NIE PYTAJ O POLSKĘ*

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 175 październik 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

*Obywatel G.C. „Nie pytaj o Polskę”


(…) Nie pytaj mnie, dlaczego jestem z nią,
Nie pytaj mnie, dlaczego z inną nie,
Nie pytaj mnie, dlaczego myślę, że,
Że nie ma dla mnie innych miejsc.

Nie pytaj mnie, co ciągle widzę w niej,
Nie pytaj mnie, dlaczego w innej nie,
Nie pytaj mnie, dlaczego ciągle chcę,
Zasypiać w niej i budzić się. (…)

 

To już prawie trzy lata, odkąd dokonuje się powolny rozbiór demokratycznej Polski. Zaczęło się od rozmontowania dotychczasowego Trybunału Konstytucyjnego. Potem przyszła pora na media. Krok po kroku dobierano się też do sądownictwa, aby w końcu – już z minimalnym prawie sprzeciwem – przepchnąć ostatnie niewygodne ustawy.

W ostatnich tygodniach zatwierdzono w sejmie nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym. Odkąd władzę sprawuje aktualny rząd, to już piąte majsterkowanie przy prawie sądowniczym. Wcześniej zatwierdzono też nowelizację ustawy o sądach powszechnych, o Krajowej Radzie Sądowniczej, o prokuraturze, o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. To już prawie trzy lata, to tylko trzy lata, a tak naprawdę demokratyczna Polska w tym czasie prawie zdołała wyzionąć ducha.

WYROK ŚMIERCI DLA SĄDU NAJWYŻSZEGO

W nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym chodzi przede wszystkim o obsadę stanowisk: wykluczenie sędziów po 65. roku życia z gry ze względu na wiek – pomimo ich doświadczenia. Jako ostateczna instytucja mająca głos w sprawach spornych, gwarantem praworządności Sądu Najwyższego miała być niezawisłość osób piastujących najważniejsze w nim urzędy. Tymczasem dotychczasowy Sąd Najwyższy zostanie zlikwidowany. Zastąpi go nowo powołany Sąd Najwyższy, a czy z odpowiednimi kwalifikacjami, doświadczeniem, kręgosłupem moralnym – zdecydują rządzący. Uzasadnienie, że każda władza zmienia prawo pod siebie i wystawia swoich ludzi na stanowiska, nie przekonuje. Tym razem jest to faktyczny zamach na instytucję, która miała mówić głosem praworządności zawsze i wszędzie, nawet jak te inne padną. Jako że tym głosem, wskutek wcześniejszych działań dotychczasowego rządu, nie mówi już wiele z instytucji powołanych do obrony obywateli i demokratycznych wartości, polityczne zabójstwo Sądu Najwyższego jest dość wymowne.

UGRUNTOWAĆ KONSERWATYZM

„Zabójcy” bynajmniej nie działają w białych rękawiczkach. Zgodnie z nową ustawą 27 z 72 czynnych sędziów zostanie prawdopodobnie zmuszonych do przejścia w stan spoczynku. Wśród nich znajduje się także pierwszy prezes Sądu Najwyższego. W ich miejsce proponowane są osobistości, które nie kryją się ze swoimi konserwatywnymi poglądami, a często mają na swym koncie wiele zasług dla dzisiejszej władzy. Dla szarych obywateli – niestety nieco mniej. A dla przeciwników władzy empatii mieć zapewne nie będą, co prawdopodobnie podkreślą podejmowane już wkrótce wyroki w sprawach spornych.

Wśród kandydatów są profesorowie z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, członkowie kontrowersyjnej organizacji pozarządowej Ordo Iuris, konsultant rady naukowej Konferencji Episkopatu Polski czy kawaler Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie. To dość wymowne zestawienie. Kandydatury potwierdzają, że w nowym Sądzie Najwyższym to nie doświadczenie i wiedza będą w cenie, ale prezentowane poglądy.

FAKTY PRAWIE DOKONANE

Takim wyborom sprzeciwia się wiele środowisk prawniczych. Prezesi Naczelnej Rady Adwokackiej i Krajowej Rady Radców Prawnych zaapelowali do prezydenta o wstrzymanie się z nominacją nowych sędziów Sądu Najwyższego do czasu orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Instytucja ta miała orzec zgodność nowej ustawy z prawem unijnym. Wcześniej już kilkakrotnie Komisja Europejska wskazywała, że nowe zapisy eliminujące sędziów po 65. roku życia są w prezentowanej formie nie do przyjęcia. Podkreślano, że ustawa jest niezgodna z prawem Unii Europejskiej, bo narusza zasadę niezależności sądownictwa, w tym nieusuwalności sędziów. W apelu adwokatów i radców prawnych dodatkowo wskazano na pochopny i nietransparentny proces oceniania nowych kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego jako zagrożenie dla bezpieczeństwa Polaków. Podkreślono także, że wyroki sądowe przedstawione przez nielegalnie wybrany Sąd Najwyższy zawsze będzie można podważyć, na czym również ucierpią obywatele RP. Tymczasem, jeśli prezydent zatwierdzi wybranych kandydatów przed orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości, fakty się dokonają. Wiadomo raczej, że orzeczenie będzie na niekorzyść obecnej władzy. Ale skoro przyjdzie po fakcie… to stanowiska zostaną obsadzone zgodnie z życzeniami, a aktualne kandydatury raczej przerażają, niż utwierdzają wiarę w wymiar sprawiedliwości.

SIĘGAJĄC PO WŁADZĘ ABSOLUTNĄ

Po co jednak to wszystko? Oczywiście – dla władzy absolutnej. A w układance brakowało tylko sądów w kieszeni, by zamknąć usta przeciwnikom. By poczuć się bezkarnym w rządzeniu, ustawiać świat po swojemu, bez względu na poglądy i pragnienia „jakichś tam innych Polaków”. I chyba obecnie nikt się z tym już za bardzo nie kryje. Najważniejsze osoby w państwie pokazują totalną ignorancję i dyskredytują swoje stanowiska antydemokratycznymi decyzjami i wypowiedziami. Bo chodzi o to, aby ci, którzy się sprzeciwiają, zamilkli. Po to reformowane jest sądownictwo, żeby ci, którzy protestują przeciw polityce władz, przestali protestować. Odpowiednio ukształtowane sądownictwo nie będzie już orzekać na korzyść niewygodnych przeciwników politycznych. Bez reformy sądownictwa inne reformy nie miałyby w opinii rządzących sensu, bo mogłyby zostać przez sądy zanegowane i cofnięte. Przez sądy niezależne, przez sądy niezawisłe. Trzeba więc sądy upartyjnić. Bo przecież władza ma większość.

Jasno i na temat – nadchodzą czasy władzy absolutnej. O ile jeszcze niedawno utrzymywano, że reforma sądownictwa miała usprawnić pracę sądów, usunąć sędziów komunistycznych czy ograniczyć układy, o tyle dzisiaj już słyszymy wprost: tylko sądów brakowało do władzy absolutnej.

POLSKOŚĆ POZA GRANICAMI PRAWA

Lipcowa uchwała nie spotkała się wśród obywateli ze zbyt dużym zainteresowaniem. Obrońcy demokracji dali o sobie znać niejednokrotnie – czy to w trakcie protestów przeciwko kombinowaniu przy konstytucji, czy to w obronie kobiet i ich prawa do samostanowienia, czy to właśnie zeszłego lata w sprawie m.in. Sądu Najwyższego. Wówczas, pomimo wakacji, na ulice wychodziły tłumy i głośno krzyczały NIE. Wtedy protesty przyniosły efekt w postaci zawetowania ustaw przez prezydenta. Tym razem takiej opcji nie będzie. Zamach na sądy dokonał się poza prawem, ale dzieje się tu i teraz, obok. A protestów w skali krajowej nie słychać… Czy Polacy się wypalili? Czy jest już za późno? Podobno nadzieja umiera ostatnia, czy jest więc już tak źle?…

Być może Polacy się zmęczyli. Walką o demokrację, o każdy kawał prawa, który im ją odbiera. Zmęczyli się podziałem, który zafundowały im ostatnie trzy lata – już nie tylko w teoretycznych preferencjach politycznych, ale też na wakacjach, przy biurku w pracy, w knajpie, przy wigilijnym stole… Szaleńcza, zajadła walka pomiędzy zwolennikami demokracji a resztą świata, którą być może ucisza jałmużna, skrajne rozwiązania lub religijne nakazy, potrafi zmęczyć. Hejt, który się sypie nie tylko z anonimowych forów, ale i ulic, środków komunikacji czy sąsiedzkich pozdrowień, potrafi zmęczyć. Ten mętlik, który się rodzi w głowie, gdy słucha się powtarzanych jak mantrę bzdur… Czy ktoś jeszcze w to wierzy? Czy naprawdę uważa się nas za aż takich idiotów? Czy w ogóle na tym poziomie można jeszcze prowadzić jakikolwiek dialog? Czy naprawdę ostatnią deską ratunku ma być zniżenie się do poziomu rozmówców, pyskówka i rękoczyny?

Kojąca byłaby myśl, że Polacy zbierają siły. Do kolejnego uderzenia, do obalenia wprowadzającego się na nasze podwórko autorytaryzmu, do przywrócenia równowagi pomiędzy prawem, religią, równością. Może się jednak okazać, że pokojowych prezentacji sił już nie będzie. W granicach prawa już niekoniecznie będziemy mówić, co myślimy. Poza granicami prawa może się znaleźć nawet nasza polskość, która odbiegnie od panującego schematu. Być może, cytując Obywatela G.C. – wkrótce, by żyć, lepiej będzie o Polskę nie pytać. A pytań jest wiele. Czy nie tak już niegdyś było, że musieliśmy jako naród gryźć się w język, ważyć każde słowo, cenzurować myśli? Czy nie straszono nas władzą, sądami, wyrokami po to, żeby zamknąć nam usta? Polska jest nasza wspólna i czy nie byłoby najlepiej wspólnie nam tu żyć? I jeszcze jedno pytanie: czy dzisiejsze nieme przyzwolenie na mord demokratycznej Polski przyniesie komukolwiek lepsze jutro?

 

Ewelina Wolna-Olczak

 

 

 

 

Gazetka 175 – październik 2018

WYDARZENIA


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA