POBAW SIĘ ZE MNĄ!


POBAW SIĘ ZE MNĄ!

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 172 czerwiec 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

„Nudzi mi się!” – to zdanie w czasie wakacji rodzice słyszą chyba równie często jak „Ej, mamo, mogę loda?” Komputer, tablet i telefon nie są najlepszymi zapełniaczami czasu – ich (nad)używanie nie tylko uzależnia (szczególnie małe dzieci i nastolatków), ale też negatywnie wpływa na koncentrację, sen i życie emocjonalne. Dlatego jak najczęściej należy odkładać na bok ekraniki i odkurzać stare, czasem niesłusznie zapomniane zabawy. Bardzo dobrze zrobi to też rodzicom, którzy będą mogli spędzić czas ze swoi pociechami i zapewnić im wspomnienia lepsze niż te z komputerem w tle. Jest kilka takich gier, które sama wspominam z rozrzewnieniem i zawsze chętnie pokazuję dzieciom, z którymi mam przyjemność spędzać czas.

NA PEŁNYCH OBROTACH

Dzieci, które nieustannie potrzebują ruchu albo zwyczajnie przed snem muszą się porządnie wymęczyć, przyjemność mogą znaleźć w zabawach typu klasy, skakanka, granie w gumę, podchody czy berek. Mam nadzieję, że wszyscy czytający mnie pamiętają jeszcze czasy, kiedy babcie i matki musiały niemal siłą zaciągać spocone, brudne i uśmiechnięte dzieci do domów.

Niewiarygodne, ile radości dawała nam kiedyś zabawa w „szczura” – jedna osoba stoi w kręgu i kręci skakanką, reszta musi przez sznur przeskoczyć; jeśli komuś się nie uda – odpada, a wygrywa, rzecz jasna, ostatni „żywy”. Ile czasu spędzałyśmy z koleżankami, przeskakując w różnych kombinacjach przez rozciągniętą między dwiema osobami gumę (najczęściej taką zwykłą, wyciągniętą ze starych spodni albo… majtek). Wspaniale było ukrywać się przy chowanym – ach, ten dreszcz emocji: znajdzie mnie czy nie?

Przygotowanie takich gier nie wymaga ani wielkich pieniędzy, ani masy czasu. Jedyne, o co musimy się postarać, to grupa dzieciaków i trochę ogólnie dostępnych rzeczy – kreda (ewentualnie pisząca po chodniku cegła), rozciągliwa guma, skakanka albo sznurek. Jeśli tylko pokażemy dzieciakom, jak dobrze jest się ze sobą bawić i ile przyjemności sprawia taka zdrowa rywalizacja, możemy być pewni, że mniej czasu będą spędzać zamknięte w czterech ścianach i przyklejone do ekranu. Wymienione zabawy trzeba tylko odpowiednio dobrać do wieku i możliwości dziecka. Nie można oczywiście zapominać, że pogoda jest tu niezwykle ważnym elementem. Jeśli z nieba leje się żar, nie jest najlepszym pomysłem wypędzanie dzieciarni na podwórko, jednak jeśli aura sprzyja albo mamy wystarczająco dużo cienia – niech się pocą i niech im będzie wesoło.

ENERGOOSZCZĘDNI

Dla tych, którzy lubią bardziej statyczne czy mniej intensywne zabawy, dobrym pomysłem będą gry planszowe i karcianki. Jeśli kupujemy dziecku prezent, warto postawić na jakąś fajną planszówkę zamiast wyrzucać pieniądze na kolejny elektroniczny zjadacz czasu. Nowe gry planszowe są często bardzo drogie, wiem, ale zawsze można wybrać się do second handu lub poszperać w internecie, żeby znaleźć coś taniego i fajnego. Większość gier, które mam, kupiłam właśnie z drugiej ręki. Gry planszowe to zabawa dla całej rodziny, coś, co można sobie przekazywać z pokolenia na pokolenie i co łączy (chyba że to Monopoly – morderca relacji, niszczyciel przyjaźni). Pomagają się rozwijać i co najważniejsze – budować więzi między rodzeństwem oraz między rodzicami i dziećmi.

A jeżeli ktoś nie lubi planszówek? Zawsze są jeszcze szachy i warcaby – te można nawet zrobić samemu. Nadal uważam, że najlepsze warcaby, jakie miałam, to te, które zrobiliśmy wspólnie z wujkiem z kapsli po coli i oranżadzie; planszę narysowaliśmy na kawałku kartonu. Proste i tanie; niepotrzebne nam były żadne fikuśne modele, żeby bawić się w najlepsze. Można też zainwestować w talię kart lub memo. Wieczory spędzone razem na śmiechu i zabawie są dzieciom bardziej potrzebne niż Apple, Samsung czy inny Asus.

W CZASIE DESZCZU DZIECI SIĘ NUDZĄ

„Mamooo, nudzi mi się!” – „To się rozbierz i ubrań popilnuj”. To odpowiedź, którą wszyscy rodzice w jakiś magiczny sposób rzucają swoim dzieciom, ale mimo że chwytliwa, najlepsza nie jest. A więc kiedy pada, a my nie chcemy, żeby dzieciaki podpaliły dziadkowi brodę, najlepiej rzeczywiście dać im jakieś zajęcie. Ze swoim rodzeństwem potrafiłam np. godzinami grać w państwa-miasta. Ta prosta zabawa nie tylko zapewnia kilka godzin (jeśli dobrze pójdzie) spokoju, ale też jest doskonałym treningiem dla szarych komórek. Zasady są proste: łapiemy za kartkę i długopis i rysujemy kolumny ze słowami kluczami: państwa, miasta, zwierzęta i co tylko nam się wymarzy. Na końcu trzeba zostawić nieco miejsca na punkty. Cała zabawa polega na tym, że zawodnicy po kolei mówią w głowie alfabet, jeden z graczy musi powiedzieć „stop”, po czym wszyscy zaczynają wpisywać nazwy zaczynające się na literę, na której zatrzymał się „licznik”. Jeśli któryś z graczy skończy jako pierwszy, zaczyna liczyć do 20 (albo 30); po upływie ustalonego czasu wszyscy kończą pisanie. Za unikatową odpowiedź dostajemy 10 pkt, jeśli ktoś udzielił takiej samej, zawodnicy dostają po 5, a jeśli tylko jedna osoba znała odpowiedź, przydziela jej się zasłużone 15 pkt. Niby banalne, ale jakże zajmujące! Młodsze dzieci mogą być w drużynie ze starszymi, można tworzyć unikatowe kombinacje haseł, tak by zabawę urozmaicać i dać szansę wszystkim. Nie zapominajmy też o kółko-krzyżyk czy o kulkach – wszyscy mamy przecież w domu papier i coś do pisania.

Wyobraźnia nie zna nudy – przypomnijcie sobie, co wam sprawiało w dzieciństwie przyjemność. Nauczcie dzieci, jak można spędzać czas bez komputera i telefonu. Dajcie im jak najwięcej inspiracji. Jeśli możecie, jak najczęściej się z nimi bawcie, rysujcie, wycinajcie, majsterkujcie i gotujcie. Spędzajcie czas razem i uśmiechajcie się do siebie.

Anna Albingier

Gazetka 172 – czerwiec 2018


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA