5. Chrzcielnica w kościele Saint-Barthélemy w Liège
W kolejnej części cyklu o wyjątkowych dziełach sztuki w belgijskich zbiorach przeniesiemy się do Walonii. Na swej liście „siedmiu cudów” Arthur Houlot umieścił wyjątkowy przykład sztuki rzemieślniczej – chrzcielnicę. Zadziwia ona doskonałością techniki wykonania oraz niezwykłością zdobień. To unikat na skalę światową i produkt sztuki mozańskiej – jak nazywa się wyroby powstałe w dolinie Mozy w Belgii. Jednak przedmiot ten skrywa tajemnice, które nawet w dzisiejszych czasach są trudne do rozwiązania.
CO WIEMY?
Pierwotnie chrzcielnica znajdowała się w kościele Notre-Dame aux Fonts, a obecnie w kościele Saint-Barthélemy (św. Bartłomieja) w Liège. Przyjmuje się (i tak podaje większość oficjalnych źródeł), że do powstania chrzcielnicy przyczynił się Helin, archidiakon z Liège i opat kościoła Notre-Dame aux Fonts. On to bowiem miał zamówić mosiężną kadź chrzcielną, by służyła do udzielania chrztów w jego świątyni. Zadanie miał wykonać Renier z Huy, mistrz odlewnictwa. Przypuszcza się, że chrzcielnica powstała w latach 1107–1118.
Jak na owe czasy, czyli początek XII w., było to dzieło niezwykłe. Okazałych rozmiarów (59 cm wysokości i 90 cm szerokości; waży pół tony) kadź chrzcielna z pokrywą, pozłacana, wsparta na dwunastu wołach, z wieloma scenami biblijnymi nawiązującymi do tematyki chrztu oraz z wielością wyrzeźbionych postaci musiała robić oszałamiające wrażenie na średniowiecznych ludziach.
Jednak późniejsze jej dzieje nie były już tak świetne. To arcydzieło sztuki romańskiej i rzemiosła przez wieki było niedoceniane i określane jako archaiczne. Ale może właśnie dzięki temu, że praktycznie o nim zapomniano, ocalało z wielu wojen i zawieruch w zasadzie w nienaruszonym stanie aż do naszych czasów, kiedy to na nowo je odkryto i przywrócono należną mu chwałę. W czasach rewolucji francuskiej zaginęły dwie rzeźby wołów oraz pokrywa – ozdobiona postaciami apostołów i proroków ze Starego Testamentu. Został zniszczony także kościół, w którym chrzcielnica pierwotnie się znajdowała. Dlatego na początku XIX w. znaleziono dla niej nowe miejsce, w którym możemy podziwiać ją obecnie.
KOŚCIÓŁ ŚW. BARTŁOMIEJA
Położony jest w centrum Liège, niedaleko Mozy i tętniącego życiem centrum miasta. Chrzcielnica jest największym skarbem tej romańskiej świątyni. Kościół odegrał dużą rolę w ustanowieniu średniowiecznego Liège centrum religijnym i kulturowym. Powstał na początku X w. i jest przykładem architektury romańskiej stylu reńsko-mozańskiego. Widać to doskonale na zewnętrznych murach w postaci charakterystycznych zdobień, czyli zachowanej tzw. lombardzkiej dekoracji pasmowej. Są to wystające pionowe pasy z półkolistymi otworami, połączone fryzem, czyli ozdobnym pasem arkady.
Świątynia, pomimo przebudowań, zachowała masywną kamienną konstrukcję przypominającą raczej fortecę niż budowlę sakralną – co przypomina o tym, że we wczesnym średniowieczu role religijna i obronna budynków się przenikały. Bryłę kościoła łatwo rozpoznać dzięki dwóm wysokim bliźniaczym wieżom okalającym jego wejście. Mury zrobiono z czerwonego i szarego kamienia. W ołtarzu głównym znajduje się obraz flamandzkiego malarza Engleberta Fisena, przedstawiający męczeństwo św. Bartłomieja, a w nawach bocznych zgromadzono wiele dzieł sztuki religijnej twórców związanych z Liège.
ORYGINALNA CHRZCIELNICA
Kadź chrzcielna znajduje się na kamiennym cokole. Dziesięć rzeźbionych wołów (w oryginale dwanaście, czyli tyle, ilu apostołów) podtrzymuje czaszę chrzcielnicy w czterech grupach po trzy woły zwrócone w cztery strony świata – wskazując kierunki, w jakich apostołowie wyruszają ze swoją nauką. Chrzcielnica ozdobiona jest scenami ukazującymi chrzest Jezusa w Jordanie oraz scenami chrztów pojedynczych postaci i całych grup wiernych. Każda scena zbudowana jest podobnie – centralne miejsce zajmuje postać dokonująca obrzędu chrzcielnego, osoba lub osoby chrzczone.
Na każdym oddzielnym fragmencie widoczna jest inskrypcja, która pozwala upewnić się co do tematu sceny i tożsamości postaci. Mamy następujący ciąg scen: kazanie Jana Chrzciciela, chrzest neofitów dokonany przez Jana Chrzciciela, chrzest Chrystusa, chrzest setnika rzymskiego Korneliusza dokonany przez św. Piotra, chrzest filozofa Kratona i jego ucznia z rąk Jana Ewangelisty w Efezie. Oczywiście centralne miejsce przysługuje scenie chrztu Jezusa. Są to zatem zdarzenia znane z Biblii i pojawiające się w apokryfach, czyli tekstach nie do końca uznanych za prawomyślne. Jednak wszystkie mają symboliczną wymowę, pokazującą rozszerzanie się chrześcijańskiej nauki i otwarcie na pogan.
SYMBOLICZNA WYMOWA
W każdej scenie widoczne są detale – neofici stoją po kolana w Jordanie i nietrudno zauważyć gibkość ich ciał; słuchacze kazania Jana Chrzciciela mają na sobie stroje bogatych kupców oraz żołnierzy i są wyrzeźbieni tak realistycznie, że z łatwością dostrzegamy szyszaki, kolczugę czy tarczę. Oczywiście najważniejsza, wysoce symboliczna scena – chrztu Chrystusa – jest oddana ze szczegółami. Jezus, zanurzony w wodach Jordanu, zwrócony jest twarzą do oglądających; obok stoi Jan Chrzciciel w płaszczu pustelnika; w postaci brodatego starca z aureolą nad głową domyślamy się osoby Boga, zaś Ducha Świętego symbolizuje gołębica. Ponadto widać postacie aniołów i świetliste promienie otaczające Chrystusa.
We wszystkich wyrzeźbionych scenach zauważamy naturalne postawy ciała postaci, jak i emocje malujące się na ich twarzach. Zastosowana technika wypukłorzeźby sprawia, że wszyscy wyglądają jeszcze bardziej realistycznie. Dekoracje to element roślinny: stylizowane na bizantyjski sposób drzewa odgradzają od siebie poszczególne sceny. Widać też wpływy greckie – w rysunku postaci, ich naturalnych pozach i proporcjach ciała. Zaś wykonanie z mosiądzu nawiązuje być może do czasów starotestamentowego Salomona, który nakazał w jerozolimskiej świątyni wykonać podłogę w formie spiżowego morza.
NIECODZIENNA METODA WYROBU
W pierwszej chwili dostrzegamy niezwykły kolor kadzi – ciemnożółty, dość niespotykany odcień, co wiąże się ze specyficznym sposobem produkcji. Już sama nazwa – metoda wosku traconego lub na wosk tracony – zadziwia i laikowi nic nie mówi. Tymczasem najpierw model chrzcielnicy wykonano z wosku, a potem pokryto go starannie warstwą wilgotnej gliny. Następnie należało odczekać, aż glina wyschnie i dobrze przykryje woskowe powierzchnie. Tak przygotowana forma została odwrócona i wypalona w piecu. Pod wpływem gorąca wosk stopił się i wypłynął, czyli został „utracony”. Na jego miejsce wlano płynny mosiądz i czekano, aż forma wystygnie. Następnie zdjęto z niej warstwę gliny i szlifowano drobnym piaskiem. Ostatnim etapem było pokrycie całości cienką warstwą złota. Czasochłonna technika wyrobu pozwoliła otrzymać efekt nieporównywalny z niczym innym.
Przy produkcji istniał także problem związany z mosiądzem. To stop miedzi i cynku, a pozyskiwanie cynku w średniowieczu nie było proste. Choć potrafiono go uzyskać z węglanu cynku, który znajdował się w dolinie Mozy, to jednak badania chrzcielnicy wykluczyły obecność lokalnego minerału. Na podstawie badań izotopowych przyjmuje się, że użyty cynk ma pochodzenie hiszpańskie.
KTO WYKONAŁ CHRZCIELNICĘ?
Skoro już wiemy, że chrzcielnica była tak wyjątkowym dziełem – pod względem użytej technologii, jak i zdobień oraz symboliki – to rodzi się pytanie, kim był człowiek, który ją wykonał. Jak wiadomo, odległość czasowa, jak i średniowieczne podejście do autorstwa (czyli chęć pozostania anonimowym) nie pomagają w ustaleniu twórcy. Najczęściej przyjmuje się, że chrzcielnicę wykonał Renier z Huy, mistrz odlewnictwa i rzeźby z XII w. Niektórzy badacze nie są jednak przekonani do jego autorstwa i twierdzą, że w jego czasach i w miejscu, gdzie żył, wykonanie tak wielkiego i skomplikowanego odlewu nie było możliwe.
O życiu samego Reniera z Huy nie wiadomo praktycznie nic, prócz tego, że jego imię znajduje się w ówczesnym spisie artystów i że był aktywnym twórcą do 1144 r. Nie znamy zbyt wielu jego prac – potwierdzone jest autorstwo dwóch krzyży z brązu: jeden znajduje się w muzeum w Kolonii, a drugi – w Brukseli. Prace Reniera z Huy (podobnie jak chrzcielnica) to przykład sztuki romańskiej stylu mozańskiego, typowego dla Belgii okolic rzeki Mozy. We wczesnym średniowieczu działali tam rzemieślnicy wykonujący dzieła w lokalnym stylu, który doczekał się osobnej nazwy. Były to wyroby na pograniczu metaplastyki i rzeźby. Sama chrzcielnica jest unikalnym egzemplarzem tego stylu na skalę światową, tak rzadkim, że właśnie do Liège przyjeżdżają historycy sztuki, by obejrzeć to arcydzieło sztuki romańskiej.
NIEZGODNOŚCI
Badacze nie są do końca zgodni, gdzie powstała chrzcielnica. Według jednych na terenie Bizancjum – wskazywałyby na to elementy dekoracyjne, typowe dla stylu bizantyjskiego. Jako przykład podają detal ze sceny chrztu Chrystusa, gdzie anioły mają dłonie przykryte tkaniną – to oznaczało w tymże stylu wyraz szacunku. Inni historycy uważają, że dzieło powstało na zlecenie Ottona III być może w Rzymie. Wielu uczonych podaje w wątpliwość, że powstała nad Mozą w początkach XII w. – a tym samym, że jej autorem jest Renier de Huy – ponieważ nie pozwalały na to tutejsze technologie, jak i skala przedsięwzięcia, czyli wykonanie odlewu kadzi ważącej pół tony. Przyjmuje się raczej, że technika wykonania chrzcielnicy została odziedziczona po starożytnych Rzymianach i była praktykowana przez rzemieślników z południa Europy – a zatem dzieło z Liège mogło powstać w którymś z tamtejszych warsztatów. Spór trwa w najlepsze i chyba daleko do jego zakończenia.
Pomimo różnych niejasności – jedno jest pewne. To średniowieczne arcydzieło, jedno z nielicznych tego typu, które przetrwało do naszych czasów. Zachwyca wyglądem i doskonałością wykonania i nadal służy do udzielania chrztu. Kto jeszcze jej nie widział, niech nie odkłada na później zobaczenia jednego z siedmiu cudów Belgii.
Sylwia Maj
https://www.visitezliege.be
Kultura
SIEDEM CUDÓW BELGII
- Kultura
- Odsłony: 266







