SIŁA I MOC KOBIET

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 165 październik 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

KWIECIEŃ 2016

Kwiecień 2016 r. – Polskę obiegają medialne doniesienia o planach zaostrzenia (i tak już restrykcyjnego) prawa aborcyjnego. Natychmiast po tych zapowiedziach powstaje grupa na Facebooku – Dziewuchy Dziewuchom, a wraz z nią ruch społeczny, który błyskawicznie rozprzestrzenia się na całą Polskę, Europę i świat. Lokalne oddziały Dziewuch powstają m.in. w Łodzi, Krakowie, Szczecinie, Rzeszowie, Berlinie, Londynie, Paryżu, Australii…

Agata Kobylińska, jedna z aktywnych działaczek grupy Dziewuchy Dziewuchom w Łodzi, tak wspomina początki swojej aktywności w ruchu: – Pamiętam tę sobotę, 2 kwietnia 2016 r. Tego dnia uczestniczyłam w warsztatach WenDo. Gdy w przerwie zajęć zajrzałam do telefonu, zobaczyłam, że zostałam dołączona przez znajomą do grupy Dziewuchy Dziewuchom na Facebooku. Na początku nie miałam pojęcia, o co chodzi, i dopiero wieczorem doczytałam, że istnieje ryzyko zaostrzenia prawa aborcyjnego w Polsce, tak że aborcja stanie się nie tylko nielegalna, ale także karalna. Przyznam, że nie mogłam w to uwierzyć. Początek kwietnia, więc może to spóźniony prima aprilis, pomyślałam. Okazało się, że nie. W kwietniu 2016 r. w moim życiu zaczęła się totalna rewolucja.

Przestrzeń dla działań grupy Dziewuchy Dziewuchom pojawiła się właściwie w każdym większym mieście w Polsce. Do współpracy zaczęły dołączać kobiety spoza kraju. To media społecznościowe dały nam przestrzeń do dyskusji, wyrażania stanowisk i do mobilizacji. Dziewuchy szybko, bo już w kwietniu 2016 r., podjęły swoje pierwsze duże akcje. W Łodzi, gdzie działa Agata, wyglądało to następująco: – Na początku kwietnia 2016 r. odbyło się pierwsze spotkanie Łódzkich Dziewuch, na które poszłam. Spotkałam wtedy nawet dziewczyny, z którymi współpracowałam przy innych projektach, ale tematyka praw kobiet nigdy wcześniej nie była między nami poruszana. To wtedy pojawiła się propozycja zorganizowania w Łodzi ogólnopolskiego marszu – protestu kobiet przeciw proponowanym zmianom w prawie. Niestety nie mogłam się zaangażować w jego przygotowanie, bo miałam już od dawna zaplanowany wyjazd. Wróciłam 16 kwietnia, czyli dzień przed marszem. W niedzielę 17 kwietnia zastanawiałam się, czy jechać na marsz, czy będą na nim jakieś osoby poza organizatorkami. Zdecydowałam, że jadę. To było zbyt ważne, żeby odpuścić. Powinnyśmy się przecież solidaryzować we wspólnej sprawie. Już w tramwaju widziałam osoby, które jechały na marsz. Pamiętam też, jak jeden chłopak powiedział do dziewczyny: „Zobaczymy w końcu, jak wyglądają feministki!”. Niestety nie miałam wtedy odwagi, by powiedzieć mu, że właśnie koło jednej stoi.

Dotarłam na miejsce przed czasem, nie było jeszcze zbyt wielu osób. Jednak z każdą chwilą tłum się powiększał, pojawiało się mnóstwo kobiet i mężczyzn z różnymi transparentami. Stanęłam pod sceną i byłam jedną z tych, które trzymały ogromny transparent z napisem: „NASZE PRAWA – WSPÓLNA SPRAWA”. Z tym transparentem, w towarzystwie cudownych i silnych kobiet, przeszłam cały marsz. To był moment, kiedy naprawdę poczułam SIŁĘ i MOC oraz SOLIDARNOŚĆ KOBIET. Poczułam to, o czym do tej pory uczyłam się lub czytałam w pismach i publikacjach feministycznych. W 2015 r. skończyłam gender studies na UMK w Toruniu. Wtedy uczyłam się o falach feminizmu oraz o historii walki o prawa kobiet. Zrozumiałam również, że niezwykle ważne jest, by edukować młodzież w tym zakresie. Nie myślałam jednak, że rok później będę miała możliwość doświadczenia podobnej historii na własnej skórze. Przerażające, że powstał projekt, który całkowicie wykluczał aborcję i nakazywał rodzenie dzieci z ciąż zagrażających zdrowiu kobiet czy poczętych w wyniku gwałtu. Zadawałam sobie głośno pytanie, jak to jest w ogóle możliwe w XXI w. Kwietniowy marsz pokazał mi, że w Polsce istnieje społeczeństwo obywatelskie oraz że kobiety połączone we wspólnym celu mają niesamowitą moc. Wreszcie miałam poczucie, że kobiety przebudziły się z letargu i potrzebują tego, by ich głos był w końcu usłyszany. To zmotywowało mnie do dalszych działań na rzecz kobiet.

MARSZ PRZESZEDŁ, DZIEWUCHY IDĄ DALEJ

Po kwietniowym marszu do ruchu zaczęły dołączać kolejne kobiety. Łódzkie Dziewuchy zorganizowały kampanię informacyjną Punkt dla Dziewuch w celu przybliżenia mieszkankom i mieszkańcom Łodzi tematu projektów dwóch ustaw: tej zakazującej aborcji, zgłoszonej przez Komitet „Stop Aborcji”, oraz ustawy liberalizującej prawo aborcyjne, autorstwa Komitetu „Ratujmy Kobiety” na czele z Barbarą Nowacką. Oba zostały zgłoszone do czytania w Sejmie. We wrześniu 2016 r. Sejm już w pierwszym czytaniu odrzucił projekt obywatelski „Ratujmy Kobiety”, przyjął natomiast do dalszych prac projekt zakazujący aborcji i ją penalizujący. Kobiety zaangażowane w działania Dziewuch i innych ruchów feministycznych postanowiły kolejny raz zaprotestować.

2 października 2016 r. Łódzkie Dziewuchy zorganizowały Ogólnopolski Marsz w Obronie Praw Kobiet. – Pamiętam, jak kolejny raz poznałam wiele fantastycznych kobiet, które wspólnie przygotowały ten ważny dla nas wszystkich marsz. Tym razem miałam większą możliwość bezpośredniego zaangażowania. Tworzyłam transparenty, na których najważniejszym hasłem były trzy mocne słowa: JESTEM! MYŚLĘ! DECYDUJĘ! To hasło było prawdziwą petardą. Dzięki niemu czułyśmy jedność i siłę. Pamiętam, że 20 minut przed rozpoczęciem marszu nie dotarło zbyt wielu ludzi. Wraz z koleżankami zastanawiałyśmy się, ile osób przybędzie tym razem. Na 5 minut przed marszem stałyśmy na scenie i chwilę, w którym odwróciłam się w stronę ulicy Piotrkowskiej, zapamiętam na długo. Zobaczyłam ogromny tłum. Nie mogłam w to uwierzyć, wzruszyłam się. Tego dnia pierwszy raz przemawiałam na scenie. Mówiłam o tym, że kobietom w Polsce wmawia się, że nie potrafią być solidarne. Było nas ok. 10 tys., to był największy marsz w Łodzi po strajku łódzkich włókniarek z 1971 r. Nieprawdopodobne było to, że tak ogromne przedsięwzięcie zorganizowała niewielka grupa osób. Niektórzy słabo się znali, ale wszyscy mówili jednym głosem. Ogromnym zaszczytem było dla mnie to, że mogłam powiedzieć o sobie: „jestem Łódzką Dziewuchą”, i znaleźć się w gronie osób, które były odpowiedzialne za to społeczne przedsięwzięcie. Moja mama nie mogła uczestniczyć w marszu, ale zadzwoniła do mnie wieczorem i powiedziała, że jest ze mnie dumna. Te słowa bardzo mnie wzmocniły, dały siłę do dalszych działań. Jednak najważniejsze jest to, że idąc ramię w ramię z kobietami i mężczyznami, czułam, że jestem częścią historycznego wydarzenia – wspomina Agata.

Dzień po Ogólnopolskim Marszu w Obronie Praw Kobiet odbył Czarny Protest, do którego nawoływał Ogólnopolski Strajk Kobiet i do którego znów przyłączyły się Łódzkie Dziewuchy. Tego dnia w Łodzi swój początek miał cykl spotkań – Mównice Feministyczne. Mównice od początku poświęcone były problemom kobiet i miały charakter otwartych dyskusji, swoistego hyde parku. Dla organizatorek ważny był wymiar edukacyjny Mównic – do roli prelegentek zapraszały badaczki i aktywistki zajmujące się prawami kobiet. Program pierwszej Mównicy obejmował m.in. wystąpienia dr Izy Desperak pt. „Polityka i aborcja”, dr Ingi Kuźmy „Zachowania obyczajowe i seksualne łodzianek na przestrzeni lat” i Agaty Kobylińskiej „Potęga słowa NIE! – dlaczego trzeba wyznaczać i bronić własnych granic?”. W dniu Czarnego Protestu, 3 października, po pierwszej Mównicy Feministycznej ok. 2 tys. łodzian wzięło udział w spontanicznym przemarszu ulicą Piotrkowską. Demonstranci szli w deszczu, z parasolkami w ręku, co symbolicznie nawiązywało do wydarzeń z 1918 r., kiedy sufrażystki stukały parasolkami pod domem marszałka Józefa Piłsudskiego, żądając praw wyborczych dla kobiet. Tego dnia protesty odbyły się w kilkudziesięciu miastach Polski, wzięły w nich udział dziesiątki tysięcy kobiet i mężczyzn, a zdjęcia z tego dnia obiegły świat. Polskie kobiety znów okazały solidarność, zmysł organizacyjny i siłę.

SOLIDARNOŚĆ JEST KOBIETĄ

Ważną chwilą dla Łódzkich Dziewuch był udział w obradach Parlamentu Europejskiego 5 października 2016 r., poświęconych prawom kobiet w Polsce. Łódzkie Dziewuchy były częścią reprezentacji polskich aktywistek wraz z m.in. Wandą Nowicką, Barbarą Nowacką i Agnieszką Grzybek. Gosia, uczestniczka delegacji, wspomina: – Ten wyjazd uświadomił mi, że warto działać, protestować i głośno mówić o naszych prawach także dlatego, że w Europie są osoby – głównie kobiety – które chcą nas słuchać i gotowe są okazać nam wsparcie. Europosłanki z Niemiec, Belgii, Francji, Włoch przekonywały nas, że kwestia praw kobiet jest uniwersalna i jeśli łamane są prawa w Polsce, to dotyka to całej wspólnoty europejskiej. Wydarzenia z października 2016 r. otworzyły nam przestrzeń do podejmowania kolejnych działań politycznych – podsumowuje Gosia.

Przez zaledwie rok działalności Łódzkie Dziewuchy, jako jedna z silniejszych grup wywodzących się z ruchu Dziewuchy Dziewuchom, zorganizowały: trzy marsze w obronie praw kobiet o zasięgu ogólnopolskim, cztery Mównice Feministyczne, zbiórki podpisów pod projektem Ratujmy Kobiety (2016 i 2017), liczne pikiety, demonstracje, happeningi, Rewolucyjne Kino Kobiet (pokazy filmowe), punkty informacyjne, zbiórki odzieży i środków czystości dla podopiecznych Centrum Praw Kobiet i dla kobiet przebywających w ośrodku dla cudzoziemców pod Łodzią, a ponadto: warsztaty WenDo, akcje edukacyjne, prelekcje, m.in. podczas European Ideas Lab w Brukseli w lutym 2017 r. czy też w ramach Zielonego Uniwersytetu w lipcu 2017 r. Łódzkie Dziewuchy wsparły swoim udziałem sporo działań na rzecz kobiet, m.in. Manifę 2017, Marsze Równości, pikiety, debaty, akcje obywatelskie, marsze w Łodzi, Warszawie, Brukseli, Dunkierce...

Liczba działań jest naprawdę pokaźna i wymaga sporo zaangażowania. Łódzkim Dziewuchom towarzyszy jednak przekonanie, że działania te są podejmowane w słusznej sprawie. Spotkania organizacyjne i akcje są wpisane w codzienność ludzi tworzących ruch w Łodzi. Wszyscy pracują zawodowo, mają rodziny i inne pasje, ale od kwietnia 2016 r. najważniejszy jest wolontariat w Dziewuchach. Marta, jedna z Łódzkich Dziewuch, a prywatnie mama, zainicjowała i skoordynowała Marsz dla Matek 28 maja. Osobiście zależało jej na skonfrontowaniu się z mitem Matki Polki poprzez pokazanie, jakie problemy towarzyszą matkom na co dzień. W taki sposób Marta i wspierające ją dziewczyny połączyły to, co prywatne, z tym, co publiczne.

Z każdym nowym działaniem do grupy dołącza coraz więcej osób; niektóre zostają na dłużej, inne nie. Istotą ruchu Łódzkich Dziewuch jest m.in. to, że nie ma tu liderek ani liderów, wszyscy jesteśmy tak samo ważni, a podział zadań wynika z chęci i posiadanych kompetencji. – Przez ten ostatni rok nauczyłam się, że to współpraca, wspólne cele oraz wzajemna pomoc są kluczem do sukcesu. To niesamowite, ile można dokonać WSPÓLNYMI SIŁAMI. Tymi słowami chciałabym podziękować wszystkim kobietom i mężczyznom za wspólną walkę o nasze prawa. Jest w nas MOC! – podsumowuje Agata.

Kolektyw Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom

Bądź na bieżąco z działaniami Łódzkich Dziewuch: www.facebook.com/lodzkiedziewuchy

Jak weprzeć Łódzkie Dziewuchy? https://pomagam.pl/lodzkiedziewuchy

KALENDARZ NAJBLIŻSZYCH WYDARZEŃ:

- do 10.10 - regularne zbiórki podpisów w Łodzi pod projektem „Ratujmy Kobiety” (www.facebook.com/events/1905337523125683)

- 3.10 – V Mównica Feministyczna, pikieta pod PiS i wielka zbiórka podpisów pod projektem „Ratujmy Kobiety” w rocznicę Czarnego Protestu

- 20.10 – złożenie w Sejmie projektu ustawy Ratujmy Kobiety

- 19–21.10 – udział w Igrzyskach Wolności (www.facebook.com/events/258514557967937)

- 25 listopada – warsztaty Łódzkich Dziewuch podczas Kongresu Kobiet w Brukseli

 

 

Gazetka 165 – październik 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: