SUKIENKA Z SOI, KRAWAT Z MLEKA

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 170 kwiecień 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Jeśli mamy zwyczaj czytania metek, to od kilku lat mogą nas zaskakiwać nazwy tkanin, z których zrobione są nasze ubrania. Wełna, bawełna, len, jedwab – to nazwy naturalnych włókien znanych ludzkości od dawna. Syntetyki takie jak poliester czy akryl, mimo że mają „zaledwie” kilkadziesiąt lat, też na dobre zadomowiły się w naszych szafach. Ale modal czy lyocell? Na naszych oczach odbywa się rewolucja w świecie tekstyliów. Współczesna odzież powstaje z bambusa, soi, pokrzyw, kukurydzy, alg morskich i innych surowców naturalnych. W modzie jest noszenie ubrań jak najbardziej przyjaznych zdrowiu i skórze, ale i środowisku naturalnemu.

NAJPOPULARNIEJSZA – BAWEŁNA

Ubrania z bawełny są jednymi z najczęściej kupowanych i noszonych. I choć tkaniny bawełniane są zaliczane do naturalnych, bo wytwarza się je z włókien roślinnych, to przemysłowa produkcja bawełny ma wielki i niekorzystny wpływ na środowisko naturalne. Do wyprodukowania 1 kg surowej bawełny – co odpowiada mniej więcej dwóm parom spodni – potrzeba 20 tys. litrów wody.

Pola pod uprawę tej rośliny nawozi się ogromną ilością pestycydów, które przedostają się do wód gruntowych i są powodem skażenia gleby. W okolicach upraw zanika bioróżnorodność. Robotnicy pracujący przy uprawie roślin są narażeni na działanie pestycydów i wdychanie oparów środków chemicznych. To często jest przyczyną chorób, a nawet śmierci. Na polach bawełny w Uzbekistanie czy Egipcie pracują tysiące dzieci, często po 10 godzin dziennie, za niewielkie lub żadne wynagrodzenie. Później, w procesie produkcji konkretnych ubrań, używa się kilkuset środków chemicznych, w tym wybielaczy na bazie chloru czy barwników z zawartością metali ciężkich.

Zaczęto uprawiać bawełnę w sposób ekologiczny, choć to na razie tylko 1 proc. upraw. Zaletą jest całkowite zaprzestanie stosowania nawozów sztucznych, dzięki czemu ziemia nie jest wyjaławiana i nie pustynnieje. Jednak wciąż do produkcji potrzeba dużych ilości wody. Problemem jest także to, że bawełnę z upraw ekologicznych można zbierać tylko ręcznie.

Istnieje także bawełna fair trade – z upraw, gdzie przestrzegane są prawa pracowników, np. niezatrudnianie dzieci, otrzymywanie ustalonej zapłaty, równe traktowanie mężczyzn i kobiet. Jednak to też tylko niewielka część produkcji bawełny, przy czym w mniejszej lub większej ilości stosuje się nawozy, co może powodować problemy zdrowotne pracowników. Taka bawełna jest też od 40 do 70 proc. droższa od bawełny konwencjonalnej.

SZTUCZNE, ALE NIE DO KOŃCA

Coraz częściej na metkach ubrań dostrzegamy nazwy takie jak modal, lyocell, cupro, które niewiele nam mówią. Są to materiały z włókien sztucznych, przy wytwarzaniu których stosuje się naturalne surowce – najczęściej włókna celulozowe. Takie włókno można pozyskać z jednorocznych roślin uprawnych: soi, kukurydzy, ryżu, bambusa. Przy uprawie tych roślin stosuje się mniej chemii, a włókna są często biodegradowalne.

Modal – włókno celulozowe pozyskiwane z drzew bukowych. Ma atłasowy połysk i sporą odporność na uszkodzenia. Coraz więcej bielizny i ubrań sportowych szyje się właśnie z modalu, gdyż pochłania on o 50 proc. więcej wilgoci niż bawełna. Jest więc przyjazny dla skóry, ułatwiając jej oddychanie oraz zapobiegając jej przegrzaniu, jak i wychłodzeniu – jest przewiewny, miękki, komfortowy w noszeniu. Ponadto jest gładki i delikatny w dotyku, nie mechaci się. Dobrze się pierze, zachowując miękkość i sprężystość, a przy odpowiednim suszeniu nie wymaga prasowania. Może się jednak rozciągać, więc ubrań z modalu nie poleca się wieszać. Dodanie modalu do bawełnianych ubrań sprawia, że szwy pozostają proste i nie skręcają się. Jednak przy jego produkcji używa się wielu rozpuszczalników chemicznych, co wpływa negatywnie na środowisko naturalne.

Lyocell (tencel) – to także włókno celulozowe, ale nowszej generacji. Materiał z niego wykonany jest bardzo wytrzymały, nie rozciąga się, nie kurczy w wodzie i doskonale barwi, ale niestety barwnikami pochodzenia chemicznego, nie naturalnego. Ubrania z lyocellu mogą być noszone o każdej porze roku, gdyż tkanina ma właściwości higroskopijne – pochłania wilgoć, więc przeciwdziała poceniu i przyczynia się do regulacji temperatury ciała. Tymi właściwościami lyocell przewyższa najlepsze gatunki bawełny. Produkcja lyocellu wymaga małej ilości wody, a rozpuszczalnik używany w tym procesie jest nietoksyczny i może być ponownie wykorzystywany w procesie technologicznym. Materiał ten ulega biodegradacji, ale musi być poddany kompostowaniu. Jest jednak droższy od bawełny czy wiskozy, a to za sprawą technologicznego procesu wzmacniania włókien, który wymaga poddania go działaniu enzymów. W czasie takiej obróbki zużywa się dużo energii i wytwarza sporo odpadów.

Bambus – tkaniny wytwarzane są z celulozy pochodzącej z krzewów bambusa. Powstały w ten sposób materiał ma właściwości i bawełny, i wiskozy: jest miękki i ma jedwabisty połysk, chłonie wilgoć szybciej niż bawełna, więc nadaje się do wyrobu ręczników, poza tym trzyma ciepło i suchość. Jest wytrzymały (można go prać w pralce i suszyć w suszarce) i trwały (nie rozciąga się, nie przeciera). Ma właściwości antystatyczne, czyli nie gromadzi kurzu ani roztoczy, stąd polecany jest alergikom. Bambus jest rośliną szybko rosnącą i przy jego uprawie nie trzeba stosować pestycydów, bo jego pędy mają właściwości antybakteryjne. Problemem polega na tym, że przemysłowa uprawa bambusa obejmuje tysiące hektarów, tworząc monokulturę, która przyczynia się do zachwiania równowagi okolicznych ekosystemów. Rolnicy rezygnują z uprawy zbóż i warzyw na rzecz krzewów bambusowych, co przyczynia się do powstania niedoborów żywności.

SPF (Soybean Protein Fibers) – włókno wytwarzane z białek zawartych w ziarnach soi. Zostało wynalezione przez Henry’ego Forda w 1937 r. i jest używane do produkcji ubrań i krawatów oraz tapicerki samochodowej. Wełna sojowa – jak nazywał ją jej wynalazca – to tkanina lekka, miękka, jedwabista. Może być prana w wysokiej temperaturze (do 60 st.) i nie skurczy się. Jej zalety to dobra chłonność i właściwości antybakteryjne. Odkąd w 1999 r. w Chinach opracowano metodę przemysłowej produkcji tkanin z soi, szyje się z niej coraz więcej ubrań. Problemem jest użycie w uprawie pestycydów oraz znacznej ilości wody, jak również stosowanie soi modyfikowanej genetycznie.

Rayon – szlachetna odmiana wiskozy, rodzaj sztucznego jedwabiu. Ma te same walory estetyczne, co prawdziwy jedwab, ale jest znacznie tańszy w produkcji. Czasami trudno odróżnić jeden od drugiego. Łatwo się pierze i prasuje, ale też gniecie. Niestety w procesie produkcji używa się m.in. amoniaku i kwasu siarkowego, aby zwiększyć odporność włókien na częste pranie i noszenie.

CO PRZYNIESIE PRZYSZŁOŚĆ?

Coraz częściej w składzie ubrań jest ramia, czyli włókno z pokrzywy, czy sizal – włókno z liści agawy. Acetat, podobnie jak cupro, sprawdza się jako materiał na podszewki – są lepsze niż stosowany powszechnie poliester, bo przepuszczają powietrze. Oba są zamiennikami jedwabiu.

Już teraz ubrania wzbogaca się srebrem, a właściwie jonami tego metalu. Srebro hamuje bowiem rozwój bakterii, grzybów i wirusów, które namnażają się w wysokiej temperaturze i w wilgotnym środowisku – dlatego doskonale sprawdza się w odzieży przeznaczonej do uprawiania sportu. Cząsteczki srebra eliminują drobnoustroje, a z nimi m.in. nieprzyjemny zapach potu.

Na początku XX w. powstawały pierwsze ubrania z włókien kazeinowych, czyli tkaniny z mleka. Dziś wraca się do tych pomysłów – ubrania z mleka są przyjemne w dotyku, wygodne, łatwe w prasowaniu, pochłaniają ciepło. Trwają prace nad produkcją włókien do wyrobu materiałów z odpadów po kawie, a nawet z piwa czy cukru. Powstają prototypy ubrań ze skrobi kukurydzianej – w dotyku przypominają jedwab i są całkowicie biodegradowalne.

PRAĆ I JESZCZE RAZ PRAĆ

Ubrania kupione w sklepie są czyste i wyprasowane, często zapakowane w foliową torebkę. Wydaje się, że można je włożyć natychmiast. Jednak każdą sztukę odzieży należy najpierw uprać. Na tkaninach, z których są wyprodukowane ubrania, znajduje się bowiem pył przemysłowy i barwniki chemiczne. By ubrania nie były pogniecione, opyla się je środkami chemicznymi – również takimi, które mają działanie konserwujące. Najczęściej do impregnowania ubrań używa się formaldehydu, bo wtedy mniej się mną, nie tracą koloru, a ponadto są odporne na pleśń i grzyby. Zagrożeniem są barwniki azowe, które mogą prowadzić do zmian rakotwórczych. W zetknięciu ze skórą takie toksyczne środki mogą wywoływać zaczerwienienia, wysypki, egzemy. Im mamy delikatniejszą skórę, tym bardziej będzie ona narażona, dlatego przed pierwszym założeniem należy obowiązkowo wyprać wszystkie ubrania (nie tylko te dla niemowląt i dzieci!), które mają bezpośrednią styczność z ciałem – bieliznę, skarpetki, koszulki, letnie sukienki.

Pamiętajmy, że także w sklepie ubrania narażone były na zakurzenie i podeptanie. Przed nami dotykało ich i przymierzało je mnóstwo osób, przez co mogą się na nich znajdować nie tylko ślady szminki lub pudru, ale też niewidoczne gołym okiem ślady potu oraz bakterie, pasożyty, grzyby, a nawet wszy. Dlatego wypranie nowo kupionej rzeczy to podstawowa kwestia higieny. Dermatolodzy przekonują nawet, że najlepiej byłoby wyprać odzież nawet dwa razy. Co ważne, należy prać także pościel czy ręczniki.

Czy czeka nas rewolucja materiałowa? Czy rośliny będą pojawiać się nie tylko na naszych stołach, ale także jako składnik ubrań? Na razie jest jeszcze sporo problemów społecznych i środowiskowych związanych z wytwarzaniem tkanin – nawet tych naturalnych, jak bawełna czy jedwab, nie mówiąc już o produkcji poliestru czy akrylu. Trzeba kupować odpowiedzialnie i czytać uważnie metki, by wiedzieć, co nosimy, i wybierać ubrania z tych materiałów, które służą i naszemu zdrowiu, i zdrowiu środowiska naturalnego.

 

Sylwia Maj

Gazetka 170 – kwiecień 2018


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA