MYĆ SIĘ CZY NIE MYĆ...

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 160 kwiecień 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Myć się czy nie myć… codziennie? – takie niemalże egzystencjalne pytanie zadaje sobie wiele osób, zdezorientowanych powtarzanymi od lat mitami i półprawdami na temat higieny. Mówi się, że zbyt częste mycie pociąga za sobą schorzenia związane z kondycją skóry – ale to samo można usłyszeć na temat zbyt rzadkiej higieny! Czy to, że w średniowieczu myto się od wielkiego dzwonu (a niektórzy święci nie myli się w ogóle przez całe życie) i to, że w XXI w. codzienny prysznic jest minimum higienicznego savoir-vivre’u, faktycznie ma wpływ na jakość naszej skóry, naszego zdrowia, długość życia? Czy częste mycie skraca życie?

PLUSY POD PRYSZNICEM, MINUSY W WANNIE

Warto zwrócić uwagę na to, jaka jest pierwotna rola mycia się i czy przesadną dbałością o czystość ciała nie wyrządzamy sobie więcej szkody niż pożytku. Mycie się ma na celu oczyszczenie skóry na całym ciele z brudu, który gromadzi się na nim podczas codziennych czynności. Usuwanie go prowadzi do usuwania bakterii. Dodatkowe korzyści płynące z oczyszczania ciała to przyjemny zapach, świeżość, miłe doznania związane z zażywaniem kąpieli bądź prysznica, chwila relaksu, refleksji. Co więc może być złego w codziennym, nawet kilkukrotnym w ciągu dnia szorowaniu ciała?

Przede wszystkim usunięcie z powierzchni ciała także tych pożytecznych bakterii. Dobroczynnych, dbających o równowagę, zapewniających odpowiednią ochronę i skuteczną blokadę. Pozbawieni tych pozytywnych przyjaciół wyrządzamy swojej skórze wiele przykrości w postaci podrażnień, suchości i przesuszenia, uczuleń, alergii, łuszczycy, trądziku…

Specjaliści coraz częściej zalecają rzadszą higienę całego ciała, ograniczono do dwóch-trzech razy w tygodniu (pojawiają się nawet wersje o jednej solidnej bombie kąpielowej w tygodniu), dzięki czemu naturalna warstwa ochronna skóry miałaby wrócić do równowagi i zapewnić ciału jak najlepsze nawilżenie, a także blokadę przed szkodliwymi czynnikami z zewnątrz. Zaleca się także krótki prysznic, a nie długie kąpiele w wannie, przy czym odradza się zbyt gorącą wodę i – przede wszystkim – nadmiar środków myjących, szczególnie tych o nienaturalnym (czytaj: chemicznym) składzie. Są jednak takie części ciała, które bez wyjątku domagają się codziennej wnikliwej pielęgnacji – stopy, miejsca intymne, pachy, pachwiny, twarz i szyja. Niektórzy badacze zalecają mycie ich nawet dwa razy dziennie.

Czy zatem codzienny prysznic jest zbrodnią wymierzoną w nasze bezbronne ciała? Jak się okazuje, jeśli nie katujemy się szkodliwymi żelami, mydłami, szamponami, a także nadmiernie gorącą wodą i długim pobytem pod prysznicem, to ta przyjemność wcale nas nie zabije, nie skróci życia, nie pogorszy drastycznie stanu naszej skóry. Nie zaszkodzimy sobie jednak na pewno także porządnym prysznicem tylko dwa razy w tygodniu – chociaż w upalne dni takie unikanie wody na pewno nie będzie przyjemne dla najbliższych…

NATURALNIE OD PIERWSZYCH CHWIL ŻYCIA

Sprawa wygląda jednak nieco inaczej w przypadku dzieci, a szczególnie noworodków i niemowląt. Chyba coś jest w powiedzeniu, że dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe. Im codzienna doza wody i mydła na pewno do szczęścia nie jest potrzebna, a wręcz przeciwnie – może bardzo zaszkodzić. Dziecko, rodząc się, nie ma żadnej bariery ochronnej i już w pierwszych chwilach życia zaczyna tworzyć tzw. płaszcz lipidowy skóry, który w przyszłości będzie chronił nie tylko skórę, ale i cały organizm przed szkodliwym wpływem otoczenia. Dlatego też dzisiaj nie zaleca się kąpieli noworodka przez pierwsze kilka dni, co jeszcze kilkanaście lat temu byłoby nie do pomyślenia. Przez pierwszy rok, a nawet dłużej, zaleca się myć dzieci tylko jeden lub dwa razy w tygodniu, przy czym miejsca narażone na szczególne zanieczyszczenia trzeba przemywać codziennie, a pupę przy każdym przewijaniu. Zaleca się także, aby maluchów nie oliwkować codziennie (ba, nawet w ogóle!), a środków nawilżających nie stosować poza szczególnie podrażnionymi miejscami na skórze. Do kąpieli poleca się używać emolientów, które ponoć najlepiej nawilżają i chronią delikatną niemowlęcą skórę.

W SZPONACH PRZEMYSŁU KOSMETYCZNEGO

Tym właśnie „niemowlęcym” trybem – dwie kąpiele w tygodniu i brak dodatkowego nawilżenia poza tym dozowanym przez własne ciało – mogliby też podążać dorośli, gdyby nie nadmierne umiłowanie czystości. My wprost uwielbiamy się myć! Mydlić, szorować, zdzierać martwy naskórek peelingami, balsamować, kremować, natłuszczać, masować… A rynek kosmetyczny aż kipi od wspaniałych środków, którymi możemy sobie poprawić jakość skóry, a w dłuższej perspektywie… skutecznie jej zaszkodzić. Wyszukane kosmetyki, pełne chemii i chwytliwych nazw, nie są niestety sprzymierzeńcami naszej skóry. Jest nim – w co trudno dziś uwierzyć – zwykłe, poczciwe mydło. Jeśli wybierzemy to o odpowiednim dla naszej skóry pH (między 5 a 7), zobaczymy, że kondycja naszego ciała nie będzie wymagała tony kremów, oliwek, balsamów, peelingów… Jeśli już chcemy używać specyfików o magicznych właściwościach, ograniczmy się do tych, których skład jest najkrótszy. A im częstsze kąpiele, tym kosmetyki powinny być łagodniejsze – najlepiej pozbawione zbędnych dodatków takich jak SLS (tanie detergenty w kosmetykach myjących), parabenów, substancji zapachowych, barwników.

Co ciekawe, najlepszym sprzymierzeńcem naszej skóry jest ona sama! Jak wykazano w badaniach, zdrowa skóra w ciągu doby może wytworzyć prawie 1 mg tłuszczów na 1 cm2, czyli około 13 g specjalnego balsamu nawilżającego na przeciętnej wielkości ciało. Taki naturalny balsam jest bogaty w fosfolipidy, skwalen, cholesterol, trójglicerydy oraz wolne kwasy tłuszczowe (działające przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo). I – co potwierdzono naukowo – zrezygnowanie ze sztucznego nawilżania przeciętnej, zdrowej skóry może w dłuższej perspektywie znacznie poprawić jej kondycję.

A co z rękami? Tutaj sprawa wygląda inaczej – według Światowej Organizacji Zdrowia odpowiednia higiena rąk może zredukować ryzyko zakażenia bakteriami o połowę, jednocześnie ograniczając epidemie i pole działania wielu wirusów. Więcej na ten temat w Gazetce nr 155 (październik 2016).

 

 

Ewelina Wolna-Olczak

Gazetka 160 – kwiecień 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: