OWADY NA WAGĘ ZŁOTA

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 163 lipiec 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Można ich nie zauważać, można się nimi zachwycać, ale też brzydzić. O ile gonienie za motylem po łące, obserwowanie światełek robaczków świętojańskich czy mrówek znoszących do mrowiska trawki lub grudki cukru jest wciągające i przyjemne, to drażniące bzyczenie much i komarów, użądlenie osy czy ukłucie szczypawki do pożądanych nie należy. Kiedyś w maju chłopcy wrzucali dziewczętom chrząszcze za bluzkę, dzieci liczyły kropki biedronkom, a wszyscy z zadziwieniem podążali wzrokiem za ćmami lecącymi wprost do światła czy przyglądali się pająkom snującym swą nić. Dziś spotkania owadów z człowiekiem są rzadsze, ale dla nas to sytuacja alarmowa.

TENDENCJA MALEJĄCA

Etymolodzy już zauważyli drastyczne zmniejszenie się liczby owadów w stosunku do lat 80. ub.w. Badania prowadzone nieprzerwanie od 1905 r. przez niemieckie stowarzyszenie Krefeld Entomological Society dowodzą niezbicie, że z każdym dziesięcioleciem ubywa coraz więcej pszczół, motyli monarchów i świetlikowatych. Coraz mniej jest bzygów, a to zły znak, bo należą one do owadów zapylających, tak jak pszczoły czy trzmiele. Oprócz zmniejszenia się ogólnej liczby owadów zaobserwowano także ubożenie gatunków – np. rodzina muchowatych w 1989 r. liczyła 143 gatunków, a w 2013 r. już tylko 104. W ciągu 20 lat populacja motyli w Europie zmniejszyła się o połowę. Nie chodzi tu tylko o aspekt estetyczny – liczba motyli jest wskaźnikiem bioróżnorodności biologicznej, a ta potrzebna jest wszystkim owadom, bo każdy z nich spełnia w ekosystemie swoją rolę.

Owady lubią kwiaty, a tych jest coraz mniej, bo króluje chęć posiadania krótko przyciętego zielonego trawnika. Konstatacja nie jest wesoła – liczebność niektórych gatunków owadów zmniejszyła się nawet o 80 proc. A mają one do spełnienia ważną rolę – są zapylaczami roślin, pokarmem dla ptaków, nietoperzy, gadów oraz drapieżnikami dla innych owadów. Zmniejszanie się liczby owadów jest procesem mało widocznym, ale mającym wpływ na całe środowisko naturalne, bo pociąga za sobą ubożenie populacji innych gatunków, np. ptaków. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Intensyfikacja upraw rolniczych i ich ujednolicanie. Coraz więcej jest pól uprawnych – kosztem lasów, łąk, bagien, nieużytków. Pola uprawne są monokulturowe – uprawia się na nich jeden gatunek roślin. Stosuje się na szeroką skalę pestycydy. Coraz więcej obszarów miejskich, kurczy się za to ilość terenów niezamieszkałych i nieprzetworzonych przez człowieka.

CZY LUDZIE WYMRĄ, JEŚLI WYGINĄ PSZCZOŁY?

Nad taką kwestią zastanawiał się Albert Einstein i był przekonany, że ludzie przeżyją tylko cztery lata po tym, jak zginie ostatnia pszczoła. Obecnie coraz głośniej słychać, że miał sporo racji. W Polsce mieszka 1,1 mln rodzin pszczelich, co sprawia, że około miliarda tych owadów letnią porą bzyczy, zbierając nektar. By dotarły do każdej rośliny, potrzeba ich cztery razy tyle. Jednak populacja pszczół stale się zmniejsza, i to na całym świecie. Pszczoły giną na masową skalę, a najbardziej niebezpieczne jest to, że wymierają całe ich rodziny. Ta niezwykle niekorzystna choroba nosi nazwę syndromu CCD. Przyczyny tego zjawiska nie są do końca wyjaśnione, ale najprawdopodobniej mamy do czynienia z wypadkową różnych czynników: zanieczyszczenie środowiska, inwazja roztoczy i chrząszcza ulowego, choroby wirusowe, zatrucie środkami ochrony roślin, stacje przesyłowe i telefony komórkowe wydzielające fale elektromagnetyczne, które zaburzają orientację pszczół w terenie. Zabójczo mają działać także pestycydy nowej klasy – neonikotynoidy.

Dlaczego pszczoły są jednymi z najważniejszych dla przeżycia człowieka na ziemi owadów? Większość roślin, aby wydać plon, musi zostać zapylona. To znaczy, że pyłek z jednej rośliny musi zostać przeniesiony na inną, a w dodatku nastąpić to musi w odpowiednim czasie. FAO (Organizacja ds. Wyżywienia i Rolnictwa ONZ) szacuje, że spośród 100 gatunków roślin uprawnych, które zapewniają 90 proc. żywności na świecie, aż 71 jest zapylanych przez pszczoły. To jedne z najczęstszych owadów-zapylaczy roślin – i tych dziko żyjących, i uprawnych. Dzięki ich (a także trzmieli, motyli i bzygów) mrówczej pracy cieszymy się smakiem owoców, warzyw, kawy, oleju. A także nosimy dżinsy. Bez nich grozi nam widmo głodu. Teraz wiemy, że ten katastroficzny scenariusz jest realny. Gdy brakuje zapylaczy, do pracy przystępują ludzie. Już dziś w Chinach tysiące ludzi w porze kwitnienia drzew owocowych i roślin uprawnych chodzi ze specjalnymi miotełkami i wykonuje pracę owadów. Robią tak rolnicy z Syczuanu w sadach grusz, bo od lat 80. nie ma tam już pszczół. Zapylanie ręczne jest jednak bardzo praco- i czasochłonne oraz podwyższa cenę żywności. Na Politechnice Warszawskiej zbudowano „sztuczną pszczołę”, która ma wspomagać proces zapylania.

JAK PRZYCIĄGNĄĆ PSZCZOŁĘ DO OGRODU?

Pytanie na dziś to co zrobić, żeby odwrócić ten niekorzystny trend. Dlatego że zmniejsza się liczba zarówno pszczół, jak i innych owadów, wokół nas furorę robią hotele dla nich. Budowane są przez właścicieli ogrodów, bo dla nich obecność owadów jest niezbędna do normalnego funkcjonowania ich zielonych przestrzeni. Pszczoły i osy zapylają rośliny, biedronki przyjdą za skorkami, a przy okazji zjedzą mszyce. Hotele dla owadów powstają też w miejskiej przestrzeni. Ale nie do końca spełniają swoją funkcję, bo nierzadko stoją puste, gdyż oprócz miejsca „zamieszkania” owady muszą mieć wokół teren zielony z mnóstwem pokarmu, odpowiednie nasłonecznienie i wilgotność. Spełniają jednak rolę edukacyjną, wskazując na rolę owadów w naturze i dopingując, by zrobić coś dla środowiska naturalnego i jego mieszkańców oraz uwrażliwiają na kwestie ekologii.

Z kolei jeśli mamy ogródek, zasiejmy kwiaty miododajne i na tyle różnorodne, by kwitły od wiosny do jesieni. Nie stosujmy środków ochrony roślin lub ograniczmy je do niezbędnego minimum, a zamiast chemicznych używajmy nawozów naturalnych. Zapewnijmy miejsce bardziej dzikie – tam będzie schronienie dla wszelkiej maści owadów. Podrzućmy wiązki słomy, trzciny i bambusa jako schronienia dla pszczół. Zapewnijmy dostęp do wody, budując np. oczko wodne. Pozwólmy na rozplenienie się mchowi, który zapewnia odpowiednią wilgotność podłoża. Lepiej sadzić kwiaty niż mieć perfekcyjnie skoszony ogródek. Pozostawmy kawałek nieużytku, bo tam owady znajdą schronienie. Wiele miast na świecie odchodzi od modelu parków tylko z zieloną, równo przyciętą trawą. Sadzi się w nich coraz częściej i coraz więcej kwiatów czy krzewów, tak by owady miały dogodne warunki do życia. O ironio – ponieważ w miastach nie używa się tylu oprysków, co na wsi, pszczoły mają się tu całkiem dobrze. Na dachach wielu budynków, np. parlamentów i biurowców, stoją obecnie ule.

LECZENIE MIODEM I PRODUKTAMI PSZCZELIMI

Jednym z najpożyteczniejszych owadów na ziemi jest pszczoła. Nie dość, że zapyla rośliny, to produkuje też miód, i to w takich ilościach, że wystarcza i dla człowieka. Oprócz tego wytwarza inne, nad wyraz zdrowe i użyteczne produkty: pyłek, mleczko pszczele, wosk, pierzgę i propolis. Nawet jej jad jest wykorzystywany w leczeniu. Właściwości zdrowotne miodu znane są powszechnie. Mniej ludzi wykorzystuje np. propolis, który jest świetnym środkiem przy różnego typu schorzeniach układu oddechowego oraz pomaga w leczeniu ran, oparzeń i odmrożeń. Mleczko pszczele działa pozytywnie na układ sercowo-naczyniowy: zwiększa ilość czerwonych krwinek, obniża ciśnienie krwi. Pierzga, czyli utrwalony pyłek kwiatowy, pomaga w stanach chronicznego przemęczenia fizycznego i psychicznego, depresji. Reumatyzm, artretyzm i gościec leczy się najskuteczniej, wystawiając się na bezpośrednie użądlenia pszczół. Ale ponieważ jad ma bardzo silne działanie, zabiegi są wykonywane pod ścisłą kontrolą i nadzorem lekarza.

Apiterapia, czyli metoda leczenia miodem i produktami pszczelimi, stosowana jest we wszystkich dziedzinach medycyny: w dermatologii, pediatrii, ginekologii, laryngologii, chirurgii, kardiochirurgii oraz ortopedii. Nawet powietrze w ulu leczy. Jego swoisty mikroklimat jest zdrowy i ma właściwości lecznicze, podobnie jak produkty z ula. W wielu gospodarstwach rolnych można wdychać lecznicze substancje lotne wydzielane przez pszczoły podczas produkcji miodu. Oddycha się leczniczymi oparami, które tworzą substancje lotne z nektaru i propolisu, a które powstają, gdy pszczoły przerabiają zebrany na łąkach nektar na miód. Stosowana jest metoda albo inhalacji – apiinhalarium, albo sauny. Leczniczo działa także szum skrzydełek pszczelich – te mikrowibracje uspokajają skołatane nerwy, poprawiają samopoczucie w stanach depresyjnych, obniżają poziom stresu.

Wdychane pszczele powietrze łagodzi chroniczne i migrenowe bóle głowy. Terapia zalecana jest przy alergiach, astmie, chorobach dróg oddechowych – katarze, stanach zapalnych zatok nosowych i czołowych. Flawonoidy obecne w ulu neutralizują wolne rodniki, tak zabójcze dla organizmu i odpowiedzialne za jego starzenie się. Pszczelarze z Francji, Austrii, Szwajcarii, Rosji, Japonii, a także z Polski polecają najlepiej 12-dniowe kuracje od maja do sierpnia, bo wtedy powietrze z ula jest najbardziej wartościowe.

OWADY JAKO PRZEKĄSKA

Belgijski start-up „Little food” otworzył w Brukseli fermę insektów. Nie po to, by je chronić, ale by je zjadać, gdyż są one przeznaczone do konsumpcji przez człowieka. Sztuczna hodowla istnieje od niedawna, a przyszłościowo chce produkować trzy tony insektów miesięcznie. Towar rozprowadzany będzie w sklepach ze zdrową żywnością. Jako pierwsze są dostępne świerszcze, które sprzedawane będą na sztuki. Następnie ruszy produkcja bardziej zróżnicowana.

Na całym świecie zaczynają powstawać podobne inwestycje. W Polsce od ponad roku istnieje duża ferma owadów. Są one jednak przeznaczane na żywność dla zwierząt hodowlanych – ryb, drobiu czy nawet świń. Dojrzałe osobniki suszy się i przerabia na mączkę dodawaną do paszy. Jak przekonują pomysłodawcy projektu, insekty zawsze były częścią diety zwierząt, więc nie jest to pomysł dziwaczny, ale raczej powrót do korzeni. Przyszłościowo twórcy chcą także wykorzystywać tłuszcz z insektów w kosmetologii jako zamiennik oleju palmowego.

Inicjatywy tego typu mają na celu bardziej ekologiczne i naturalne podejście do spraw wyżywienia ludzi czy zwierząt. Owady są bardzo cennym źródłem białka. Zarówno w czasach starożytnych w Europie, jak i współcześnie w Azji, Afryce czy Ameryce Południowej insekty były i nadal są częścią ludzkiego menu. Hodowle insektów mają pomóc w powrocie do bardziej zrównoważonej gospodarki i zapobiegać marnowaniu żywności. Zamiast karmić ryby hodowlane mączką z poławianych na coraz większą skalę ryb oceanicznych lub modyfikowaną soją, wykorzysta się owady z ferm. A żywić je można odpadami z produkcji żywności. Powstają także pomysły na zbudowanie pojemnika do domowej hodowli owadów na użytek indywidualny.

Owady spełniają niezwykle ważną funkcję w środowisku naturalnym – tak ważną, że są wprost nie do przecenienia. Od nich zależy być może nawet nasze – jako ludzi – istnienie na ziemi. Może należałoby zanucić wierszyk z dziecięcych zabaw: „Biedroneczko, biedroneczko, leć do nieba – przynieś nam kawałek chleba”. Obecnie, jak nigdy przedtem, musimy zadbać o każdą pszczołę, biedronkę, chrząszcza, motyla, bo one, choć tak małe i niepozorne, zapewniają człowiekowi to, bez czego nie da się przeżyć – pożywienie.

Dla dzieci

Chcesz zachęcić swoje dziecko do poznawania świata owadów? Zacznij od książki „Pszczoły” Wydawnictwa Dwie Siostry. Przepięknie ilustrowana przez Piotra Sochę pozycja zdobyła serca czytelników także za granicą.

 

 

Sylwia Maj

Gazetka 163 – lipiec – sierpień 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: