Dwa lata temu londyńskie metro obchodziło 150. urodziny. To pierwsza na świecie podziemna kolejka miejska, która dzisiaj stanowi jeden z najważniejszych organizmów brytyjskiej stolicy, rocznie przewożąc ponad 1,2 mld pasażerów. Sieć londyńskiego metra to 402 km torów pod ziemią, jak i na ziemi, oraz 270 stacji. To 11 linii, które wzięły swój początek z tej pierwszej, zwanej wtedy Metropolitan Railway, przemierzającej odcinek między Paddington a Farringdon. Rzecz jasna dziś tzw. Tube różni się zasadniczo od swojego pierwowzoru, ale historię widać niemal na każdym kroku.

POCZĄTKI

W pierwszej połowie XIX wieku Londyn zaczął się zapychać. Liczba dojeżdżających do stolicy powodowała potężne korki w mieście i sytuacja musiała zostać jak najszybciej rozwiązana. Pomysł kolejki podziemnej pojawił się w roku 1830, ale kompanie kolejowe nie były zainteresowane jego realizacją. Z konstrukcją pierwszej linii czekano 30 lat, aż w końcu 10 stycznia 1863 roku ruszyła pierwsza kolejka w centralnym Londynie. Wtedy była drugą, po nowojorskim Cobble Hill Tunnel, kolejką miejską biegnącą pod ziemią. Ale nie było wtedy mowy o sieci kolejowej. Tu Londyn wyprzedził Nowy Jork. Pierwsze pociągi składały się z drewnianych wagonów ciągniętych przez lokomotywy spalinowe. Składy oświetlane były lampami gazowymi. Pociągi elektryczne pojawiły się dopiero w roku 1890. Na początku XX wieku powstał słynny znak, logo metra: UNDERGROUND na czerwonym okręgu i niebieskim tle, który jest najstarszym współczesnym znakiem graficznym. (Swoją drogą, na stacji Oval znajduje się jedyne w całej sieci metra logo w kształcie owalu). Twórcą logo był Harry Beck, który za usługę dostał (w przeliczeniu na dzisiejszą walutę) nieco ponad 10 funtów wynagrodzenia.

SCHRON PODCZAS WOJNY

Rozwój metra był kilkakrotnie wstrzymywany. Najdłużej w czasie I wojny światowej. W roku 1915 tunele kolejowe i stacje służyły jako schrony w czasie nalotów na brytyjską stolicę. Podobnie w czasie II wojny światowej. Szacuje się, że schronienie znalazło tu blisko 178 tys. ludzi. Poza tym metro wywiozło z Londynu ponad 200 tys. dzieci, które przetransportowano na przedmieścia Londynu i ówczesne tereny wiejskie. Ciekawostką jest to, że 13 lutego 1944 roku na stacji Highgate urodził się Jerry Springer, dziś gwiazda amerykańskiego talk-show. Jego matka wraz z innymi osobami schroniła się w metrze przed nalotami Luftwaffe.

POŻAR

Ale metro nie zwalniało tempa ani na chwilę w czasie pokoju, cały czas się rozbudowując, tworząc nowe linie i modernizując już istniejące. Nie obyło się jednak bez problemów i dodatkowych wydatków. W listopadzie 1987 roku na stacji King's Cross wybuchł pożar, w którym zginęło 31 osób. Okazało się, że jego powodem była tląca się zapałka rzucona na drewniane schody ruchome. Zarząd metra, czyli London Underground, stanął wtedy w ogniu krytyki i podał się w całości do dymisji. Natychmiast rozpoczęto prace mające na celu poprawę bezpieczeństwa podróżnych, wprowadzono zakaz palenia w metrze i zaczęto dostosowywać wagony do nowych wymogów.

BEZ BILETU… ALE Z KARTĄ

W lipcu 2003 roku rewolucja technologiczna zastąpiła dotychczasowe bilety. Pojawiła się karta Oyster. W ciągu 9 lat wydano ich ponad 43 mln, a za ponad 80 proc. przejazdów komunikacją miejską w całej stolicy płacono właśnie popularną „oysterką”. Dziś można jej używać podczas podróży nie tylko metrem czy autobusami, ale też kolejką naziemną (London Overground), bezzałogową kolejką DLR, kolejką linową, tramwajami, na wybranych trasach kolejowych National Rail i statkami wchodzącymi w skład komunikacji miejskiej, choć w każdym przypadku obowiązują stosowne obostrzenia.

IMPONUJĄCE LICZBY

Pociągi londyńskiego metra pokonują dziś rocznie blisko 77 mln km, obsługując 270 stacji. Jedynie 45 proc. sieci metra jest pod ziemią, a pasażerów zabiera tam w sumie 167 wind i 430 zestawów schodów ruchomych. Najdłuższe są na stacji Angel i liczą aż 60 m, a najkrótsze na stacji Stratford we wschodnim Londynie – 4,1 m. Najwięcej schodów ruchomych, bo aż 23 zestawy, znajdują się na stacji Waterloo. Najgłębiej zjeżdżająca winda zainstalowana jest na stacji Hampstead (na linii Northern) i zabiera pasażerów 55,2 m pod powierzchnię ziemi. Sama stacja jest też stacją położoną najniżej pod poziomem morza – znajduje się na głębokości 58,5 m. Dla porównania, najkrótszy szyb windowy znajdziemy na stacji King's Cross – sięga zaledwie 2,3 m. Z kolei stacją położoną najwyżej nad powierzchnią morza jest Amersham (na linii Metropolitan), zbudowana na wysokości 147 m. Na tej samej linii znajduje się stacja najbardziej oddalona od centralnego Londynu – Chesham (47 km od Aldgate). Niemniej rekord najdłuższej podróży od stacji początkowej do końcowej należy do linii Central, której pociągi pokonują 54,9 km między Epping a West Ruislip. Ciekawie przedstawiają się też odległości między poszczególnymi stacjami. Najdalej położone od siebie są Chesham i Chalfont & Latimer na linii Metropolitan (6,3 km), a najbliżej stacje Leicester Square i Covent Garden na linii Piccadilly (0,3 km). A najbardziej zatłoczona jest stacja Waterloo. Szacuje się, że w godzinach szczytu korzysta z niej około 57 tys. osób dziennie.

ZGUBIONE W METRZE

Przy tak ogromnej liczbie pasażerów muszą zdarzać się zapominalscy, którzy w wagonach metra zostawiają najróżniejsze przedmioty. Większość z nich trafia do biura rzeczy znalezionych, uruchomionego w roku 1933. Wśród nich są prawdziwe perełki. Oprócz „skarbów” oczywistych, jak rocznie ponad 25 tys. telefonów, tysiące parasoli, portfeli, książek i kluczy, zdarzają się też bardziej oryginalne – sztuczne szczęki, trumna, wypchany orzeł, ławka parkowa, urna z prochami, ślizgawka ogrodowa, narty, ludzkie czaszki (!). Po część zgłaszają się niefrasobliwi pasażerowie, inne trafiają do London Transport Museum, a niektóre (w szczególności zabawki) przekazywane są organizacjom charytatywnym, takim jak Armia Zbawienia i brytyjski Czerwony Krzyż, które z rzeczy znalezionych w metrze przygotowują świąteczne paczki dla najbiedniejszych dzieci.

PLAN FILMOWY

W trakcie zmian i unowocześnień, przez jakie przechodziło metro, niektóre stacje i odcinki tras kolejowych zostały zamknięte – w sumie jest ich 49. Jedną z nich jest stacja Aldwych, która z mapy metra zniknęła w 1994 roku. Dzisiaj służy jako plan filmowy, np. w takich filmach jak „Pokuta”, „V jak Vendetta”, czy „Sherlock”. Wielkim zainteresowaniem wśród londyńczyków i turystów cieszą się wycieczki z przewodnikiem po stacji i nieczynnej trakcji kolejowej, podczas których poznaje się historię nie tylko tej, ale i innych stacji czy metra w ogóle. Ale do produkcji filmowych wykorzystuje się także inne stacje, jak choćby Charing Cross, która ostatnio pojawiła się w „Skyfall”. Tu poszczególne sceny kręcone były w nocy, na przestrzeni kilku miesięcy. Ciekawostką jest też to, że akcja jednej z najpopularniejszych brytyjskich telenowel, „Eastenders” na antenie BBC, toczy się przy fikcyjnej stacji metra Walford East. Niemniej wielu Brytyjczyków do dzisiaj jest przekonanych, że stacja istnieje naprawdę, skoro na King's Cross rzeczywiście znajduje się peron 9 i 3/4, doskonale znany miłośnikom serii filmów o Harrym Potterze.

SMUTNE STATYSTYKI

Z londyńskim metrem wiążą się także nieco smutniejsze statystyki. Szacuje się, że rocznie życie odbiera sobie tu 50 osób. Ale ludzie giną także w wyniku nieszczęśliwych wypadków. Do pierwszego w historii metra wypadku doszło 17 maja 1938 roku. Na stacji Charing Cross pociąg linii Circle uderzył w tył pociągu linii District, w wyniku czego 6 osób zginęło, a 45 zostało rannych. Z kolei 7 lat później, 31 grudnia, przy stacji Northwood zderzyły się pociągi linii Metropolitan. Nikt nie ucierpiał, ale spięcie elektryczne doprowadziło do pożaru 2 wagonów jednego z pociągów i 3 osoby śmiertelnie zatruły się dymem. Natomiast 8 kwietnia 1953 roku jeden z pociągów opuszczających stację Stratford uderzył w tył innego składu. Motorniczy tłumaczył, że w pyle i kurzu nie widział świateł… Zginęło 12 pasażerów. Z kolei 28 lutego 1975 roku 43 osoby zginęły, kiedy pociąg wjeżdżający na stację Moorgate nagle przyspieszył, rozbił bufory i z impetem uderzył w betonową ścianę. Jednak największą tragedię we współczesnej historii londyńskiego metra odnotowano 7 lipca 2005 roku, kiedy w zamachach bombowych zginęło 39 osób, w tym 3 Polki.

CIEKAWOSTKI

Ale metro to nie tylko pasażerowie. Ponad miliard osób korzystających z podziemnej kolejki mija się codziennie z innymi mieszkańcami tuneli: myszami, szczurami, ale też i wężami czy nawet skorpionami. To tylko niektóre zwierzęta zamieszkujące londyńskie metro i ponad 4000 ha terenów zarządzanych dziś przez London Underground.

XXI wiek to tempo. Tempo nie tyko w sensie technologii, ale także nasze własne. To samo, które niespecjalnie pozwala nam zwrócić na coś uwagę i przyjrzeć się jakiemuś detalowi. A tym bardziej dociec, skąd dana rzecz się wzięła i czy pełniła kiedyś jakąkolwiek funkcję, a jeśli tak – to jaką. Przy okazji korzystania z londyńskiego metra dobrze byłoby przypatrzeć się tym szczegółom, których nie zauważamy lub które traktujemy jako oczywiste, choć to właśnie one potrafią opowiedzieć kawał całkiem ciekawej historii.

 

 

Filip Cuprych

 

Gazetka 150 – kwiecien 2016