SPOTKANIE Z PANIAMI TERESĄ I MONIKĄ KLEJ-SMET, CÓRKAMI POLSKIEGO ŻOŁNIERZA

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 171 maj 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Spotkanie z paniami Teresą i Moniką Klej-Smet, córkami polskiego żołnierza

Seweryna Klej-Smet, który walczył w I Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka

W sobotę 17 marca panie Teresa i Monika Klej-Smet odwiedziły Szkolny Punkt Konsultacyjny im. J. Lelewela przy Ambasadzie RP w Brukseli, aby opowiedzieć uczniom o losach swojego ojca, śp. Seweryna – żołnierza I Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka.

Jednostka ta zawsze była znana z szybkości działania i przemieszczania się. Po kampanii wrześniowej wielu polskich żołnierzy nie straciło nadziei i przedostało się za granicę. Seweryn Klej dotarł do pronazistowskiej Rumunii i, zmieniwszy nazwisko, udał się do Bordeaux we Francji. Tam też walczył przeciwko niemieckiemu agresorowi. Po nieuniknionej klęsce wojsk alianckich w 1940 r. polscy żołnierze ewakuowali się do Wielkiej Brytanii. Stworzyli tam, z pomocą brytyjskiego rządu, polski obóz w Szkocji i strzegli wybrzeża przed morskim lub powietrznym atakiem wroga. Trenowali i uczyli się różnorodnych umiejętności wojskowych. W 1944 r., około miesiąc po lądowaniu w Normandii, polska dywizja ponownie toczyła walki na kontynencie z aliantami. Polacy, okrążając Niemców, wygrali bitwę pod Falaise w pobliżu Caen w Normandii. Następnie wyzwolili miasta w północnej Francji, Flandrii i w Holandii. W Belgii uczestniczyli w walkach wyzwoleńczych o Tielt, Roeselare, Stekene, Sint-Gillis-Waas, Axel, Ieper, Roulers, Hooglede, Ruysselede i Sint-Niklaas.

Po wojnie żołnierze nie mogli wrócić do Polski, gdyż mogliby zostać surowo ukarani za walkę w zachodnim kraju. Większość z nich osiedliła się Belgii, Holandii, Wielkiej Brytanii i tam założyła rodziny. W Belgii do tej pory żyje tylko jeden członek Dywizji gen. Maczka.

Jak poznali się wasi rodzice?

Był wrzesień 1944 r. Ojciec wraz z I Dywizją Pancerną gen. Maczka wkroczyli do Sint-Niklaas. Tata był czołgistą. Grupa żołnierzy przejeżdżała ulicami miasta i w pewnym momencie czołg ojca zatrzymał się. Wychodząc z pojazdu, zobaczył on naszą mamę. Zaczęli rozmawiać po angielsku i tak to się zaczęło…

Kiedy się panie urodziły i czy były kiedykolwiek problemy z obcobrzmiącym nazwiskiem ojca?

Teresa urodziła się w 1949 r., a ja w 1953. Na szczęście nazwisko Klej nigdy nie było we Flandrii ani trudne, ani dziwne. Nigdy nie miałyśmy z nim żadnego kłopotu

W jakich językach mówiono w domu?

W domu nasi rodzice rozmawiali początkowo po angielsku, bo mama (Flamandka) nie znała przecież polskiego, a nasz tata nie władał flamandzkim. Z biegiem czasu ojciec nauczył się flamandzkiego. Z nami tata próbował mówić po polsku, dzięki czemu teraz rozumiemy bardzo wiele słów. Polski zawsze był obecny w naszym domu, bo odwiedzali nas dość często inni Polacy, przyjaciele taty. Wielu z nich również poślubiło flamandzkie dziewczyny.

Jaki stosunek miał ojciec do polskiego komunizmu?

Był bardzo przeciwny komunizmowi. Zawsze powtarzał, że woli umrzeć niż żyć jako komunista. Ponadto ojciec i cała rodzina jesteśmy katolikami, co mocno gryzie się z ideologią komunistyczną. Czasami byłyśmy bardzo zazdrosne, że inni mogli jeździć na kolonie i obozy do Polski, a my nie. Ojciec nigdy nie przynależał do partii socjalistycznej i dlatego miałyśmy więcej trudności, aby dostać się do Polski, co nie znaczy, że nie odwiedzałyśmy ojczyzny naszego ojca. Byłyśmy tam w czasach PRL-u kilka razy. Zwiedziłyśmy wiele miast. Teraz dość regularnie odwiedzamy rodzinne strony naszego ojca.

Czy dzisiaj utrzymują panie kontakty z rodziną w Polsce?

Tak, utrzymujemy kontakty. Nasz tata urodził się w Dębowej Kłodzie niedaleko Parczewa, który znajduje się obecnie w województwie lubelskim. Cała rodzina ze strony polskiej mieszka w Parczewie. Czasami ją odwiedzamy. Kontakty rodzinne bardzo ułatwia nam też Facebook.

Czy zostały jakieś pamiątki po ojcu?

Przez cały pobyt w Belgii ojciec był aktywnym członkiem polskiej organizacji kombatanckiej działającej w Sint-Niklaas (Poolse oudstrijders Waasland). Zostawił nam w spadku… organizację kombatancką, której przewodniczącą jest obecnie Monika. Obie staramy się uczestniczyć w uroczystościach upamiętniających heroizm polskich żołnierzy w Belgii, mamy swój sztandar i inne pamiątki z tamtych czasów. Staramy się propagować informacje o dzielnych Polakach, którzy przysłużyli się do wyzwolenia Belgii.

 

 

Wywiad przeprowadzili:

Alexandra Przychodzeń, Igor Kowalczyk, Oliwia Karolczuk,

Julia Miłkowska i Yaacoub Rabbie

uczniowie kl. 2bG

SPK im. J. Lelewela przy Ambasadzie RP w Brukseli

www.bruksela.orpeg.pl

Gazetka 171 – maj 2018


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA