W ŚWIECIE GRZECZNYCH DZIEWCZYNEK

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 165 październik 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

W ostatnich latach pojawia się w mediach wiele kampanii społecznych, które mają na celu utrwalenie w różnych środowiskach określonych zachowań. W zależności od priorytetów aktualnej władzy są to kampanie dotyczące zdrowia, odżywiania, higieny, szczepień, tolerancji, otwartości, edukacji, antykoncepcji, szkoleń, środków unijnych, aktywizacji, itd. Od czasu do czasu pojawiają się też kampanie skierowane do młodego pokolenia i te komunikaty potrafią przerazić swoim przekazem. Zdarza się bowiem, że dotyczą one podziału ról między kobietą a mężczyzną, dziewczyną a chłopakiem, dziewczynką a chłopczykiem. Role te z równouprawnieniem często niewiele mają wspólnego, co martwi i zasmuca przede wszystkim rodziców dziewczynek.

Nie tak dawno w mediach pojawiły się spoty zachwalające nową szkołę, w której programowania będą się uczyły dzieci od pierwszej klasy. Kilkuletni chłopak programuje inteligentne mieszkanie dla swojej mamy, która w tym czasie ze ścierką w ręku sprząta. Podział ról jest jednoznaczny – kobieta jest od brudnej roboty, mężczyzna od czynów wyższych i ambitnych. Dlaczego inteligentnego mieszkania nie zaprogramowała w spocie dziewczynka?

Parę tygodni temu ruszyła kampania „Mądra dziewczynka pilnuje drinka”. Ma przestrzegać nastolatki przed zostawianiem napojów w klubach bez opieki, żeby uniknąć wrzucenia doń pigułek gwałtu. Szkoda, że kobiety i młode dziewczyny nie zostały określone nieco poważniej niż „dziewczynki”, szkoda, że nie skierowano podobnej kampanii do chłopców i młodych mężczyzn, których przestrzegano by przed przedmiotowym traktowaniem kobiet i ich wykorzystywaniem. Jednocześnie wydźwięk tej kampanii przenosi winę za gwałt z mężczyzny na kobietę. Tekst sugeruje, że jeśli dopuścisz, żeby wrzucono ci pigułkę do napoju, to jesteś sama sobie winna.

Dziewczynki bawiące się lalkami, sprzątające dom, robiące pranie i gotujące posiłki. Chłopcy przy klockach, autkach, telefonach i komputerach. Dziewczynki, które nie powinny być bałaganiarami ani łobuziarami w podartych spodniach, z obdartymi kolanami. Dziewczynki, które mają być grzeczne, ułożone, uśmiechnięte. Trochę głupsze, słabsze, mniej istotne. Chłopcy, którzy mogą prawie wszystko. Ten obraz coraz częściej pojawia się przy edukowaniu najmłodszych, którzy są uczeni, jak powinny wyglądać w społeczeństwie role poszczególnych płci. O edukacji genderowej nie ma mowy, o uczeniu szacunku i tolerancji względem płci pięknej w codzienności też nie słyszy się za wiele.

Słyszymy, jak ważna jest edukacja o wychowaniu do życia w rodzinie oparta na podstawowych polskich i chrześcijańskich wartościach. Wszystko byłoby w porządku, gdyby jednak uzupełnić wiedzę najmłodszych i nastolatków o stosowne dla ich wieku informacje naukowe dotyczące różnic między płciami, i to nie tylko tych fizycznych, ale i psychicznych. Wszystko byłoby w porządku, gdyby edukacji seksualnej nie opierać na strachu, grzechu i ogniu piekielnym, gdyby wraz z rzetelną informacją w parze szła empatia względem młodego pokolenia, jego ciekawości świata i rozważnego wchodzenia w dorosłość. Tymczasem dzisiaj często antykoncepcję utożsamia się z aborcją, odpowiedzialność za gwałt przerzuca się na ofiarę, milczeniem przyzwala się na przemoc domową, dyskryminuje się finansowo kobietę pracownika, nie szanuje się kobiety szefa, dyskryminuje się zawodowo matki, itd.

Jako matka dwóch dziewczynek, a wkrótce i trzeciej, jestem bardzo zaniepokojona rzeczywistością, w jakiej przyjdzie dorastać i dojrzewać moim córkom. Docierające do mnie z mediów komunikaty o kierunku rozwoju tej rzeczywistości nie mówią mi zbyt wiele o pozytywnych aspektach życia dla młodych polskich kobiet. Boję się o to, czy moje córki będą miały równe szanse w stosunku do swoich męskich rówieśników na płaszczyźnie rozwoju, edukacji, zatrudnienia. Czy przysługujące im prawa człowieka będą należycie szanowane, czy przemoc słowna, fizyczna i psychiczna ze strony kolegów będzie je prześladować od najmłodszych lat. Czy dane im będzie wyskoczyć poza schemat, w którym powinny rodzić dzieci i dbać o ognisko domowe, cicho zgadzając się na przydzielone im role. Bo na poczucie własnej wartości pracuje nie tylko samo dziecko, nie tylko rodzic, nie tylko ich najbliższe otoczenie – ale cały sztab osób zupełnie przypadkowych, nauczycieli, kolegów, sąsiadek… Stąd niepokój, że moje córki, zamiast silnej i pewnej siebie osobowości otrzymają – z powodu stereotypowego podejścia do zagadnienia płci – utrudniony start w swoją kobiecość, która na wstępie zostanie określona konkretnymi granicami. Co gorsza, w tym samym czasie chłopcom stawiać się będzie o wiele mniej wymagań i zobowiązań społeczno-etycznych.

Historia emancypacji pokazuje, że walka o prawa kobiet w różnych sferach życia społecznego nie była usłana różami. W prawie każdym zakątku świata wymagała mnóstwa pracy i zaangażowania, żeby w końcu kobiety otrzymały takie same prawa, jak mężczyźni. Mimo że w teorii jesteśmy równi już od dekad, w praktyce walka o równouprawnienie trwa w większości krajów świata praktycznie po dziś dzień. W Unii Europejskiej praktyka zaczyna zbliżać się do teorii, również w konserwatywnej Polsce minione lata zrobiły wiele dobrego w zwalczaniu dyskryminacji płci pięknej. Dlatego tak martwi ów krok w tył, stąd ten lęk, że przyszłe pokolenia kobiet będą miały gorzej, trudniej, bardziej pod górkę niż my. My – pokolenie kobiet, którego dochodzenie do swoich praw i kobiecości wcale nie było tak łatwe. My – pokolenie kobiet, które docenia osiągnięcia minionych lat mimo wiedzy, jak wiele jest jeszcze do zrobienia, żeby dziewczynki wyzwolić z krzywdzących – i w przenośni, i dosłownie – schematów myślenia, edukowania i życia.

 

Ewelina Wolna-Olczak

 

 

Gazetka 165 – październik 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: