Czy da się przewidzieć pogodę, patrząc na zachowanie zwierząt, kształt chmur albo… odnotowując ból w kolanie? Lepiej przecież zajrzeć do prognozy pogody, choć i ta może się mylić. W przeszłości jednak ludzie musieli sobie jakoś radzić. Wystarczyło spojrzeć w niebo lub podsłuchać kury w kurniku. Jeśli kot nie chciał wyjść z domu, a jaskółki latały nisko, wiadomo było jedno – parasol lepiej mieć pod ręką. 

DZIEŃ ŚWISTAKA

Dzień Świstaka, obchodzony 2 lutego, to jedna z najbardziej znanych i oryginalnych amerykańskich i kanadyjskich tradycji. W tym dniu świstak wychodzi z nory po zimowym śnie i ponoć… sprawdza pogodę. Jeśli zobaczy swój cień (czyli jeśli dzień jest słoneczny), wraca do nory, bo zima ma potrwać jeszcze sześć tygodni. Jeśli zaś swojego cienia nie zobaczy, ponieważ dzień jest pochmurny lub mglisty – wiosna tuż, tuż. 

Choć dziś traktujemy to z przymrużeniem oka, co roku Amerykanie obserwują poczynania świstaków. Najsłynniejszy jest Dzień Świstaka w miasteczku Punxsutawney w Pensylwanii.  To tam w 1886 r. po raz pierwszy pojawiła się wzmianka o tym wydarzeniu w lokalnej gazecie. Na początku była to ciekawostka dla okolicznych mieszkańców, ale z biegiem czasu święto zaczęło przyciągać coraz więcej turystów i media z całego świata. Dziś ma raczej symboliczny i rozrywkowy charakter, a w tym roku odbędzie się już po raz 140!

Na pewno do jego rozsławienia przyczynił się popularny film z 1993 r., w którym zagrali Bill Murray i Andie MacDowell. W komedii tytułowy Dzień Świstaka jest synonimem pętli czasowej, w którą wpadł główny bohater c dopóki nie zmieni swego zachowania, będzie musiał codziennie od nowa przeżywać ten sam dzień. 

Zwyczaj przepowiadania pogody na podstawie zachowania zwierząt wywodzi się najprawdopodobniej z Niemiec, gdzie 2 lutego obserwowano jeże, ale też borsuki. Wspólnym elementem tych wierzeń było przekonanie, że zwierzęta reagują na zmiany temperatury i długości dnia, a więc „przeczuwają” koniec zimy. Wraz z emigrantami niemieckimi tradycja obserwowania zachowań zwierząt trafiła do Ameryki Północnej, a z braku jeży na kontynencie amerykańskim rolę prognosty przejęły świstaki. 

A jak sprawdzają się owe „przepowiednie”? No cóż, jak to mówią, na dwoje babka wróżyła – ich prawdziwość określa się na 50 proc. A więc sprawdzą się – albo i nie…

DZIEŃ NIEDŹWIEDZIA

Innym hibernującym zwierzęciem jest niedźwiedź i w dawnej Europie to właśnie jego zachowanie obserwowano 2 lutego. Według znanej opowieści z węgierskiego folkloru, jeśli niedźwiedź wyjdzie z jaskini 2 lutego i zobaczy swój cień (czyli gdy świeci słońce), to wróci do zimowego snu, ponieważ nadejdą jeszcze zimne dni. Jeśli jednak 2 lutego jest pochmurny, to dla niedźwiedzia zima dobiegła właśnie końca. Brzmi znajomo?

Niektórzy węgierscy badacze są zdania, że za rozpropagowanie tych przekonań odpowiada Mór Jókai, XIX-wieczny szlachcic i powieściopisarz. Pomysł z niedźwiedziem przepowiadającym pogodę narodził się ponoć w jego fantazji. Powieści Jókaia zyskały ogromną popularność wśród elity wiktoriańskiej Anglii; w ówczesnej prasie brytyjskiej często porównywano go do Dickensa. Do jego wielbicielek należała sama królowa Wiktoria. W jednej ze swoich książek napisał, w Święto Matki Boskiej Gromnicznej niedźwiedź opuszcza swoją jaskinię i wychodzi, by sprawdzić pogodę. Jeśli widzi, że jest piękny, słoneczny dzień, śnieg topnieje, niebo jest lazurowe, a ptaki śpiewają, zwierzę wraca do swojej nory, kładzie się na drugim boku i śpi przez kolejne czterdzieści dni. Jeśli natomiast zobaczy, że pogoda jest bardzo brzydka, przeciera oczy i odbiega truchtem w las. 

ŚWIĘTO MATKI BOSKIEJ GROMNICZNEJ

Tradycja obserwowanie świstaka (albo i niedźwiedzia) ma, choć może nieoczywisty, związek z wierzeniami dotyczącymi Święta Matki Boskiej Gromnicznej 2 lutego. Od wieków duchowni błogosławili tego dnia świece, które wierni przynosili do kościoła, żeby je poświęcić. Wierzono bowiem, że zapewni to błogosławieństwo domowi na resztę zimy. Święto to zwane jest też Ofiarowaniem Pańskim i obecnie akcent położony jest na osobę Chrystusa, który jest „Światłością świata” i „Światłem na oświecenie pogan”. Jak widać, niezależnie od nazwy tego dnia bardzo ważna jest symbolika światła. 

Bacznie obserwowano tego dnia pogodę, bo uznawano ją za zapowiedź dalszej zimy lub nadejścia wiosny. Istnieje (nie tylko w Polsce) wiele przepowiedni związanych z 2 lutego, ujętych w zgrabne rymy, na przykład:
● Gdy w Gromnice pięknie wszędzie, tedy dobra wiosna będzie.
● Gdy w Gromniczną jest ładnie, dużo śniegu jeszcze spadnie.
● Gdy w Gromnicę z dachów ciecze, zima jeszcze się przewlecze.
● Gromniczna pogodna, będzie jesień dorodna.

Także w angielskim folklorze zachowała się piosenka, która dobrze pokazuje związek tego święta kościelnego z pogodą, a można ją przetłumaczyć tak:
Jeśli Gromnice są piękne i jasne,
Przyjdź, Zimo, zawalcz raz jeszcze;
Jeśli Gromnice przynoszą chmury i deszcz,
Odejdź, Zimo, tam gdzie chcesz.

PRZEPOWIADANIE POGODY KIEDYŚ

W przeszłości, kiedy większość ludzi żyła z rolnictwa, hodowli lub rybołówstwa, warunki atmosferyczne miały kluczowe znaczenie: decydowały o urodzaju, głodzie lub dobrobycie, krótko mówiąc – o być albo nie być społeczności. Susze, burze, mrozy i powodzie stanowiły realne zagrożenie dla życia. Rolnicy musieli wiedzieć, kiedy rozpocząć siew, aby nasiona nie zostały zniszczone przez przymrozki. Pasterze potrzebowali informacji o nadchodzących opadach i mrozach, a żeglarze – o wiatrach i sztormach. A ponieważ nie istniały żadne instrumenty pomiarowe, opierano się na obserwacji powtarzalnych zjawisk. Zanim powstała naukowa meteorologia, prognozy budowano na znakach natury, a potem obserwacje przekazywano w formie powiedzeń w kalendarzach rolniczych.

ZWIERZĘ PRAWDĘ CI POWIE

Zwracano baczną uwagę na wygląd nieba. Czerwony zachód słońca miał zapowiadać dobrą pogodę, a mleczne chmury deszcz. Obserwowano kierunek i siłę wiatru, poranne mgły oraz zachowanie wody w rzekach i jeziorach. Szczególne znaczenie przypisywano jednak zwierzętom, które postrzegano jako bardziej „związane z naturą” niż człowiek. Niskie loty ptaków, intensywne kumkanie żab czy wcześniejsze wyjście zwierząt z nor interpretowano jako zapowiedź zmian pogody. 

PRZEPOWIEDNIE POGODOWE

Przepowiednie ludowe to nie to samo co przysłowia. Z tych uważnych obserwacji rodziła się wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie, często w formie rymowanek łatwych do zapamiętania. Choć dotyczyły one głównie najbliższych dni i lokalnych warunków, ludowe prognozy próbowały też zaglądać dalej, przewidując, jakie będzie lato czy zima. To właśnie w nich kryje się ślad dawnej mądrości i bliskiej relacji człowieka z przyrodą. Oto zaledwie kilka z nich:

• Po styczniu jasnym i białym będą w lato upały.
• Kiedy ptaki w styczniu śpiewają, to im w maju dzioby zamarzają.

• Jeśli luty ciepło trzyma, będzie jeszcze w marcu zima.
• W lutym wiele wody – całe lato bez pogody.

• Nie ma w marcu wody, nie ma w kwietniu trawy.
• Marzec, czy słoneczny, czy płaczliwy, listopada obraz żywy.

• Kwiecień, co deszczem rosi, wiele owoców przynosi.
• Wróżą pogodną jesień ciepłe deszcze w kwiecień.

• Jak w maju plucha, to w czerwcu posucha.
• Póki w maju wiatr z północy, ma się u nas zimno w nocy.

• Czerwiec na maju zwykle się wzoruje, jego pluchy, pogody często naśladuje.
• W czerwcu pełnia sprowadza burze, ostatnia kwadra zaś deszcze duże.

• W lipcu upały, styczeń mroźny cały.
• Lipcowe upały, wrzesień doskonały.

• Jaki pierwszy, drugi, trzeci, taki cały sierpień leci.
• Ostatni sierpnia zapowiada, jaka pogoda na wrzesień wypada.

• Jeśli wrzesień z pogodą zaczyna, zwykle przez miesiąc pogoda trzyma.
• Jaką pogodę na nowiu da wrzesień, taka bywa zwykle przez całą jesień.

• Gdy październik z wodami, grudzień z wiatrami.
• Kiedy październik śnieżny i chłodny, to styczeń zwykle łagodny.

• Gdy listopad mroźny, to lipiec niegroźny.
• Deszcz z początkiem listopada mrozy w styczniu zapowiada.

• Jeśli w grudniu często dmucha, to w marcu i kwietniu plucha.
• Dzień sylwestrowy pokaże czas lipcowy.

Agnieszka Strzałka