ŚMIERTELNE SELFIE


ŚMIERTELNE SELFIE

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 168 luty 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Telefon przestał być tylko prostym narzędziem komunikacji, a stał się nieodłączną częścią naszego życia. Zrewolucjonizował obyczaje i sam proces kontaktu. Dziś nowoczesne smartfony nie tylko służą do rozmowy i pisania SMS-ów, ale też do przeglądania stron internetowych, komunikowania się na portalach społecznościowych, filmowania i robienia zdjęć, odtwarzania muzyki i filmów czy czytania książek lub grania. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że to właśnie smartfon w ręce niezbyt odpowiedzialnej osoby może doprowadzić do katastrofy.

FOTKA O KAŻDEJ PORZE DNIA

Robienie zdjęć jest dziś powszechne i banalne – to zapis wakacyjnych wspomnień czy uroczystości rodzinnych, restauracyjnego menu i zaskakujących sytuacji, stylizacji i uroczych min milusińskich. Powszechność wykonywania zdjęć ustępuje tylko powszechności robienia sobie selfie. Można zaryzykować stwierdzenie, że to obecnie ulubiony rodzaj fotografii. Bo któż ich nie robi? Znani politycy, gwiazdy, celebryci. Są blogi, na których widzimy wyłącznie selfie ich autorów. Każdy z nas ma też niejedno takie zdjęcie na swoim koncie. Aby zrobić idealne selfie, trzeba do perfekcji posiąść umiejętność odpowiedniego spojrzenia, ruchu głowy i ciała. Jak przekonuje znana celebrytka Kim Kardashian, przygotowanie do takiego zdjęcia zajmuje jej nawet kilka godzin. Odpowiedni makijaż, strój, światła, pozy i próby mają dać najbardziej zadowalający efekt. Przykład idzie z góry i wielu ludzi naśladuje styl aktorek i modelek. Efekty są mniej lub bardziej profesjonale lub zabawne, ale nikomu raczej nie zrujnują życia.

NAJLEPSZE UJĘCIE ZA CENĘ ŻYCIA

„Zrobili sobie selfie i zginęli” – takie nagłówki pojawiają się coraz częściej i w zasadzie regularnie od czasu, gdy technologia dała możliwość ciągłego obfotografowywania się. Za tym idzie moda na takie zdjęcie, które zadziwi i przyciągnie uwagę innych. Aby zyskać lajki i podziw znajomych, nie wystarczy już zdjęcie w egzotycznym lub zapomnianym zakątku świata, dziś trzeba wybierać miejsca ekstremalne. Czyli np. wysokie wieże lub wieżowce czy skaliste klify. Ludzie wchodzą w miejsca zakazane, przechodzą przez barierki, stają na parapetach okien wieżowców lub jedną nogą nad przepaścią. Wychylają się z pędzących aut, narażają na kontakt z paszczami i łapami mniej lub bardziej udomowionych zwierząt. Im bardziej niebezpieczna sytuacja i im większa brawura, tym lepszy efekt. Bo przecież w sieci są miliony zdjęć, a my chcemy, by zauważono właśnie nasze.

Autorzy takich zdjęć mają poczucie, że są kimś wyjątkowym, że zyskują w oczach innych. Ale brak rozsądku kończy się w pewnych przypadkach tragicznie. Polskie małżeństwo na klifie na przylądku Roca spadło w przepaść najprawdopodobniej uderzone silnym podmuchem wiatru – para wyszła poza barierki bezpieczeństwa. Meksykański nastolatek przystawił sobie broń do skroni – nie przeżył ujęcia. Nastolatka z Rosji wdrapała się na kilkudziesięciometrową wieżę – już z niej nie zeszła żywa. Przyszła panna młoda i jej najlepsza przyjaciółka postanowiły zrobić sobie selfie w czasie jazdy samochodem – jedna z kobiet nie przeżyła wypadku, ślubu nie będzie.

ZATRWAŻAJĄCE STATYSTYKI

Choć moda na robienie selfie jest stosunkowo krótka, to tragiczne efekty takich zdjęć stały się już przedmiotem wnikliwych opisów. Analityk Zachary Crockett z portalu „Priceonomics” zajął się opracowaniem dokładnych statystyk na temat ryzyka śmierci podczas robienia selfie. Z przygotowanego zestawienia wykonanego w 2014 i 2015 r. wynika, że średni wiek osób, które giną w czasie wykonywania autoportretów, to 21 lat. Najmłodsza ofiara miała 14 lat, a najstarsza 32. Najczęściej są to chłopcy i młodzi mężczyźni. Najwięcej osób umiera na skutek upadku z wysokości, następnie – przez utonięcie czy uderzenie pociągu. Ci, którzy co prawda nie stracili życia, ale doznali mniejszych lub większych uszczerbków na ciele, liczeni są w setkach. Od kilku lat rokrocznie ginie wiele osób; w 2017 r. aż 36. Wiele z nich dotkniętych jest nowym zaburzeniem, które ma już swoją nazwę – to selfitis. Polega ono na kompulsywnym robieniu sobie zdjęć i wrzucaniu ich do internetu na ocenę.

Robienie „ekstremalnych” selfie uznane zostało za zachowanie zagrażające bezpieczeństwu publicznemu w Rosji. Samorządy lokalne przeprowadzają kampanie w formie znaków ostrzegawczych. Władze wielu parków rozrywki zabraniają używania selfiesticków. W czasie trwania Tour de France w 2015 r. zakazano robienia selfie ze względu na bezpieczeństwo sportowców i publiczności. W Indiach w szesnastu miejscach turystycznych zabronione jest robienie takich zdjęć – patrole policyjne w tym kraju karzą osoby, które robią je na stacjach kolejowych i pomostach nad wodą. Ostrzeżenia wydają parki narodowe, np. Yellowstone w USA czy Park Narodowy Jezior Plitwickich w Chorwacji, w których zwiększyła się kolosalnie liczba akcji ratunkowych udzielanych osobom robiącym sobie selfie.

Jedyny ratunek w tym, że tak jak ta moda przyszła, tak już podobno odchodzi. Teraz modny staje się plandid. To zdjęcie, które ma sprawiać wrażenie, że zostało nam zrobione przypadkowo i że przedstawia nas w naturalnej pozie – choć my, jak i cała przestrzeń wokół, jesteśmy na nim upozowani. Jest robione przez druga osobę pozornie bez naszej wiedzy, jakby z zaskoczenia. Może odwrót od starej mody sprawi, że ofiar selfie będzie mniej? Szczególnie w tych przypadkach, gdzie amatorzy perfekcyjnej fotografii zapominają o rozwadze oraz bezpieczeństwie własnym i innych.

KIEROWCA + TELEFON = ŚMIERTELNE ZAGROŻENIE

Samochody są coraz bardziej nowoczesne, drogi coraz lepsze, ale znakiem dzisiejszych czasów stają się kierowcy, którzy nie mogą się powstrzymać od korzystania ze smartfona także w czasie jazdy. A zakres czynności, które są w nim dostępne, sprawia, że rozkojarzonych kierowców przybywa z każdym rokiem. Sondaże wykonywane w wielu krajach są alarmujące. Kierowcy – szczególnie młodzi, przed 21. r.ż. – mają tendencję to robienia selfie i wysyłania SMS-ów lub do telefonowania w czasie prowadzenia samochodu. Nagminne jest także spoglądanie na ekran smartfona w celu sprawdzenia, czy nie otrzymaliśmy nowych wiadomości albo by przeczytać tę właśnie dostarczoną. Rozmowy przez telefon dotyczą połowy kierowców, zaś jedna czwarta pisze SMS-y lub sprawdza coś na smartfonie w czasie jazdy. Te ostatnie czynności są o wiele groźniejsze niż rozmowa przez telefon, gdyż kierujący pojazdem o 35 proc. wolniej reaguje na to, co dzieje się na drodze – ponieważ spogląda na ekran, by przeczytać wiadomość, a potem, by na nią odpowiedzieć czy czegoś poszukać. Uwaga jest wtedy skierowana na telefon, a nie na sytuację na drodze. Ryzyko wypadku wzrasta dwudziestokrotnie. Obecnie niemal co czwarty wypadek drogowy jest spowodowany przez korzystanie z komórki za kierownicą.

LEKKOMYŚLNOŚĆ CZY GŁUPOTA?

Korzystanie z telefonu przez kierowców znawcy porównują do działania, jakie wywiera na tychże kierowców alkohol, ale mówią nawet, że jest ono bardziej niebezpieczne. Naukowcy z Transport Research Laboratory w Wielkiej Brytanii obliczyli, że czas reakcji osoby, która w czasie jazdy czyta SMS-a, jest trzykrotnie wolniejszy niż w przypadku osoby, który siada za kierownicę po wypiciu dwóch piw (czyli ma we krwi 0,8 promila alkoholu). Dodatkowo wpływa to na wydłużenie drogi hamowania. Prawdopodobieństwo spowodowania wypadku wzrasta wówczas sześciokrotnie.

Kierowca korzystający ze smartfona w czasie jazdy jest zdekoncentrowany – nie patrzy na drogę, nie skupia uwagi na innych użytkownikach ruchu. Ma osłabiony refleks i ograniczoną świadomość. Ponadto zawęża się jego pole widzenia, a tor jazdy staje się nierówny. Źrenica oka osoby spoglądającej co chwilę na ekran telefonu musi ciągle dostosowywać ostrość widzenia do zmieniających się odległości. Zakłócenie uwagi czy odwrócenie wzroku wydaje się tylko chwilowe, ale to właśnie często sekundy decydują o wypadku. Przestaje się zwracać uwagę na informacje mówiące o zagrożeniu. Ofiary selfie to zwykle pojedyncze osoby lub pary. Kierowca, który korzysta z komórki w czasie jazdy, naraża zarówno siebie i swoich pasażerów, jak i pozostałych uczestników drogi – pieszych, rowerzystów, innych kierowców. Dlatego też skutki takich zdarzeń są często tragiczniejsze w skutkach.

PRZEPISY CORAZ SUROWSZE

Dotychczas karano surowo kierowców jeżdżących pod wpływem alkoholu lub narkotyków – teraz do tej grupy dołączają ci, którzy prowadzą samochód i jednocześnie korzystają ze smartfona. Polska, Wielka Brytania, Hiszpania, Holandia, Dania, Estonia, Włochy czy Norwegia to tylko kilka z krajów, które przewidują wysokie kary za to przewinienie.

Używanie telefonów jest dozwolone pod warunkiem korzystania z zestawów słuchawkowych lub głośnomówiących. Pozwala to kierowcy na trzymanie rąk na kierownicy i wykonywanie manewrów na drodze. Mimo tego przyczynia się do jego rozkojarzenia, bo kierowca skupia wtedy uwagę zarówno na prowadzeniu samochodu, jak i na podtrzymywaniu rozmowy. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest całkowite powstrzymanie się przed korzystaniem ze smartfona w czasie jazdy. Choć kary za korzystanie z telefonu są coraz surowsze, nie powstrzymuje to większości kierujących. W Polsce karą jest 5 punktów karnych i 200 zł mandatu, co nie jest niestety skuteczną zaporą. W Wielkiej Brytanii nieodpowiedzialni kierowcy stracą 6 punktów karnych i zapłacą 200 funtów mandatu. Recydywiści mogą stanąć przed sądem, zapłacić nawet 1000 funtów kary lub stracić prawo jazdy na pół roku. Gdy wykroczenie to popełni świeżo upieczony kierowca, będzie musiał zdawać powtórnie egzamin na prawo jazdy. Do tak drastycznego zaostrzenia przepisów drogowych w tym kraju przyczynił się wypadek spowodowany przez polskiego kierowcę tira, w którym zginęły cztery osoby (kobieta i troje dzieci). Mężczyzna zmieniał muzykę w swoim smartfonie i wjechał na hamujące samochody.

ItCanWait – to hasło kampanii społecznej streszczającej się w słowach „to może zaczekać”. Oznacza, że żaden e-mail i żadna wiadomość nie są warte życia – naszego lub czyjegoś. Wystarczy obejrzeć jeden z filmów tej kampanii, by już nigdy nie mieć ochoty na korzystanie ze smartfona podczas jazdy.

 

 

Sylwia Maj

Gazetka 168 – luty 2018


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA