Ostatnie ćwierć wieku przyniosło ze sobą znaczące zmiany obyczajowe, które przeobraziły współczesne społeczeństwa. Mimo różnego natężenia tych przemian objęły one swoim zasięgiem praktycznie wszystkie kraje naszego kontynentu i doprowadziły do zróżnicowania form funkcjonowania w sferze rodzinnej.

WOLNE ZWIĄZKI

Podobnie jak w krajach Europy Zachodniej, także i w Polsce obserwuje się znaczący wzrost liczby par żyjących w konkubinatach, czyli wolnych, nieformalnych związkach. W ciągu zaledwie dziesięciu ostatnich lat podwoiła się liczba tego typu relacji na niekorzyść zawieranych ślubów, których odnotowuje się coraz mniej. Rekordowy pod tym względem był rok 2013, gdy zawarto najmniej związków małżeńskich od chwili zakończenia II wojny światowej. W konsekwencji tego zjawiska już ponad 20 proc. polskich dzieci przychodzi na świat poza małżeństwem.

Przemiany obyczajowe są uważane – obok emigracji i niżu demograficznego – za jedną z podstawowych przyczyn tego zjawiska. Chodzi tu przede wszystkim o przełamanie społecznego tabu ciążącego do tej pory nad nieślubnym potomstwem i partnerami żyjącymi bez ślubu. Dotychczasowe negatywnie zabarwione określenia nieformalnych związków, jak np. „życie na kocią łapę” czy „na kartę rowerową”, zniknęły praktycznie z powszechnego użycia. Podobnie jak stygmatyzujące nazywanie nieślubnych dzieci „bękartami”.

Opisując zachodzące zmiany, socjologowie rodziny mówią o kryzysie małżeństwa przejawiającym się nie tylko mniejszą liczbą zawieranych ślubów, ale i rosnącym współczynnikiem rozwodów. Co wpłynęło na wzrost atrakcyjności wolnych związków i pozbawienie instytucji małżeństwa dominującej przez wieki pozycji na liście życiowych priorytetów?

Po pierwsze, małżeństwo przestało być postrzegane jako norma społeczna narzucona przez powszechnie obowiązujące zasady moralne. Nie trzeba już, jak to jeszcze nie tak dawno było, pobrać się, aby móc ze sobą mieszkać. Coraz więcej młodych ludzi żyje więc ze sobą bez ślubu i nie widzi konieczności formalizowania związku. Wspólne zamieszkiwanie i współżycie seksualne bez oficjalnie zawartego małżeństwa już dziś nie szokuje, nawet w krajach wciąż bardzo katolickich, jak chociażby Polska czy Irlandia. Społeczeństwa stają się coraz bardziej liberalne, stąd zmniejsza się nacisk społeczny na legalizowanie nieformalnego związku. Dla wielu ludzi, zwłaszcza młodych, zawarcie małżeństwa to „uzyskanie papierka”, który tak naprawdę niewiele zmienia w związku kochających się osób. Przeciwnie, słychać niejednokrotnie opinie, że to właśnie formalności niszczą uczucie i prowadzą w konsekwencji do rozpadu małżeństwa.

Po drugie, ślub utracił swoje znaczenie jako sposób zabezpieczenia materialnego. Dzięki zdobytej niezależności finansowej kobiety mogą nie tylko nie zgodzić się na małżeństwo, ale stosunkowo łatwo się z niego uwolnić. Własne pieniądze, pozwalające na godne życie „bez samca u boku”, idą w parze z karierą zawodową i wysokim poziomem wykształcenia. Badacze społeczni podkreślają jednoznacznie, że coraz lepszy poziom edukacji pań nie sprzyja pędowi do ślubowania dozgonnej miłości. Stąd też słabnące zainteresowanie sformalizowaniem związku u współczesnych kobiet w porównaniu z pokoleniem ich matek i babć.

Po trzecie, ogromnie wzrosło znaczenie kariery i sukcesów zawodowych, także w przypadku kobiet. Małżeństwo i posiadanie dzieci coraz bardziej przesuwane są w czasie, gdyż dla wielu młodych ludzi liczy się bardziej pogoń za karierą i dobrą sytuacją materialną. Do tego dochodzi konsumpcyjny styl życia oraz rosnąca indywidualizacja, która sprawia, że przedkłada się własne potrzeby nad dobro i posiadanie rodziny.

Po czwarte, dla wielu młodych ludzi ślub łączy się z poczuciem utraty swobody i niezależności, które oferuje wolny związek. Małżeństwo, postrzegane jako swego rodzaju „pętla na szyi” albo „kajdany” prowadzące do znacznego ograniczenia wolności, także seksualnej, jest przez liczne pary całkowicie odrzucane albo odsuwane w czasie. Stąd też przesunięciu ulega wiek osób stających po raz pierwszy na ślubnym kobiercu. Na początku lat 90. minionego stulecia ponad 70 proc. polskich panien młodych nie miało jeszcze 25 lat. W ostatnich latach tylko 40 proc. kobiet wychodzi za mąż przed ukończeniem 25. roku życia. Każdego roku przybywa 30-latków wstępujących w pierwszy związek małżeński. Podobne trendy obserwuje się w innych krajach europejskich. Rekord pod tym względem bije Skandynawia. Średni wiek państwa młodych wynosi w Norwegii i Finlandii 28 lat, w Danii 29 lat, a w Szwecji 30 lat.

SINGLEM BYĆ

Od kilku lat coraz powszechniej promuje się w mediach bycie singlem, czyli osobą żyjącą w pojedynkę. Niektórzy świadomie dokonują takiego właśnie wyboru, inni usprawiedliwiają tą modą fakt samotniczego życia, którego wcale nie wybrali. Podkreśla się głównie zalety bycia singlem, czyli niezależność, poczucie wolności i swobody (w tym seksualnej), nieograniczone wręcz możliwości samorealizacji, rozwoju kariery zawodowej i zdobywania kolejnych dóbr materialnych.

Kim jest typowy singiel? Jeśli chodzi o mężczyzn, jest to młody, wykształcony i pracujący zawodowo osobnik, który przedkłada wolność i swobodę, a także brak jakichkolwiek zobowiązań rodzicielskich i partnerskich, nad posiadanie własnej rodziny. Część męskich singli to młodzieńcy stawiający przede wszystkim na rozwój kariery zawodowej i odniesienie sukcesu materialnego. Pozostali to osobnicy ceniący sobie własną wygodę i styl życia jak za studenckich lat, często mieszkający jeszcze z rodzicami i niekiedy żyjącymi na ich koszt.

Z kolei najbardziej zadeklarowane singielki to – zdaniem badaczy zagadnienia – panie stawiające przede wszystkim na karierę, a nie na rodzinę i posiadanie dzieci. Najczęściej są one bardzo dobrze wykształcone i niezależne finansowo. Zadbane i atrakcyjne, prowadzą z reguły intensywne życie erotyczne. W pracy osiągają sukcesy i pną się po szczeblach kariery. Zdarza się, że przez jakiś czas żyją w konkubinacie albo długotrwałym wolnym związku, nie prowadzą jednak wspólnego gospodarstwa, ale spotykają się z ukochanym mężczyzną od czasu do czasu, wciąż mieszkając oddzielnie. W wielu przypadkach zaciera się granica między byciem singlem a byciem osobą żyjącą w nieformalnym układzie partnerskim. Niezależnie jednak od ostatecznego zaszufladkowania potwierdzenie znajduje reguła, w myśl której im dłużej kobieta mieszka sama, tym mniej dąży do zawarcia małżeństwa i stworzenia rodziny. Zdarza się, że tuż przed 40. urodzinami niektóre panie decydują się na urodzenie dziecka, zdając sobie sprawę z upływu czasu i niemiłosiernego zegara biologicznego, który może je pozbawić możliwości zostania mamą. Wówczas, pod presją czasu, szukają partnera nadającego się na ojca. Tego typu scenariusz, a – co za tym idzie – późne macierzyństwo stają się coraz bardziej powszechne we wszystkich krajach europejskich.

Szacuje się, że w całej Europie mieszka ponad 160 mln singli. Do statystyk tych wliczane są bowiem nie tylko osoby samotne z wyboru i stanu wolnego, ale też owdowiałe, rozwiedzione, chore, niepełnosprawne i biedne. W Polsce nieustannie zwiększa się odsetek osób żyjących w pojedynkę, zwłaszcza wśród młodych. Statystyki wskazują, że w 1988 r. na 100 kobiet w przedziale wiekowym 20–24 lata przypadało średnio 48 panien, a na 100 mężczyzn – 77 kawalerów. W 2002 r. odnotowano odpowiednio wzrost liczby niezamężnych kobiet do 71 i wolnych panów do 78.

MAMA SAMA

Inną formę tradycyjnej rodziny stanowi samotne macierzyństwo – zarówno z wyboru, jak i z konieczności – na skutek rozwodu czy śmierci partnera. W pierwszym przypadku dotyczy ono z reguły wykształconych kobiet, które świadomie decydują się na potomstwo, nie wiążąc jego posiadania z zawarciem związku małżeńskiego czy z życiem w wolnym związku z ojcem dziecka. Są to kobiety niezależne finansowo, które nie boją się samodzielnego ponoszenia kosztów związanych z wychowaniem i wykształceniem potomstwa, wiedzą bowiem, że są w stanie temu podołać. Z kolei w drugim przypadku, gdy kobieta zostaje postawiona przez los przed faktem dokonanym i musi stawić czoła samotnemu macierzyństwu, sytuacja jest nieco inna. Nie zawsze dana pani posiada wystarczające środki finansowe, nie zawsze nawet ma pracę. Kobiety będące po traumatycznych niekiedy doświadczeniach związanych z rozwodem rzadko kiedy decydują się na powtórne małżeństwo, bojąc się kolejnej bolesnej porażki. Wolą same dźwigać ciężkie brzemię związane z wychowaniem potomstwa.

Status samotnej matki to – w myśl obowiązujących w wielu krajach przepisów – możliwość korzystania z ulg podatkowych, zasiłków, a także łatwiejszy dostęp do żłobków, przedszkoli i szkół. Z punktu widzenia relacji społecznych status ten już nie szokuje, nie gorszy i nie prowadzi do napiętnowania kobiety i jej dziecka, przede wszystkim w wielkich miastach. Zdaniem wielu badaczy podjęcie się trudu wychowawczego w pojedynkę stanowi wyraz heroicznej odwagi i ogromnej siły. Jest to także wyraz kobiecej niezależności, prawa do decydowania o sobie i swoim losie. Wspomniane na początku zmiany obyczajowe sprawiły, że coraz bardziej upowszechnia się model rodziny 1+1, stanowiący konsekwencję świadomego wyboru: chcę mieć dziecko, ale niekoniecznie męża. W ciągu ostatnich 20 lat liczba osób wychowujących samotnie potomstwo zwiększyła się w naszym kraju o połowę. Obecnie jest ich już ponad milion, z czego aż 90 proc. stanowią kobiety z dziećmi.

Zdaniem prof. Krystyny Slany, znanej polskiej socjolog rodziny i autorki książki pt. „Alternatywne formy życia małżeńskiego w ponowoczesnym świecie”, życie młodych ludzi w dawnych czasach było niejako odgórnie zaprojektowane. Ślub, małżeństwo i posiadanie dzieci zwłaszcza w przypadku kobiet było planem, który poszczególne jednostki wypełniały bez większego sprzeciwu. Dzisiejszy młody człowiek ma możliwość samodzielnego decydowania o własnym życiu, także w sferze prywatnej.

Tradycyjne małżeństwo coraz częściej budzi lęk. Jest postrzegane jako czynnik odbierający wolność, jako zatrzaskująca się pułapka. To spojrzenie coraz częściej charakteryzuje młode kobiety, które nie chcą podzielić losu swoich matek i babć, spełniających się wyłącznie w sferze rodzinnej. Stąd rosnąca popularność wolnych związków. Przypuszczać można, że w przyszłości wzrośnie liczna par dzielących swe życie bez ślubu, osób żyjących w pojedynkę oraz samotnych matek. Pojawić się mogą także zupełnie nowe formy życia rodzinnego, stanowiące odpowiedź na zmieniającą się rzeczywistość społeczno-ekonomiczną i wciąż rosnące oczekiwania współczesnych ludzi, zwłaszcza młodych, odnośnie do samorealizacji i rozwoju kariery zawodowej.

 

Elżbieta Kuźma

Gazetka 148– luty 2016