Czas urlopów i szkolnej laby szczęśliwie dobiegł końca, a po wyjazdach zostały wspomnienia i prawdopodobnie setki zdjęć. Niektóre, pięknie oprawione, trafią na ścianę lub komodę, inne, bardzo często bez żadnej selekcji, na portale społecznościowe. Rodzice chętnie wrzucają do sieci fotografie swoich pociech, jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę, że należy zachować w tym bardzo dużą rozwagą.

TE SŁODKIE PUPCIE

Autorzy kampanii „Pomyśl, zanim wrzucisz” przeprowadzili wśród rodziców ankietę, z której wynika, że niemal co czwarty rodzic umieszcza bądź umieszczał w internecie zdjęcia dzieci (poniżej 10. roku życia) w bieliźnie lub zupełnie nago. Części z was zupełnie ta informacja nie poruszy, a powinna. Nawet jeśli wydaje się wam, że wasz profil jest chroniony bardziej niż słynna skrzynka mailowa Hillary Clinton, nie powinniście wrzucać bezmyślnie „uroczych fotek” dzieci, zwłaszcza nago, na „fejsika”. Jest ku temu kilka powodów. Po pierwsze, nigdy tak naprawdę nie wiadomo, kto i z jakimi intencjami ogląda nasze profile. Możecie mówić, że „przecież mam ustawioną opcję tylko dla znajomych”, ale nigdy nie będziecie pewni, czy któryś z nich nie pobrał jakiegoś waszego zdjęcia, żeby np. pokazać innemu znajomemu, bądź nie umieścił go na jakimś innym portalu. Niekoniecznie musiały nim kierować złe intencje, ale to, co z takim zdjęciem dzieje się później, już kontroli nie podlega.

Roześmiane, kąpiące się w morzu dzieciaki to dla większości społeczeństwa zwykły sielski i słodki jak nutella obrazek, jednak nie wszyscy tak na nie. Nie oszukujmy się: w sieci roi się od różnego rodzaju degeneratów. Umieszczasz zdjęcie swojego skarbu na Facebooku, a kolega znajomego twojego znajomego zaciera ręce z radości na widok kolejnego, zupełnie legalnie dostępnego zdjęcia nagiego dziecka. Zatrzymywani przez policję pedofile często posiadają także „zwykłe” zdjęcia dzieci na plaży czy basenie. Rodzice często nie zdają sobie sprawy z tego, że to, co dla nich (i większości osób) jest zupełnie zwykłe i przede wszystkim aseksualne, w innych może wzbudzać zupełnie inne odczucia. Wrzucanie zdjęć dzieci w bieliźnie czy zupełnie nagusieńkich jest w dobie globalnego dostępu do Internetu po pierwsze ekstremalnie niebezpieczne, a po drugie nieodpowiedzialne. Warto też pamiętać, że dzieci wcale nie muszą być zadowolone, widząc swoje nagie zdjęcia w sieci. One też, podobnie jak większość dorosłych, wolą nie pokazywać gołej pupy 300 znajomym swojej matki.

ZRÓBMY SOBIE MEMA

Zdjęcie (niekoniecznie nagie) twojej pociechy może też trafić w lepkie łapki internetowych kawalarzy, którzy, nie zawsze mając złe intencje, tworzą ze znalezionych w sieci obrazków tzw. memy. Są to śmieszne połączenia tekstu i zdjęcia, które ostatnimi czasy robią w internecie oszałamiającą karierę. Czasem ich bohaterowie nie mają zielonego pojęcia, że ich podobizna krąży w odmętach sieci. Niezwykle często zdarza się, że za podstawę dla memów służą zabawne lub dziwne fotografie dzieci, które wrzucili np. na „fejsa” ich rodzice. Dzieciak jedzący cytrynę, upaprany ciastem czy na wpół śpiący to, jak wiadomo, najlepszy model do sesji. Robimy dobre ujęcie w kluczowej chwili i wstawiamy do rodzinnego folderu. Internetowy śmieszek wyławia je i z uciechą robi z twojego szkraba nieświadomą niczego gwiazdę. Jest zabawnie i z przytupem, ale to nadal bezprawne wykorzystanie wizerunku człowieka, który jest jeszcze zbyt słaby, by się bronić.

Problem leży też w tym, że to, co rodzicom wydaje się zabawne, może dla dzieciaka okazać się zupełnie nieśmieszne. Zwłaszcza jeśli pięciolatek staje się dziesięciolatkiem, który znalazł w sieci swoje zdjęcia i uważa, że są ośmieszające. Doskonały przykład: panuje ostatnio moda na fotki zapłakanych (bardzo często z błahych powodów) dzieci. Stają się one łatwą ofiarą internetowych docinek. Rodziców może śmieszyć powód płaczu i wygląd pociech, ale nie wszyscy podzielają tę wesołość, co widać w komentarzach. Hejt leje się strumieniami, kopiowane zdjęcia zaczynają krążyć po innych forach i na to rodzic nie ma już żadnego wpływu. Widząc takie zdjęcia, zastanawiam się, czy dorosły, który znalazłby się na miejscu fotografowanego malucha, śmiałby się równie głośno. Zanim więc podzielisz się taką fotką w internecie, pomyśl, jak czułbyś się na miejscu swojego dziecka. Niektórzy rodzice zdają się też zapominać, że dziecko to nie małpa w zoo ani ściana, która nic nie czuje i nie rozumie. Robienie sobie żartów z własnego potomka może mu zaszkodzić bardziej, niż się nam wydaje. Poza tym net tak szybko nie zapomina i nawet wykasowane zdjęcia są bardzo często jeszcze długo dostępne w wyszukiwarkach.

PATRZ I PODZIWIAJ

W okresie Świąt Bożego Narodzenia i w czasie komunii Facebook zalewa fala zdjęć mających pokazać, jak okazałe prezenty dostało dziecko. W maju widać więc grzeczne, ubrane na biało, klęczące i wpatrzone w niebo aniołki otoczone przez laptopy, telefony, drony i wachlarze gotówki. A w grudniu te same słodkie buzie uśmiechają się wśród paczek i paczuszek. Maluchy namawiane przez uradowanych rodzicieli przyjmują rozmaite pozy i zupełnie nieświadomie (niestety) robią z siebie pośmiewisko. Dla niektórych rodziców to doskonały moment, aby pochwalić się domowym dobrobytem i wbić szpilę sąsiadom. Jednak znaczna część obserwujących podobne sesje zadaje sobie pytanie: Czy to faktycznie moi znajomi? Pomijając fakt, że takie zdjęcia nie wzbudzają zazdrości, ale litość i zażenowanie, są też bardzo dobrą zachętą dla złodziei. Zdarza się, że obserwują oni profile osób chwalących się bogactwem i później, dokładnie poinformowani, włamują się do mieszkań i po komunijnym laptopie pozostaje już tylko fotka w necie. Dzieci, które najczęściej same mają już profile na portalach społecznościowych, również wstawiają zdjęcia nowego telefonu czy samochodu taty. Takie informacje w połączeniu z adresem i bardzo często numerem telefonu hulają swobodnie w sieci, aż trafią w ręce osoby, która zechce zrobić z nich niecny użytek.

PAMIĘTAJ!

Robienie zdjęć może być doskonałą zabawą i dla maluchów, i dla rodziców, trzeba jednak pamiętać o kilku zasadach.

1. Nie wrzucaj nagich zdjęć swoich dzieci na żadne portale społecznościowe, bo nie wiesz, w czyje ręce ostatecznie trafią.

2. Nie umieszczaj w sieci niczego, co ośmiesza dziecko. Dzieci czują wstyd i zażenowanie, nie są nieświadomymi lalkami, którymi dorośli mogą się bawić. Możesz tym bardzo skrzywdzić własne dziecko, które powinieneś chronić i kochać.

3. Nie chwal się w internecie drogimi prezentami czy nowymi zakupami, bo nie wiesz, kto i z jakimi intencjami ogląda twój profil.

4. Wszystko, co umieszczasz w sieci, zaczyna żyć własnym życiem, nie możesz zawsze wszystkiego usunąć lub kontrolować, kto pobiera i kopiuje twoje zdjęcia.

Anna Albingier

Gazetka 155 – październik 2016