DZIEŃ SĄSIADA

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 171 maj 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Europejski Dzień Sąsiada (fr. Fête des Voisins) obchodzony jest od 18 lat i przypada w tym roku w piątek 25 maja. Święto zainicjowała Europejska Federacja dla Lokalnej Solidarności w Paryżu. Cel akcji jest szczytny – integracja Europy nie tylko na polu międzynarodowym, ale na poletku własnym, sąsiedzkim. Największe święto społeczności lokalnych zostało objęte patronatem przez Komisję Europejską i jest wspierane przez Komitet Regionów. Nie ma jednego organizatora. Za oprawę biesiady odpowiadają wszyscy obywatele, ale ktoś musi zacząć sztafetę. Podejmiesz się wyzwania?

PUKANIE PALCA CI NIE ZŁAMIE

Dzień Sąsiada jest obchodzony w różny sposób. Wszystko zależy od liczebności, koncepcji i inwencji społeczności sąsiedzkiej. Miejscem fety może być korytarz, suszarnia, podwórko, ogródek, ulica, przyszkolne boisko, skwerek lub park.

Jeśli jesteś mieszkańcem kameralnego osiedla, zachęć lokatorów do wspólnej uroczystości – zapukaj do ich drzwi, zagadnij znajome twarze w dzielnicowym sklepiku, porozmawiaj z dozorcą. Tu nie potrzeba sponsorów czy tęgich głów od organizacji. Wystarczy wyznaczyć na ten dzień odcinek chodnika i tam rozkręcić biesiadę. Poproś znajomych z ulicy, by udostępnili dla innych swoje leżaki ogrodowe, hamaki i trampoliny. Niech wyciągną z garaży grille, zapomniane maszyny do przyrządzania waty cukrowej, a nawet domowe gofrownice. Jeśli masz w otoczeniu zdolne gospodynie, zwróć się z prośbą o upieczenie ciasta lub domowego chleba. Przy okazji zaproponuj wyprzedaże garażowe – to świetny sposób na pozbycie się niechcianych sprzętów zachomikowanych na tyłach posesji. Chodzi o to, by stworzyć intymną, rodzinną atmosferę, tyle że nie w salonie, ale na świeżym powietrzu, w przestrzeni publicznej.

Warto zadbać także o zainteresowania młodszych sąsiadów. W roli mebli niech wystąpi kilka stolików i krzeseł skleconych naprędce ze skrzynek oraz wszelkie rekwizyty do prac artystycznych – kredki, mazaki, farby, kolorowanki. Niech maluchy ozdobią kredą chodniki albo wykonają lampiony lub girlandy przystrajające drzewa i ogrodzenia. Aby uszczęśliwić miłośniczki makijażu, wcale nie trzeba zatrudniać artystki od malowania twarzy – czasami kilka ruchów różem wystarczy, żeby dziecko poczuło się magicznie. Do tego koniecznie lakiery do paznokci we wszystkich kolorach świata – zapomniane w szufladach niech wreszcie ujrzą światło dzienne! Dla fanów rywalizacji przydadzą się klasyczne piłkarzyki, gry planszowe (partyjka w szachy nawet starszym sprawi frajdę) lub odesłane do lamusa kapsle. Amatorom sportów warto zapewnić rozrywkę w postaci gumy do skakania, badmintona czy kręgli (tu przyda się metoda chałupnicza – za kręgle posłużą puste butelki po mleku wypełnione piaskiem). Uroku dodadzą bańki mydlane. Wydzielone miejsce, wolne od ruchu kołowego, to świetna okazja do zainstalowania toru przeszkód dla sympatyków deskorolek, hulajnóg i wrotek.

Być może zajęcia skomponowane przez pomysłowych amatorów nie dadzą spektakularnych efektów wizualnych, ale z pewnością zapadną malcom na długo w pamięć.

Bezpośredni kontakt z sąsiadem buduje poczucie lokalnego bezpieczeństwa i solidarności, a także sprzyja wzajemnemu zaufaniu. Jest jednocześnie podwaliną do inicjowania wspólnych obywatelskich przedsięwzięć – zaprojektowania ogólnodostępnego ogródka z zagonami warzywnymi lub zielnika, zasadzenia krzewów wzdłuż ulicy, zmajstrowaniu karmników na zimę dla ptaków, dobrowolnego odśnieżania chodników czy usunięcia z elewacji pozostałości graffiti.

Jeśli w gronie znajduje się hydraulik – poproś o wizytówkę; jeśli anglista – zagaj o indywidualne konwersacje; jeśli informatyk – podpytaj o możliwość wsparcia przy zakupie nowego komputera. Czy wśród biesiadników są mamy? Dobrze byłoby je ze sobą zapoznać – niech wymienią się telefonami, spostrzeżeniami o okolicznych żłobkach i placach zabaw lub zorganizują spacery towarzyskie. Gdy wśród sąsiadów przeważają osoby starsze, mogą przy okazji domowego poczęstunku zacieśnić więzi z rówieśnikami w podobnej sytuacji, by samotność nie była tak dokuczliwa.

Cała akcja nie ma na celu jednorazowego garden party i bezcelowej wymiany uprzejmości. To tylko wstęp i zachęta do długoterminowych i zażyłych znajomości, które wniosą do życia większą wartość. Dobry sąsiad jest najlepszym krewnym!

LOKALNI PATRIOCI

W dużych miastach organizacją sąsiedzkiego święta zajmują się często miejscowe urzędy, spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, domy kultury, szkoły, biblioteki lub organizacje pozarządowe. W ich realizację angażowani są już sponsorzy (np. lokalne przedsiębiorstwa, sklepy, miejscowe media) i sztab organizacyjny (samorządowcy, kierownictwo placówek, wolontariusze). Dzień Sąsiada aranżowany na dużą skalę ma zjednoczyć nie tylko mieszkańców jednego bloku, ale całej ulicy, osiedla, dzielnicy, a nawet miasta. Wszystko po to, by nie zamykać się na innych i dostrzec świat poza swoimi czterema ścianami. Wychodząc ze skorupy, przełamujemy anonimowość. Już nie jesteśmy jednostkami przypisanymi jedynie do numeru mieszkania („ten brunet spod czternastki”), posesji („ta babka z narożnego”), samochodu („ten facet od zielonego audi”) i dajemy się poznać jako ludzie kontaktowi, myślący, przedsiębiorczy i obdarzeni wyobraźnią.

Propozycji atrakcji jest wiele – warsztaty kulinarne lub ikebany, konkursy rodzinne (maraton w workach, quizy tematyczne przed publicznością, dmuchanie balonów na czas itp.), piknik na łonie natury, ognisko, wymiana książek lub zabawek, koncerty muzyczne lub widowiska taneczne.

Idea wielkiego festynu jest prosta: to ludzie tworzą miasto. Przyłączając się do obchodów, możesz mieć wpływ na miejsce, w którym mieszkasz, pracujesz i spędzasz czas wolny. Wychodzisz z roli biernego obserwatora, a stajesz się aktywnym działaczem społecznym. Nie chodzi tu o podkasanie rękawów i wyrywanie chwastów z przestrzeni publicznej (choć odrobina dobrowolnej pomocy służbom miasta nie zaszkodzi), ale przede wszystkim o ujawnienie swojego stanowiska w wiążących kwestiach dotyczących twojej okolicy, oddanie głosu w lokalnych ankietach i współdecydowanie o kształcie otoczenia. Rozmawiając z mieszkańcami swojego miasta, zaznajamiasz się z potrzebami środowiska, współuczestniczysz w pozyskiwaniu funduszy (samorządowcy są dla ludzi, a nie na odwrót!) i aktywizujesz pozostałych. Uświadamiasz sobie, że twoja posiadłość nie jest postawiona na wyłączonej z galaktyki działce, ale jest jednym z wielu ważnych punktów na mapie. Sąsiedzi to nie obca cywilizacja!

IMPULS TWÓRCZY

Święto ulicy to wyśmienita okazja do integracji małej społeczności – przedstawienia siebie, swoich umiejętności, a także potrzeb. Nie chodzi o to, by zgromadzić imponującą grupę. Czasami nawet kilkoro sąsiadów potrafi stworzyć ciepłą, przyjazną atmosferę. To tylko Stanisław Anioł, filmowy gospodarz domu przy ulicy Alternatywy 4 (serial w reżyserii Stanisława Barei) zamienił życie lokatorów w obóz pracy, wiecznie ich inwigilując, szantażując i nakłaniając do czynów obywatelskich. Zaaranżowane spotkanie towarzyskie ma mieć ludyczny, familijny charakter. Bez nadęcia i przymusu!

Europejski Dzień Sąsiada wpisał się na stałe w kalendarz wydarzeń w Belgii. Nie bądź przedmiotem rozrywki dla sąsiadów – zapewnij im rozrywkę. Zajrzyj na stronę internetową http://lafetedesvoisins.be/. Znajdziesz na niej listę partnerów chcących zaangażować się w fetowanie małych społeczności, podpowiedzi, jak zorganizować święto we własnym zakresie (lub przy wsparciu urzędu gminy) oraz pozyskasz bezpłatne materiały promocyjne. W zwyczaju belgijskim leży przyrządzenie niezobowiązującego apéro i barbecue, zorganizowanie partyjki w bule lub niewymuszony dansing pod chmurką. Warto zadbać o odpowiednie zadaszenie (parasole, namioty) – w maju pogoda w Belgii nas nie rozpieszcza.

Robinson Crusoe, bohater powieści Daniela Defoe z 1719 roku, ratuje się z rozbitego statku i znajduje ocalenie na bezludnej wyspie. Z mozołem buduje schronienie, uprawia zboże, hoduje kozy, oswaja zwierzęta i wytwarza narzędzia pomocne w codziennym życiu. Cierpi jednak z powodu samotności. Bratnią duszę znajduje jedynie w postaci Piętaszka, tubylca wyrwanego ludożercom. Robinson spędza w odosobnieniu kilkanaście lat. A ile lat ty żyjesz na swojej bezludnej wyspie? W ten majowy dzień warto wyjść z norki i zapukać do drzwi obok. Mówią, że lepiej mieć dobrego sąsiada blisko niż brata daleko. Nie jesteś Robinsonem – integruj się!

 

Sylwia Znyk

Gazetka 171 – maj 2018

WYDARZENIA


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA