DENIS MUKWEGE – CZŁOWIEK, KTÓRY NAPRAWIA KOBIETY

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 176 listopad 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

O gwałtach dokonywanych na kobietach w czasie wojen powszechnie wiadomo. Minione wieki dały nam klarowny obraz faktu, że konfliktom zbrojnym zazwyczaj towarzyszy przemoc seksualna skierowana przeciwko kobietom. Rzadko jednak mówi się o tym, że gwałty stanowią także element taktyki wojennej, a w niektórych miejscach na świecie – element podstawowy. Odgórne przyzwolenie dowództwa, ale i nakazanie stosowania przemocy seksualnej, są podstawą strategii wojennej wielu współczesnych konfliktów zbrojnych.

Dzięki zaangażowaniu kilku wybitnych osób dzisiaj o wojennej przemocy seksualnej mówi się głośno i szuka się rozwiązań tego problemu. Szczególnie dwie osoby zostały wyróżnione w tym roku za pracę na rzecz uświadamiania społeczeństw i minimalizowania stosowania tej taktyki. Za mówienie głośno o okrucieństwie, za przeciwstawianie się druzgocącemu systemowi, za narażanie życia dla prawdy i drugiego człowieka te dwie osoby otrzymały w październiku Pokojową Nagrodę Nobla. Pierwszą z nich jest kongijski ginekolog Denis Mukwege. Poświęcił on życie kobietom, które doświadczyły gwałtu zbiorowego. Drugą jest Nadia Murad, iracka działaczka społeczna, która sama doświadczyła przemocy seksualnej po porwaniu przez bojowników ISIS. Oboje zostali uhonorowani największym odznaczeniem w ramach działalności społecznej na rzecz ludzkości „za wysiłki mające na celu zaprzestanie używania przemocy seksualnej jako narzędzia wojny i konfliktów zbrojnych”.

CIEMNA KARTA HISTORII LUDZKOŚCI

Historia w prawie każdym zakątku globu potwierdza, że przemoc seksualna była nieodzownym elementem wojen. Nie od zawsze jednak miała wymiar taktyczny – początkowo traktowano ją jako „nagrodę” dla strudzonych wojną żołnierzy, jako naturalną drogę do ich odstresowania się podczas wojennych zawieruch. Mimo że w niektórych wojnach była krytykowana przez dowództwo jako czynnik rozpraszający wojsko i obniżający dyscyplinę, a także nośnik chorób wenerycznych zmniejszających efektywność wojenną żołnierzy, to w większości środowisk przymykano na to oko – lub po prostu odwracano wzrok. We współczesnych konfliktach zbrojnych celem ataków wojennych jest zazwyczaj ludność cywilna, a gwałt okazuje się „niezastąpioną” taktyką łamania ducha w cywilach.

Już w XVII w. podczas wojny trzydziestoletniej wypróbowano tę taktykę, „udoskonalano” ją potem w Chinach i Korei (oprawcami byli japońscy okupanci), a także w czasie przemarszu wojsk radzieckich na Zachód (o czym niestety przekonały się liczne polskie kobiety). Okrutną skalę przemocy seksualnej skierowanej przeciw kobietom ukazała wojna na Bałkanach, w której poza „zwyczajowymi” gwałtami związanymi z przemarszami wojsk i linią frontu tworzono obozy gwałtu oraz gwałcono kobiety trzymane w więzieniach. Problem masowych gwałtów wystąpił także podczas konfliktów zbrojnych w Czeczeni, Liberii, Nepalu, Ugandzie, Algierii, Sierra Leone, Kolumbii, Timorze Wschodnim czy w Kongu.

Demokratyczna Republika Konga, ojczyzna tegorocznego noblisty, jest współcześnie chyba najokrutniejszym przykładem tego zjawiska. Podczas siedmiu lat wojny zgwałcono tam setki tysięcy kobiet; łącznie przemocy seksualnej mogło doznać aż 70 proc. mieszkanek kraju. Masowe gwałty były jedną z licznych haniebnych taktyk wojennych – do wojska w tym kraju wcielano kilkuletnie dzieci, częste były akty kanibalizmu, a także okrutne tortury. Między walczącymi zanikł sam cel walk – odczłowieczeni przez lata wojny żołnierze dopuszczali się niepojętych zbrodni. We wschodnim Kongu większość kobiet nosi w sobie brzemię gwałtu.

GWAŁT LEPSZY NIŻ KULE

Wiele innych krajów świata zapewne także borykało się z podobnym problemem, jednak prowadzenie wojen z wykorzystaniem przemocy seksualnej jest swoistym zastąpieniem masowych mordów masowymi gwałtami (chociaż oczywiście są miejsca, gdzie i jedne, i drugie są współobecne). Dlatego na świecie aż tak powszechnie nie mówiono o tym problemie, bo gwałty o wiele trudniej „wytropić” niż morderstwa na ludności cywilnej; poza tym nie wzbudzały aż tylu emocji wśród opinii publicznej. Dopiero w ostatnich latach kładzie się nacisk na tę tragiczną zależność – m.in. dzięki takim osobom jak doktor Mukwege na jaw wychodzi wiele zamiecionych pod dywan posunięć wojennych wymierzonych przeciwko kobietom.

Wcześniej działania wojenne miały na celu regularną walkę na froncie i zdobywanie terenów poprzez przesuwanie jego linii. Dostępne dzisiaj środki technologiczne powodują, że z zamierzchłych taktyk wojennych korzysta się bardzo rzadko, a aby pozbyć się kłopotliwej ludności na terenach zagarnianych (bądź zagarniętych), często stosuje się przemoc seksualną. I w wielu przypadkach ona wystarcza.

Z jednej strony więc skuteczność, z drugiej – ekonomia. Taniej jest zgwałcić ogromny procent ludności danej społeczności niż ją zabić. Media aż tak nie interesują się masowymi gwałtami, a efekt jest oczywisty – ludność cywilną zmusza się do opuszczenia swoich terenów bądź łamie w niej ducha walki o te tereny. W krajach Trzeciego Świata często bowiem panuje układ patriarchalny, w którym widzi się kobietę jako symbol czystości, tożsamości, rozrodczości. Gwałt zrzuca ją z tego piedestału; często rodziny zgwałconych są również odrzucane ze społeczności lub same skazują zgwałconą na wygnanie. Jeśli efektem gwałtu jest dziecko, staje się ono solą w oku całego społeczeństwa, bo nieodwołalnie przypomina o kacie, który przez okrutną przemoc wkradł się do danej społeczności. Pogłębia to wewnętrzne rozbicie środowisk etnicznych, które zamiast prowadzić wspólną działalność przeciwko swemu oprawcy, muszą uporać się z masową tragedią swoich kobiet i ich odrzuceniem. Stworzona przez wojsko machina strachu często zmusza całe społeczności do dobrowolnego opuszczania swych domów i ziemi przodków.

KOBIETA JAKO ŁUP WOJENNY

W minionych wiekach kobiety stawały się łupem wojennym żołnierzy, który im się odgórnie „należał” za poświęcenie w walce. Dzisiaj kobieta jest elementem wojny, przez który osiąga się cele strategiczne. W wielu współczesnych konfliktach zbrojnych gwałt nie jest „uboczną” wojny, ale jej podstawą. Dodatkowo stosowane okrucieństwa, okaleczenia, akty przemocy popełniane na oczach całych społeczności, wielokrotne powtarzanie czynu przez różnych oprawców – wszystko to prowadzi do załamania ducha nie tylko wśród najbliższych ofiary, ale i sąsiadów czy zupełnie obcych obserwatorów. Efektem tego upodlenia są satysfakcjonujące dowództwo wyniki.

Tymczasem kobieta pozostaje z brzemieniem gwałtu na całe życie. Nieważne, czy ma kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat – upokorzenie, którego doznała, często wielokrotnie, będzie jej blizną. Bez fachowej pomocy niemożliwa będzie ucieczka od pamięci, a co dopiero pogodzenie się z tragedią i rozpoczęcie nowego życia bez wiecznego brzemienia gwałtu.

W krajach Trzeciego Świata także mężczyźni bywają ofiarami przemocy seksualnej, nierzadko na oczach całej wioski, przez co odbiera im się nie tylko godność, ale i prawo bytu wśród danej społeczności. Również żołnierze zostają zmuszani do dokonywania aktów przemocy na kobietach, a odmowa często pociąga za sobą groźbę kastracji lub utraty życia. Masowy gwałt ma być także masowym dziełem – a odpowiedzialność ma być wspólna. Ta pokraczna solidarność w czasach wojny potrafi złamać nawet najbardziej opornych wobec taktyki gwałtu. Nie każdy przecież z członków atakującego wojska jest pozbawiony hamulców moralnych i ma poczucie bezkarności. Tacy mężczyźni są więc także ofiarami wojny i z ciężarem swoich czynów będą się borykać całe życie.

SKUTECZNY GŁOS SPRZECIWU

Doktor Denis Mukwege od wielu lat prowadzi działalność na rzecz ofiar gwałtów zbiorowych. Pracując w klinice we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga, od kilkunastu lat leczy kobiety pokrzywdzone w czasie wojny. Leczy je fizycznie, ale także wielu z nich pomaga psychicznie. To dzięki niemu świat dowiedział się o skali zjawiska, które przeszło przez Kongo niczym tsunami. To dzięki niemu świat zwrócił oczy na tragedię kongijskich kobiet oraz konieczność niesienia pomocy – zarówno Kongijkom, jak i wszystkim kobietom, które doznały podobnych krzywd. Doktor Mukwege to ważna postać w sprawie kobiet na forum międzynarodowym, którą szanują przedstawiciele różnych środowisk działających na rzecz praw człowieka na całym świecie. Nim jednak został wysłuchany, dobitnie skrytykował bezczynność państw zachodnich w sprawie Konga, opieszałość swojego rządu w ściganiu sprawców masowych gwałtów oraz wymierzaniu im kar adekwatnych do czynów. Krytykę skierował też pod adresem sąsiednich krajów, które podsycają nastroje wojenne i chaos. Doktora Mukwege wiele razy uhonorowano różnymi nagrodami pokojowymi – w 2007 r. otrzymał od ONZ Nagrodę Praw Człowieka, w 2008 r. nagrodę im. Olofa Palmego, w 2013 r. Right Livehood Award, w 2014 r. nagrodę Sacharowa, a miesiąc temu wspomnianego Nobla, do którego był już kilkakrotnie nominowany.

W samym Kongu traktuje się go jak bohatera narodowego – swoją działalnością lekarską uleczył kilkadziesiąt tysięcy kobiet, a działalnością społeczną – o wiele więcej, dając nadzieję i szansę na normalne życie ofiarom straszliwej wojny. Jego legendę wzmacnia fakt, że przeprowadzono, na szczęście nieudany, zamach na jego życie, po którym na jakiś czas wyemigrował wraz z rodziną do Europy. Powrócił jednak do swojej kliniki, by nadal leczyć. Pomimo zagrożeń niezmiennie aktywnie działa w imię dobra swoich rodaczek, będąc jednym z najbardziej skutecznych mediatorów ich losu zarówno w kraju, jak i za granicą.

W 2015 r. powstał nawet o nim film pt. „Mężczyzna, który naprawia kobiety: gniew Hipokratesa”. Opowiada on o walce doktora Mukwege o pokrzywdzone Kongijki. Uświadamia światu, jak wielka tragedia je dotknęła i jak wielkiej pomocy potrzebują – m.in. poprzez takich cudotwórców jak tegoroczny noblista, który jawnie i głośno mówi „nie” przemocy wobec kobiet nie tylko w Kongu, ale na całym świecie.

 

 

Ewelina Wolna-Olczak

Gazetka 176 – listopad 2018


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA