Akurat gdy miałam się zapisać na kurs tego drugiego dialektu z okoliczności Sanżila, okazuje się, że nie ma po co, narzekam po polsku z rana. Co tradycja, to tradycja w końcu, dobrze być nie może.

Zaraz, zaraz, Ksenio, co jest źle znowu, uspokaja mnie Roman.

Patrz sam: już miałam prawie miejsce na sobotnim kursie, a tu okazuje się, że nie ma po co nawet zaczynać uczyć się tego tam flamandzkiego czy flandryjskiego, zwanego też jakoś na en, bo on w zaniku. W Brukseni i okolicznościach.

Tyle zrozumiałam z prasy, napisanej po walońsku co prawda, ale zawsze to bliższe francuskiemu niż ten drugi dialekt, com się go miała uczyć i chciała, no ale o tym to już było.

Po kolei, Ksenio, wkracza do akcji Ana Martin. Zamaszystym krokiem, w końcu matka po odprowadzeniu dzieci do komisji ma dużo energii. Po kolei proszę, powtarza.

Z początkiem roku szkolnego liczą, co się da, no i podliczyli też języki. W Brukseni całej.

Jak tego dokonali, dziwi się Ana.

Sprytnie, chwali pomysł Roman, który w międzyczasie doczytał to i owo. Na podstawie zeznań podatkowych. Wystarczyło zerknąć, w jakim języku je złożono, i powstał pewnie w miarę rzeczywisty obraz.

I co wyszło?

Ano to, o czym piszą wszyscy. Że Bruksenia francuzieje. Już nie tylko Sanżil i okoliczności, ale także komuny uważane za niderlandofońskie plus wszystkie, co są wokół – w liczbie sześciu. Co już w ogóle woła o pomstę do nieba, bo to miały być ostoje języka. A nie są.

Politycy sobie, a ludzie sobie. Gadają, jak chcą.

I co chcą.

Ale jak wygląda to cyfrowo?

Ano tak, że w 2005 r. 93,15 proc., czyli 739 tys. z 793 tys. zeznań zeznano po francusku. W 2010 r. było to 92,52 proc. i co roku rosło: 92,68 proc. w 2011 r.; 92,78 proc. w 2012 r.; 93,03 proc. w 2013 r.; 93,11 proc. w 2014 r. I końca nie widać.

Ogółem w 19 gminach brukseńskich tylko 6,85 proc. zeznań spisano po flamandzku lub niderlandzku.

Mało.

Mało, kiwamy głowami.

A w tych gmino-komunach wokół Brukseni?

Lepiej, ale też niderlandzki w odwrocie. Patrzcie: w 2010 r. 70,36 proc. zeznań napisano po francusku. W 2015 r. – już 72,98 proc., czyli 3:1 dla francuskiego.

Francuziejemy tu na tym Sanżilu.

I co ja teraz zrobię z moim sobotami?

Zapisz się na język, mimo że niderlandzkiemu wiatr w oczy, radzi Ana. A z oczyma, jak to wyjaśnił Iwonkowi pan okulista w Erazmie: nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda to drugie!

Bruksenia to autorski blog Kseni Bru, od 2012 r. mieszkanki Sanżila (Saint-Gilles, Sint-Gillis). Bruksenia opisuje to, co widzi, słyszy, przeczyta po polsku lub w językach obcych na Sanżilu, w Brukseli/Brukseni i Belgii – ona sama lub rodzina Martinów, z którą zamieszkuje i której pomaga w opiece nad dzieciarnią. Resztę dopowiedzcie sobie, wytłumaczcie i oceńcie Wy, Czytelnicy, Sanżilacy lub okoliczni.

 

Więcej wpisów o Sanżilu i okolicznościach na www.bruksenia.be

Gazetka 155 – październik 2016