Gdzie przebiega granica w relacji z dzieckiem?

Moment decyzji

Są takie momenty w codziennym życiu z dzieckiem, kiedy coś w nas się zatrzymuje. Mieliśmy plan, zasady były jasne, a jednak w danej chwili decydujemy się odpuścić. Dziecko jest zmęczone, rozdrażnione albo przeciążone. Zamiast nalegać, pozwalamy na zmianę. I zaraz potem pojawia się wątpliwość: czy to była uważność, czy już uległość?

To nie zawsze widać

To rozróżnienie nie zawsze jest oczywiste, bo z zewnątrz obie sytuacje mogą wyglądać podobnie. Różnica pojawia się dopiero wtedy, gdy przyjrzymy się temu, co stoi za decyzją dorosłego, temu, z jakiego miejsca ona wypływa i czemu ma służyć.

Niewielka różnica

Ustępowanie i uległość to nie to samo, choć jedno może łatwo przejść w drugie, jeśli tracimy uważność. Granica między nimi nie zawsze jest wyraźna, ale ma duże znaczenie dla relacji i poczucia bezpieczeństwa dziecka.

Czasem dzieje się to bardzo szybko. Jedna decyzja, jedno „dobrze, niech będzie” i już jesteśmy gdzie indziej, niż chcieliśmy. Nie dlatego, że nie mamy zasad, ale dlatego, że w danym momencie jest po prostu trudno je utrzymać.

Kiedy odpuszczenie ma sens

Ustępowanie może być świadomym wyborem. To chwilowe odpuszczenie albo elastyczność, która wynika z empatii i znajomości dziecka. Rodzic widzi, że w danym momencie sytuacja przerasta możliwości dziecka i dostosowuje się do niej, nie tracąc z oczu kierunku.

Może to wyglądać bardzo zwyczajnie: „Widzę, że jesteś dziś bardzo zmęczony. Możemy dziś odpuścić sprzątanie pokoju, ale wrócimy do tego jutro.” W takiej sytuacji dziecko doświadcza jednocześnie zrozumienia i ram. Wie, że jego stan został zauważony, a jednocześnie czuje, że ktoś dorosły nadal daje oparcie.

To wciąż jest bycie w roli dorosłego, który bierze odpowiedzialność i daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. Elastyczność nie oznacza tu rezygnacji z granic, tylko ich chwilowe dostosowanie do sytuacji.

W praktyce często wygląda to bardzo zwyczajnie. Dziecko mówi „nie chcę”, „nie dam rady”, „zrób to za mnie”. I wtedy pojawia się moment decyzji. Czy zatrzymuję się i sprawdzam, co się dzieje, czy działam szybko, żeby było łatwiej.

Kiedy tracimy grunt

Uległość wygląda inaczej. Pojawia się wtedy, gdy decyzje zaczynają być podejmowane pod wpływem napięcia, zmęczenia albo trudnych emocji dziecka, gdy trudno wytrzymać jego złość, płacz czy sprzeciw. W takich sytuacjach dorosły nie tyle wybiera, ile reaguje, próbując jak najszybciej zakończyć trudną sytuację.

Czasem się to zdarza i jest to bardzo ludzkie. Ważne jednak, żeby nie stało się naszym stałym sposobem reagowania. W takich sytuacjach coraz trudniej utrzymać to, co wcześniej było jasne i ustalone. Dorosły zaczyna oddawać dziecku więcej odpowiedzialności, niż jest ono w stanie unieść. I choć może się wydawać, że dziecko zyskuje więcej swobody, często traci coś bardzo ważnego - poczucie, że ktoś „trzyma ster” i potrafi przejąć odpowiedzialność, gdy jest trudno.

A to właśnie daje dzieciom bezpieczeństwo, nawet jeśli w danym momencie protestują. Dziecko może nie lubić granic, ale ich brak jest dla niego znacznie trudniejszy do udźwignięcia.

Bliskość i granice

Dzieci potrzebują jednocześnie dwóch rzeczy: bliskości i granic. Z jednej strony chcą być widziane i rozumiane w swoich emocjach, z drugiej potrzebują dorosłego, który potrafi wyznaczyć kierunek i go utrzymać. Jedno bez drugiego nie daje poczucia bezpieczeństwa.

Buduje się to stopniowo. Uczymy się tego w relacji, krok po kroku, często na własnych błędach. To naturalna część tego procesu.

To napięcie między elastycznością a strukturą jest naturalną częścią rodzicielstwa. Każdy rodzic w nim jest i każdy czasem się w nim gubi.

Nie chodzi o to, żeby nigdy nie ustępować ani o to, żeby zawsze być konsekwentnym za wszelką cenę. Takie podejście często prowadzi do napięcia, zarówno u dziecka, jak i u dorosłego.

Najważniejsze pytanie

Chodzi raczej o uważność: czy to, co robię, wynika z kontaktu z dzieckiem i ze sobą, czy z trudności w wytrzymaniu sytuacji. Czy potrafię na chwilę się zatrzymać i zobaczyć, co naprawdę się dzieje, zanim zareaguję.

Ta różnica, choć subtelna, ma duże znaczenie. To ona sprawia, że dziecko może doświadczać dorosłego jako kogoś obecnego, spokojnego i przewidywalnego, nawet wtedy, gdy sytuacje są trudne i emocjonalnie wymagające.


Aleksandra Brooks
psycholog dziecięcy
www.senself.be