SKRYWANE CIENIE MACIERZYŃSTWA

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 161 maj 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

O blaskach i radościach wynikających z posiadania dzieci mówi się często i zdecydowanie więcej niż o trudnościach napotykanych przez matki – zwłaszcza młode – w okresie intensywnej opieki nad potomstwem. Same kobiety zresztą bardzo niechętnie przyznają się do kłopotów, z którymi najczęściej starają się poradzić sobie same, niesłusznie wstydząc się własnych słabości i chwil zwątpienia.

WIELKA SAMOTNOŚĆ

O poczuciu osamotnienia młodych matek mówi się rzadko i niewiele, jakby problem ten wcale nie istniał. Tymczasem samotność kobiet zajmujących się potomstwem, zwłaszcza na pierwszym etapie jego rozwoju, to zjawisko coraz bardziej powszechne. Jego przyczyn upatruje się w rozpadzie więzi społecznych we współczesnych społeczeństwach, anonimowości wielkich miast, wyizolowaniu rodzin od dziadków i bliskich krewnych. Dawniej młoda mama była otoczona innymi kobietami z kręgu rodzinno-sąsiedzkiego, z którymi mogła porozmawiać i podzielić się rozterkami czy zapytać o ich doświadczenia. Obecność innych matek dawała jej poczucie bezpieczeństwa i wsparcie, którego obecne młode mamy szukają na forach internetowych wśród zupełnie obcych kobiet. Rozmowy w sieci jednak nie wystarczają i nie zaspokajają naturalnej potrzeby dzielenia się problemami, odczuciami i przeżyciami, których doświadczają świeżo upieczone mamy.

O braku kontaktów międzyludzkich i niezaspokojonej potrzebie komunikacji mówi Marta (l. 32), matka dwojga dzieci: – Nie mam komu powiedzieć, że czasami mam zwyczajnie dość. Wszystkiego. I dzieci, i męża, i teściów, i rodziców. Nie mam z kim pogadać o tym, że bywam najzwyczajniej w świecie wkurzona, bo jestem przemęczona. Bolą mnie piersi od karmienia małego, a przy dużym tracę cierpliwość, gdy godzinami wpatruje się w owsiankę zamiast ją zjeść. Są momenty, że mam ochotę wyjść z domu i wyjechać gdzieś daleko. Gdzie jest cisza, spokój, nikt niczego nie chce i o nic nie prosi. Gdzie nie ma nic do zrobienia, uprania czy ugotowania. Kocham swoje dzieci, ale dobija mnie ilość zajęć i ich powtarzalność. Każdego dnia to samo, jedynie czasem z dodatkowymi problemami, jak gorączka czy ból brzuszka. Nikt nie jest w stanie tego znieść na dłuższą metę.

Wypowiedź innej młodej mamy, Anity (l. 27), zawiera te same rozterki: – Nikt nie przygotowuje nas do tak wielkiego szoku, jakim jest pojawienie się na świecie dziecka. Całe dotychczasowe życie zostaje przewrócone do góry nogami. Koniec z wyjściami na miasto czy do kina, kawą z koleżankami. Zostajesz w domu sama z płaczącym noworodkiem, z którym spędzasz całe dnie kompletnie odcięta od świata. Znalezienie pięciu minut na ogarnięcie się to nie lada wyczyn. Jesteś sama, zupełnie sama przed długie miesiące. Sama z tysiącem drobnych rzeczy do zrobienia, ze swoim zmęczeniem po nieprzespanych nocach, ze swoją troską o małego człowieczka, którego dopiero poznajesz i nie wiesz, jak sobie poradzić, gdy pojawia się nowy problem. Tego akurat w szkole nie uczyli, a szkoda.

Należy wyraźnie odróżnić tego rodzaju macierzyńską samotność od depresji poporodowej, która także wiąże się z poczuciem pustki i osamotnienia, jednak powstaje na skutek działania innych czynników. Współczesne kobiety nie zawsze radzą sobie z ogromem obowiązków i odpowiedzialności, które na nie spadają. To właśnie, w połączeniu z odcięciem od świata i pozostawieniem samej sobie, powoduje u młodych mam lęk, bezradność i zagubienie. Rzadko która matka może bowiem korzystać z codziennego wsparcia innej osoby mogącej ją odciążyć i wesprzeć.

Brak pomocy i kogoś do rozmowy dotyczy w szczególności młodych mam na emigracji. Zdarza się, że w tym szczególnym, ale jednak trudnym okresie swojego życia kobieta, która staje się matką, mieszka w obcym mieście i obcym kraju, boryka się z nieznajomością języka i brakiem krewnych. Stąd tak ważne jest nawiązywanie kontaktów jeszcze przed porodem, poszukiwanie innych kobiet, które będą w jakikolwiek sposób pomocne w trudnych chwilach – choćby poprzez rozmowę czy udzielenie rady. Należy też pamiętać, że nie warto wstydzić się swojej samotności ani proszenia bliskich o pomoc. Nie ma nic złego w przyznaniu się do swojego osamotnienia przed mężem czy znajomymi. Dobrze też jest wyrwać się z codziennej rutyny i wyjść – zwłaszcza przy sprzyjającej aurze – z domu wraz z maluchem. Spacer po parku, kawa w zacisznej kawiarni, rozmowa z napotkaną osobą mogą zdziałać cuda.

UKRYTA DEPRESJA

Emocjonalne trudności, które napotykają młode mamy, mogą mieć różne natężenie. Od zwykłego smutku zwanego baby blues poprzez depresję poporodową i zaburzenia lękowe aż do zespołu stresu pourazowego. Najczęściej pojawia się baby blues, mogący z czasem ewoluować w znacznie cięższą formę, czyli depresję poporodową. Jakie są różnice pomiędzy tymi dwoma formami problemów emocjonalnych? Baby blues pojawia się wcześniej (2–6 dni po porodzie), trwa krócej (2–4 tygodni) i łagodniej przebiega. Młodej mamie brakuje energii, bywa rozdrażniona, płaczliwa, przygnębiona. Do tego dochodzi brak snu, zmęczenie i obawy o podołanie nowej, wymagającej roli. Szacuje się, że syndrom ten dotyczy od 50 do 80 proc. kobiet, które właśnie urodziły dziecko. Jest to więc zjawisko dość powszechne i naturalne.

Depresja poporodowa to znacznie gorsza przypadłość, która może być uwarunkowana genetycznie lub wynikać z zaistniałej sytuacji. Pojawia się później (2–6 miesięcy po porodzie) i objawia długotrwałą apatią, smutkiem, biernością, przygnębieniem, lękiem o nowego członka rodziny i jego zdrowie. Matka może stracić kontakt z dzieckiem i zainteresowanie nim. Ponadto może ją nękać brak snu, utrata apetytu lub nadmierne objadanie się, a także rozmaite bóle ciała oraz ciągła złość i rozdrażnienie. Co najgorsze, mogą pojawić się także myśli samobójcze. Z roku na rok depresja poporodowa zatacza coraz szersze kręgi. Szacuje się, że dotyczy ona aż 10–20 proc. młodych matek, ale tak naprawdę skala zjawiska może być o wiele większa. W wielu środowiskach jest to jednak nadal temat tabu. Temat kobiecej depresji poporodowej uznaje się za wstydliwy, gdyż nie pasuje do panującego w naszym kraju kultu matki-Polki, czyli kobiety bezgranicznie poświęcającej się dla swojego potomstwa. Sytuacji nie poprawiają media lansujące obraz matki idealnej, zawsze uśmiechniętej, zadbanej i szczupłej. Prawdziwe życie brutalnie weryfikuje ten ideał, nijak mający się do rzeczywistości młodych matek. Problem stanowi także brak rzetelnych informacji na temat kobiecej depresji poporodowej. Wszystko to przyczynia się do traktowania depresyjnego nastroju młodych matek jak fanaberii, wymysłów lub w najlepszym przypadku – burzy hormonalnej. Często zaistniałej sytuacji nie rozumieją najbliższe kobiecie osoby: mąż, partner, matka, teściowa. Nie mieści im się w głowach, że młoda mama ciągle płacze lub się złości i nie ma sił zajmować się niemowlęciem. Stąd zamiast pomocy i zrozumienia pojawiają się krytyki, złośliwe komentarze czy zbędne uwagi. A to właśnie najbliżsi odgrywają najistotniejszą rolę w pokonaniu przez kobietę choroby. Nieoceniona staje się pomoc w opiece nad maluchem. Dzięki temu młoda mama może znaleźć czas na odpoczynek i na zadbanie o siebie.

O ile przejściowy baby blues najczęściej mija sam, o tyle depresja poporodowa wymaga konsultacji z psychoterapeutą oraz wsparcia farmakologicznego, co razem może przynieść ulgę udręczonej matce i pomóc jej uporać się z dolegliwościami. Należy pamiętać, że żadne „branie się w garść”, zażywanie witamin i picie napojów energetyzujących w tym wypadku nie pomoże, bo nie wyleczy depresji. To ciężka, przewlekła choroba, mogąca doprowadzić nawet do samobójstwa młodej matki, która nie otrzymała fachowej pomocy na czas.

DOMOWY ALKOHOLIZM

Skłonność do nadużywania alkoholu dotyka coraz więcej kobiet, także młodych matek. Potwierdzają to statystyki i obserwacje na oddziałach odwykowych. Dawniej w grupie mężczyzn zdarzały się dwie lub trzy panie. Teraz proporcje są odwrotne. Szczególnie niepokojącym zjawiskiem jest alkoholizm młodych matek, a niekiedy nawet kobiet, które mają rodzić. Media niejednokrotnie donoszą o przypadkach nietrzeźwych kobiet rodzących pijane dzieci. To skrajna forma niepokojącego zjawiska, ale nie jest dominująca. Niemniej jednak jest pewne, że alkoholizm przestał być domeną mężczyzn i dotyka coraz więcej kobiet, także młodych mam. Potwierdza to chociażby rosnąca liczba rozpraw o ograniczenie władzy rodzicielskiej pijącym matkom oraz wiele kontroli prowadzonych przez zaalarmowanych pracowników opieki społecznej.

Jak wytłumaczyć słabość do alkoholu przykładnych matek i żon? Dlaczego wybierają alkohol zamiast opieki nad potomstwem? Przyczyn tego stanu rzeczy należy szukać w braku odpowiedniego przygotowania do określonych ról społecznych. Kobiety nie są gotowe na udźwignięcie odpowiedzialności spoczywającej na ich barkach. Dlatego właśnie zapijają stres i poczucie, że nie stają na wysokości zadania. Pamiętać bowiem należy, że panie o wiele częściej niż mężczyźni sięgają po alkohol z powodów emocjonalnych, wynikających najczęściej z nieumiejętności poradzenia sobie z sytuacją domową. Ważnym czynnikiem jest tutaj także frustracja wynikająca z braku zaspokojenia potrzeb kontaktu z innymi ludźmi i samorealizacji na płaszczyźnie zawodowej. Sytuację pogarsza całodzienne wielomiesięczne samotne przebywanie w domu, z dala od życia społecznego, wyłącznie w towarzystwie maleńkiego dziecka.

Konsekwencje kobiecego alkoholizmu mogą być nie tylko poważne, ale i tragiczne. Stwierdzenie problemu alkoholowego matki może doprowadzić do ograniczenia jej władzy rodzicielskiej i ustanowienia kuratora sprawującego pieczę nad potomstwem lub nawet odebrania dziecka i umieszczenia go w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Konsekwencje zdrowotne picia częściej i ze wzmożoną siłą dopadają właśnie kobiety, zaś z powodu nadmiernego spożycia alkoholu umiera czterokrotnie więcej pań niż pijących panów. Kobiety częściej niż mężczyźni piją w ukryciu, skrywając swój problem nawet latami. Dzieje się tak z powodu wstydu i strachu przed napiętnowaniem przez rodzinę i najbliższe otoczenie, przed tym, „co ludzie powiedzą”. Matka, która pije, naraża się o wiele częściej niż ojciec alkoholik na krytykę i niezrozumienie środowiska, w tym własnych krewnych. Uchodzi za nienormalną, zdziczałą, wariatkę. Często też określana jest jako zła matka i kiepska żona, co prowadzi jedynie do jej dodatkowego obciążenia emocjonalnego.

Kobietę o wiele trudniej namówić na podjęcie terapii. Dlatego niezbędna jest pomoc rodziny, jej wsparcie i zainteresowanie. Ważne, by nie zamykać się w czterech ścianach i nie zamiatać problemu pod dywan, czekając, aż pijąca matka umrze z powodu alkoholu. Za opiekę niesioną najbliższym przez lata każda kobieta z problemem alkoholowym zasługuje na wyciągnięcie do niej pomocnej dłoni i okazanie wsparcia w długiej i trudnej walce z nękającym ją nałogiem. W końcu matkę ma się tylko jedną i jaka by była, zasługuje na zrozumienie i pomoc w stawianiu czoła trapiącym ją problemom. A także na miłość. I to na co dzień, a nie tylko od święta.

 

Elżbieta Kuźma

Gazetka 161 – maj 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: