Myśli bez ustanku przeskakują z tematu na temat, bez zagłębiania się w meritum sprawy… Amerykański informatyk i badacz technologii z Uniwersytetu Waszyngtońskiego David M. Levy wymyślił na to zjawisko określenie „popcornowy mózg” i zdaje się, że niezwykle trafnie nazwał to, co inni naukowcy, ale i my sami możemy obserwować w codziennym życiu. 
MYŚLI STRZELAJĄ
Gdy powstaje popcorn, twarde ziarna kukurydzy pod wpływem ciepła zaczynają „wybuchać” i strzelają w różne strony. Taki też jest obrazowy model działania mózgu współczesnych ludzi. Przeskakujemy z jednej informacji na drugą, nie zatrzymując się szczególnie na tym, czego ona dotyczy. Zostajemy przy danym obrazku nie dłużej niż kilka sekund, bo już następne powiadomienie odciąga naszą uwagę. Rzadko doczytujemy teksty i oglądamy relacje do końca, bo w zanadrzu kryje się już kolejna doza informacji. Może ciekawsza. Może śmieszniejsza. Może bardziej potrzebna. Nie ma tu czasu na pogłębione analizy, większą refleksję czy głębsze zastanowienie się nad przyczynami i skutkami. Ślizgamy się powierzchownie i idziemy dalej. I tak bez końca.
Amerykańska firma Domo, specjalizująca się w tworzeniu oprogramowania dla biznesu, przedstawiła coroczny raport pod znaczącym tytułem „Data never sleeps”, czyli na temat tego, jak wymiana informacji i aktywność w internecie trwają nieprzerwanie przez całą dobę. Dla przykładu: w każdej minucie na TikToku pojawia się 16 tys. nowych filmików, a na Facebooku odtwarza się w tym czasie aż 183,9 mln filmików. Te liczby mówią same za siebie. Bombardowani jesteśmy gigantyczną ilością informacji w różnych formach. To właśnie informacyjne przeciążenie zostało nazwane popcornowym mózgiem.
FRAGMENTARYCZNA UWAGA
Skupienie się na jednej czynności, jednym tekście czy filmie jest dziś niemalże niemożliwością. Jemy posiłek, ale w tym samym czasie oglądamy telewizję i sprawdzamy powiadomienia; jadąc samochodem – słuchamy audiobooków lub obdzwaniamy znajomych, na spacerze z psem także nie rozstajemy się z telefonem. Zanim dokończymy jedno, już myślimy o następnym; wybiegamy w przyszłość zamiast być tu i teraz.
Nic dziwnego więc, że psychologowie alarmują: zaburzenia uwagi i koncentracji to już epidemia u współczesnych dzieci. A czym się objawia? Dzieci czytają książkę, ale nie wiedzą, o czym jest, oglądają film, ale nie są w stanie zapamiętać obrazów i akcji. Po prostu nie potrafią odtworzyć tego, co właśnie przeczytały lub obejrzały. Ich stanu skupienia się nie można określić w kwadransach, lecz w minutach, a nawet sekundach.
Levy zdiagnozował to w ten sposób, że mózg przyzwyczaja się do multitaskingu cyfrowego, czyli nadmiaru wrażeń oferowanych przez wirtualną rzeczywistość. Przez to rzeczywisty świat wydaje się zbyt spokojny, statyczny i nudny. To tłumaczy, dlaczego oglądając film, przeglądamy telefon, lub też rozmawiając ze znajomymi, skaczemy z tematu na temat. Nie jesteśmy w stanie zagłębić się w jedno zadanie, jeden temat. A że telefon mamy zawsze pod ręką, możliwość skorzystania z niego jest zawsze i wszędzie.
DOKĄD TO ZMIERZA?
Nasz mózg jest zaprogramowany tak, by szukać nowości i nagród. Tak więc każdy nowy filmik i każde nowe powiadomienie sprawiają, że doznajemy wyrzutu dopaminy i serotoniny. Są to neuroprzekaźniki związane z motywacją i systemem nagrody. Im częściej scrollujemy wiadomości na smartfonie, tym częściej serwujemy sobie nową dawkę przyjemności. Rzeczywisty świat blednie przy atrakcyjności wirtualnego, a więc znowu „wchodzimy” w piękną, wykreowaną rzeczywistość, by poczuć się lepiej. W zwykłym świecie dopadają nas lęki, obawy, bo tu nie jest tak doskonale i beztrosko. Nie da się „przewinąć” tego, co nam nie pasuje, i nie ma tu algorytmu, który by nam podsuwał tylko „ulubione” rzeczy. Łatwo więc znowu zatopić się w świecie wirtualnym. A to przyczynia się do możliwości rozwinięcia się uzależnienia od internetu.
Ponadto jest i druga strona medalu. Mózg, ciągle pobudzany przez różne bodźce cyfrowe, przestawia się na tryb zagrożenia i zaczyna wydzielać kortyzol – hormon stresu. On z kolei odpowiada za większą nerwowość i irytację. Badania pokazują, że średni czas skupienia na jednym zadaniu na urządzeniach elektronicznych spadł z 2,5 minuty do 47 sekund. Trudność sprawia nam czytanie dłuższych tekstów czy prowadzenie spokojnej rozmowy. Spada również umiejętność podejmowania decyzji – bo trudno się skupić i wieloaspektowo przemyśleć problem.
Popcornowy mózg wpływa i na czas, i na efektywność naszego działania. Zadania, które kiedyś wykonywało się szybciej i bez problemu, teraz zajmują więcej czasu i wysiłku. A przy tym gdy mózg musi „przełączać się” np. z pisania tekstu na czytanie powiadomień na smartfonie i na odwrót, „traci” czas i energię, by znowu wejść na odpowiednie tory poprzedniej czynności. Badacz z dziedziny neurologii, Adam de Havenon z Uniwersytetu Yale, pisze, że trudności z pamięcią i myśleniem są głównym problemem zdrowotnym dorosłych Amerykanów.
MÓZG STARZEJE SIĘ SZYBCIEJ
Technologia rozwija się coraz bardziej, a już teraz powszechny dostęp do sztucznej inteligencji sprawia, że z laptopów i smartfonów korzystamy jeszcze częściej – dotyczy to nawet osób, które do tej pory były dość powściągliwe w używaniu ekranów. Jeśli dodamy do tego coraz większy przymus posiadania aplikacji – czy to bankowych, związanych z załatwianiem spraw urzędowych, czy programów przydatnych do pracy – to widać, że technologia nas pochłania.
Tymczasem ani nasze ciało, ani mózg nie mają wystarczająco dużo czasu na regenerację. Fizycznie przeciążenie objawia się bólami głowy, problemami z zasypianiem, bezsennością, spadkiem odporności. Zbyt wielka ekspozycja na bodźce cyfrowe może prowadzić do szybszego starzenia się mózgu, a co za tym idzie – schorzenia takie jak otępienie mogą dotykać coraz młodsze roczniki.
Przypuszcza się, że coraz częstsze diagnozy ADHD, i to u ludzi dorosłych, mają niejednokrotnie związek właśnie z przebodźcowaniem organizmu. Ciągła stymulacja cyfrowa może być tego przyczyną. A przecież dorosło już pokolenie, w którego życiu ekrany obecne były na co dzień i od zawsze. Coraz więcej ludzi obserwuje u siebie różne formy nadwrażliwości – na światło, hałas, dźwięki. Nie są w stanie wytrzymać dawki dotąd, zdawałoby się, normalnej i akceptowalnej. Przerażają ich zatłoczone autobusy, duże miasta, wielkie tłumy. Ale jest i druga grupa ludzi, która na przebodźcowanie reaguje w przeciwny sposób. Oni szukają dodatkowych, coraz silniejszych wrażeń. Stąd widoczna popularność sportów ekstremalnych czy tatuowania się.
CZY LUDZKOŚĆ… GŁUPIEJE?
To nie tak, że pewnego dnia stajemy się bezmyślni. To powolny, choć stały proces. Po prostu zauważamy, że myślimy wolniej niż kiedyś. Że trudniej nam się skupić. Że efekty rozmyślania nad problemem w pracy czy w szkole są gorsze niż wcześniej. Częściej czujemy pustkę w głowie, zapominamy o ważnych sprawach lub też mamy natłok różnych myśli, które pędzą w różnych kierunkach. Idziemy po coś do drugiego pokoju i zapominamy po co; bez listy zakupów nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie, czego nam brakuje. Gubimy wątek w rozmowie, nie pamiętamy słów rozmówcy. Nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie dat czy numerów telefonów, które przecież kiedyś znaliśmy na pamięć. Brakuje nam nawet słów – i to nie tylko w obcym języku, ale i w ojczystym.
Pobudzanie przez krótkie, powierzchowne bodźce sprawia, że tracimy umiejętność głębokiego, złożonego myślenia. Prowadzi to do braku umiejętności podejmowania decyzji i rozwiązywania problemów. Przeciążony mózg, narażony na stres, pogrąża się coraz bardziej w stanie totalnego zmęczenia. Krótko mówiąc – zawiesza się. Oglądanie lub słuchanie czegoś staje się tylko mechanicznym procesem – niczego nie zapamiętujemy.
Brak koncentracji przenosi się na działania poza ekranem. Nie skupiamy się na codziennych czynnościach, a nawet – coraz częściej – nie kończymy ich. Są za długie, zbyt nudne lub wymagają wysiłku umysłowego. Dlatego szybko tracimy zainteresowanie nimi i przerzucamy się na coś innego – czego też nie kończymy, bo nie starcza nam już woli. Umiejętność skupienia się oraz zapamiętywania to trudna sztuka i towar coraz bardziej deficytowy.
CO ROBIĆ, BY NIE MIEĆ POPCORNOWEGO MÓZGU?
Sposób jest banalny i pewnie wszyscy domyślają się jaki. Mniej ekranu – najlepiej tylko godzinę dziennie. Ale czy to wykonalne? Tu pomoże higiena cyfrowa. Odrywajmy wzrok od komputera, by popatrzeć przez okno przez kilka minut. Najlepiej działa na mózg powrót do natury – spędzanie całych dni lub wolnych chwil w lesie, górach, nad morzem albo na krótszych lub dłuższych spacerach, najlepiej wśród roślin. Przebywanie na świeżym powietrzu, by skupić się na obserwowaniu natury lub nieba – a nie po to, by znaleźć cień i spojrzeć na telefon. Totalny reset od ekranów daje mózgowi upragniony odpoczynek.
Dobrym nawykiem jest wyłączenie powiadomień oraz stosowanie praktyk uważności i koncentracji. Nauczenie się skupienia się na jednej czynności i realizowanie innych po kolei. Przydatne jest też wykorzystywanie metody pomodoro – całkowite skupianie się na pracy w ciągu 25 minut, a potem zrobienie sobie krótkiej przerwy zupełnie wolnej od telefonu i powiadomień.
Coraz trudniej się nam wyciszyć i funkcjonować offline. Przebodźcowany mózg, przyzwyczajony do krótkich impulsów, oczekuje tylko takich. A może by tak spróbować wydłużyć czas spaceru, rozmowy czy czytania książki kosztem zmniejszenia godzin spędzanych przed ekranami?
Sylwia Maj
Artykuły miesiąca
POPCORNOWY MÓZG
- Artykuły miesiąca
- Odsłony: 83







