Tak, drogi tato, zostajesz sam na placu boju. A już myślałeś, że w Dniu Matki namówisz dzieci na udekorowanie laurki, wywiniesz się zakupem trzech żonkili i spędzisz leniwe popołudnie przed telewizorem? Zonk! Jasne, każda mama z rozczuleniem obejrzy bohomazy z życzeniami, powącha ten mizerny bukiet i będzie udawała (tak, udawała!) najszczęśliwszą matkę na świecie. Jednak tak naprawdę my, protoplastki, mamy jedno życzenie: święty spokój. Dasz go swojej żonie? Wyślij partnerkę na zakupy (z kartą kredytową bez debetu) lub na plotki z przyjaciółką (poleć lokal w najdalszej części miasta), wyłącz jej telefon, zabierz klucz do domu i poproś, by wróciła najpóźniej, jak się da. Nie wpadaj od razu w panikę. Dasz radę!
CZTERY ŚCIANY PLACU ZABAW
Jeśli masz jedno dziecko, wybierz się z nim do parku, na rower, na ślizgawkę, do piaskownicy. Z jednym szkrabem to drobnostka. Gdy spadną ci na głowę obowiązki ojca wielodzietnego, lepiej zostań w bezpiecznych czterech ścianach domowego zacisza i staraj się zapewnić im podobne rozrywki, tyle że w temperaturze pokojowej. Nie licz na to, że usiądziesz przed konsolą i spędzisz beztrosko czas bez żony. Szybko się przekonasz, że maluchy bez pomysłu na zabawę przejmują kontrolę nad domem (przypominasz sobie te codzienne utyskiwania ich rodzicielki?). W dużym pokoju zorganizuj więc zawody sportowe. Za pomocą pasków lub sznurków wydziel długi tor jak do gry w kręgle. Na końcu toru ustaw puste plastikowe butelki po napojach, a szkrabom wręcz ziemniaki. Zasada gry jest banalna: zwycięża ten, którego ziemniak przewróci najwięcej butelek.
Dziesięć rund wystarczy, aby przejść do następnej konkurencji: dmuchania balonów. Brzmi sylwestrowo? Być może, i jak na sylwestra przystało, będzie dużo hałasu! Pierwszy etap zawodów to dmuchanie balonów na czas. Ustaw stoper na pięć minut, a gdy zaintonujesz „start”, maluchy powinny wytężyć swe płuca (ty sędziujesz i korzystasz z tych pięciu minut nieprzyspieszonego oddechu). Kto wokół siebie zgromadzi najwięcej pękatych piłek, zostaje mistrzem. Drugi etap zabawy polega na przekłuwaniu balonów szpilką. Tutaj zwycięża osoba, która na końcu igraszek pozostanie z największą liczbą… gumowych flaczków.
Gdy już balony przejdą do historii, zaproponuj niezmordowanym maluchom kolejną rozrywkę – koszykówkę stołową. Na stole ustaw kosz na śmieci, ze starych gazet zrób kulki i przedstaw proste zasady rozgrywek – wygrywa dziecko, które z różnych odległości (zacznij od jednego metra, skończ na dziesięciu, jeśli powierzchnia mieszkania na to pozwoli) wceluje do kosza najwięcej papierowych piłek.
Nie zapominaj przy tym, tato, że każde dziecko wymaga czułości – wygranym należy się piątka i podrzutka pod sufit z męskim okrzykiem radości, a przegranym pocieszenie, poklepanie po ramieniu i uścisk ku pokrzepieniu.
DUŻE STOPY I PIĘKNE WŁOSY
Ustaw dwa krzesła, przykryj je wielkimi prześcieradłami i zbuduj odlotowe tipi Indian. Aby urozmaicić przygodę, pomaluj dzieciom twarze w kolorowe paski, powycinaj z nimi pióra z bibuły, by udekorować włosy i ubrania. Powyciągaj z szafek garnki, patelnie, sitka i metalowe łyżki – skomponujcie niewybredną muzykę, niemieszczącą się w żadnym z gatunków. Zaproponuj konkurs na najbardziej czadowe imię dla Indianina. Wytęż wyobraźnię! Oprócz Małej Ręki i Śmiałego Bu istnieje jeszcze więcej kombinacji przymiotników z rzeczownikami. Skrawki papieru, folie po cukierkach i wycinki z magazynów nawińcie na nitkę – naszyjnik jak znalazł. Urządźcie polowanie na dzikiego zwierza (tak, ty, tato, będziesz tym zwierzem). Schowaj się w szafie, w łazience czy pod kaloryferem i czekaj, aż któryś z dzielnych wojowników znajdzie cię, upoluje i za nogi przeciągnie na środek pokoju. Kryjąc się w najciaśniejszym zakamarku domu, masz szansę na kilka minut relaksu.
Gdy masz pod opieką prawdziwe księżniczki, nie ma rady – zbuduj zamek. Z kolorowych ręczników plażowych i zwiewnych szali zachomikowanych w pawlaczu. Wyszperaj z garderoby mamy twoich dzieci barwne sukienki, zapomniane kapelusze, tandetne broszki i opaski do włosów z kokardami. Pozwól małym modelkom usmarować buzie jaskrawymi pomadkami (lepiej działa przepołowiony burak), a powieki farbami do malowania twarzy. Nie stój z boku i też dołącz do tych metamorfoz – przywdziej garnitur pamietający czasy ślubu, krawat z pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej o pracę i wypolerowane buty z imitacji skóry węża, które zakładasz od święta. Królewicz jak malowany! Puść swingującą melodię i pląsajcie jak na prawdziwym królewskim balu.
Jeśli po tych zwariowanych harcach usłyszysz pukanie do drzwi zwiastujące przybycie sąsiadów narzekających na dzikie hałasy, przyznaj się jak bohater, że jesteś sam z dziećmi. Każdy sąsiad cię pożałuje.
KINO DOMOWE
Po dawce sportu czas na błogie lenistwo (nie dla ciebie, tato!). Przygotuj zgrabny piknik ze znalezionych w kuchni herbatników, okruchów ciasta, owoców (żeby mama nie narzekała, że niezdrowo). Na podłodze rozłóż koc, poduszki, ewentualnie ciepłe kołdry i zaproś dzieci do wspólnego obejrzenia kilku kreskówek. Aby nie powiało nudą, uprzedź je, że po seansie przeprowadzisz quiz na temat obejrzanych treści. Podczas gdy maluchy wpatrują się w ekran, ty notuj: imię matki głównego bohatera, kolor sukienki jednej z czarownic, nazwy występujących zwierząt, marki samochodów itd. Po emisji zadaj szkrabom pytania i sprawdź, czy uważnie oglądały zaproponowane im ekranizacje. Gdy wciągną się w zabawę, odwróćcie rolę – niech dzieci zadają pytania tobie. Czy wiesz, jaki kolor paznokci miała królowa? Ile okien miał domek misia? Ile nóg miał zielony potwór? Wytęż umysł, koncentrację i pamięć – z wiekiem trzeba je ćwiczyć coraz częściej!
CZY WIESZ, ŻE…
Dzieci są ciekawskie. Interesuje je wszystko, co tajemnicze, nieoczywiste i zabronione. Czas z tatą to idealny moment, by wytłumaczyć im, jak działa żarówka, dlaczego z kranu leci woda, co mieści w sobie odkurzacz. Jeśli masz smykałkę do prac technicznych, spróbuj wkręcić maluchy w temat. Pozwól im rozebrać na części pierwsze stary odbiornik radiowy, rozmontować budzik i wypróbować wszystkie melodyjki w twoim telefonie. Gdy zmysł majsterkowicza ulegnie osłabieniu, zajmij szkraby zadawaniem pytań „czy wiesz, że…”. Czy wiesz, że Ziemia kręci się wokół Słońca? Każdy kij ma dwa końce? Kiedyś klocki lego nie były produkowane w kolorze zielonym? Następnie przejdź do zagadnienia pod tytułem „Mama”. Czy wiesz, że mama, gdy ją poznałem, miała rude włosy? Czy wiesz, że mama boi się jamników? Czy wiesz, że mama ma trzy dziurki w uchu? Zaskocz dzieci niesamowitymi historiami o ich rodzicielce. Niech te pytania i odpowiedzi w postaci anegdot będą przyczynkiem do wspólnego oglądania zdjęć z jej dzieciństwa i młodości. Niech poznają mamę jako piegowatego przedszkolaka i zbuntowaną nastolatkę. Być może swoją szczerością i wyjawieniem rodzinnych sekretów zainspirujesz je do własnej interpretacji gry i usłyszysz: Tato, czy wiesz, że… mama lubi kolor fioletowy? Nie cierpi twojego kolegi Wojtka? Marzy o perfumach, jakie ma ciocia Krysia? Nie wiedziałeś? No to już wiesz.
ČERVENÁ KARKULKA
Potomstwo zmęczone? Zblazowane? Sforsowane? Nic z tych rzeczy! Zajmij się edukacją mikrusów. Sięgnij do biblioteczki po wszystkie słowniki języków obcych, jakie posiadasz (opcjonalnie otwórz w internecie kilka okienek ze słownikami on-line). Niech każde z was zaproponuje jedno słowo, by sprawdzić, jak brzmi ono w obcym języku. Z pewnością traficie na trudniejszą wymowę lub podobnie brzmiące dźwięki, ale największą frajdę sprawia zawsze tłumaczenie słów na język czeski. Nazwy zwierząt, zwroty grzecznościowe, warzywa, kolory, meble – będziecie się tarzać ze śmiechu (ojcowie rodem z Czech niech spróbują translatora czesko-polskiego, zabawa gwarantowana!). Chichot chichotem, ale być może przy okazji zapamiętacie kilka nowych słów w języku obcym. Mama będzie dumna!
LUKREM I PALCEM PISANE
Pora na przyrządzenie kolacji. To też nie jest twoją mocną stroną, tato? Nie łam się. Pozbieraj resztki ciastek z pikniku, serwowane przy okazji kina domowego, rozpuść w rondelku kawałek czekolady i zasugeruj wygłodniałym stworzeniom, by za pomocą roztopionej słodyczy i patyczka narysowały na herbatnikach dowolne kształty – serca, kwiaty, flagi piratów. Gdy czekolada wystygnie, zrób na pamiątkę zdjęcia, a potem zjedzcie wszystko ze smakiem.
Niech zwieńczeniem tego wyjątkowego dnia będzie kąpiel potomków. Trudna sprawa, gdy bordowa pomadka okazuje się wodoodporna, a ślady po burakach są nawet na kolanach. Dalej ogarnij ognisko domowe – odstaw krzesła służące do budowy tipi, schowaj kołdry po seansie filmowym, pozbieraj ziemniaki traktowane jak kule do gry w kręgle i garnki udające bębny indiańskie, doszoruj rondelek po czekoladzie i pochowaj do szafy wszystkie fatałaszki, które lekkomyślnie wyciągnąłeś, by umilić zabawę dziewczynkom. Zmontuj ponownie budzik i radioodbiornik. Pozbądź się wiszących na kwiatkach sflaczałych balonów. Gdy żona wróci z miasta roztańczona, promienna, pląsająca, z zalotnym spojrzeniem jak sprzed lat, pewnie zaproponuje ci wspólny relaks. Nie masz siły ruszyć łokciem, o nogach nie wspominając?
A widzisz, tato!
Sylwia Znyk
Artykuły miesiąca
MAMA MA WYCHODNE
- Artykuły miesiąca
- Odsłony: 26







