROMIL ZA DALEKO

Może ci się wydawać, że z alkoholem twoje maleństwo spotka się dopiero podczas gimnazjalnych wycieczek szkolnych lub na imprezie u kolegi z liceum. Nieprawda! Już u cioci na imieninach przedszkolak obserwuje uważnie, co z taką zaciętością nalewają sobie do szklanic wujkowie, i pewnie zastanawia się, jak ten tajemniczy płyn ma się do humorów, które im zaczynają po czasie dopisywać. Kilkulatkowi zapewne też nie umknie uwadze fakt, że w każdy piątek sąsiad wraca po pracy wahadłowym krokiem i z impetem dobija się do własnych drzwi. Wiek inicjacji alkoholowej obniża się z roku na rok! Sedno w tym, że nie wiesz, co maluchowi w głowie świta, w jaki sposób odbiera podobne zachowania społeczne, jaką ma wiedzę na ten temat (wyniesioną np. ze szkoły lub podwórka) i jakie wyrobił sobie poglądy.

Alkohol to nie temat tabu. Możesz być abstynentem, ale nie uchronisz malca przed nachalnymi reklamami telewizyjnymi czy grafikami w gazetce promującej osiedlowy supermarket. Wytłumacz mu, co to jest silna wola i jak ją wykorzystać w życiu, by w odpowiednich momentach umieć powiedzieć sobie i innym stop. W kwestii używek najważniejsza jest umiejętność podejmowania właściwych decyzji. Całkowity zakaz spożywania alkoholu nie jest kluczem do sukcesu, bo zakazany owoc najlepiej smakuje. Jeśli zamkniesz przed nastolatkiem barek na cztery spusty, on i tak znajdzie do niego dostęp. Jeśli natomiast będziesz otwartym rodzicem (czujnym, ale nie despotycznym!), śmiało wyłożysz swoje doświadczenia i przekonania, twój potomek tak szybko nie wpadnie w tarapaty, gdy stracisz go z rodzicielskich oczu. Kontroluj sposób prowadzenia waszej rozmowy, a nie będziesz musiał kontrolować w przyszłości działań nastolatka.

W rozmowie o zaglądaniu do kieliszka zachowaj równowagę – nie demonizuj zagadnienia, określając alkoholików niewybrednymi epitetami, ale też nie rób z wódki żartów, przytaczając rodzinne anegdoty na temat nietrzeźwych kuzynów pląsających po stołach. Nie bądź moralizatorem, nie prowadź bezdusznego monologu, nie łajaj na zapas i nie popadaj w skrajności! Nie wymuszaj na dziecku obietnic, ale poproś, by działało rozsądnie i zgodnie z własnym sumieniem. Włącz je do dyskusji i zachęcaj do samodzielnej refleksji. Już teraz życzliwie przyuczaj je do życia wśród pokus i przewiduj konsekwencje. Paradoksalnie, rozmowa na tak ważki temat jest łatwiejsza z dociekliwym (i bazującym na teorii) maluchem niż ze stanowczym (i lubiącym doświadczać empirycznie) kilkunastolatkiem.

MAGICZNE ZIOŁA

Na rozmowę o narkotykach nigdy nie jest za wcześnie, ale często jest już za późno. Kilkulatkowi nie ma potrzeby tłumaczyć zawiłego rozgraniczenia na narkotyki miękkie i twarde, ale warto mu uzmysłowić, że mogą one przybierać różne postacie – od tajemniczego proszku, zagadkowej tabletki, po zachęcające cukierki. Nacisk połóż na kontakt z nieznajomymi osobami, które pod pretekstem nawiązania przyjaźni mogą oferować podobne frykasy. Uprzedź go, by pod żadnym pozorem nie częstował się słodyczami od obcych.

Gimnazjaliście takie informacje nie wystarczą. Tu powinieneś sam zagłębić się w temat i w razie wątpliwości służyć wyjaśnieniami. Podlotka przede wszystkim chroń przed rówieśnikami. W wielu środowiskach istnieje moda na narkotyki, dlatego tak ważne jest uprzedzenie nastolatka, że nie tędy droga, by zjednać sobie grono kumpli. Poznawaj znajomych dziecka i zapraszaj ich do waszego domu. Nie wcielaj się w rolę wyluzowanego rodzica i nie przesiaduj w pokoju razem z młodzieżą. Już sama twoja bezpośredniość będzie sygnałem, że wasza rodzina jest bezpiecznym schronieniem. Bądź zawsze otwarty na rozmowę i szczery do bólu. Jeśli sam próbowałeś narkotyków, nie bajeruj, że było inaczej. Niemniej jednak zawsze podkreślaj zgubne skutki narkomanii – to śmiertelna trucizna. Dziecko musi wiedzieć, że każdy narkotyk może powodować uzależnienie!

Kwestia sięgania po narkotyki i uzależnienia od nich to zagadnienie, które wraca jak bumerang. Im częściej będziesz podejmować rozmowy ten temat, nawiązując do obejrzanych filmów, przeczytanych książek czy wypowiedzi osób publicznych, tym szybciej pozbędziesz się sztywniarskiego tonu i bez skrępowania poprowadzisz kolejny panel dyskusyjny.

 

Nałogi sprowadzają się do bólu – psychicznego, fizycznego i społecznego. Żaden rodzic nie chce sprawiać dziecku przykrości. Zamiast po fakcie szukać ratunku u lekarzy, psychologów, terapeutów i farmaceutów, zastosuj profilaktykę w postaci uświadamiania. Tym sposobem nie dopuścisz do cierpienia.

Sylwia Znyk

Gazetka 160 – kwiecień 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: