O HISTORII SUKNI ŚLUBNEJ

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 171 maj 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Wiele kobiet od dzieciństwa marzy o lśniącej, śnieżnobiałej sukni śubnej, w której będą wyglądać jak księżniczki. Nawet postać księcia na białym koniu nie jest tak ważna i schodzi na dalszy plan. Choć historia sukni ślubnej jest tak długa, jak tren, który się za nią ciągnie, to nie zawsze kreacja ta była biała – a takie właśnie wyobrażenie mocno zakorzeniło się w naszej kulturze.

SUKNI ŚLUBNEJ CZAR

Suknia ślubna to zdecydowanie kluczowy element na weselu. Wybierana na wiele miesięcy wcześniej, z salonu lub szyta na miarę, sprowadzana z zagranicy, nawet zza oceanu. Omawiana i komentowana jest przez wszystkich gości, a wspominana jeszcze długo później.

Wśród gwiazd i par królewskich jej wybór śledzony jest przez całe rzesze fanów i ciekawskich. Fotoreporterzy prześcigają się w tym, kto pierwszy opublikuje zdjęcie z suknią w roli głównej. A projektanci na wieść o sławnych weselach rywalizują o możliwość wykonania kreacji – co jest dla nich największą reklamą i podkreśla prestiż. Gwiazdy lubią stroje wyróżniające się i zapadające w pamięć, jak np. Gwen Stefani, która założyła suknię w kolorze fuksji, lub Jessica Biel, która wybrała kolor różowy. Zaś pary królewskie stawiają na przepych i klasykę w jak najlepszym wydaniu, jak np. Kate Middleton, przy czym w jej przypadku nie trzeba było długo czekać, by chińskie kopie (czy może raczej podróbki) jej ślubnej kreacji znalazły się do kupienia w internecie.

OD PRADAWNYCH CZASÓW

Na przestrzeni wieków suknia ślubna występowała w wielu barwach. W starożytności trudno mówić o sukni w obecnym tego słowa znaczeniu – panny młode odziane były w szaty w jasnych kolorach, ponieważ już wtedy symbolizowały one szczęście.

W średniowieczu ślub traktowano nie tylko jako związek dwóch osób, ale jak zjednoczenie dwóch rodzin. Narzeczona była wtedy symbolem społeczeństwa oraz jedności, dlatego miała prezentować się skromnie. Dominowały takie kolory jak różowy i niebieski, a same suknie początkowo miały duże dekolty i krótkie rękawki, z czasem jednak zaczęto je zabudowywać. Przeglądając dzieła flamandzkich artystów, też znajdziemy różnobarwne stroje ślubne. Przykładowo obraz „Małżeństwo Arnolfich” Jana van Eycka przedstawia pannę młodą w zieleni – kolorze nadziei.

Od wieku XVIII zaczęła się klasyfikacja panien ze względu na majętność. Jeśli dama wywodziła się z zamożnej rodziny, odziana była w szlachetne materiały, takie jak welwet, jedwab lub futro. Biedniejsze musiały zadowolić się gorszej jakości tkaninami, natomiast kobiety ubogie zakładały po prostu najładniejszą sukienkę, jaką miały – odświętną, używaną w niedzielę. W tamtych czasach na ślubnym kobiercu można też było zobaczyć (rzecz teraz nie do pomyślenia!) panny młode w czerni. Były to kobiety, które jeszcze nie skończyły żałoby, a już wstępowały w kolejny związek małżeński.

BIAŁA PIĘKNOŚĆ

Tradycyjny biały kolor zawdzięczamy królowej Szkotów Marii Stuart, która w 1558 roku poślubiła późniejszego króla Francji Franciszka Walezjusza właśnie w bieli. Jak na tamte czasy była to zła wróżba, gdyż kolor ten był oficjalną francuską barwą żałobną.

Przed erą wiktoriańską panny młode wybierały suknie w kolorach, które im odpowiadały. Unikano tylko czerni jako symbolizującej żałobę oraz czerwieni – kojarzonej z prostytucją. Dopiero ślub angielskiej królowej Wiktorii, która w 1840 roku wyszła za księcia Alberta, spowodował spopularyzowanie tego koloru, choć nie stało się to od razu – w dalszym ciągu swobodnie podchodzono do koloru i tkaniny. Jednak suknia Wiktorii wywołała ogromne zaskoczenie, bo władczyni sama ją zaprojektowała, rezygnując z ciężkich ozdób, nadmiaru biżuterii i aksamitu – tak charakterystycznych dla królewskich kreacji tamtego czasu. W dodatku, chcąc podkreślić siłę swego kraju, wybrała angielską jedwabną satynę i londyńskie koronki, które przez osiem miesięcy tkało 200 kobiet. Naraziła się tym na krytykę, ponieważ modne były wówczas wyłącznie koronki belgijskie. Aby nikt kreacji nie skopiował, czym prędzej zniszczono szablony.

Za sprawą Wiktorii biel stała się symbolem bogactwa i statusu społecznego. Miała na to też wpływ kiepska sytuacja finansowa mieszkańców. W trudnym okresie kryzysu mało kto mógł pozwolić sobie na zakup sukni na jednorazowe wyjście, a dodatkowo utrzymanie jej w czystości było prawdziwym wyczynem. Z czasem jednak biel stała się symbolem szczęścia i niewinności, aż w końcu – dziewictwa.

LATA POWOJENNE

Trudne czasy powojenne weryfikowały wyobrażenia o ślubach i strojach panien młodych. Białe suknie odeszły do lamusa podczas wielkiego kryzysu z lat 30. XX wieku. Kobiety były zmuszone zakładać na siebie to, co miały w szafach. Wybierały więc najładniejsze stroje i w nich szły do ołtarza – a towarzyszyli im mężczyźni w mundurach. Jedynie te najbogatsze mogły pozwolić sobie na przepych. Wielkim wydarzeniem był ślub Grace Kelly z księciem Rainerem z Monako w 1956 roku, uznany za wesele stulecia. Panna młoda miała na sobie bajkową kreację, która do dziś uchodzi za arcydzieło krawiectwa. Uszyta z 25 m tafty i ponad 100 m stuletnich koronek suknia wymagała sześciu tygodni pracy 36 szwaczek i hafciarek. Wesele odbyło się z wielkim przepychem i bogactwem.

Od lat sześćdziesiątych do osiemdziesiątych panowała większa ekstrawagancja i różnorodność. Stroje weselne stawały się coraz bardziej odważne. Biel nadal dominowała, ale zdecydowanie zmianie uległa długość sukien, które zaczęto projektować w wersji mini. Przykładem może być słynna kreacja Mii Farrow na ślubie z Frankiem Sinatrą. Z kolei Priscilla Presley na ślub z Elvisem założyła krótką sukienkę w stylu baby doll, a Yoko Ono wychodziła za Johna Lennona w króciutkiej mini, podkolanówkach i tenisówkach. Już wtedy próbowano szokować gości strojem i tak Bianca Jagger wyszła za mąż za Micka Jaggera w białym garniturze i ogromnym kapeluszu, ale… zapomniała (?) o staniku. Były również wariacje na temat sukni w formie długiego białego futra.

W 1981 roku księżna Diana poślubiła księcia Karola w nieziemsko wyglądającej kreacji z bufiastymi rękawami i ustanowiła niedościgniony wzór sukni, o której marzyły w tamtym czasie wszystkie kobiety. Uszyto ją z jedwabiu i tafty, a ręcznie doszyto aż 10 tys. pereł i cekinów. Za suknią ciągnął się ogromny, ośmiometrowy tren.

Koniec XX wieku to już powrót do klasycznych, prostych sukienek, a to za sprawą Carolyn Bessette-Kennedy, która wystąpiła na swoim ślubie w jedwabnej sukni z długim welonem i w białych rękawiczkach. Proste sukienki zyskały dużą popularność, bo dodawały prestiżu i elegancji.

NIE TYLKO BIEL…

Właściwie tylko w Europie i Ameryce Północnej kolor biały jest zarezerwowany dla sukien ślubnych. Inne kultury posiadają swoje barwy tradycyjne, np. suknia w kolorze czerwonym w Chinach i Indiach jest czymś oczywistym.

Wielobarwne kreacje wykonuje się dla panien w Afryce, gdzie kolor ściśle połączony jest z plemieniem i zamieszkiwanym przez nie terenem. Najpopularniejsze są tam czerwony, złoty i zielony. Mają one również znaczenie symboliczne. Czerwień oznacza hołd oddany osobom poległym w obronie plemienia, złoty to pokój i dobrobyt, zaś zielony jest symbolem przywiązania do natury. Afrykańskie suknie to nie tylko kolory, ale i wzory. Materiały pokryte są malowidłami w zygzaki, koła i fale, które również mają swoją symbolikę, np. zygzaki oznaczają zdolność pokonywania przeszkód.

Kolor niebieski dominował przez długi czas w Irlandii, gdzie duży wpływ na całokształt wesela miała kultura celtycka. Niebieski oznacza tam wierność i czystość i pomimo tego, że biel już na dobre zadomowiła się w obecnych kreacjach, to każda panna młoda stara się przemycić w stroju jakiś błękitny element. Tradycyjna irlandzka suknia ma rozszerzane rękawy i głęboki, okrągły dekolt. Powinna być wykonana ze szlachetnego jedwabiu, najlepiej w kolorze jasnożółtym.

Równie ciekawe są suknie meksykańskie, które wykonuje własnoręcznie rodzina narzeczonej. Są one zwykle w stylu flamenco – z szeroką, zdobioną spódnicą, a dodatkowo panna młoda zakłada bolerko podczas ślubu w kościele.

WIZJE SUKIEN ŚLUBNYCH

Tylko najodważniejsze panny młode decydują się na odejście od panującej mody. Siostra Beyoncé, Solange, jechała do ślubu białym rowerem i w kremowym kombinezonie. Victoria Beckham przysięgała w wydekoltowanej sukni z odkrytymi ramionami i w koronie wykonanej z 18-karatowego złota, wysadzanej brylantami. Zaś Angelina Jolie miała sukienkę przyozdobioną rysunkami swoich dzieci. Jednak wśród zwykłych panien młodych coraz częściej można znaleźć takie, które sukienki mają z sieciówek lub nawet lumpeksów.

Obecnie suknie ślubne to już nie wyznacznik statusu społecznego, ale bardziej fantazji panny młodej i wizji całego wesela. Suknia powinna komponować się z motywem przewodnim uroczystości, z dekoracją sali i kościoła, ale także ukazywać charakter osoby ją noszącej. Przede wszystkim ma jednak zatuszować mankamenty urody i uwydatnić jej plusy. Powinna ubrać, a nie przebrać.

 

Agnieszka Strzałka

Gazetka 171 – maj 2018


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA