W 2024 r. w Polsce życie odebrało sobie 4845 osób, 4088 z nich to mężczyźni. Innymi słowy w Polsce ponad cztery razy więcej mężczyzn niż kobiet popełnia samobójstwo. Podobnie jest w wielu innych krajach. W porównaniu z kobietami mężczyźni są trzy razy bardziej narażeni na śmierć samobójczą w Australii, trzy i pół razy bardziej niż kobiety w USA i ponad czterokrotnie bardziej niż kobiety w Rosji i Argentynie. Dane WHO pokazują, że prawie 40 proc. krajów odnotowuje ponad 15 zgonów samobójczych na 100 000 mężczyzn; tylko 1,5 proc. państw ma tak wysoki wskaźnik wśród kobiet.
Trend ten ma długą historię. „Odkąd go rejestrujemy, obserwujemy tę dysproporcję” – mówi psycholog Jill Harkavy-Friedman, wiceprezeska ds. badań w Amerykańskiej Fundacji Zapobiegania Samobójstwom.
Samobójstwo to niezwykle delikatny, złożony problem, którego przyczyn jest wiele – a sama natura śmierci samobójczej sprawia, że nigdy nie jesteśmy w stanie w pełni poznać jej przyczyn. Wielu ekspertów wskazuje jednak, że w przypadku mężczyzn można mówić o głębokim kryzysie psychicznym, i podaje kilka bardzo ważnych powodów takiej sytuacji.
SŁABA PŁEĆ
Nie powinno budzić kontrowersji stwierdzenie, że mężczyźni, pod niemal każdym mierzalnym względem, słabną. Mają zaległości w nauce, a nawet pracując znacznie więcej niż kobiety, nie otrzymują szans awansu. Częściej zostają w domu rodzinnym, rzadziej tworzą trwałe, zdrowe związki i są coraz bardziej odizolowani – także w kontekście znaczących przyjaźni. A jednak w niektórych kręgach ta lista faktów często spotyka się z przewracaniem oczami. Kobietom i dziewczynom mówi się obecnie o ich absolutnej wyższości, o tym, że są księżniczkami, które właściwie jedynie dlatego, że są kobietami, powinny być lepiej traktowane w świecie.
Mizoandria, czyli nienawiść do mężczyzn, rozprzestrzenia się zwłaszcza wśród pań, które na jakimś etapie swojego życia doświadczyły na przykład przemocy ze strony mężczyzn. Zdrady, porzucenie lub długotrwałe toksyczne relacje z mężczyznami, którzy nie okazywali empatii lub szacunku, mogą wpłynąć na sposób postrzegania całej grupy. Łatwo można zbudować przekonanie, że „wszyscy mężczyźni są tacy sami”. Niestety też, wiele kobiet odruchowo sceptycznie i lekceważąco podchodzi do męskiego bólu, zagubienia i problemów psychicznych.
Czerwiec poświęcony jest zdrowiu psychicznemu mężczyzn i media społecznościowe zalewa wówczas ogromna liczba komentarzy właśnie kobiet, które drwiąco pytają: Jakie wyzwania stoją przed mężczyznami?, Jak ktoś, kto nie ma uczuć, może mieć problemy psychiczne? Inne idą nawet o krok dalej i oddają się tej przepysznej schadenfreude: czerpaniu przyjemności z cudzego nieszczęścia, mówiąc, że dobrze się dzieje, że mężczyźni się zabijają, bo i tak my, kobiety, ich nie potrzebujemy.
Zastanawiam się, czy takie osoby miałyby odwagę stanąć przed moją babcią, która w wyniku samobójstwa straciła ukochanego syna, przed moją mamą, która musiała pochować młodszego brata, i przede mną, która straciłam jedną z najważniejszych osób w swoim życiu – i powiedzieć nam, że bardzo dobrze się stało.
KOBIETY, DO DZIEŁA!
Mężczyźni boją się prosić o pomoc, przyznać, że nie czują się dobrze we własnej skórze. Boją się napiętnowania, wymówek, szydzenia. Często to my – kobiety – publicznie wbijamy im nóż w serce, mówiąc, jak bardzo są nieogarnięci, nieczuli i zamknięci w sobie; kpimy z ich problemów z koleżankami. Kiedy już zdecydują się na otwartą rozmowę, wyśmiewamy ich lęki, nazywamy „płatkami śniegu”, mówimy, że są bezużyteczni. Wyobraźcie sobie, że kobieta otrzymałaby taką wiązankę w sieci – jakie oburzenie wywołałoby to wśród społeczeństwa.
Mężczyźni statystycznie rzadziej niż kobiety szukają terapii, przyznają się do problemów emocjonalnych lub zwierzają się przyjaciołom i rodzinie. Badania konsekwentnie pokazują, że wielu mężczyzn zwleka z szukaniem pomocy do momentu, gdy znajdą się w ogromnym kryzysie.
Na tę ciszę wpływa kilka czynników. Oczekiwania kulturowe: od najmłodszych lat chłopcom często powtarza się, żeby „byli męscy” lub „dali radę”. Zniechęca się ich do okazywania słabości, mówienia o swoich uczuciach. Strach przed oceną to kolejny powód. Mężczyźni mogą obawiać się, że zostaną uznani za słabych lub niezdolnych, jeśli przyznają się do problemów. Ważnym czynnikiem negatywnym jest też brak wzorców do naśladowania. Media i społeczeństwo rzadko przedstawiają w pozytywnym świetle mężczyzn, którzy otwarcie mówią o zdrowiu psychicznym. Wielu mężczyzn nie ma też pojęcia o tym, od czego zacząć, jeśli chodzi o znalezienie wsparcia.
POMOCY!
Dagmara Korbasińska-Chwedczuk z Departamentu Równości w Zdrowiu Ministerstwa Zdrowia ocenia: „Od kilku lat realizujemy program profilaktyki zachowań samobójczych. Obejmuje on szereg działań, w tym działania pomocowe, takie jak telefon zaufania dla osób z problemami suicydalnymi i kampanie informacyjne. Pierwsze informacje wskazują na to, że działania profilaktyczne są skuteczniejsze w grupie mężczyzn niż w grupie kobiet”. Michał Bomastyk, prezes zarządu Fundacji Instytut Przeciwdziałania Wykluczeniom, z dumą mówi o telefonie zaufania prowadzonym przez mężczyzn dla mężczyzn: „Prowadzimy pomoc interwencyjną, ale musimy myśleć o działaniach włączających mężczyzn w kwestie polityki społecznej i w kwestie równościowe. Kiedy projektowaliśmy tę usługę, myśleliśmy o mężczyznach z małych miejscowości. Zależało nam na tym, bo wydawało się, że są oni najmniej zaopiekowani. Dziś telefon zaufania ma zasięg ogólnopolski, a nawet międzynarodowy”. Fundacja podaje, że udało się już pomóc ponad tysiącu osób dzwoniących z różnymi problemami: od czysto zdrowotnych, przez te związane z doświadczaniem przemocy, trudnościami w zakresie orientacji psychoseksualnej czy uzależnianiami, aż po problemy z opieką nad dziećmi.
Jak widać, niezależnie od płci – wszyscy borykamy się z tymi samymi problemami. A mimo to nadal wiele osób uważa, że kobiety znajdują się w większym niebezpieczeństwie. Może wpływa na to fakt, że są one często finansowo zależne od mężczyzn i to głównie one zajmują się dziećmi. Kobiety szybciej jednak proszą o pomoc, zgłaszają się do specjalistów, alarmują o przemocy w rodzinie, sygnalizują mobbing i nieodpowiednie zachowania w pracy. Mężczyźni, którzy mówią o tym, że są molestowani, spotykają się z wyśmianiem. Jeśli odważą się i zgłoszą przemoc domową czy gwałt – policjanci będą się z nich publicznie naśmiewać na komendzie.
Wołaniem o pomoc może być zamknięcie w sobie, nadużywanie alkoholu, agresja. Mężczyźni, którzy nie nauczyli się mówić o swoich emocjach, czy nawet ich rozpoznawać, będą uciekać się do wszystkiego, byleby nie musieli przyznać się przed samym sobą, że potrzebują pomocy. Nie dlatego, że jej nie chcą, nie dlatego, że są emocjonalnie niedojrzali, ale dlatego, że są przerażeni. Społeczeństwo od najmłodszych lat wmawia chłopcom, że nie mogą płakać „jak baba”, że mają byś silni, że muszą sobie radzić… sami. Dosłownie kręcimy mężczyznom stryczek takim zachowaniem.
PO PROSTU BĄDŹ!
Nie ma prostych rozwiązań tak złożonego problemu, jednak trzeba przyznać, że robimy postępy. Wspomniana już powyżej Dagmara Korbasińska-Chwedczuk wskazuje na spadek samobójstw wśród mężczyzn w 2025 r. w porównaniu z latami ubiegłymi. Na całym świecie organizacje rządowe, stowarzyszenia, grupy wsparcia i osoby znane wspólnie stają do walki z męską depresją. W Australii np. organizacje zajmujące się zdrowiem psychicznym i zapobieganiem samobójstwom starają się zmienić paradygmat kulturowy. Jedną z inicjatyw, która zyskała popularność, jest dzień „RU OK?” (pol.: „czy wszystko z tobą w porządku?”). Ma ona zachęcać do wspierania osób zmagających się z problemami życiowymi poprzez rozpoczęcie rozmowy, właśnie poprzez zapytanie, czy wszystko w porządku. Kładzie się nacisk na uczenie mężczyzn i społeczeństwa akceptacji tego, by mówić o uczuciach.
W Polsce przecudowne inicjatywy ma FILAR, uruchomiony przez twórców projektu „Nie wiem, ale się dowiem!” – jednej z najbardziej wpływowych platform edukacyjno-społecznych w polskim internecie. „Nie wiem, ale się dowiem!” to tytuł popularnego kanału w serwisie YouTube oraz konta na platformie X, prowadzonego przez osobę lub grupę osób zajmujących się analizą i wyjaśnianiem zjawisk społecznych, psychologicznych oraz filozoficznych. Od lat osoby zaangażowane w projekt zajmują się także tematyką kondycji współczesnego człowieka oraz problemów męskości. Rzetelnie, z wielkim współczuciem i odwagą poruszają tematy niewygodne, a zarazem ważne – takie jak samobójstwa mężczyzn, brak wsparcia emocjonalnego, dezintegracja wspólnot, systemowa niewidzialność męskich problemów. W ramach swojej działalności uruchomili w czerwcu 2025 r. projekt o nazwie FILAR, który stara się przerwać milczenie i walczy o życie polskich mężczyzn w kryzysie. Inicjatywa powstała z autentycznej potrzeby sprzeciwu wobec obojętności i społecznego przyzwolenia na samotność, cierpienie oraz wykluczenie emocjonalne mężczyzn.
Dzięki działalności FILAR-u, telefonu zaufania dla mężczyzn i wielu innych organizacji ciche problemy mężczyzn zaczynają zdobywać uwagę społeczeństwa. Duże znaczenie ma już sam fakt, że istnieją inicjatywy, które skupiają się na tym problemie, i że są ludzie, którym panowie mogą zaufać i otrzymać od nich wsparcie.
AUTOREFLEKSJA
Wiem, że pewnie niektórym z Was mój tekst może wydawać się oskarżycielski wobec kobiet. Ja jestem jednak bardziej zła na społeczeństwo w ogóle, zwłaszcza na media, które z jakichś powodów ignorują problemy jednej grupy, a pokazują inne. Kobiety w związkach, edukatorki, psycholożki, lekarki robią już wiele, aby pomóc mężczyznom i chłopcom w kryzysie. To piękna rzecz i właśnie o to chodzi w „równości płci” – że każdy ma prawo otrzymać pomoc, każdy może o nią prosić, każdy jest wystarczająco silny, by ją ofiarować. Myślę, że każda moja nawet najmniejsza reakcja, każde dobre słowo skierowane do np. kolegi z pracy, który zmaga się ze swoimi demonami, może okazać się tym jakże potrzebnym światełkiem w tunelu. Może on, dzięki mojemu dobremu słowu, zdecyduje się przetrwać jeszcze jeden dzień, a potem kolejny…? Jestem zmęczona tym, jak w obecnym świecie różne grupy starają się napuszczać jednych na drugich. Kolor skóry, religia, styl, płeć, upodobania muzyczne i literackie – każdy powód jest dobry, aby znaleźć sobie wroga. Czy naprawdę o to chodzi w życiu? Bądźmy dla siebie ludzcy, mili, lepsi. To pomaga.
Problem wciąż jest ogromny. Silne są też nadal opory mężczyzn przed tym, by zgłosić się po pomoc. Należy jednak pamiętać, że jeśli nie mówią oni o swoich problemach, to wcale nie oznacza, że ich nie mają i że nie odczuwają bólu. Ich cierpienie często pozostaje niezauważone. Nie bądź na nie obojętna, nie bądź na nie obojętny. Zapytaj swojego męża, jak się czuje, przytul swojego brata, zaproponuj wyjście kumplowi i pogadajcie od serca. Pokażmy chłopakom, nastolatkom i mężczyznom, że nie muszą się bać; że są bezpieczni, że ktoś ich słucha, że razem możemy wyjść do światła i znaleźć rozwiązanie.
Anna Albingier
Gdzie szukać pomocy
Jeżeli zauważasz takie symptomy u siebie lub innych, nie zwlekaj z szukaniem wsparcia.
Belgia:
infolinia kryzysowa Centre de Prévention du Suicide: 0800 32 123 (anonimowy, bezpłatny i dostępny całą dobę), www.preventionsuicide.be,
organizacja non-profit Un pass dans l’impasse: 081 777 150,
Polska:
Telefon Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym: 116 123 (czynny codziennie w godzinach 14:00-22:00)
Kryzysowy Telefon Zaufania – Linia Życia: 800 70 2222 (całodobowy, bezpłatny)
Artykuły miesiąca
CHŁOPAKI TEŻ PŁACZĄ – problem samobójstw wśród mężczyzn
- Artykuły miesiąca
- Odsłony: 106







