W ostatnich latach coraz częściej słyszy się o problemach w miejscu pracy, które zdają się dotykać rosnącą z roku na rok rzeszę pracowników. Niezależnie od branży, wykonywanego zawodu i miejsca zatrudnienia, osoby pracujące z innymi narażone są na rozmaite formy przemocy, prowadzące niekiedy do tragicznych w skutkach decyzji.

CZYM JEST MOBBING?

Wśród rozmaitych form przemocy, z którymi można spotkać się w środowisku zawodowym, najczęściej wymienia się właśnie mobbing. Termin ten pochodzi z języka angielskiego i oznacza napadanie na kogoś, atakowanie i nagabywanie. Pojęcie to zaczęto stosować już w połowie ubiegłego wieku w celu opisania agresywnych zachowań dzikich zwierząt w stosunku do jednego osobnika. Nowego znaczenia nabrało w latach 80. minionego stulecia dzięki szwedzkiemu lekarzowi i psychologowi Heinzowi Leymannowi, badającemu problem przemocy psychicznej w miejscu pracy. Opisując wyniki swoich badań, doktor Leymann użył terminu „mobbing” na określenie terroru psychicznego stosowanego wobec wybranych pracowników instytucji gospodarczych.

Międzynarodowa Organizacja Pracy (ILO) definiuje pojęcie mobbingu jako obraźliwe zachowanie, będące mściwym, okrutnym, złośliwym lub upokarzającym usiłowaniem zaszkodzenia jednostce lub grupie pracowników, którzy stają się przedmiotem dręczenia. Innymi słowy mobbing to przemoc i nękanie psychiczne osoby zatrudnionej, trwające nie krócej niż sześć miesięcy, stosowane systematycznie, przynajmniej raz w tygodniu, godzące w godność i osobowość człowieka, naruszające integralność psychiczną i fizyczną.

Kiedy można mówić o mobbingu? Wówczas gdy szef lub współpracownik w relacjach z podwładnym lub kolegą czy koleżanką z pracy wykazuje zachowanie poniżające, upokarzające, dyskryminujące, pozwala sobie na nieodpowiednie żarty, nieustannie krytykuje, wyśmiewa, zniesławia lub obwinia drugą osobę. Mobbing to także zastraszanie (zwolnieniem z pracy, odmową podwyżki czy awansu), różnego rodzaju groźby i przemoc fizyczna, plotkowanie, rozprzestrzenianie fałszywych informacji o danym pracowniku, zmuszanie do zostawania po pracy. Ponadto bardzo często pomniejsza się kompetencje pracownika, izoluje się go od innych, ignoruje, np. odmawiając możliwości podjęcia rozmowy i prób rozwiązania zaistniałej sytuacji, utrudnia mu się wykonywanie powierzonych zadań.

Celem takiego zachowania jest upokorzenie i ośmieszenie ofiary, a także wykluczenie osoby, która może w jakikolwiek sposób zagrozić sprawcy. W tym przypadku najczęściej chodzi o awans lub podwyżkę. Mobbing to swoisty rodzaj terroru psychicznego, który pozostawia trwały ślad w psychice prześladowanego. Dla ofiary skutki mobbingu są zawsze negatywne, niekiedy nawet tragiczne. Długotrwałe znęcanie się nad pracownikiem prowadzi w konsekwencji do powstania rozmaitych zaburzeń psychicznych, depresji, zaniżenia poczucia własnej wartości, a także do lęku i odrzucenia. W skrajnych przypadkach efektem mobbingu jest targnięcie się na własne życie.

KIM SĄ OFIARY MOBBINGU?

Należy pamiętać, że mobbing nie ogranicza się jedynie do miejsca pracy. Ze zjawiskiem tym można się spotkać wszędzie tam, gdzie ludzie przebywają w grupie i spędzają ze sobą dłuższy czas. Mobbing może więc pojawić się w szkole, na wyższej uczelni, w stowarzyszeniach i wspólnotach, a nawet w rodzinie. Stąd też trzeba być czujnym nie tylko na to, co się dzieje w naszej firmie, ale i w szkole dzieci, na studiach, na które uczęszczają, lub w grupie rówieśniczej, do której należą. Ofiarą mobbingu może zostać każdy z nas, choć najczęściej padają nimi kobiety i ludzie samotni, czyli w pewnym sensie osoby najsłabsze i wrażliwe. Poniższe wypowiedzi to potwierdzają, wskazując jednocześnie na rozmaitość środowisk, w których obserwuje się zjawisko mobbingu.

Doktor K. (l. 55) pracuje w jednym ze znanych małopolskich szpitali. Mimo wieloletniego doświadczenia, niekwestionowanych kompetencji i ugruntowanej pozycji w świecie medycznym, od kilku lat doświadcza mobbingu w pracy. Wszystko zaczęło się wraz ze zmianą dyrekcji szpitala i ordynatora oddziału, na którym pracuje. Zdecydowanie męskie środowisko i nieustanna konkurencja między lekarzami prowadzą do zachowań zaliczanych jednoznacznie do mobbingu. Bolesną opowieść zaczyna w ten sposób: – Zaczęto ignorować mnie w rozmowach, blokowano mi dostęp do informacji. O wszystkim dowiadywałam się ostatnia. Nikt nie chciał nigdy zamienić się ze mną na dyżur, gdy akurat potrzebowałam, żeby móc coś załatwić. Nie pozwalano mi wyjechać na szkolenia czy sympozja naukowe. Najgorsze jednak stało się odbieranie mi przewidzianych wcześniej operacji. Mam pacjentów, którymi zajmuję się od lat, a interwencje są od dawna zaplanowane na dany dzień. A ja, przychodząc rano, dowiaduję się, że mój pacjent jest już po zabiegu. I to nie był pojedynczy przypadek. Za każdą przeprowadzoną operację otrzymujemy wynagrodzenie. Pieniądze mają tu więc znaczenie, ale nie tylko. To przede wszystkim chęć wygryzienia mnie ze stanowiska i zmuszenie do rezygnacji z pracy w tym szpitalu. A ja tam pracuję całe życie… Wykończyła mnie ta sytuacja. Musiałam iść na zwolnienie, choć zawsze bardzo mało chorowałam. Złożyłam wypowiedzenie i szukam innego miejsca pracy. Nie dało się inaczej. W tym zespole i w takich warunkach, w toksycznej, nieprzyjaznej atmosferze nie dałam już rady pracować.

Anna (l. 38) jest matką samotnie wychowującą dziecko. Poza tym jest pracowita i kompetentna, ma także ogromne doświadczenie w swojej specjalności. To jednak nie wystarczyło, aby ustrzec się przed mobbingiem ze strony kolegi z pracy, a potem też kierowniczki działu. W rozmowie na temat swojej sytuacji w firmie mówi: – Pracowałam w firmie T. przez ponad rok, zanim pojawił się u nas nowy kolega. Na początku bardzo dobrze nam się pracowało, aż do weekendowego wyjazdu integracyjnego w góry. Tam, mocno podpity, zaczął mi robić niedwuznaczne propozycje. Nie chciałam przypadkowej historii łóżkowej, w dodatku z żonatym mężczyzną. Poczuł się urażony i od tego czasu zaczął kopać pode mną dołki. Rozpowiadał fałszywe informacje po firmie, źle nastawiał do mnie kolegów i koleżanki. Pupilek dyrektora, z którym zresztą jest spokrewniony, zaczął mnie oczerniać w oczach naszego przełożonego. Koleżanki i koledzy zaczęli się ode mnie odsuwać. Gdy przyszła nowa szefowa, która z czasem została kochanką owego kolegi, moje życie w firmie stało się nie do zniesienia. Notowano mi nawet dwuminutowe poranne spóźnienia do pracy, choć często zostawałam po godzinach lub pracowałam w weekendy, jeśli akurat mieliśmy jakieś akcje promocyjne. Innym odpuszczano nawet kwadrans spóźnienia. Gdy wykonałam projekt kampanii reklamowej, szefowa przedstawiła go jako swój. Dostała premię. Ja tylko cichą radę, żeby nic nie mówić dyrektorowi, jeśli zależy mi na utrzymaniu pracy. A doskonale wiedziała, że jako osoba samotnie wychowująca dziecko muszę pracować. Szeptano za moimi plecami, zaczęto mi robić różne drobne biurowe złośliwości, chcąc zmusić mnie do odejścia z pracy. Tak też się w końcu stało. Odeszłam, ale zaskarżyłam firmę w sądzie pracy. Wygrałam, dostałam odszkodowanie. Te pieniądze bardzo mi się przydały, bo miałam z czego żyć, dopóki nie znalazłam nowego zatrudnienia, ale nie zrekompensowały mi koszmaru, przez jaki codziennie przechodziłam przez 8 do 10 godzin. Rozchorowałam się. I fizycznie, i psychicznie. Zajęło mi dobrych parę miesięcy, żeby pozbierać się po tym wszystkim.

Zofia (l. 42) poznała mobbing, pracując w jednej z instytucji unijnych w Brukseli: – Przez ponad rok pójście do pracy było dla mnie źródłem stresu, frustracji i niewyobrażalnego napięcia. Wszystko zaczęło się od konfliktu z szefem, który przysłał mi kontrolę lekarską do domu z powodu jednego dnia zwolnienia – 11 listopada, kiedy instytucje unijne pracują. Od tego czasu nasze relacje były napięte. Mimo moich prób i próśb o rozmowę byłam lekceważona. Praktycznie wcale do mnie nie mówił. Siedział za ścianą, a pisał maile, żeby o coś poprosić. Wiedząc, że muszę wyjść na czas, żeby odebrać dziecko ze żłobka, specjalnie na kilka minut przed wyjściem zlecał, ciągle pisemnie, coś do zrobienia, mimo że miał na to cały dzień. Wszystko było superpilne, choć tak naprawdę większość rzeczy wcale taka nie była, nie była nawet wcale potrzebna. Totalna kontrola, ignorancja, brak informacji, obgadywanie z zaufaną osobą i szpiegowanie. Rozmowa z szefową działu HR, zainicjowana przeze mnie, nic nie dała. Przeciwnie. Straszył mnie zwolnieniem, co raczej nigdy się nie zdarza w tej instytucji, nigdy nie był zadowolony z mojej pracy, obwiniał mnie za błędy innych. W końcu poprosiłam o przeniesienie do innego działu, a potem nie chciałam już nawet się starać o przedłużenie kontraktu. Za całą sytuację zapłaciłam głęboką depresją, własnym zdrowiem, kłopotami w życiu osobistym i w relacjach z bliskimi mi ludźmi. Odchodząc z pracy, dowiedziałam się, że nie jestem pierwszą osobą tak traktowaną przez tego psychopatycznego mężczyznę, który swoją frustrację po rozwodzie z żoną przelewał na przychodzące do jego działu pracownice, najczęściej – kobiety z małymi dziećmi.

WYJŚCIE Z SYTUACJI

Przeżywając prawdziwy koszmar jako ofiara mobbingu, można zapomnieć, że zawsze istnieje rozwiązanie niemożliwej do zniesienia sytuacji i że nie jest się z tym problemem zupełnie samemu. Istnieje wiele rozmaitych sposobów radzenia sobie z mobbingiem, jednak za najskuteczniejszy uważa się złożenie wypowiedzenia. Choć wielu osobom może wydawać się to niemożliwy do zrealizowania, pamiętać należy, że gra toczy się o nasze zdrowie, a nawet i życie. Przed podjęciem ostatecznej decyzji warto skontaktować się z działem personalnym, związkami zawodowymi lub organizacjami antymobbingowymi. Te ostatnie mogą zaoferować pomoc psychologów, psychiatrów, prawników oraz innych wykwalifikowanych osób, które pomagają uporać się z problemem i znaleźć jak najlepsze rozwiązanie.

Nie wolno pozostawać biernym i pozwalać przełożonemu lub współpracownikom na nieetyczne zachowanie. W przypadku zaistnienia jakiejkolwiek upokarzającej sytuacji należy wyrazić swój sprzeciw i nie pozwolić dłużej sobą pomiatać. Istnieje wówczas szansa, że oprawcy odstąpią od dalszego mobbingu. Jeśli to nie pomoże, warto zasięgnąć porady prawnej i skierować sprawę do sądu pracy. Trzeba pamiętać, że pracownik, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Ponadto osoba, która rozwiązała umowę o pracę z powodu mobbingu, ma prawo żądać odszkodowania finansowego.

Mimo trudnej sytuacji na rynku pracy zawsze należy przeciwstawić się mobbingowi i walczyć o swoje prawa. Każdy zasługuje bowiem na szacunek i uznanie za wykonywaną pracę. Należy też pamiętać, że przemoc w pracy może mieć bardzo negatywne skutki. W końcowej fazie mobbingu ofiara traci zupełnie motywację, jest na granicy załamania nerwowego. Wiele osób w takiej sytuacji ma myśli samobójcze, wielu decyduje się na taki krok. A przecież żadna praca ani żadna płaca nie są warte utraty naszego zdrowia czy życia.

 

 

Elżbieta Kuźma

Gazetka 156 – listopad 2016