GEEK NA WAKACJACH

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 163 lipiec 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Gdzie się podziały te wspaniałe czasy, kiedy do wakacyjnych walizek trafiały przede wszystkim misie, komiksy, książki, krzyżówki i gry planszowe! Ojciec rodziny, tylko dzięki przytomności i zapobiegliwości Matki, zabierał ze sobą dodatkowy komplet baterii do przenośnego „jamnika”, i tak spakowani udawali się Kowalscy nad wymarzone wakacje. Dziś tradycyjna bieganina przedwyjazdowa wygląda zupełnie inaczej. Pakowanie i namierzanie wszystkich gadżetów zajmuje czasem znacznie więcej czasu niż rozplątanie sznurków od bikini, które cały rok walało się po dnie szafy i nie wiadomo, w jaki sposób stało się teraz kulką. Ładowarki zawsze ukrywają się najlepiej: dopiero co je widzisz, odwracasz się i puff! – znikają jak kamfora. Bateria telefonu, która przed chwilą dumnie prężyła swoje 100%, w rękach dziecka staje się rachityczna, słaba i kaszląca, by po 20 min intensywnego miotania świnką w wesołe ptaki paść wykończona. Tablety, laptopy, telefony, wszystko niezbędne, wiernie czekające w nadziei, że nuda i uzależnienie wezwą je na pomoc. Trudno sobie wyobrazić wakacje bez choćby jednego (a najlepiej jednego na głowę) przenośnego urządzenia.

Jeśli niemal niemożliwe wydaje ci się spędzenie kilku dni bez dobrodziejstw XXI w., pomyśl, jakie katusze przechodzi w wakacje człowiek zwany „gikiem”. Geek (albo gik) to osoba pasjonująca się komputerami i innymi elektronicznymi gadżetami, bardzo często związana z nimi również zawodowo. Każda chwila bez laptopa czy smartfona jest dla niego bezpowrotnie stracona. Katorgą musi być zatem wyprawa pod namiot w dzicz, ku przygodzie. Jak więc zapanować nad rozpasaniem komputerowca w te najpiękniejsze dni roku i oczywiście jak sprawić, by nerd stał się chwatem, dzielnie stawiającym czoła brakowi dostępu do internetu i rozładowanym bateriom? Wreszcie, w jaki sposób wywlec glonojada przyssanego do ekranu telefonu czy komputera z domu, nie niszcząc przy tym wspaniałej wakacyjnej atmosfery?

APPKI SĄ DOBRE NA WSZYSTKO

Przygotowania do wakacji z gikiem warto rozpocząć z odpowiednim wyprzedzeniem. Nie chodzi tylko o sukcesywne pozbawianie delikwenta prądu, chowanie ładowarki, wyciąganie siłą na dłuższe spacery bez telefonu, ale też o zaszczepianie w nim bakcyla przygody, który będzie dla niego czymś przyjemnym, bo związanym z technologią, którą tak uwielbia. W internecie znaleźć można coraz więcej tzw. aplikacji szkoły przetrwania (survival apps). Wystarczy ściągnąć je na telefon i uczyć się, jak zostać zuchem, MacGyverem i dzielnym Indianinem w jednym: jak i czym rozpalić w lesie ogień, jak oczyścić wodę i gdzie szukać pomocy, jeśli coś pójdzie nie tak. Przed wyprawą na kemping możesz z gikiem poćwiczyć przetrwanie w ogrodzie – wszyscy, nawet najwięksi traperzy, przecież jakoś musieli zaczynać. Gadżeciarz będzie zadowolony, bo będzie mógł ci wmawiać, że przecież nie traci czasu na głupoty, ale zajęty jest najpoważniejszymi rzeczami, od których kiedyś może zależeć wasze przetrwanie w lesie. Taka sytuacja jest dobra dla wszystkich, gik syty i rodzina cała, a przy okazji można przeżyć przygodę i udowodnić, że w każdym mieszka dzielny chwat.

E-HOTEL

Jeśli jednak nie udało ci się zaszczepić w giku ducha Winnetou, nie poddawaj się. Zawsze możecie wybrać się na wymarzony urlop do jednego z setek hoteli, które powstają właśnie z myślą o tabunach osób przywiązanych do swoich laptopów i komórek. Wyprawę do takich miejsc można łatwo połączyć z popularnymi ostatnio citytrips. Plusem takiego wyjazdu jest dostępność atrakcji i istnienie opcji weekendowej – dla wielu jedynej w dobie targetów i dedlajnów. Maniacy komputerowi znajdą w tych jaskiniach przyjemności sale do gier, najszybszy internet, ładowarkę w każdej ścianie i pełno gadżetów do wypróbowania. Żony, dziewczyny i matki tych szaleńców będą mogły w tym czasie oddać się słodkiemu nicnierobieniu pod okiem ekspertów od spa. Ojcowie, mężowie i narzeczeni wszystkich szalonych komputerowych maniaczek mogą beztrosko leżeć nad basenem i odciąć się od stresu wywołanego spowolnionym transferem. Każdy problem z routerem nie jest już ich problemem, wszystko można zrzucić na obsługę hotelu, a samemu smarować brzuch olejkiem. W takich specjalnych miejscach dla gików każdy znajdzie coś dla siebie, obsługa jest gotowa zawsze służyć pomocą – pobyć z dzieckiem albo zająć się zwierzątkiem; nikt nie narzeka na brak uwagi ani atrakcji. Co ciekawe, bardzo często w pakiecie urlopowym można znaleźć szeroką gamę szkoleń i kursów (także dla dzieci, młodzieży i osób starszych), dzięki którym połączycie przyjemne z pożytecznym.

WYPRAWA DO RAJU

Jeśli macie ochotę, czas i większy budżet, możecie wybrać się do miejsc otoczonych przez maniaków komputerowych prawdziwą czcią – do siedzib Google, Apple czy Microsoftu. Każdy miłośnik elektroniki na widok biletów do Kalifornii i Waszyngtonu będzie ślinił się jak Ciasteczkowy Potwór na widok tortu. Najwięksi gracze na rynku IT regularnie organizują wycieczki dla fanów, dzięki czemu każdy może przez chwilę napawać się atmosferą wypełnioną bitami i bajtami. Siedziby firm w Mountain View, Cupertino i Redmond można odwiedzać bezpłatnie i najczęściej codziennie, zatem jeśli jeden dzień nie wystarczy, by nawdychać się powietrza, którym oddychał Bill Gates, zawsze można wrócić. Położenie centrów dowodzenia elektronicznych gigantów sprawia, że co roku pielgrzymują do nich hordy spragnionych komputerowych doznań maniaków. Jeśli jedziesz z gikiem do Kalifornii czy Waszyngtonu, z pewnością nie będziesz się nudzić, zwłaszcza że np. siedziba Google to prawdziwe wesołe miasteczko, nie tylko dla miłośników serwerów. Przy okazji można poleżeć plackiem na jednych z najpiękniejszych plaż świata, zatem wyjazd ma szansę okazać się dla wszystkich najlepszym w życiu.

Będąc dziewczyną gika, nauczyłam się, że czasem trzeba dobrze kombinować, aby odciągnąć maniaka od ekranu. Mnie ani programowanie, ani gry komputerowe nie interesują, co nie znaczy, że nie możemy razem świetnie się bawić. Wakacje trwają zbyt krótko, by spędzić je, kłócąc się o każdą minutę przed komputerem. Czasem warto odpuścić i poszukać, co oferuje nam otoczenie. Jeśli sami damy się ponieść i spróbujemy wypchnąć gika z domu, może się okazać, że czeka nas najwspanialsze i niezapomniane lato. A zatem: do dzieła!

 

Anna Albingier

Gazetka 163 – lipiec – sierpień 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: