ROZMOWA Z MARTĄ FREJ

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 165 październik 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Marta Frej: malarka, ilustratorka, animatorka kulturalna, prezeska Fundacji Kulturoholizm (www.kulturoholizm.pl), współzałożycielka Klubu Krytyki Politycznej w Częstochowie. Laureatka nagrody Okulary Równości 2015, przyznawanej przez Fundację im. Izabeli Jarugi-Nowackiej. Obecnie pracuje w Centrum Promocji Młodych w Częstochowie.

Z Martą Frej rozmawia Beata Pawełczyk-Cnudde, członkini Brukselskiego Klubu Polek.

Kiedy zauważyła pani, że jest uzależniona? Oczywiście chodzi mi o uzależnienie od kultury!

Termin „kulturoholizm” wymyślił mój partner Tomek Kosiński niedługo po tym, jak się poznaliśmy, czyli około 8 lat temu. Uzależniona jestem chyba od dziecka.

Stworzyliście razem artystyczny duet FRiKO i w ramach Fundacji „Kulturoholizm” realizujecie wiele projektów artystycznych. Chyba najważniejszym przedsięwzięciem są ART.erie i tzw. „Strzały”, ważne wydarzenia artystyczne znane nie tylko w Częstochowie, ale i w całej Polsce. Skąd ten pomysł?

Pomysł realizowania Festiwalu ART.eria wziął się z mojego narzekania na brak sztuki współczesnej w Częstochowie. Jesteśmy oboje z Tomkiem zwolennikami sztuki, która działa, społecznie zaangażowanej, krytycznej, angażującej odbiorczynie i odbiorców. Zamarzyło nam się, aby takie projekty działy się również w mieście, w którym mieszkamy, i postanowiliśmy to marzenie zrealizować.

Każdy „Strzał”, a było ich już sześć, ma konkretny artystyczny cel odnoszący się do dostrzegania, wyrażania czy kreowania przestrzeni miejskiej inaczej. Przesłanie każdego wydarzenia skierowane jest nie tylko do artystów, ale również do mieszkańców miasta. Jak oni odbierają państwa działalność?

Myślę, że się już do nas przyzwyczaili, że zaakceptowali fakt, że nie interesuje nas estetyzowanie otoczenia i produkowanie ładnych obrazków. Mamy oboje dość wyraziste poglądy i często wsadzamy kij w mrowisko. Współpracujemy z lokalnymi organizacjami pozarządowymi i współpraca układa się świetnie, bo mamy wspólne cele – pracę nad wspólną przestrzenią, zarówno materialną, jak i mentalną, budowanie społeczeństwa obywatelskiego, wzmacnianie sąsiedzkich więzi.

Zauważyłam, że wszystkie te wydarzenia mają jedną wspólną cechę: chcą wprowadzić sztukę w przestrzeń publiczną i złamać dyktat kapitalistycznych form miejskich. Na ile trwałe są według pani zmiany na ulicach miasta, które wynikają z państwa działalności lub są nią inspirowane?

Prace realizowane przez artystów zapraszanych na ART.erię rzadko mają postać trwałych realizacji, najczęściej są to projekty efemeryczne. Zależy nam na zmianach w świadomości mieszkanek i mieszkańców, a nie na „pamiątkach” w przestrzeni miasta. Czasem oczywiście powstaje coś trwałego, materialnego, np. gra planszowa, przygotowana przez Alicję Rogalską wspólnie z założycielkami i założycielami spółdzielni socjalnych w Częstochowie oraz znawcami gier planszowych. Gra popularyzuje ideę spółdzielczości i wkrótce zostanie wyprodukowana, a także umieszczona w sieci na wolnej licencji, tak aby każdy mógł z niej skorzystać.

Wielu osobom jest pani znana głównie z memów, które są zabawne, świeże i pouczające. Jest pani ich mistrzynią. Jest ich tyle, że mam wrażenie, iż każdą myśl zamienia pani w mem. Jak to jest naprawdę?

Ostatnio robię mniej memów. Musiałam to ograniczyć, aby trochę zwolnić tempo, bo czułam już zmęczenie. Poza tym ja też się zmieniam i cały czas poszukuję nowych wyzwań i środków wyrazu. Postanowiłam próbować wszystkiego, na co mam ochotę; ostatnio nawet dałam się namówić do występu w burlesce.

Mówi się, że pani to „feminizm”. W swojej twórczości mocno sprzeciwia się pani próbie ograniczania praw i wolności kobiet przez obecny rząd, wspierany przez Kościół. Na ile w Polsce w tej chwili kobiety rzeczywiście mają moc sprawczą? Jak pani to ocenia?

No cóż… Przed nami ogrom pracy i pora zdać sobie sprawę z tego, że nie działamy tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla naszych dzieci i wnuków. Dlatego trzeba działać cierpliwie.

Chciałabym tylko dodać, że memy rysowałam również podczas rządów poprzedniej ekipy, która też nie była zbyt przychylna kobietom (przypomnę chociażby opór przy podpisywaniu ratyfikacji Konwencji ws. Przemocy wobec Kobiet czy niechęć do zliberalizowania ustawy aborcyjnej). Warto o tym pamiętać, bo ci politycy dalej funkcjonują i bardzo chętnie „przytulają się” teraz do protestów kobiet.

Pani memy żyją własnym życiem. Myślę, że większość odbiorców docenia pani pracę artystyczną. Niemniej zapytam, czy dosięga też panią hejt, tak częsty obecnie w Polsce. Jeśli tak, jaki ma pani sposób, by się mu nie dać?

To bardzo proste: nie czytać.

Świetna rada, którą stosuje już coraz więcej osób. Jest pani bardzo aktywna twórczo. W pani działalności bardzo ważne jest także malarstwo. Pani prace są niepokojące i piękne. Co sprawia pani największą radość twórczą?

Tak naprawdę to wszystko, co robię rękami. Mogę malować szafę, transparent na manifestację, albo swoją twarz z równą radością. Mogę budować zamki z piasku lub bazgrać na kartce podczas rozmowy telefonicznej. Wszystkie te czynności sprawiają mi ogromną frajdę.

Jest pani jedną z niewielu artystek, które swoją twórczość „skapitalizowały”. Nie bała się pani skomercjalizowania działalności i sprzedawania memów na koszulkach, torbach itd. Jak pani ocenia tę biznesową część siebie?

Nie ma biznesowej części mnie. Jest moja wspólniczka, Natalia Dzieciuchowicz, pomysłodawczyni sklepu i całkowita jego władczyni. Ja się do tego nie wtrącam. Nie kręci mnie to.

Czyli jest pani prawdziwą duszą artystyczną. Jakie są pani artystyczne plany na najbliższe miesiące? Czy szykuje pani jakieś ciekawe wydarzenia?

Od dwóch lat mam mnóstwo wystaw, z którymi jeżdżę po całej Polsce, najchętniej do miast i miasteczek, w których jeszcze nie byłam. Cały czas realizuję różne projekty, mniejsze i większe, i mam nowe pomysły. Do tego dochodzą jeszcze pomysły Tomka, więc jestem pewna, że nudy nie będzie!

Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

Beata Pawełczyk-Cnudde

coach i trenerka biofeedback

 

Rozmowa odbyła się z okazji przyjazdu Marty Frej do Brukseli na zaproszenie Brukselskiego Klubu Polek (BeKaP).

 

 

Gazetka 165 – październik 2017

 

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: