Wyobraźcie sobie miejsce, w którym czas zatrzymał się w 1900 r., a słońce, przedzierając się przez witrażową kopułę w stylu art nouveau, maluje na podłodze tysiące kolorowych refleksów. To ogród zimowy urszulanek niedaleko Mechelen, czyli Wintertuin van de Ursulinen w Onze-Lieve-Vrouw-Waver.
SKROMNE POCZĄTKI
Historia tego niezwykłego miejsca wcale nie zaczęła się z rozmachem. Na początku była to skromna misja ośmiu kobiet. W połowie XIX w. edukacja dziewcząt nie była standardem, ale ówczesny proboszcz postawił sobie za cel zmianę tego stanu rzeczy. Zwrócił się o pomoc do zgromadzenia urszulanek, a dokładnie do księdza Lambertza z Tildonk. Odzew był natychmiastowy: 22 kwietnia 1841 r. do miasteczka przybyło pierwszych osiem sióstr.
Zamieszkały one w prostym klasztorze, przy którym otworzyły małą szkołę. Swoją nową siedzibę nazwały Gethsemane, czyli ogród oliwny. Choć nazwa brzmiała skromnie, zwiastowała wielki sukces, który miał nadejść. Siostry urszulanki nie poprzestały na lokalnych lekcjach. Szybko zrozumiały, że zapotrzebowanie na edukację kobiet jest ogromne.
EDUKACYJNA POTĘGA
Wkrótce na terenie posiadłości urszulanki otworzyły pensjonat, czyli szkołę z internatem. Ten przełomowy moment wymusił błyskawiczny rozwój infrastruktury. Stworzono nowe sale lekcyjne, by pomieścić coraz większą liczbę uczennic. Wybudowano przestronne dormitoria dla dziewcząt przyjeżdżających z daleka oraz nową kaplicę.
Pod koniec XIX w. Instytut Urszulanek nie był już tylko szkołą, ale gigantycznym kompleksem na 10-hektarowej posiadłości. Można powiedzieć, że było to samowystarczalne miasto w mieście: z własną wieżą ciśnień, łaźnią, dormitoriami i pięknym parkiem.
Na przełomie XIX i XX w. sława szkoły sięgała daleko poza Europę. Uczyły się tam dziewczęta z zagranicy – od Włoch i Hiszpanii, po Turcję, a nawet Panamę, Brazylię i Australię. Aby sprostać oczekiwaniom bogatego mieszczaństwa, siostry podjęły decyzję, by zbudować olśniewający ogród zimowy, co miało pokazywać, że idą z duchem czasu.
CZAS WOJNY
Wybuch wojny przerwał sielankę. Wszystkie 700 uczennic odesłano do domów, a kompleks przejął Belgijski Czerwony Krzyż. Urządzono tam szpital polowy. Instytut, znajdujący się na linii frontu, dotkliwie ucierpiał – wiele części spłonęło. Cudem ocalały jednak kościół i właśnie ogród zimowy. Po wojnie szkoła wznowiła działalność, a zmiany systemowe pozwoliły na to, by naukę pobierali tam także chłopcy. Zmieniono także język urzędowy na niderlandzki, co osłabiło międzynarodowy charakter szkoły.
Szkoła wymagała coraz większych nakładów, aż w pewnym momencie pojawiały się głosy wzywające do rozbiórki starych zabudowań. Na szczęście w 1987 r. ogród zimowy oficjalnie uznano za zabytek. Ochroną objęto nie tylko szklaną kopułę, ale też murale, galerię fortepianową i oryginalne wyposażenie.
KTO DZIŚ DBA O TO DZIEDZICTWO?
Ponieważ liczba sióstr urszulanek malała, a obowiązki dydaktyczne przejmowały osoby świeckie, w 1994 r. powołano stowarzyszenie vzw Wintertuin. Tam, gdzie niegdyś uczyły się córki dyplomatów i możnych z całego świata, wciąż tętni szkolne życie. Od dziesięciu lat cały majątek należy do fundacji, która dba o to, by szkoła mogła nadal funkcjonować jako nowoczesna placówka, a ogród zimowy był dostępny dla zwiedzających i poddawany renowacji.
Pensjonat był swego czasu wizytówką luksusu i dobrego smaku – całe szczęście, że udało się go uratować. Jest bowiem prawdziwym arcydziełem stylu art nouveau. Dziś, odwiedzając to miejsce, można poczuć klimat dawnych lat.
PIĘKNO TKWI W SZCZEGÓŁACH
Największą atrakcją jest monumentalna, kolorowa kopuła ze szkła. Przedstawia ona motywy roślinne i zwierzęce, które w nurcie art nouveau symbolizowały życie i naturę. Twórcy wykorzystali najnowocześniejsze wówczas technologie, łącząc kunsztownie żelazo ze szkłem. Dzięki temu wnętrze jest zalane naturalnym światłem, co tworzy niemal magiczną atmosferę.
Zwiedzanie całego kompleksu klasztornego jest jak podróż w czasie. Oprócz ogrodu zimowego można zobaczyć m.in. galerię fortepianową, monumentalne schody oraz salę jadalną.
Budynek można zwiedzać tylko w określone dni i po wcześniejszej rezerwacji online. Zdecydowanie warto wybrać wycieczkę w grupie z przewodnikiem (zamiast zwiedzania indywidualnego), ponieważ tylko wtedy ma się dostęp do innych pomieszczeń, które także są warte zobaczenia. Zwiedzanie z przewodnikiem odbywa się po francusku, niderlandzku lub angielsku.
To miejsce idealne dla miłośników fotografii, fanów architektury i każdego, kto chce ominąć tłumy turystów, choć trzeba przyznać, że staje się coraz bardziej popularne.
Informacje i rezerwacja: www.visitwintertuin.be
Lokalizacja: Onze-Lieve-Vrouw-Waver
Agnieszka Strzałka
Artykuły miesiąca
UKRYTY KLEJNOT BELGII – OGRÓD ZIMOWY URSZULANEK
- Artykuły miesiąca
- Odsłony: 28







