POMYSŁY NA WSPÓŁCZESNĄ POLKĘ

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 174 wrzesień 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

W polskiej polityce non stop pojawiają się kontrowersyjne pomysły na współczesną Polkę. Większość z nas średnio jest z nich zadowolona, na szczęście nie wszystkie z tych pomysłów wchodzą w życie. Niektóre po wielu bojach giną śmiercią męczeńską, niektóre torpedowane są w zarodku zdroworozsądkowymi argumentami. Sam jednak ich wydźwięk pokazuje, że współczesnej Polki nie traktuje się zbyt poważnie. Wrzuca się ją w określoną rolę, dopinguje w określonych kwestiach, nawet dofinansowuje i rozmnaża.

Wzruszyło mnie szczególnie kilka z tych pomysłów. Mających pozamykać nas, Polki, w domach – z dziećmi (oczywiście w liczbie mnogiej), z brudnymi garami, ze stertami prania, z małżeńskimi powinnościami. Za nas, kobiety-Polki, w sprawach najintymniejszych decydować mają politycy, którzy dodatkowo mają nas prawnie motywować do realizowania katolickiego modelu rodziny i życia.

Program „500 Plus” to jeden z demotywatorów zamykających drzwi do podjęcia pracy zarobkowej tudzież rozwoju kariery. Wzmocnieniem jego pola rażenia miałby być program „Mama Plus”, gwarantujący minimalną emeryturę dla matek co najmniej czworga dzieci, nawet jeśli kobieta nie przepracowała ani jednego dnia. Co oczywiście w praktyce zmusiłoby ją do pozostania na „garnuszku” męża, bo po wygaśnięciu zasiłków na dzieci do lat 18 kobieta bez żadnego doświadczenia zawodowego, zapewne w wieku 50+, musiałaby czekać na obiecaną emeryturę parę lat. Nie wspominając o tym, że za owo minimum chyba szaleństwa na emeryturze nie będzie; raczej zaciskanie pasa od pierwszego do pierwszego.

Kolejnym dodatkiem dla matek-Polek miałby być bonus za… szybkie urodzenie dziecka. Gdzie „szybkie” szacuje się średnio jako 24-miesięczną przerwę pomiędzy porodami. Bonus miałby być wyrażony w gratyfikacjach finansowych, miejscach w przedszkolach i żłobkach, urlopach wychowawczych i macierzyńskich. Z tym że nie wzięto pod uwagę, że dla wielu kobiet szybka kolejna ciąża, szczególnie po cesarskim cięciu, nie jest wskazana i stwarza sytuację zagrażającą życiu i zdrowiu zarówno kobiety, jak i dziecka.

Z innej strony niektórzy politycy i duchowni chcieliby regulować płodność kobiet. Utrudniono już znacząco dostęp do antykoncepcji awaryjnej, ale niektóre pomysły ograniczania antykoncepcji wychodzą o wiele dalej. W planach jest wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji, nawet w przypadku uszkodzenia płodu uniemożliwiającego jego przeżycie po porodzie. Jednocześnie nie planuje się pomocy dla rodzin posiadających dzieci niepełnosprawne, choć rodziny te wymagają nie tylko ogromnego wsparcia finansowego, ale przede wszystkim systemowego. Takiego, które pozwalałoby dzieci niepełnosprawne wychować na samodzielnych dorosłych. Pomoc dla matek, które zdecydują się urodzić niepełnosprawne dziecko, w postaci jednorazowej zapomogi w wysokości 4 tys. zł została brutalnie nazwana „trumienkowym”. Dbałość polityków o rodziny niepełnosprawne ukazał trwający niedawno w sejmie protest, dlatego polityczne nakazy rodzenia dzieci chorych są znacznie oddalone od rzeczywistości, w której potem to niepełnosprawne dziecko trzeba wychować.

Kolejną nadmierną troską o dobro kobiet ustanowioną w znacznej mierze poza kobietami jest zmiana wypracowywanych przez lata standardów opieki okołoporodowej, które gwarantowały prawo do godnego porodu i zmuszały personel medyczny do stosowania przyjętych norm bez dyskusji. I tak dalej, i tak dalej…

Wzruszają mnie te pomysły. Ta dbałość o nas, kobiety, jako osoby nieco gorszego sortu, które nie do końca wiedzą, co jest dla nich dobre i które trzeba prawnie ubezwłasnowolnić. A jeśli się tego przedsięwzięcia nie uda umieścić w granicach jeszcze demokratycznego prawa – złapać je na haczyk paru złotówek i gratyfikacji, żeby siedziały cicho na wyściełanym im miejscu jako modelowe matki-żony-gosposie-Polki. Wzrusza mnie ta dbałość o nasze kobiece dobro.

Tylko że większość z nas, Polek, wolałaby samodzielnie podejmować decyzje o sobie, a nawet oczekiwałaby wsparcia w wielu wyborach i koniecznościach. Po przerwie zawodowej na kolejne dzieci zamiast kuszenia siedzeniem w domu i poświęcaniem się dla wychowania potomstwa oczekiwałybyśmy jakichś rozwiązań systemowych wspierających nas na rynku pracy. Możliwości podnoszenia kwalifikacji, gwarancji miejsc pracy, motywowania pracodawców do dawania kobietom godnych umów. Żeby kobieta i matka nie była dla pracodawcy potencjalnym wrogiem ze względu na możliwość posiadania dzieci (także niepełnosprawnych) oraz niemożność pełnej dyspozycyjności zawsze i wszędzie lub liczne nieobecności wynikające z obowiązków rodzinnych. Żeby do państwowych żłobków i przedszkoli przyjmowano wszystkie dzieci, a dodatkowe zajęcia, godziny czy wyżywienie były dofinansowywane. Żeby dzieci z problemami zdrowotnymi lub rozwojowymi miały wsparcie darmowej służby zdrowia oraz wykwalifikowanego personelu. Żeby matki dzieci niepełnosprawnych miały szansę na pracę zawodową. Żeby, żeby, żeby…

Tych życzeń jest dużo. My naprawdę nie potrzebujemy zachęcania nas do kolejnych ciąż i kolejnych lat spędzonych w domu. Nie potrzebujemy wtrącania się w naszą płodność i nasze wybory. Wolimy gwarancję podstawowych praw człowieka zamiast chwilowych zapomóg finansowych. Tymczasem wzrusza mnie ta ignorancja, która w XXI w. w jednym z lepiej rozwiniętych europejskich krajów promuje dyskryminację ze względu na płeć.

 

Ewelina Wolna-Olczak

Gazetka 174 – wrzesień 2018


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA