NADIA MURAD – AMBASADORKA DOBREJ WOLI

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 177 grudzień 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

W bieżącym roku Pokojowa Nagroda Nobla trafiła do dwojga społeczników zaangażowanych w obronę kobiet – Nadii Murad i Denisa Mukwege. Ona, jezydka zamieszkała w Iraku, doświadczyła przemocy seksualnej z rąk bojowników ISIS, on, kongijski ginekolog, leczył ofiary przemocy na przestrzeni dekad. Wspólnie nakreślili skalę zjawiska, o którym dotąd nie mówiono ani głośno, ani poważnie – że przemoc seksualna to również taktyka wojenna, którą w XXI w. wykorzystuje się w ogromnym stopniu w Afryce i na Bliskim Wschodzie.

NOBEL ZA ODWAGĘ

5 października 2018 r. Nadię Murad uhonorowano Pokojową Nagrodą Nobla za „wysiłki mające na celu zaprzestanie używania przemocy seksualnej jako narzędzia wojny i konfliktów zbrojnych”. Nadia Murad, świadek i ofiara zbrodni wojennych, wyrwała się z niewoli i zamiast milczeć – zgodnie z wytycznymi swojej kultury dotyczącymi przemocy seksualnej skierowanej w stronę kobiet – zdobyła się na odwagę. Zamiast schować się w swoim bólu, swoim wstydzie, swoim upokorzeniu i rozpaczy, przerwała milczenie. Opowiedziała o własnej tragedii, o niewoli, o ucieczce, o spotykanych dzieciach, kobietach, o strasznych rzeczach, których sama doświadczała, których była świadkiem, o których słyszała. Podniosła wysoko głowę i zaczęła walczyć o poprawę świata, w którym przyszło jej żyć. Tym samym wezwała do sprzeciwu wobec prześladowań na tle seksualnym.

Od dnia, kiedy opuściła swoich prześladowców, Nadia Murad walczy dla wielu pokrzywdzonych, dla nadal przetrzymywanych, dla tych, którzy muszą uciekać, którzy nie mają domu, którzy są na skraju rozpaczy, na granicy życia i śmierci. Jednocześnie tłumaczy abstrakcyjny świat przemocy i wojny, którego obywatel znający tylko czasy pokoju nie może pojąć.

TRZY MIESIĄCE W PIEKLE

Tegoroczna noblistka pochodzi z wioski Kocho (obok Sindżaru), leżącej na północy Iraku. Urodziła się w 1993 r. Jest jezydką. Latem 2014 r. jej wioska została zaatakowana przez bojowników ISIS. 21-letnia wówczas dziewczyna trafiła do niewoli jako jedna z blisko siedmiu tysięcy kobiet i dziewcząt schwytanych w tym czasie przez żołnierzy ISIS. Podczas napadu na wioskę zabito starsze kobiety i mężczyzn, w tym pięciu braci Nadii i jej matkę. Przed egzekucjami ofiary były torturowane. Umierały na oczach bliskich. Łączna liczba tej masakry w wiosce Kocho wynosi prawdopodobnie 600 osób.

Porwane kobiety zostały przetransportowane do Mosulu. Tam stały się towarem dla bojowników ISIS, którzy bez skrupułów je wykorzystywali. W dwumilionowym mieście przymykano oczy na toczące się wymiany i zbrodnie wyrządzane jezydkom ze względu na ich wyznanie. Nadia Murad w niewoli spędziła ponad trzy miesiące. Dwukrotnie próbowała uciekać. Pierwsza próba okazała się nieudana i dziewczynie przyszło za nią zapłacić wysoką cenę. Za drugim razem przeskoczyła ogrodzenie domu, w którym była uwięziona. Tułała się po ulicach i gdy zapukała w desperacji w przypadkowe drzwi, trafiła na dobrych ludzi. Nie wydali jej, ale ukryli i pomogli zorganizować ucieczkę do Kurdystanu, skąd trafiła do Europy Zachodniej.

Trzy miesiące w szponach wojowników ISIS były dla kobiety koszmarem. Przekazywano ją z rąk do rąk, ciągle zmieniano jej miejsce pobytu. Znajdowała się w prywatnych domach, hotelach, nawet więzieniach. W tym czasie była nieustannie gwałcona; była świadkiem gwałtów na innych kobietach, dziewczynach, nawet dziewczynkach, które jeszcze nie weszły w okres dojrzewania. Oprawcy gwałcili pojedynczo i w grupach, długimi godzinami, do utraty przytomności ofiary. Głodzili. Torturowali. Doprowadzali do samobójstw.

Z imieniem Allaha na ustach prześladowali jezydów. Zabijali, torturowali, gwałcili w imię swojego Boga. Bo...

JEZYD TO NIE CZŁOWIEK

Jezydyzm (lub jazydyzm) to religia łącząca elementy wielu innych wyznań – islamu, chrześcijaństwa, wierzeń kurdyjskich, judaistycznych, indoirańskich. Jezydzi mają obowiązek modlić się pięć razy dziennie, uznają obrzezanie, uznają chrzest, ale także reinkarnację. Uznają Abrahama, Mahometa, Jezusa. Ich Bóg nazywa się Xweda, inaczej – Izad, Yazdan, Khoda.

Pierwsi wyznawcy tej religii pojawili się w XII w. Dzisiaj koncentrują się oni na terenie Iraku, Iranu, Turcji, Syrii, Armenii i Gruzji (oraz w ostatnich latach – na emigracji). Wszystkich wyznawców na całym świecie jest być może 150 tysięcy, a być może blisko trzy miliony. Liczebność jezydów trudno oszacować ze względu na ukrywanie przez nich wiary w obawie przed prześladowaniami, stąd aż taka abstrakcyjna rozbieżność w szacunkach. Największe skupisko jezydów znajduje się w okolicach Mosulu.

Jezydzi często nie są akceptowani w miejscu, w którym mieszkają. Niejednokrotnie żyją w odosobnieniu własnej kultury, często nie mogą liczyć na pomoc innych społeczności. Wielu mieszkańców Bliskiego Wschodu postrzega ich jako wyznawców szatana. Błędnie, ale m.in. z tego powodu jezydzi są od wieków prześladowani.

OD NIENAWIŚCI DO LUDOBÓJSTWA

Z tej nienawiści do jezydów zrodziło się przez wieki wiele zbrodni. W ciągu bieżącego konfliktu na Bliskim Wschodzie eksterminuje się ich masowo. W sierpniu 2007 r. cztery samobójcze bomby uderzyły w jezydzkie wioski na północy Iraku. W ich wyniku zginęło około 400 osób, a wiele zostało rannych. Od 2013 r. jezydzi doświadczyli ponad siedemdziesięciu masakr. Ta w wiosce Nadii Murad była jedną z nich.

Gdy siły ISIS zbliżały się do terenów zamieszkałych przez jezydów, Rząd Regionalny Kurdystanu wybrał bierność. Pozostawił tę mniejszość etniczną na łasce lub niełasce fanatyków religijnych. Ci z nienawiści pozostawili za sobą krwawy ślad. Tysiące zamordowanych, tysiące porwanych, tysiące gwałconych, tysiące torturowanych, tysiące głodzonych... Liczby nie sposób ustalić – skoro z określeniem liczebności wyznawców jezydyzmu jest problem, to co dopiero z określeniem liczby ofiar wojennego zamętu, w którym dominuje nienawiść i przyzwolenie na eksterminację jezydzkiej ludności. W ostatnich latach pojawiają się głosy domagające się uznania ludobójstwa dokonanego w 2014 r. na ludności jezydzkiej. Świadkowie relacjonują zbrodnie i ich zasięg. Jednym z nich jest Nadia Murad.

ŚWIADECTWO ZBRODNI

Nadia Murad w listopadzie 2014 r. uciekła z rąk bojowników ISIS. Po długiej wędrówce trafiła do Niemiec, gdzie w 2015 r. zamieszkała z siostrą. W grudniu 2015 r. po raz pierwszy opowiedziała publicznie swoją historię na sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ. We wrześniu 2016 r. została pierwszą ambasadorką dobrej woli na rzecz godności ofiar handlu ludźmi. W październiku 2016 r. otrzymała wyróżnienie Nagrody Praw Człowieka im. Vaclava Havla oraz Nagrodę Sacharowa przyznaną przez Parlament Europejski. 14 listopada 2016 r. została wyróżniona tytułem Kobiety Roku magazynu „Glamour”. W kwietniu 2018 r. wraz z Jenną Krajeski wydała książkę „Ostatnia dziewczyna. O mojej niewoli i walce z Państwem Islamskim”. Wreszcie – w bieżącym roku otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla.

Przez minione trzy lata aktywnie działała na rzecz pokrzywdzonych, odsuwając jednocześnie własną krzywdę na dalszy plan. Angażowała się w pomoc uciekinierom z terenów objętych wojną na Bliskim Wschodzie, relacjonowała sytuację cywilów, przypominała o własnych doświadczeniach, o masowych grobach, o jezydzkich kobietach, o jezydzkich dzieciach. Stała się głosem wśród tłumu, który powoli zapomina o strasznej wojnie na Bliskim Wschodzie, o zbrodniach przeciwko ludzkości popełnianych przez bojowników ISIS. Jest głosem wołającym o sprawiedliwość, o sąd, o wyrok i o karę. O pamięć tych, którzy odeszli. Jest wspomnieniem bólu, który przeszły tysiące nie tylko jezydzkich kobiet, ale i innych niewolnic seksualnych na świecie, które traktuje się jak rzecz, jak towar. Które latami są upokarzane, torturowane, gwałcone, zmuszane do małżeństw. Przypomina o dzieciach, o dziewczynkach, które wyrwane ze swojego dziecięcego snu trafiają w koszmar, który będzie rzutował na całe ich życie. O ile przeżyją.

Nie bez powodu książkę „Ostatnia dziewczyna” promuje się jako sukces, a nie porażkę. Mimo że historia Nadii Murad jest straszna, to pozwala czynić dobro. Parafrazując słowa adwokat jezydki, Amal Clooney – czynić dobro rękami nie sieroty, nie ofiary gwałtu, nie ofiary porwania, nie niewolnicy, nie uchodźczyni, lecz rękami ocalałej, wybranej, odważnej przywódczyni jezydów, adwokatki milionów kobiet, ambasadorki dobrej woli.

 

 

Ewelina Wolna-Olczak

Gazetka 177 – grudzień/styczeń 2019

WYDARZENIA


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA