PRAWA KONSUMENTA W SUPERMARKECIE

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 175 październik 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Sklepy wielkopowierzchniowe cieszą się powodzeniem u klientów ze względu na wielość towarów i częste promocje. Czy jednak jako konsumenci jesteśmi świadomi zasad, które obowiązują w trakcie robienia zakupów? Co jest dozwolone, co tolerowane, a co zabronione?

Czy można zjeść winogrono przed kupieniem całego grona?

Nie, nie jest to dopuszczalne. Bo sklep to nie targ, gdzie właściciel straganu może nam pozwolić popróbować owoców przed ich zakupem. W supermarkecie zjadanie owoców przed zapłaceniem za nie jest zabronione, chyba że oficjalnie proponuje się degustację tychże. Jednak przypadki „częstowania” się owocami wystawionymi na sklepowych straganach są nagminne i często tolerowane, choć w zasadzie jest to uznawane za kradzież. Trudno jednak karać za zjedzenie kulki winogrona czy dwóch czereśni.

Trochę inaczej ma się sprawa w przypadku, gdy podczas robienia zakupów otworzymy paczkę ciastek i zjemy z niej kilka sztuk czy nawet całą zawartość. Wszystko będzie w porządku, jeśli za nadjedzone lub puste opakowanie zapłacimy uczciwie w kasie. Zdarzają się jednak sytuacje, i to wcale nierzadko, kiedy klienci posilają się w sklepie batonikami, bułeczkami czy nawet sokami, a zużyte opakowania chowają na półkach między innym towarem, unikając zapłaty. Jednak trzeba być ostrożnym, bo po pierwsze – sklepy mają monitoring i nasze zachowanie zostaje nagrane, co może być dowodem w sprawie, a po drugie – w niektórych sklepach taka praktyka może być zabroniona przez wewnętrzy regulamin i za jego złamanie mogą nas spotkać konsekwencje.

Jeden jogurt, a nie pięć

Chcemy kupić jedną butelkę wody lub jeden jogurt, a w zgrzewce jest sześć sztuk. Czy możemy rozerwać opakowanie i wziąć jedną? Teoretycznie tak. Nikt nie może nas zmuszać do kupienia większej ilości czegoś, niż chcemy. Ale sytuacja nie jest tak do końca jednoznaczna, ponieważ w sklepie oprócz pojedynczych sztuk są dostępne także produkty sprzedawane w wersji obejmującej dwie, trzy, cztery i więcej sztuk. Dotyczy to zwłaszcza jogurtów, mleka, wody, piwa itp. Często produkty te są zafoliowane i mają wystawioną cenę za całość, a nie za poszczególne sztuki. Nie powinniśmy więc ich rozdzielać. Sklepy mają prawo do sprzedaży tak zapakowanych produktów i jeśli nie potrzebujemy więcej niż jednej rzeczy, nie jest to towar dla nas.

Otworzyć możemy z kolei żel do ciała lub szampon, ale tylko po to, by przekonać się, jaki ma zapach. Jednak trzeba być ostrożnym – jeśli uszkodzimy opakowanie lub wyleje się nam nawet mała ilość zawartości butelki, musimy taki produkt kupić. Dlatego powinno się raczej korzystać z dostępnych testerów albo darmowych próbek.

Śliskie ręce, mokra podłoga

Może się zdarzyć, że w trakcie zakupów jakiś produkt strącimy z półki lub wypadnie on nam z rąk i rozbije się lub zniszczy. Musimy za niego zapłacić, gdy to z naszej winy nastąpiła strata. Jednak w większości dużych sklepów za wyrządzenie małej szkody klientowi nie każe się płacić. Inaczej ma się sprawa, gdy to pracownicy sklepu źle zabezpieczyli towar – jednak czasami trudno o wiążące rozstrzygnięcie, kto zawinił. Czasami może też się zdarzyć, że na przykład stłuczemy zakupioną przed chwilą butelkę wina – jeszcze będąc na terenie sklepu. Właściciele supermarketu nie mają obowiązku wymiany stłuczonej przez nas butelki na nową, ale często tak właśnie robią. Jest to dobroduszny gest w stronę konsumenta.

Jeśli poślizgniemy się na mokrej podłodze, odpowiedzialność za nasz upadek ponosi właściciel sklepu. Musimy jednak udowodnić, że wypadek wynikł z zaniedbań pracowników. Na miejscu jest możliwe zweryfikowanie stanu powierzchni podłogi czy spisanie zeznań świadków, a także spisanie protokołu z wypadku – właściciele supermarketów są ubezpieczeni w razie takich wypadków. Jeśli jednak pracownicy sklepu odmawiają wzięcia odpowiedzialności, można wezwać policję i jej powierzyć przeprowadzenie dochodzenia w tej sprawie.

Formy płatności

Obecnie prawie każdy kupujący posługuje się kartami płatniczymi i nimi dokonuje płatności za zakupy. W sklepie musi być czytelna informacja na temat tego, jakie formy płatności są dostępne i których kart można użyć. Właściciel sklepu może nie zgodzić się na użycie przez nas karty kredytowej, by nie ponosić kosztów prowizji. Są jednak osoby, które w dalszym ciągu wolą płacić gotówką. Często nawet bardzo drobnymi monetami. Nie jest to zabronione, ale nie można przesadzać i rachunku na kilkadziesiąt złotych uiszczać monetami o nominale 5 czy 10 groszy. Maksymalnie kasjer może od nas przyjąć do 50 monet. Miejmy jednak litość nad pracownikiem sklepu i osobami stojącymi za nami w kolejce do kasy. Są inne sposoby na pozbycie się drobnych monet.

