BIORÓŻNORODNOŚĆ ZNACZY ŻYCIE

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 171 maj 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Na co dzień nie zastanawiamy się, jaka przyszłość czeka Ziemię za kilka dekad czy stuleci. O tym, że jest gorzej, niż było, słyszymy od czasu do czasu. Jednak poza segregacją śmieci, racjonalnymi zakupami czy ograniczaniem zużycia energii lub wody rzadko kiedy większość z nas angażuje się w sprawy planety. Tymczasem krzyczy ona do nas na każdym kroku o ratunek. Bo to natura jak na razie jest bezinteresownym dostawcą żywności, schronienia, wody, słońca i czystego powietrza. Gdy zabraknie tych naturalnych dóbr – żadne pieniądze ich nie przywrócą, nie zastąpią ani nie zrekompensują. Dramatyczne wołanie Matki Natury zwerbalizowali ostatnio naukowcy – a od tego, co nam, ekologicznym laikom, przekazali, jeży się włos głowie.

W marcu br. w Kolumbii Międzynarodowa Platforma ds. Różnorodności Biologicznej i Usług Ekosystemowych (IPBES) zaprezentowała raport, a w zasadzie cztery raporty – podzielone geograficznie – na temat aktualnej sytuacji różnorodności biologicznej w obu Amerykach, w Afryce, w regionie Azji i Pacyfiku oraz w Europie i Azji Środkowej. W badaniach wzięło udział ponad 750 naukowców z całego świata, a po analizie danych przedstawili zatrważające prognozy dla Ziemi i jej ekosystemów. Jako że tego typu badania przeprowadzono po raz pierwszy, zasięg nieodwracalnych zmian przeraża nawet tych niewtajemniczonych. Jak się okazuje – być może już w niedalekiej przyszłości czeka nas podobny los, co dinozaury.

PO CO NAM RÓŻNORODNOŚĆ

Dzięki bioróżnorodności, czyli różnorodności biologicznej, żyjemy. Jest to podstawa bytu na Ziemi, jego wczoraj, dziś i jutro. Bioróżnorodność to zróżnicowanie tego, co żywe – gatunków, ale także ich genów i ekosystemów. Gwarantuje życie na każdym poziomie organizacji biologicznej naszej planety. Jednym słowem – bioróżnorodność to życie. A dla życia na Ziemi bioróżnorodność jest bogiem. Ma ona kluczowe znaczenie dla ewolucji, a największą przeszkodą w jej utrzymaniu jest wymieranie gatunków.

  • Dzisiaj na Ziemi żyje ok. 8,7 mln gatunków roślin i zwierząt, w tym według szacunków 86 proc. gatunków lądowych i 91 proc. morskich… w dalszym ciągu czeka na odkrycie!
  • Spośród tych, które są nam już znane i spisane, wyginięciem zagrożonych jest około 41 proc. płazów i ponad 25 proc. ssaków, a dokładnie 1204 gatunki ssaków, 1469 gatunków ptaków, 1215 – gadów, 2100 – płazów i 2386 – ryb.
  • Od ok. 100 lat co roku giną dwa gatunki kręgowców.
  • W minionych 30 latach zniknęła prawie połowa raf koralowych.
  • W ciągu zaledwie 40 ostatnich lat o 60 proc. zmniejszyła się populacja prawie 4000 gatunków ryb, ptaków, ssaków, płazów i gadów.
  • O ok. 20 proc. spadła w minionych 10 latach liczba słoni afrykańskich.

Wymieniać można długo... Najsmutniejsze jest to, że czekają nas jeszcze gorsze wydarzenia.

W ŚLADY DINOZAURÓW

Ziemia znajduje się w obliczu ponownego masowego wymierania, drugiego pod względem rozmiarów po tym, które dotknęło 65 mln lat temu m.in. dinozaury. Byłoby to piąte takie masowe wymieranie w znanych dziejach naszej planety. I według najnowszych badań, jeśli nic się nie zmieni, a człowiek nadal będzie się przyczyniał do degradacji swojego otoczenia – nastąpi już wkrótce.

Przedstawiony w Kolumbii raport dotyka kilku ważnych zagadnień odnoszących się do sytuacji zagrożonych gatunków, a jednym z kluczowych jest degradacja gleb na całym świecie. Jest to wypadkowa do rozważań o zanikaniu dziś – i jutro – wielu gatunków roślin i zwierząt. Rocznie ok. 12 mln hektarów gleb zostaje zdegradowanych, a powodów jest kilka: od wylesienia, przez niezrównoważone uprawy rolne oraz hodowle i niekontrolowaną eksploatację zasobów mineralnych, aż po zmiany klimatyczne. Skutki to erozja i zasolenie gleby, jej zanieczyszczenie, zanikanie roślinności oraz wielu gatunków zwierzęcych. Jeśli nic się nie zmieni w dotychczasowej eksploatacji dóbr naszej planety, efekty odczuje boleśnie także człowiek, i to już za kilka dekad.

Mamy rok 2018. Za jakieś 30 lat ok. 40 proc. gatunków roślin zostanie utraconych. W dużej mierze będzie dotyczyło to także redukcji plonów rolnych, a najbardziej zagrożone są niestety rejony, w których już dzisiaj istnieją problemy z dostępem do żywności i wody przy dużej liczbie mieszkańców – Ameryka Środkowa i Południowa, Afryka Subsaharyjska oraz Azja. Rozwiązaniem ma być zwiększenie ilości stosowanych pestycydów i nawozów, ale konsekwencje takich praktyk ludzkość odczuje dotkliwie.

Z kolei w Azji Południowo-Wschodniej za ok. 30 lat zniknie 90 proc. gatunków koralowców, a – przy dotychczasowej konsumpcji – zasoby ryb w tym regionie całkowicie wyginą. Za jakieś 80 lat wymrze ponad 50 proc. gatunków ssaków i ptaków w Afryce. Za jakieś 30, 80 lat wyginie ponad 60 proc. języków i kultur Ameryki. Jeśli nic się nie zmieni… Co będzie za 200, 300, 500 lat?

LUDZKA AUTODESTRUKCJA

Bo nawet jeśli kogoś nie wzrusza, że połowa roślin i zwierząt zniknie z powierzchni Ziemi już za parę dekad, to może w kontekście zanikającej ludzkości ów ktoś otworzy ze zdziwienia usta. Bowiem gwarancją ludzkiego bytu jest przecież otaczający nas świat, a jeśli stopniowo – choć w porównaniu z minionymi stuleciami w zatrważającym tempie – niszczymy go, to dążymy do autodestrukcji. W raporcie zwrócono uwagę na tzw. lawinowe ginięcie gatunków. Polega ono na tym, że wyginięcie jednego gatunku w łańcuchu pokarmowym powoduje śmierć innego. Na którymś etapie, zapewne jednym z końcowych, znajdziemy się i my.

Zagrożeń związanych z zanikaniem gatunków jest dla nas bardzo wiele. Jednym z nich jest… zwiększająca się liczba ludzi na świecie. Na przykład szacuje się, że do 2050 r. populacja Afryki wzrośnie dwukrotnie. Nas przybędzie, ale miejsca na uprawy i hodowlę zabraknie. Dzisiaj ziemie uprawne i pastwiska pokrywają ponad 30 proc. powierzchni Ziemi. Jeśli nic się nie zmieni i konsumpcja nie zostanie ograniczona, ingerencja w środowisko naturalne może być jeszcze większa. Dodatkowo, wyniszczenie gleb zmusi setki milionów osób (jeśli nie miliardy) do migracji. Kolejne zagrożenie –  najczęściej giną gatunki korzystne dla organizmu ludzkiego. Te, które pozostają, nierzadko przyczyniają się do rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych. Wymieniać możemy długo, ale skalę problemu na tych kilku przykładach łatwo już zauważyć. Co pozostaje? Masowa reakcja.

PROMYKI W CIEMNOŚCI

Prezentowana w raporcie przyszłość jawi się w czarnych barwach. Czy naprawdę dla naszej planety nie ma już nadziei i ogromna degradacja gleb w połączeniu z ociepleniem klimatu i zanieczyszczeniem środowiska zwiastuje koniec? Pamiętajmy jednak, że prognozy robione są na kilkadziesiąt lat do przodu, więc nawet jeśli nie dotkną bezpośrednio nas – to dotyczą naszych dzieci, naszych wnuków…

Okazuje się, że prócz katastroficznej wizji naukowcy wskazali kilka promyczków w ciemności, które mogą zniweczyć czarny scenariusz. Na przykład samo odzyskiwanie ziemi nie jest skomplikowane – stosując techniki poprawiające jej jakość, uprawiając specjalne rośliny, wprowadzając ekologiczne rozwiązania i skłaniając się do upraw i hodowli konserwatywnych, a nie nastawionych na ilość i zysk, jesteśmy w stanie zregenerować wysłużoną glebę i dać jej nowe życie. Oczywiście zmiany musiałyby nastąpić w skali globalnej, a zrównoważone zarządzanie w rolnictwie musiałoby stać się priorytetem w gospodarce.

Jeśli chodzi o konkrety, to jednym z sukcesów związanych ze wspieraniem środowiska naturalnego może być powiększenie się powierzchni lasów (na przykład w Chinach), kolejnym – odrodzenie się pojedynczych gatunków, które były na granicy wymarcia (tak jak lampart amurski). Takich przykładów potrzeba jednak więcej. Przede wszystkim – na zaistniałą sytuację muszą zareagować miliony. Jeśli coś można zrobić, a okazuje się, że zrobić można wiele, to do poprawy sytuacji na świecie muszą przyczynić się zarówno rządy, jak i pojedynczy obywatele.

Tylko równowaga w przyrodzie gwarantuje życie na Ziemi, a tę od czasów rewolucji przemysłowej człowiek coraz nachalniej narusza. Tak naprawdę jednak dopiero w ostatnich latach pojawiło się coś takiego jak „świadomość ekologiczna” i miejmy nadzieję, że dzięki zakrojonej na szeroką skalę edukacji, ale także dzięki zwykłej, ludzkiej wrażliwości na otaczający nas świat, degradacja środowiska naturalnego na tak wielu płaszczyznach zostanie ograniczona, a nawet wyeliminowana. Bo jest to w naszym własnym interesie.

 

Ewelina Wolna-Olczak

Gazetka 171 – maj 2018


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA