We wrześniu w Brukseli odbyły się warsztaty WenDo – sztuki samoobrony dla kobiet. Zainteresowanie przerosło oczekiwania organizatorów, stowarzyszenia Elles sans frontières asbl, i trenerka Joanna Piotrowska zgodziła się przyjechać do Belgii na ich zaproszenie jeszcze raz.

Drugie wydanie warsztatów 3–4 grudnia!

Wszelkie informacje i zapisy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Serdecznie zapraszamy, a że warto – oto dowód! Przedstawiamy wypowiedzi uczestniczek warsztatów.

Dorota: Uwierzyłam w siłę, którą mam w sobie. Ten power w ręku… cóż, niesamowity! Nie spodziewałam się tego!

Ania: Nie sądziłam, że kiedykolwiek w życiu uda mi się gołą ręką przełamać na pół drewnianą deskę. Na warsztatach WenDo zrobiłam to – bez żadnego treningu i przygotowania! To było dla mnie kompletne zaskoczenie, które dało mi do myślenia. Bo jeśli potrafię coś takiego zrobić, to być może jestem zdolna również do innych rzeczy, o których myślałam, że są dla mnie nieosiągalne. Na tych warsztatach zdałam sobie również sprawę z tego, jak błędnie mogą być odbierane moje reakcje. Np. od dziecka wpajano mi, że mam być miła i grzeczna i nikt nie nauczył mnie twardo mówić „nie” i bronić się przed seksistowskimi żartami czy zaczepkami. Uśmieszki zażenowania, stosowane przez większość „dobrze wychowanych” kobiet, nie są bronią skuteczną, a wręcz są odbierane przez mężczyzn jako przyzwolenie. Warsztaty WenDo uczą, jak najlepiej zachować się w tego typu sytuacjach. Okazuje się, że tego właśnie można i trzeba się nauczyć. Tak samo jak można i trzeba się nauczyć krzyczeć w sytuacji zagrożenia, rugać kogoś odpowiednio mocnymi słowami czy dopominać się o swoje. Dlatego uważam, że warto przyjść na warsztaty WenDo i przyprowadzić ze sobą córkę. WenDo to okazja do rozmów kobiet z kobietami. O tematach ważnych – ale i tych lżejszych. Poznajemy się i łączymy.

Lilka: Nie będę dziękować po raz sto pierwszy. Jeszcze się śmieję, idąc ulicą, ze stanowczego: „Czy pan sobie zdaje sprawę z tego, jak mnie rani?”. Pooglądałam sobie w internecie krótkie filmy z samoobrony i widzę, że to temat szeroko rozwinięty w wielu krajach. Można się zainspirować wieloma pomysłami. Dzięki rozmowom z jedną z uczestniczek zmierzę się ze swoją niechęcią do kuchni. Jeśli mogę złamać deskę – to poradzę sobie i z sałatką z pieczoną dynią!

Edyta: Polecam waszej uwadze WenDo… i bardzo prosty sposób na fasolkę. Robi się ją w 5 minut i dla mnie jest GENIALNA!

Justyna: A dla mnie genialna jest atmosfera na WenDo. Już się cieszę na warsztaty dla zaawansowanych wiosną, a na razie serdecznie zachęcam do zapisania się na warsztaty dla początkujących!

Podsumowująca wypowiedź trenerki:

Joanna: Kilkanaście kobiet mówiących przez dwa dni o doświadczeniach z przekraczania swoich granic – psychicznych, fizycznych – może to wydawać się mało optymistyczne, jednak gdy połączymy to z atmosferą zaufania, solidarności i wsparcia, a także z radością i poczuciem humoru – może okazać się wyzwalające i dodające energii. Przynajmniej mnie takie uczucia towarzyszyły po zakończeniu warsztatu WenDo – warsztatu samoobrony i asertywności dla kobiet, który prowadziłam w Brukseli.

We mnie zawsze przebywanie w jednym miejscu kilkunastu kobiet, które mają wspólny cel, budzi same pozytywne uczucia. Bez względu na to, jak trudne tematy są poruszane podczas takich spotkań, jak różnorodna – wiekowo, doświadczeniowo – jest grupa, zawsze można liczyć na wsparcie, zrozumienie, rozmowę, ale też na żarty, śmiech, dobrą energię i… jedzenie, które przynoszą kobiety i wykładają na wspólny stół. Być może to brzmi banalnie, ale to także jeden z ważnych elementów przebywania kobiet w swoim gronie i również odgrywa on integrującą rolę.

Co ważne, podczas warsztatu grupa uczestniczek zbudowała taką atmosferę zaufania, że nie było problemu, by dzielić się opowieściami o trudnych sytuacjach z życia zawodowego czy prywatnego, szybko też zostało przełamane skrępowanie, by móc krzyczeć z całych sił czy ćwiczyć ciosy i kopnięcia. Praca z ciałem i głosem to także jeden z ważnych elementów warsztatów, który jest punktem wyjścia do pracy z własnymi granicami – fizycznymi i psychicznymi.

I to, co wybrzmiało po zakończeniu warsztatu – poczucie siły i sprawczości, chęć zaangażowania się i działania na rzecz innych kobiet – pozwala mi mieć nadzieję, że w Brukseli buduje się kolejna fantastyczna grupa świadomych swojej wartości i silnych kobiet.

 

zebrała: Anna Kiejna

Polecamy także wywiad z prowadzącą warsztaty, Joanną Piotrowską, który ukazał się we wrześniowym numerze „Gazetki”.

 

 

Gazetka 157 – grudzień 2016