Jako formę płatności możemy też wykorzystywać różnego rodzaju bony żywnościowe i ekologiczne. W większości sklepów nie ma z tym problemu, o ile sklep jest związany umową z firmą, która emituje dany rodzaj bonów.

W sklepie

Nie może być tak, że ktoś z obsługi sklepu zażąda od klienta pokazania, co ten ma w torbie. Ogłoszenia typu „dyrekcja sklepu rezerwuje sobie prawo do sprawdzania zawartości toreb” nie są legalne. Torebka, saszetka, plecaczek to przedmioty, w których są nasze prywatne rzeczy i nie musimy ich nikomu pokazywać. Prawo do takiego żądania ma tylko policjant lub ochroniarz kwalifikowany sklepu, ale jedynie w sytuacji, gdy zostaliśmy posądzeni o popełnienie kradzieży. W innym przypadku to od nas zależy, czy wyrazimy zgodę na przeszukanie.

A co jeśli na półce w sklepie zobaczyliśmy produkt w bardzo przystępnej cenie i zdecydowaliśmy się go kupić, a przy kasie okazało się, że cena jest zupełnie inna, wyższa? Mamy prawo żądać, aby uwzględniono do zapłaty cenę, która została podana na produkcie lub na etykiecie tego produktu znajdującej się przy towarze. Zazwyczaj takie żądanie jest akceptowane. Sprawa jest jednak zniuansowana. Jeśli na butelce drogiego alkoholu zamiast 40 euro widnieje 4 euro, to mimo ewidentnej winy obsługi sklepu oczywiste jest, że tak niska cena nie jest możliwa i musi to być błąd, a nie niesłychana okazja. Wtedy właściciel sklepu może nie uwzględnić naszej reklamacji. Tak samo jest w przypadku, gdy zbyt niska cena produktu mogłaby doprowadzić do sprzedaży ze stratą. Jest ona zabroniona przez prawo, więc nie uwzględnia się wtedy racji klienta.

Wielu konsumentów ogląda towar w sklepie i robi mu zdjęcie czy nawet skanuje jego kod kreskowy. Taka praktyka jest dozwolona, choć często zarówno właściciele, jak i pracownicy sklepu nie wyrażają na to zgody, podając różne argumenty i wskazując tabliczkę z przekreślonym aparatem fotograficznym. Jednak fotografowanie i skanowanie towarów w sklepie jest zgodne z prawem, jeśli odbywa się na własny użytek, a tak zwykle jest. Zachowanie klientów ma na celu porównywanie cen towarów za pomocą odpowiedniej aplikacji w smartfonie. W ciągu kilku sekund potencjalny nabywca dowie się, gdzie interesujący go produkt sprzedawany jest w najniższej cenie.

Po wyjściu ze sklepu

Do supermarketów jeździmy zazwyczaj po to, by zrobić większe zakupy. Nie omieszkamy wtedy posłużyć się wózkiem sklepowym. Ale uwaga – taki wózek jest własnością sklepu i wyjazd z nim poza teren sklepu i przyległego parkingu może być potraktowany jako kradzież. Także na terenie sklepu warto przestudiować paragon z kasy. Jeśli wkradły się do niego jakieś nieścisłości, na przykład policzono nam dwukrotnie cenę za ten sam, ale pojedynczy produkt, to taką sprawę łatwo jest wyjaśnić na miejscu. Jeśli takiego odkrycia dokonamy po powrocie do domu, nasza reklamacja może nie zostać uznana. Trudno bowiem wtedy zweryfikować, jaka była zawartość naszego koszyka w chwili odejścia od kasy i czy pokrywała się z liczbą i ceną produktów na paragonie. Dlatego jeśli mamy jakiekolwiek podejrzenia lub wątpliwości, warto je wyjaśnić jak najszybciej. Trzeba też upewnić się, czy rzeczy zakupione podlegają zwrotowi lub wymianie i na jakich warunkach. Może być tak, że na przykład odzież nie podlega zwrotowi, więc należy daną sztukę ubrania przymierzyć i dobrze się zastanowić przed jej kupnem. Zawsze jednak należy pamiętać, że zwrotowi podlegają rzeczy w idealnym stanie i zaopatrzone w oryginalne metki. Jeśli tak nie jest, sklep z całą pewnością odmówi nam przyjęcia danej rzeczy.

Pamiętajmy, że jako klienci sklepów mamy swoje prawa, ale i obowiązek, by prawa przestrzegać. Zawsze lepiej starać się polubownie załatwić jakąś kwestię niż stawiać sprawę na ostrzu noża. Dobrze jest pytać i upewnić się, jakie rozwiązanie jest w danej sytuacji najkorzystniejsze lub po prostu możliwe, by zmniejszyć własne rozczarowanie w sytuacji problemowej.

 

 

Sylwia Maj

Gazetka 175 – październik 2018


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA