Piątek, Dziś jest 15-11-2019, Imieniny obchodzą Albert, Alberta, Albertyna
Do końca roku pozostało: 47 dni

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Marzena przyjechała do Belgii wraz z mężem Robertem.  Tutaj urodziła im się córeczka. Dwa lata później Robert stracił pracę. Relacje pomiędzy małżonkami popsuły się; Robert zaczął pić, nie wracał na noc do domu, pożyczał pieniądze od kolegów. Marzena sama musiała zajmować się gospodarstwem domowym, robić opłaty, zaprowadzać dziecko do przedszkola i je odbierać. Było jej bardzo ciężko.  W końcu po 7 miesiącach postanowiła złożyć pozew o rozwód. Po rozwodzie Robert załamał się jeszcze bardziej i odebrał sobie życie. Marzena, wiedząc, że jej eksmąż nie posiadał żadnego majątku, ale miał wiele długów, postanowiła odrzucić spadek po nim, by chronić córkę.

Czy trzeba przyjąć spadek?

Nie – można go odrzucić. Osoba, która przyjmuje spadek po zmarłym, przejmuje ogół praw i obowiązków należących do spadkodawcy w chwili jego śmierci. Jeżeli spadkobiercy wiedzą, że majątek jest w znacznym stopniu zadłużony, mogą zrzec się dziedziczenia. Nie będą musieli spłacać długów, ale nie mogą też otrzymać żadnego dobra spadkodawcy. Jeśli zaś wiedzą, że spadek nie jest zadłużony, ale ma znaczne aktywa, mogą go przyjąć wprost.

Co robić, gdy nie wiadomo, w jakim stanie jest spadek?

Czasami jednak sytuacja jest niejasna i spadkobiercy nie znają stanu majątku zmarłego, który nigdy nic o nim nie mówił.  W takim przypadku, jeżeli spadkobiercy przyjmą spadek wprost i okaże się, że jest on zadłużony, będą musieli ponieść wszystkie koszty z tym związane i pokryć długi. Jeżeli nie chcą ryzykować, mogą przyjąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Ogranicza to odpowiedzialność spadkobiercy za ewentualne długi spadkowe do wysokości spadku, jaki otrzymał. Dług zostanie spłacony tylko ze spuścizny wchodzącej w skład inwentarza, a spadkobierca nie będzie pokrywał go z własnego majątku.  W najgorszym wypadku spadkobierca nic nie zyska, ale również nic nie straci.

Odrzucenie spadku

By odrzucić spadek, spadkobiercy muszą złożyć oświadczenie o odrzuceniu spadku. Nie będą wtedy uważani za spadkobierców.  W tym celu należy udać się z kopią aktu zgonu spadkodawcy do kancelarii sądu pierwszej instancji właściwego dla jego miejsca zamieszkania i podpisać akt odrzucenia spadku. Rezygnacja zostanie wciągnięta do specjalnego rejestru w tym celu otwartego.

Skutki odrzucenia spadku

Z chwilą gdy spadkobierca podpisał akt odrzucenia spadku, utracił do niego prawo i nie może ponosić odpowiedzialności za długi się z nim wiążące. Część spadku mu przypadająca przechodzi na innych spadkobierców. Jeżeli spadkobierca odrzucił spadek, nie może niczego zmienić, gdy dowie się, że majątek spadkodawcy nie był zadłużony – nawet jeśli nie zrozumiał, z czym wiąże się odrzucenie spadku. Prawo przewiduje tylko jedną sytuację, w której spadkobierca może cofnąć odrzucenie spadku. Z jednej strony odrzucenie musi być dokonane przed upływem przedawnienia (30 lat), z drugiej strony inna osoba mająca prawo do dziedziczenia nie zaakceptowała spadku, nawet z dobrodziejstwem inwentarza.

Sprawy podatkowe związane ze spadkiem

W Polsce spadek nabyty od najbliżej rodziny może być całkowicie wolny od podatku. Spadkobierca musi jednak zgłosić fakt nabycia majątku w drodze spadku nie później niż pół roku od dnia potwierdzenia nabycia przez sąd lub notariusza.

W Belgii podatek od dziedziczenia zależy od miejsca zamieszkania zmarłego lub też miejsca położenia jego majątku w jednym z trzech regionów kraju. Jeżeli zmarły zmieniał adres zamieszkania w ciągu ostatnich pięciu lat przed śmiercią, zgodnie z prawem bierze się pod uwagę ten region, w którym mieszkał najdłużej. Należy również pamiętać, że podatek liczony jest procentowo zależnie od transzy i od stopnia pokrewieństwa.

Podstawa prawna:

- Belgijski kodeks cywilny (Code civil, Livre III, Manières dont on acquiert la propriété - TITRE I et II),

- Ustawa z dn. 23 kwietnia 1964r. Księga czwarta. Spadki (Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93).

 

Jolanta Bogdanska

prawnik i tłumacz przysięgły przy Sądzie I Instancji w Brukseli

 

 

Kazus oparty na rzeczywistych wydarzeniach. Dane zostały tak zmienione, aby oddać istotę sporu, ale nie naruszyć zasady poufności postępowania.  Wszelka zbieżność imion i faktów jest przypadkowa.

 

Artykuły zgromadzone w niniejszej rubryce nie stanowią w żadnym wypadku konsultacji prawnej, nie są wyczerpujące oraz autor nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

 

 

Gazetka 132 – czerwiec 2014

Do czasu zawarcia małżeństwa Julia mieszkała z rodzicami, a jej przyszły mąż, Michał, na stancji. Ich największym marzeniem było szybkie kupno własnego mieszkania. Niestety, żadne z nich nie posiadało wystarczających oszczędności, nie mogli również liczyć na pomoc rodziców, którzy borykali się ze swoimi kredytami.  W takiej sytuacji najlepszym wyjściem wydawało się zaciągnięcie kredytu hipotecznego. Początkowo planowali zakup kawalerki, jednak doradca kredytowy namówił ich na znacznie większy kredyt, który pozwolił na kupno dość dużego mieszkania w prestiżowej okolicy. Michał zarabiał coraz więcej, parę stać więc było na regularne spłacanie rat. Problem pojawił się, gdy po kilku latach małżonkowie zaczęli się od siebie oddalać i coraz częściej mówili o rozwodzie.

Obecnie powszechna jest opinia, że łatwiej rozwieść się z partnerem niż z bankiem, a wspólny kredyt cementuje związek lepiej niż małżeństwo. Czy w tym twierdzeniu kryje się ziarno prawdy?

Solidarne zaciągnięcie kredytu

Małżonkowie, zawierając umowę kredytową z bankiem i składając pod nią swoje podpisy, nie zawsze do końca zdają sobie sprawę z tego, że zasadniczo zaciągają kredyt w sposób ,,solidarny”. Co to w praktyce oznacza?  W takim wypadku każdy z kredytobiorców jest odpowiedzialny za spłatę całego kredytu, a nie np. tylko 50 proc. O ile w wypadku zgodnego i terminowego spłacania rat nie ma to większego znaczenia, o tyle w przypadku zaniechania tego obowiązku bank może zwrócić się o zapłatę do każdego z małżonków razem lub z osobna. Co prawda konkretna umowa kredytowa może zawierać odmienne zasady odpowiedzialności, jednak konstrukcja odpowiedzialności solidarnej jest dla banku najkorzystniejsza, więc z reguły będziemy mieć do czynienia właśnie z nią.

Umowa kredytu hipotecznego a rozwiązanie małżeństwa

Rozwiązanie małżeństwa nie ma wpływu na zaciągnięty kredyt hipoteczny. Rozwiedzieni małżonkowie w dalszym ciągu odpowiadają za jego spłatę. Umowa obowiązuje w takim samym kształcie jak przed rozwodem. Jeśli małżonkowie widzą taką możliwość, można negocjować z bankiem w celu zawarcia umowy przejęcia długu przez jednego z nich, tak by tylko on odpowiadał za kredyt. Co to zasady będzie to osoba, która po rozwodzie chce przejąć mieszkanie na własność. Nie zawsze jednak jedna osoba posiada taką samą lub podobną zdolność kredytową jak dwie osoby, dlatego takie przejęcia należą do rzadkości. Można również rozważać przystąpienie do długu osoby trzeciej, której uczestnictwo w umowie kredytu pozwoli zabezpieczyć należycie jego spłatę.  Wszystkie z wymienionych rozwiązań mają jednak wspólną cechę – by były ważne, konieczna jest zgoda banku.

Podział majątku, którego elementem jest mieszkanie obciążone hipoteką

Omawiany problem jest bardzo powszechny.  W polskim orzecznictwie pojawił się więc pogląd, że jeżeli w wyniku przeprowadzonego podziału nieruchomość ma przypaść jednemu ze współwłaścicieli, który będzie zobowiązany do „spłacenia” drugiego współwłaściciela, konieczne jest oszacowanie wartości nieruchomości z uwzględnieniem zadłużenia hipotecznego.  Takie rozwiązanie ma za zadanie chronić osobę przejmującą obciążoną nieruchomość, tak by nie ponosiła kosztów wysokiej spłaty byłego współmałżonka i nie ryzykowała, że w razie braku terminowych wpłat bank w pierwszej kolejności będzie dążył do zaspokojenia swoich roszczeń z nieruchomości, którą ta osoba dysponuje (np. przez doprowadzenie do licytacji komorniczej). Pamiętać jednak należy, że nawet postanowienie sądu albo umowa o podziale majątku, przyznająca nieruchomość jednemu z byłych małżonków, nie oznacza, że zobowiązanie kredytowe przechodzi na małżonka, który stał się właścicielem nieruchomości i że wyłącznie on będzie odpowiadał za spłatę kredytu, a drugi małżonek uwolnił się od obciążenia. Eksmałżonkowie nadal są solidarnymi dłużnikami banku kredytującego.

Trzeba podkreślić, że zaciągnięcie wspólnego kredytu hipotecznego nie jest sytuacją bez wyjścia.  W zależności od tego, czy małżonkowie są w stanie się porozumieć oraz czy któreś z nich w ogóle chce zatrzymać nieruchomość, można przyjąć kilka scenariuszy działania. Małżonkowie mogą m.in. sprzedać wspólną nieruchomość i z pozyskanej kwoty spłacić kredyt hipoteczny, co może odbyć się w drodze ugodowej lub w postępowaniu przed sądem, w drodze licytacji komorniczej.  W przypadku zaś chęci przejęcia zarówno nieruchomości, jak i zobowiązania kredytowego przez jednego z byłych małżonków, gdy bank nie zgadza się na zwolnienie drugiego z zobowiązania, można rozważać zawarcie odpowiedniej umowy.  Trzeba tylko pamiętać, że umowa taka będzie wiążąca jedynie między byłymi małżonkami, którzy wobec banku nadal będą odpowiadać solidarnie. Jeżeli jednak bank zażądałby spłaty kredytu od małżonka, który w umowie został z tego obowiązku zwolniony, będzie on uprawniony do dochodzenia od małżonka zwrotu uiszczonych przez niego na rzecz banku kwot.

Opisana sytuacja jest co prawda trudna, ale nie bez wyjścia. Nie warto więc dostosowywać swoich planów życiowych do faktu zaciągnięcia kredytu, ale należy wybrać najodpowiedniejsze rozwiązanie w danej sytuacji, najlepiej pod opieką profesjonalnego prawnika.

 

Agnieszka Hajdukiewicz

radca prawny

 

Podstawa prawna:

- Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. Nr 16, poz. 93 ze zm.),

- Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. Nr 43, poz. 296 ze zm.),

- Postanowienie Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 20 kwietnia 2011 r. w sprawie CSK 661/10.

 

Gazetka 132 – czerwiec 2014

 

Hasło ,,alimenty” najczęściej automatycznie kojarzymy ze świadczeniem na rzecz małoletnich lub nawet dorosłych, ale jeszcze niesamodzielnych dzieci, a jako stronę zobowiązaną do ich płacenia bez wahania wskazujemy rodziców.  Tymczasem nie jest to jedyna możliwość.

Katarzyna od lat mieszka poza granicami kraju, gdzie w całości koncentruje się jej życie prywatne i zawodowe.  W Polsce mieszkają jej rodzice i brat, z którymi ma sporadyczny kontakt telefoniczny. Po śmierci ojca, znanego warszawskiego lekarza, matka zwróciła się do Katarzyny z prośbą o pomoc finansową. Katarzyna przez 3 kolejne miesiące przelewała matce drobne kwoty, jednak potem, zniecierpliwiona faktem, że jej brat nie uczestniczy w pomocy matce, przestała dokonywać przelewów. Po 2 miesiącach otrzymała pozew – jej matka domaga się 1000 zł miesięcznie tytułem alimentów.

Chociaż opisana sytuacja wydaje się nietypowa, to w świetle prawa jest jak najbardziej usprawiedliwiona. Obowiązek dostarczania środków utrzymania obciąża krewnych w linii prostej, a pod pewnymi warunkami również rodzeństwo. Z tej zasady wynika zarówno obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dzieci, jak i dzieci wobec rodziców. Należy jednak zaznaczyć, że według zasady wzajemnego wspierania się małżonków, zanim rodzic zwróci się o pomoc do dziecka, powinien jej szukać u swego małżonka. Dopiero gdy – tak jak w podanym przykładzie – jest to niemożliwe, matka lub ojciec mogą żądać wsparcia od dorosłego dziecka.

Aby ocenić, czy alimenty są rodzicowi należne (i ewentualnie w jakiej wysokości), należy wziąć pod uwagę przede wszystkim dwa czynniki: istnienie po stronie osoby ubiegającej się o pomoc stanu niedostatku, a po stronie osoby, od której świadczenie jest dochodzone – możliwości majątkowych i finansowych, by temu żądaniu sprostać. Nie wystarczy więc wykazanie, że rodzicowi powodzi się obiektywnie gorzej niż dziecku lub że obecną dobrą sytuację finansową dziecko zawdzięcza staraniom rodzica. Ubiegający się o alimenty musi wykazać, że sam nie jest w stanie zaspokoić w całości lub co najmniej w części swych usprawiedliwionych potrzeb. Jednocześnie konieczne jest udowodnienie, że dziecko będzie w stanie ponosić ciężar alimentacyjny. Gdy dzieci jest kilkoro, można zwrócić się o alimenty od nich łącznie.  W takim wypadku każde z nich zostanie obciążone w zależności od swych możliwości świadczenia pomocy.

Jerzy, od kiedy pamięta, był zdany wyłącznie na matkę. Gdy miał 5 lat, rodzice rozwiedli się, a ojciec podobno wyjechał gdzieś do Europy Zachodniej i tam ułożył sobie życie z inną kobietą.  Wszystkie te informacje docierały do Jerzego od osób postronnych, w domu natomiast nigdy się o tym nie rozmawiało. Sam Jerzy również nigdy nie szukał kontaktu z ojcem, który przez wiele lat ani razu go nie odwiedził ani do niego nie zadzwonił. Jerzy miał żal, że nie wspiera finansowo rodziny, przez co matka musi pracować na dwóch etatach.  Tydzień temu Jerzy otrzymał niespodziewaną przesyłkę, która zawierała pozew o alimenty. Ku zdziwieniu Jerzego, ojciec żąda od niego nie tylko pomocy finansowej, ale również udostępnienia do zamieszkania jednego z pokoi w jego domu.

Chociaż przedstawiona powyżej sytuacja nie jest typowa, to może dotknąć wiele osób, które tak jak Jerzy były wychowywane przez jednego z rodziców przy całkowitym braku zainteresowania drugiego.  Alimenty nie muszą być świadczone jedynie w formie pieniężnej, dlatego wniosek o udostępnienie mieszkania jest dopuszczalny. (Często spotyka się również pozwy o alimenty z powodu pobytu rodzica w domu opieki społecznej, gdy nie jest on w stanie sfinansować kosztów swojego utrzymania). Czy jednak w związku z tym Jerzy powinien obawiać się, że sąd przychyli się do żądania jego ojca? Jerzy jest chroniony przez tzw. ,,zasady współżycia społecznego”. Dziecko może się więc uchylić od obowiązku łożenia na rzecz rodzica, gdy wykaże, że ojciec lub matka w przeszłości nie przyczyniali się do jego utrzymania, nie utrzymywali z nim kontaktu lub – w drastycznych przypadkach – zaniedbywali dziecko lub się nad nim znęcali. Inną okolicznością działającą w tym wypadku na korzyść dziecka może być to, że rodzic pozostaje w niedostatku z własnej winy, np. mimo możliwości nie podejmuje pracy lub trwa w wyniszczającym nałogu.

Gdy Olga miała 2 lata, umarł jej ojciec, zaś 6 lat później jej matka związała się z innym mężczyzną i wyszła za niego za mąż. Pan Jarosław zaakceptował Olgę i kochał ją jak własne dziecko. Niestety po 15 latach dorosła już Olga pokłóciła się z matką i jej mężem tak bardzo, że zerwała z nimi kontakt. Jakiś czas potem Olga otrzymała pocztą pozew, z którego dowiedziała się, że pan Jarosław zachorował na nowotwór i potrzebuje pomocy w sfinansowaniu terapii, w związku z czym wnosi o zasądzenie od niej wysokich alimentów.

O zasądzenie alimentów przeciwko dziecku mogą wystąpić nie tylko rodzice biologiczni. Ojczym i macocha też mają takie prawo, ale pod paroma warunkami.  Aby ocenić, czy alimenty są w takim przypadku należne, bierze się pod uwagę to, czy osoba domagająca się ich angażował się w utrzymanie dziecka oraz czy to żądanie nie jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Jak można wnioskować z przedstawionych przykładów, istnieją sytuacje, gdy żądanie alimentów przez rodzica jest usprawiedliwione i takie, kiedy nie zasługuje ono na uwzględnienie. By realnie ocenić swoją sytuację, obie strony powinny przeanalizować wszystkie wskazane powyżej czynniki. Przed podjęciem kroków mających na celu dochodzenie alimentów czy też zwalczenie takiego żądania warto również zasięgnąć porady radcy prawnego bądź adwokata.

radca prawny Agnieszka Hajdukiewicz

 

 

Podstawa prawna:

Ustawa z dnia 25 lutego 1964 r., Kodeks rodziny i opiekuńczy (Dz. U. 1964 nr 9 poz. 59),

Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r., Kodeks cywilny (Dz. U. 1964 nr 16 poz. 93),

Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r., Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. 1964 nr 43 poz. 296).

 

 

 

Gazetka 133 – lipiec/sierpień 2014

 

Pan Jan w kilka lat po śmierci swej żony, z którą miał troje dorosłych już dzieci, związał się z inną kobietą. Po jakimś czasie para pobrała się, jednak po zaledwie dwóch latach schorowany pan Jan zmarł. Okazało się, że zostawił testament, w którym całość majątku zapisał drugiej żonie, całkowicie pomijając dzieci, które nie mogą się z tym pogodzić.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że niczego nie można już w tym przypadku zmienić. Jednak szansę na wyjście z tej sytuacji stwarza instytucja zachowku. Ustawodawca uznał, że najbliższa rodzina zmarłego zasługuje na ochronę materialną, a jej dobro nie jest sprawą mniej istotną niż ostatnia wola spadkodawcy.  W związku z tym dzieciom i małżonkowi lub rodzicom spadkodawcy (jeśli spadkodawca nie miał dzieci lub nie dożyły one otwarcia spadku), nawet gdy zostaną pominięci w testamencie, przysługuje prawo do połowy udziału w spadku, który by otrzymali, gdyby doszło do dziedziczenia ,,ustawowego”, czyli gdyby nie sporządzono testamentu. Roszczenie o zachowek należy kierować do spadkobiercy testamentowego, który jest zobowiązany do jego wypłaty w formie pieniężnej, chyba że uprawiony do zachowku wyrazi zgodę na otrzymanie zachowku w naturze, czyli np. jako przeniesienie własności nieruchomości.  W przytoczonym przykładzie pana Jana: gdyby testamentu nie sporządzono, każdemu ze spadkobierców przysługiwałby udział wielkości 1/4 w majątku spadkowym (majątek dzielimy na 4 spadkobierców – po równo między żonę i troje dzieci). Oznacza to, że każde z dzieci może dochodzić od macochy zachowku, który wartością będzie odpowiadał 1/8 odziedziczonego przez nią spadku.

Pani Krystyna nie sporządziła testamentu.  Wolała zabezpieczyć rodzinę w inny sposób. Jednemu z synów umową darowizny przekazała własność mieszkania, w którym przebywała do śmierci, córka zaś zaraz po zawarciu małżeństwa otrzymała od niej pokaźną kwotę na urządzenie mieszkania. Jedynie najmłodszy syn nie dostał od matki żadnej darowizny – pani Krystyna nie zdążyła zabezpieczyć go majątkowo przed swą śmiercią.

W opisanej sytuacji każdy ze spadkobierców ma takie same prawa do spadku – oznacza to, że przysługuje mu udział w wysokości 1/3. Okazuje się jednak, że… nie ma czego dzielić, bo nieruchomości i środki pieniężne spadkodawczyni rozdysponowała już za życia. Również w tej sytuacji pomocna jest instytucja zachowku. Rozliczenia i szczegółowe rozwiązania w tym wypadku są dość skomplikowane, dlatego też wskażę tylko, że zapłaty zachowku można żądać od osób obdarowanych.  Trzeba jednak pamiętać, że od spadkobiercy mającego prawo do zachowku nie można żądać kwoty, która naruszałaby jego własne prawo do zachowku.

Czy osoby uprawnione mają termin na dochodzenie zachowku?

Tak, z dochodzeniem zachowku nie można zwlekać – roszczenie o jego zapłatę przedawnia się z upływem 5 lat od daty ogłoszenia testamentu (w przypadku dziedziczenia testamentowego) i 5 lat od daty śmierci spadkodawcy (w przypadku dziedziczenia ustawowego, gdy zachowek będzie dochodzony od osób, które otrzymały darowiznę). Jeżeli darowizna została dokonana przed więcej niż 10 laty, nie można już uwzględnić jej przy obliczaniu zachowku.

Czy można pozbawić spadkobiercę prawa do zachowku?

Zdarza się czasami tak, że spadkobierca nie tylko świadomie pomija w testamencie bliską osobę, ale ma też powody, by chcieć ją pozbawić również zachowku. Żeby do tego doprowadzić, należy tę osobę wydziedziczyć.  Aktu wydziedziczenia można dokonać w testamencie. Spadkodawca może jednak pozbawić spadkobiercę praw do spadku jedynie w ściśle prawem określonych przypadkach, więc jego decyzja nie może być zupełnie dowolna. Są to okoliczności tak poważne, jak np. dopuszczenie się wobec spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu, wolności albo rażącej obrazy czci czy uporczywe uchylanie się od obowiązków rodzinnych w stosunku do spadkodawcy. Prócz wydziedziczonych zachowek nie przysługuje również osobom, które zostały uznane (na drodze sądowej) za niegodne dziedziczenia; osobom, które odrzuciły spadek; osobom, które zrzekły się dziedziczenia, oraz małżonkowi, przeciwko któremu złożono uzasadniony pozew o rozwód lub separację z jego winy.

Kwestia zachowku może się wydawać dość skomplikowana, ale jest to instytucja bardzo przydatna i nie należy się wahać, by z niej skorzystać, gdy wyniknie taka potrzeba.

 

radca prawny Agnieszka Hajdukiewicz

Podstawa prawna:

- Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. nr 16, poz. 93 ze zm.),

- Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. nr 43, poz. 296 ze zm.).

 

 

 

Gazetka 134 – wrzesiń 2014

 

Pani Krystyna dała się skusić jesiennym promocjom i kupiła płaszcz jednej ze swych ulubionych marek. Początkowo cena wydawała się jej nieco wygórowana, ale usłyszała od sprzedawczyni, że płaszcz jest wykonany z wysokiej jakości przędzy wełnianej. Przekonana o tym, że to inwestycja na wiele sezonów, nie żałowała wydanych pieniędzy, dopóki po pierwszym wyjściu nie zauważyła prującej się podszewki. Zirytowana tą wadą, postanowiła zareklamować płaszcz w salonie firmowym, jednak ekspedientka powiedziała jej, że firma nie udziela gwarancji na sprzedawany towar, a poza tym wada powstała ewidentnie z winy producenta, a nie sprzedawcy. Czując się oszukana, pani Krystyna postanowiła sprawdzić, czy sprzedawczyni rzetelnie poinformowała ją o przysługujących jej prawach.

Mimo obiektywnie szerokiej ochrony praw konsumentów na terenie całej Unii Europejskiej nie każdy klient w stu procentach jest świadomy swoich praw. Przede wszystkim trzeba rozróżnić dwa kluczowe pojęcia – gwarancji i rękojmi. Choć mają zbieżny cel, nieco różnią się od siebie i często można je zastosować w odmiennych przypadkach.

Gwarancja, czyli ,,zapewnienie o jakości przez sprzedawcę”

Gwarancja jest dobrowolnym zapewnieniem sprzedawcy lub producenta o jakości towaru. To, jakie wady obejmuje i na jaki czas jest przyznana, zależy zasadniczo od dowolnego uznania tego, kto postanowił jej udzielić. Skąd wiemy, że udzielono nam gwarancji na zakupiony produkt? Ustawodawca wymaga, by gwarancja udzielona była na piśmie, a w wypadku niezamieszczenia w niej szczegółowych postanowień klientowi przysługuje minimum uprawnień, o których mówi Kodeks cywilny. W takim przypadku sprzedawca jest zobowiązany do naprawy wadliwej rzeczy lub jej wymiany na rzecz pozbawioną wad, pod warunkiem że wady te ujawniły się w przeciągu roku od daty zakupu przedmiotu. Jeśli gwarancja nie zawiera innych postanowień, sprzedawca odpowiada jedynie za wady, które powstały z przyczyn tkwiących w sprzedanej rzeczy. Co to oznacza? W uproszczeniu – chodzi o to, że wada powstaje w związku ze złą jakością użytego materiału albo wadliwym sposobem wykonania, czyli już w chwili zakupu produkt ma cechy, które sprawiają, że za jakiś czas ulegnie uszkodzeniu.

Rękojmia za wady, czyli ,,gwarancja od ustawodawcy”

Jeżeli kupujący nie otrzymał gwarancji jakości zakupionego produktu lub usługi, pozostaje mu jeszcze skorzystanie z instytucji rękojmi za wady. Jej najważniejszą cechą jest to, że sprzedawca odpowiada za wadę niezależnie od tego, czy powstała ona z jego winy. Nie może więc (tak jak w podanym przykładzie) powoływać się na to, że odpowiedzialność powinien ponieść producent, skoro wada powstała w procesie produkcji, a nie przy sprzedaży. Kupującemu przysługują uprawnienia do odstąpienia od umowy (wtedy zwraca sprzedawcy kupioną rzecz, a w zamian otrzymuje zwrot ceny) albo obniżenia ceny adekwatnie do jakości rzeczy (wtedy sprzedawca powinien zwrócić odpowiednią część ceny).

Aby skorzystać z rękojmi, istotne jest zachowanie odpowiednich terminów. Przede wszystkim kupujący powinien zawiadomić sprzedawcę w ciągu miesiąca od wykrycia wady o tym fakcie. Na marginesie zaznaczyć należy, że nieco bardziej restrykcyjnie traktowani są kontrahenci, którzy kupują daną rzecz w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Kiedy przysługuje rękojmia?

Istotne jest, że rękojmia przysługuje nie tylko wtedy, gdy odkryjemy, że zakupiony produkt ma wadę fizyczną (czyli jest złej jakości, psuje się, jest niekompletny, nie spełnia swych funkcji, o których nas zapewniono lub które wynikają z jego normalnego przeznaczenia – np. telefon, którym nie można wykonywać połączeń). Rękojmia dotyczy też wad prawnych, czyli m.in. sytuacji, gdy rzecz nie jest własnością sprzedawcy albo jest obciążona na rzecz innej osoby. Najbardziej wyrazistym przykładem jest kupienie rzeczy skradzionej, choć tu możliwość zastosowania rękojmi będzie zależeć również od innych czynników.

Uprawnienia przedsiębiorców i konsumentów

Konsumenci, czyli osoby dokonujące zakupu ,,prywatnie”, do swych własnych celów, w odróżnieniu od przedsiębiorców, czyli osób prowadzących działalność gospodarczą, są dodatkowo chronieni przepisami odrębnej, ,,konsumenckiej” ustawy. Jednym z najważniejszych przywilejów konsumentów jest przyjęte rozwiązanie, zgodnie z którym domniemywa się, że wada nabytej rzeczy istniała w chwili jej wydania, jeżeli tylko wada ta ujawniła się w okresie sześciu miesięcy od dnia wydania towaru. W praktyce oznacza to, że konsument nie musi udowadniać sprzedawcy wadliwości towarów przez pierwsze sześć miesięcy. Wystarczy więc samo powołanie się na to, że nabyta rzecz jest niezgodna z umową, np. nie spełnia stawianych jej oczekiwań funkcjonalnych.

Na zakończenie należy jeszcze raz powiedzieć, że klienci przede wszystkim powinni znać swoje prawa, by móc z nich w razie potrzeby skorzystać. Nikt nie powinien rezygnować z dochodzenia swych racji tylko z powodu braku udzielonej gwarancji.

 

Agnieszka Hajdukiewicz

radca prawny

 

Podstawa prawna:

- Ustawa z dnia 23 kwietnia 2964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 16, poz.93 ze zm.),

- Ustawa z dnia 27 lipca 2002 roku o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej Dz.U. 2002 nr 141 poz. 1176

 

 

Gazetka 135– październik 2014

 

Po kilkudziesięciu latach ciężkiej pracy przychodzi czas na długo wyczekiwaną emeryturę. Tymczasem w Polsce wydłużono wiek emerytalny. Najbardziej odczuwają to osoby pracujące dotychczas w warunkach szczególnych lub wykonujące prace szczególnie narażone na szkodliwe pyły i inne substancje. Jest jednak dla nich szansa na wcześniejszą emeryturę, jeżeli udowodnią 15-letni staż pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze.

Pan Wiesław ma 63 lata i ponad 30-letni staż pracy. Zaraz po ukończeniu szkoły zawodowej, w 1970 r., został zatrudniony w Państwowym Ośrodku Budowlanym w Radomiu na stanowisku murarza. W okresie od 1976 do 1982 r. nie pracował. Po uzyskaniu 13 marca 1982 r. prawa jazdy uprawniającego go do prowadzenia ciągnika rolniczego, rozpoczął pracę w pełnym wymiarze godzin na stanowisku traktorzysty w Spółdzielni Kółek Rolniczych w Radomiu. Pracował tam do 31 grudnia 1990 r., ponieważ wtedy uzyskał prawo jazdy uprawniające do kierowania autobusami. Stąd kolejnym jego pracodawcą było Przedsiębiorstwo Komunikacji Państwowej w Radomiu, gdzie był kierowcą autobusu. Z powodu reorganizacji tego zakładu pracy w 2000 r. pan Wiesław został zwolniony. Od tej chwili nie mógł znaleźć stałej pracy, dlatego też w 2006 r. wyjechał za granicę. Niedawno dowiedział się, że jego dawny kolega z prawy w Spółdzielni Kółek Rolniczych w Radomiu przeszedł na wcześniejszą emeryturę z tytułu pracy w warunkach szczególnych. Pan Wiesław zebrał więc posiadaną dokumentację pracowniczą i złożył stosowny wniosek do ZUS-u. Niestety, organ rentowy odmówił mu prawa do wcześniejszej emerytury, gdyż udowodnił jedynie 8, a nie 15 lat pracy w warunkach szczególnych. ZUS nie uznał całego okresu pracy w warunkach szczególnych na stanowisku traktorzysty w Spółdzielni Kółek Rolniczych w Radomiu.

W przypadku mężczyzn podstawą nabycia prawa do emerytury w niższym wieku z tytułu pracy w warunkach szczególnych jest spełnienie łącznie następujących wymogów: osiągnięcie wieku emerytalnego wynoszącego 60 lat, wymagany okres zatrudnienia 25 lat, w tym co najmniej 15 lat pracy w szczególnych warunkach na dzień 1 stycznia 1999 r., nieprzystąpienie do otwartego funduszu emerytalnego lub złożenie wniosku o przekazanie środków na nim zgromadzonych na dochody budżetu państwa. Aby wykonywaną pracę można było zaliczyć do pracy w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze, musi to być rodzaj pracy wskazany w Wykazie A załącznika do rozporządzenia Rady Ministrów z 7 lutego 1983 r., przy czym praca ta musi być wykonywana stale i w pełnym wymiarze godzin wymaganym na danym stanowisku.

Podstawowym dokumentem potwierdzającym fakt wykonywania pracy w szczególnych warunkach jest świadectwo wykonywania pracy w szczególnych warunkach lub zwykłe świadectwo pracy ze stwierdzeniem przez zakład pracy faktu wykonywania pracy w szczególnych warunkach. Taki dokument otrzymał pan Wiesław od ostatniego z polskich pracodawców – Przedsiębiorstwa Komunikacji Państwowej w Radomiu. Stanowisko kierowcy autobusu zostało zaliczone do stanowisk pracy w szczególnych warunkach, więc ZUS nie kwestionował tego dokumentu i zaliczył okres pracy od momentu zatrudnienia do dnia 1 stycznia 1999 r. Niestety pan Wiesław nie otrzymał świadectwa dokumentującego takie zatrudnienie ze Spółdzielni Kółek Rolniczych w Radomiu. Można przyjąć, że tego typu praca (kierowcy ciągnika) była wykonywana w warunkach narażenia na czynniki niekorzystne dla zdrowia (hałas, drgania) i jako taka wymieniona jest w przedmiotowym Wykazie A, dziale VII, poz. 3.

W przedstawionym wyżej przypadku przyczyną odmowy zaliczenia okresu pracy w Spółdzielni Kółek Rolniczych w Radomiu do stażu pracy w warunkach szczególnych był brak posiadania przez pana Wiesława świadectwa pracy w warunkach szczególnych. Pracownik miał z tego okresu jedynie zwykłe świadectwo pracy stwierdzające, że był zatrudniony na stanowisku traktorzysty. Od kilkudziesięciu lat owa Spółdzielnia nie istnieje. W tej sytuacji problemem była niemożność uzyskania od byłego pracodawcy świadectwa pracy w warunkach szczególnych. Pan Wiesław nie został jednak pozbawiony możliwości udowodnienia, że wykonywał taką pracę. Pracownik, któremu nie udało się udokumentować przed ZUS-em pracy w szczególnych warunkach odpowiednim dokumentem, może ubiegać się o uznanie okresu tej pracy w drodze postępowania sądowego. W postępowaniu przed sądem przysługuje mu bowiem prawo powoływania się na inne środki dowodowe, takie jak zeznania świadków, dodatkowa dokumentacja pracownicza, ewentualnie opinia biegłego.

Pan Wiesław powinien w terminie 30 dni od odebrania odmownej decyzji ZUS-u złożyć do sądu odwołanie i wskazać w nim świadków – współpracowników, którzy potwierdzą wykonywanie przez niego pracy w warunkach szczególnych. Istotny dowód mogą stanowić zeznania kolegi – współpracownika, któremu uznano okres pracy w Spółdzielni za pracę w szczególnych warunkach. Pan Wiesław powinien również wnieść o przeprowadzenie dowodu z dokumentacji pracowniczej: umów o pracę, angaży, legitymacji ubezpieczeniowej, kart zarobkowych. Może się jednak zdarzyż, że dokumentacja osobowa potwierdzająca te okoliczności znajduje się w archiwum. Pracownik może samodzielnie wystąpić do konkretnego archiwum w celu udostepnienia kopii swoich dokumentów osobowych lub też zwrócić się do sądu, aby ten wystąpił o udostępnienie akt osobowych pracownika. Sąd przesłucha zawnioskowanych świadków, przeanalizuje zgromadzoną dokumentację pracowniczą, ewentualnie przesłucha w charakterze strony pana Wiesława. Jeżeli sąd na podstawie całego materiału uzna, że pracownik wykonywał pracę w szczególnych warunkach, to zmieni decyzję ZUS-u i przyzna prawo do wcześniejszej emerytury.

Agnieszka Hajdukiewicz

radca prawny

Podstawa prawna:

- Ustawa z dnia 17 grudnia 1998r o emeryturach i rentach z Funduszy Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2013 r., poz. 1440, tekst jednolity);

- Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 7 lutego 1983 r. w sprawie wieku emerytalnego pracowników zatrudnionych w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze (Dz. U. z 1983r. nr 8, poz. 43 ze zm.).

 

 

Gazetka 136– listopad 2014

 

Z chwilą śmierci bliskich osób musimy sobie poradzić z uszczerbkiem w sferze emocjonalnej, ale również nierzadko stajemy przed koniecznością nowego zorganizowania sfery majątkowej, która może wtedy ulec zachwianiu. W takiej sytuacji mamy możliwość uzyskania z ubezpieczenia społecznego świadczenia, jakim jest renta rodzinna. Ma ona nie tylko zapewnić ochronę finansową dzieciom, których rodzic (lub oboje rodziców) zmarł, ale w określonych sytuacjach może wspomóc również wnuki, rodzeństwo, rodziców i małżonka zmarłej osoby.

Podstawą nabycia prawa do tego świadczenia jest spełnienie kilku warunków:

Renta rodzinna przysługuje uprawnionym członkom rodziny osoby, która w chwili śmierci miała ustalone prawo do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy albo spełniała warunki wymagane do uzyskania jednego z tych świadczeń. Przy ocenie prawa do renty przyjmuje się, że osoba zmarła była całkowicie niezdolna do pracy.

Świadczenie to przysługuje także uprawnionym członkom rodziny osoby, która w chwili śmierci pobierała zasiłek przedemerytalny, świadczenie przedemerytalne lub nauczycielskie świadczenie kompensacyjne. W takim przypadku przyjmuje się, że osoba zmarła spełniała warunki do uzyskania renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.

UPRAWNIENI DO RENTY RODZINNEJ

Dzieci

Rodzice Krystiana zmarli, gdy miał 20 lat. Obecnie Krystian skończył 25 lat i jest na ostatnim roku studiów stacjonarnych na kierunku matematyka.

Krystian będzie nadal uprawniony do pobierania renty rodzinnej aż do momentu ukończenia szkoły wyższej, bo mimo że skończył już 25 lat, jest studentem ostatniego roku.

Prawo do renty rodzinnej po zmarłym rodzicu mają dzieci własne, dzieci drugiego małżonka (pasierbowie) oraz dzieci przysposobione – do ukończenia 16. roku życia, a po osiągnięciu tego wieku (pod warunkiem nauki w szkole) do ukończenia 25 lat. Jeżeli dziecko skończyło 25 lat, będąc na ostatnim roku studiów w szkole wyższej, prawo do renty przedłuża się do chwili zakończenia tego roku studiów. Bez względu na wiek renta rodzinna przysługuje natomiast dziecku całkowicie niezdolnemu do pracy oraz do samodzielnej egzystencji lub całkowicie niezdolnemu do pracy, jeżeli niezdolność ta powstała przed 16. rokiem życia lub w okresie nauki w szkole przed ukończeniem 25 lat. Pod pojęciem „nauki w szkole” rozumie się naukę pobieraną w systemie dziennym, wieczorowym, zaocznym oraz eksternistycznym.

Wnuki i rodzeństwo

Anna mieszkała od dziecka z rodzicami, dwojgiem rodzeństwa i babcią. Babcia Anny zmarła, kiedy dziewczyna miała 15 lat. Przed śmiercią babcia opiekowała się Anną, gotowała jej posiłki, kupowała odzież i buty, a czasami wspierała też finansowo jej rodziców.

Anna nie otrzyma prawa do renty rodzinnej, ponieważ jej rodzice żyją i mogą zapewnić jej wychowanie i utrzymanie. To, że zmarła babcia brała udział w wychowaniu wnuczki i czasami wspierała ją finansowo, nie powoduje, że została spełniona przesłanka „przyjęcia na wychowanie i utrzymanie”.

Renta rodzinna przysługuje wnukom, rodzeństwu i innym dzieciom przyjętym na wychowanie i utrzymanie przed osiągnięciem pełnoletności, jeżeli spełniają warunki do tego świadczenia jak dzieci własne i zostały przyjęte na wychowanie i utrzymanie co najmniej na rok przed śmiercią emeryta lub rencisty oraz nie mają prawa do renty rodzinnej po zmarłych rodzicach. W przypadku gdy rodzice żyją, renta rodzinna przysługuje wtedy, kiedy nie mogą zapewnić im utrzymania oraz gdy emeryt lub rencista albo jego małżonek był ich opiekunem ustanowionym przez sąd.

Zaznaczyć należy, że prawo do renty rodzinnej nie dotyczy dzieci przyjętych na wychowanie i utrzymanie w ramach rodzinnego domu dziecka lub rodziny zastępczej.

Wdowa i wdowiec

Mąż pani Krystyny zmarł, gdy miała 47 lat. Kobieta nie otrzymała wówczas renty rodzinnej, gdyż nie osiągnęła wymaganego wieku.

W tym przypadku odmowa przyznania prawa do renty rodzinnej nie jest ostateczna. Pani Krystyna po upływie 3 lat (ogólnie ma na to 5 lat) od śmierci męża osiągnie wiek 50 lat i wtedy nabędzie prawo do otrzymania renty rodzinnej.

Prawo do renty rodzinnej przysługuje wdowie, jeśli w chwili śmierci męża ukończyła 50 lat lub była niezdolna do pracy albo wychowuje co najmniej jedno z dzieci, wnuków lub rodzeństwa uprawnionych do renty rodzinnej po zmarłym mężu, które nie ukończyły 16 lat, a jeżeli uczą się – 18 lat lub są całkowicie niezdolne do pracy. Uprawnienie do renty rodzinnej przysługuje również wdowie, jeśli spełni warunek dotyczący wieku lub niezdolności do pracy w okresie nie dłuższym niż 5 lat od śmierci męża lub od zaprzestania wychowywania dzieci.

Ponadto wdowa, która nie spełnia żadnego z wymienionych warunków i nie posiada niezbędnych źródeł utrzymania, ma prawo do okresowej renty rodzinnej przez rok od dnia śmierci męża albo przez okres uczestniczenia w zorganizowanym szkoleniu mającym na celu uzyskanie kwalifikacji do wykonywania pracy zarobkowej, nie dłużej jednak niż przez 2 lata od śmierci męża. Powyższe warunki stosuje się też odpowiednio w przypadku wdowca.

Rodzice

Pani Maria, która była macochą pani Wandy, ma 58 lat, nie pracuje i nie nabyła prawa do renty lub emerytury. Pani Wanda przed śmiercią pobierała rentę z tytułu niezdolności do pracy i utrzymywała swoją macochę.

Pani Maria powinna otrzymać rentę rodzinną, bo spełniła niezbędne warunki: osiągnęła wiek 50 lat i pozostawała na utrzymaniu zmarłej pasierbicy.

Rodzice, ojczym i macocha, a także osoba przysposabiająca również mają prawo do renty rodzinnej po śmierci dziecka, jeżeli ubezpieczony (emeryt lub rencista) bezpośrednio przed śmiercią przyczyniał się do ich utrzymania. Ponadto rodzice w chwili śmierci dziecka muszą spełniać określone warunki: osiągnąć wiek 50 lub być osobami niezdolnymi do pracy. Rodzic ma prawo do renty także wtedy, gdy wychowuje co najmniej jedno z dzieci, wnuków lub rodzeństwa uprawnione do renty rodzinnej po zmarłym dziecku, które nie osiągnęło 16 lat, a w przypadku, kiedy kształci się w szkole – 18 lat oraz gdy sprawuje pieczę nad dzieckiem całkowicie niezdolnym do pracy oraz do samodzielnej egzystencji lub całkowicie niezdolnym do pracy, które ma prawo do renty rodzinnej.

Agnieszka Hajdukiewicz

radca prawny

 

 

Podstawa prawna:

Ustawa z dn. 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszy Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2013 r. poz.1440 tekst jednolity)

 

 

 

Gazetka 137– grudzień 2014

 

Wysokość renty rodzinnej

Pan Zdzisław zmarł w czerwcu 2014 r. Był uprawniony do renty w wysokości 1400 zł z tytułu niezdolności do pracy. Jego żona złożyła wniosek o przyznanie renty rodzinnej, do której mam prawo ona oraz ich 14-letni syn Karol.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych ustali, że renta rodzinna wynosić będzie 1260 zł (jest to 90% z kwoty 1400 zł), czyli – po podzieleniu na równe części między syna i wdowę – wyniesie 630 zł miesięcznie.

Wysokość renty rodzinnej uzależniona jest od dwóch czynników. Po pierwsze wpływa na nią wysokość emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy, która przysługiwałaby osobie zmarłej. Po drugie wysokość renty rodzinnej zależy od tego, ile osób jest uprawnionych do pobierania świadczenia. Należy podkreślić, że im większa liczba uprawnionych, tym wyższa wysokość renty.

W efekcie renta rodzinna wynosi:

  • dla jednej osoby uprawnionej – 85% świadczenia, które przysługiwałoby zmarłemu,
  • dla dwóch osób uprawnionych – 90% świadczenia, które przysługiwałoby zmarłemu,
  • dla trzech i więcej osób uprawnionych – 95% świadczenia, które przysługiwałoby zmarłemu.

Jednakże wszystkim uprawnionym członkom rodziny przysługuje jedna łączna renta rodzinna, która podlega podziałowi na równe części między uprawnionych. W przypadku ujawnienia prawa kolejnej osoby do renty, świadczenie wypłaca się od dnia powstania prawa, przy czym nie wcześniej niż od miesiąca, w którym złożono wniosek.

Od 1 marca 2014 r. najniższa renta rodzinna wynosi 844,45 zł brutto.

Zawieszanie i zmniejszanie wysokości renty rodzinnej

Pan Marek i jego siostra Anna uprawnieni są do renty rodzinnej po zmarłej mamie. 1 września 2014 r. pan Marek podjął pracę jako informatyk i osiąga wynagrodzenie w wysokości 5000 zł brutto.

Z racji tego, że kwota wynagrodzenia pana Marka przekracza określony ustawowy próg zarobkowy, ZUS zawiesi przysługującą mu część świadczenia. Jednak jego siostra Anna będzie nadal otrzymywała część renty rodzinnej w niezmienionej wysokości.

Osoby uprawnione do renty rodzinnej mogą jednocześnie osiągać dodatkowe przychody z tytułu działalności podlegającej obowiązkowi ubezpieczenia społecznego, a więc z tytułu: zatrudnienia, służby lub innej pracy zarobkowej albo prowadzenia działalności pozarolniczej, w tym wykonywanej za granicą.

Trzeba jednak pamiętać, że w zależności od wysokości tego przychodu prawo

do renty rodzinnej może zostać zawieszone albo odpowiednio zmniejszone. I

tak jeżeli przychód nie przekroczy kwoty stanowiącej 70% przeciętnego

wynagrodzenia miesięcznego za kwartał kalendarzowy (chodzi o przeciętne

wynagrodzenie ostatnio ogłoszone przez prezesa GUS – od grudnia 2014 r.

wynosi ono 2646,79 zł brutto), wtedy renta wypłacana jest w pełnej

wysokości.

Jeśli ktoś przekroczy ten limit, nie więcej jednak niż do wysokości 130% tej kwoty miesięcznie, renta rodzinna zostanie zmniejszona. Natomiast jeśli osoba uprawniona do renty osiągnie przychód w kwocie przekraczającej 130% miesięcznego wynagrodzenia (od grudnia 2014 r. to 4915,48 zł brutto), prawo do renty rodzinnej zostanie zawieszone. Wysokości części renty przysługujących pozostałym członkom rodziny nie ulegają zmianie.

Należy podkreślić, że zasady zawieszania i zmniejszania prawa do renty rodzinnej nie dotyczą osób, które osiągnęły powszechny wiek emerytalny, ustalany indywidualnie, w zależności od ich daty urodzenia. Świadczenia pobierane przez te osoby, niezależnie od wysokości osiąganego przychodu, wypłacane są w pełnej wysokości. Trzeba zaznaczyć, że zasada ta dotyczy wyłącznie emerytów, którzy mają ustalone prawo do emerytury, ale pobierają rentę rodzinną jako świadczenie korzystniejsze. Renta rodzinna jest im wypłacana w pełnej wysokości, począwszy od miesiąca, w którym osiągnęli powszechny wiek emerytalny.

Ograniczenie możliwości zarobkowania nie dotyczy również rent rodzinnych przysługujących po osobach, które były uprawnione do rent dla inwalidów wojennych, a także dla inwalidów wojskowych, których śmierć nastąpiła w związku ze służbą wojskową.

W przypadku gdy do renty rodzinnej jest uprawnionych kilku członków rodziny, przychód osiągany przez jednego z nich wpływa na zawieszenie lub zmniejszenie tylko tej części renty, która mu przysługuje. Nie ulegają zmianie wypłacane kwoty świadczenia przysługujące innym członkom rodziny, jeśli nie osiągają oni również przychodu w wysokości przekraczającej określony próg zarobkowy.

Odwołanie od decyzji ZUS w sprawie renty rodzinnej

Warto wiedzieć, że od decyzji ZUS wydanej w sprawie renty rodzinnej istnieje prawo wniesienia odwołania (za pośrednictwem oddziału organu rentowego) do sądu okręgowego – sądu pracy i ubezpieczeń społecznych, w terminie miesiąca od dnia doręczenia decyzji. Odwołanie wnosi się na piśmie do oddziału ZUS, który wydał decyzję, albo ustnie do protokołu sporządzonego przez ten oddział. Postępowanie odwoławcze wolne jest od opłat.

Agnieszka Hajdukiewicz
radca prawny

 

 

Podstawa prawna:
Ustawa z dn. 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszy Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2013 r. poz.1440, tekst jednolity)

 

Gazetka 138 – luty 2015

Każdego dnia za granicą dochodzi do licznych stłuczek i wypadków z udziałem polskich kierowców. Zdarza się często, że osoby mające miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej zostają poszkodowane przez obywateli innych państw w zdarzeniu drogowym poza granicami Polski. Z uwagi na nieznajomość języka obcego i przepisów prawnych polscy kierowcy mają ogromy problem z uzyskaniem należnego im odszkodowania tytułem szkód poniesionych w wypadkach. Stąd też czasami rezygnują z dochodzenia swoich roszczeń i praw.

Polscy obywatele poszkodowani w wypadkach drogowych poza granicami Polski (np. w Belgii) mogą skutecznie dochodzić swoich roszczeń od zagranicznego zakładu ubezpieczeń, w którym ubezpieczony był sprawca wypadku. Każdy poszkodowany kierowca ma prawo do likwidacji szkody na terenie kraju, w którym zdarzył się wypadek drogowy. Jednakże polski kierowca po wypadku drogowym w innym kraju może dochodzić odszkodowania powypadkowego również na terenie Polski.

Rodzaje roszczeń poszkodowanego będą zależne od rozmiaru i rodzaju szkód poniesionych w konkretnym wypadku. W szczególności obejmować mogą zwrot wydatków za holowanie i parkowanie samochodu, naprawę pojazdu, rekompensatę za utratę wartości pojazdu, koszt złomowania, a w przypadku szkód na osobie – zwrot kosztów zakupu leków i przyrządów ortopedycznych, zabiegów rehabilitacyjnych. Roszczenia mogą również obejmować żądania zapłaty zadośćuczynienia za obrażenia fizyczne i cierpienia psychiczne doznane przez poszkodowanych kierowców i pasażerów.

Podstawą dochodzenia swoich roszczeń od zagranicznego zakładu ubezpieczeń jest posiadanie odpowiedniej dokumentacji, uwiarygodniającej przebieg zdarzenia i osobę sprawcy. Może być to protokół powypadkowy, wspólne oświadczenie o zdarzeniu drogowym, zdjęcia auta z miejsca zdarzenia bezpośrednio po wypadku, raport wezwanych na miejsce policjantów, zeznania świadków zdarzenia. Bardzo istotne jest również spisanie numeru rejestracyjnego oraz marki pojazdu sprawcy, a także uzyskanie danych jego ubezpieczenia OC.

Regulacje mające na celu ułatwienie dochodzenia roszczeń z tytułu zdarzeń powstałych za granicą od zagranicznych zakładów ubezpieczeń przewiduje ustawa z dnia 23 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tj. Dz. U. z 2013 r., poz. 392). Na mocy tej ustawy poszkodowany lub uprawniony do odszkodowania obywatel Rzeczpospolitej Polskiej może dochodzić swoich roszczeń od zagranicznego zakładu ubezpieczeń za pośrednictwem reprezentanta do spraw roszczeń tego (zagranicznego) zakładu ubezpieczeń. Każdy zagraniczny zakład ubezpieczeń wykonujący na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej działalność w zakresie ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych (z wyjątkiem odpowiedzialności cywilnej przewoźnika) zobowiązany jest do ustanowienia reprezentantów ds. roszczeń na terytorium każdego państwa. Taki reprezentant pełni funkcję pośrednika pomiędzy poszkodowanym a zagranicznym zakładem ubezpieczeń. Ma on za zadanie podjąć działania w celu ustalenia odpowiedzialności podmiotu zobowiązanego oraz ustalenia wysokości świadczenia odszkodowawczego w imieniu i na rachunek reprezentowanego zakładu ubezpieczeń. Reprezentant może wykonywać czynności na rzecz jednego lub wielu zakładów ubezpieczeniowych. Reprezentant ds. roszczeń wykonuje swoje obowiązki na podstawie pełnomocnictwa udzielonego przez zakład ubezpieczeń. Osoba poszkodowana może dochodzić swych roszczeń za pośrednictwem tego reprezentanta bez żadnych dodatkowych opłat, komunikując się w języku polskim.

W pierwszej kolejności poszkodowany lub uprawniony do odszkodowania po powrocie do kraju powinien za pośrednictwem UFG (Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny) lub PBUK (Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych) odnaleźć reprezentanta ds. roszczeń zagranicznej firmy ubezpieczeniowej sprawcy szkody. Następnie za pośrednictwem reprezentanta poszkodowany lub uprawniony powinien zgłosić swoje żądania odszkodowawcze.

Zgłoszenie roszczenia przez poszkodowanego do reprezentanta ds. roszczeń skutkuje obowiązkiem podjęcia przez reprezentanta czynności mających na celu ustalenie odpowiedzialności podmiotu zobowiązanego do naprawienia szkody oraz wysokości świadczenia odszkodowawczego. Reprezentant działający w granicach swojego umocowania zobowiązany jest do rozpatrzenia i zaspokojenia roszczeń osób poszkodowanych w terminie 3 miesięcy od dnia zgłoszenia szkody.

Jeżeli odpowiedzialność ubezpieczyciela jest bezsporna i ustalono wysokość odszkodowania, reprezentant ds. roszczeń powinien udzielić pozytywnej odpowiedzi na zgłoszone roszczenie oraz wypłacić świadczenie osobie poszkodowanej. W razie wątpliwości co do odpowiedzialności podmiotu zobowiązanego do naprawienia szkody oraz wysokości świadczenia, reprezentant zobowiązany jest przesłać poszkodowanemu stanowisko zawierające powody, dla których odmówił uznania i zaspokojenia jego roszczeń. Należy również mieć na uwadze, że poszkodowany niezgadzający się z wysokością przyznanego odszkodowania może skierować sprawę o jego podwyższenie do sądu powszechnego na terenie Polski lub – w razie odmowy przyznania odszkodowania – może domagać się jego ustalenia przed sądem.

 

 

Agnieszka Hajdukiewicz

radca prawny

 

Podstawa prawna:

- Ustawa z dnia 23 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tj. Dz. U. z 2013 r., poz. 392),

- Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/103/WE z dnia 16 września 2009 r.

 

 

 

Gazetka 139 – marzec 2015

Kolejną regulacją mającą na celu ułatwienie dochodzenia roszczeń z tytułu zdarzeń powstałych za granicą od zagranicznych zakładów ubezpieczeń przewidzianą w ustawie z dnia 23 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (t.j. Dz. U. z 2013 r., poz. 392) jest instytucja Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK).

Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych ustala i udostępnia osobom poszkodowanym lub uprawnionym do odszkodowania w wyniku wypadku, do którego doszło za granicą, informacje dotyczące:

- zagranicznych zakładów ubezpieczeń, w których ubezpieczeni są sprawcy wypadków;

- reprezentantów do spraw roszczeń ustanowionych w Polsce;

- dokumentów potwierdzających zawarcie umowy ubezpieczenia OC posiadacza pojazdu mechanicznego, którym spowodowano szkodę;

- danych osobowych posiadacza lub właściciela pojazdu mechanicznego, którym spowodowano szkodę;

- podmiotów, które zgodnie z prawem państwa członkowskiego Unii Europejskiej są zwolnione w kraju rejestracji z obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych oraz identyfikujących organ lub instytucję odpowiedzialną za wypłatę odszkodowań za szkody spowodowane ruchem pojazdów mechanicznych będących w posiadaniu tych podmiotów.

Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych na mocy art. 83 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych pełni funkcję organu odszkodowawczego zajmującego się likwidacją szkód będących następstwem zdarzeń, do których doszło na terytorium państwa członkowskiego UE innego niż państwo, w którym poszkodowany ma miejsce zamieszkania lub siedzibę, lub na terytorium państw trzecich.

Poszkodowany lub uprawniony do odszkodowania, mający miejsce zamieszkania lub siedzibę na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, może zgłosić żądanie odszkodowawcze do PBUK (organ odszkodowawczy), jeżeli zakład ubezpieczeń sprawcy szkody lub reprezentant do spraw roszczeń tego zakładu w terminie 3 miesięcy od dnia zgłoszenia przez poszkodowanego lub uprawnionego żądania odszkodowawczego nie udzielą odpowiedzi na zgłoszone żądanie wraz z uzasadnieniem bądź gdy nie została ustalona odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń albo nie została określona wysokość odszkodowania, a zakład ubezpieczeń lub jego reprezentant do spraw roszczeń nie poinformowali o tym poszkodowanego lub uprawnionego w terminie trzymiesięcznym od daty wysunięcia żądania odszkodowawczego przez poszkodowanego lub uprawnionego.

Powyższe roszczenie może być zgłoszone bezpośrednio do PBUK również w sytuacji, gdy zagraniczny zakład ubezpieczeń, w którym ubezpieczony był sprawca zdarzenia, nie ustanowił na terytorium Polski swojego reprezentanta ds. roszczeń, do czego każdy zakład ubezpieczeniowy jest zobowiązany. Jednakże PBUK nie zajmuje się likwidacją szkody, gdy poszkodowany lub uprawniony wysunie swoje roszczenia bezpośrednio do zakładu ubezpieczeń sprawcy szkody.

Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, jako organ odszkodowawczy, rozpatruje żądanie odszkodowawcze i wypłaca odszkodowanie również w sytuacji, gdy identyfikacja pojazdu sprawcy nie jest możliwa.

Czwartym przypadkiem, w którym odpowiedzialny za likwidację szkody będzie PBUK, jest nieustalenie zakładu ubezpieczeń, z którym sprawca szkody ma zawartą umowę ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. W tej sytuacji znaczenie ma przesłanka czasowa, ponieważ do przyjęcia odpowiedzialności przez PBUK okres, w którym nie ustalono odpowiedzialnego zakładu ubezpieczeń, musi wynosić minimum 60 dni od dnia zgłoszenia roszczenia przez poszkodowanego lub uprawnionego.

PBUK nie rozpatruje zgłoszonego żądania odszkodowawczego, jeżeli poszkodowany lub uprawniony wytoczył powództwo przeciwko zakładowi ubezpieczeń osoby odpowiedzialnej za szkodę. W przypadku wytoczenia powództwa PBUK przestaje być zatem legitymowane do rozstrzygnięcia sporu i wypłaty odszkodowania.

PBUK podejmuje czynności w celu ustalenia odpowiedzialności za spowodowanie szkody i wysokości odszkodowania w terminie 60 dni od dnia otrzymania żądania odszkodowawczego, jeżeli w tym okresie zakład ubezpieczeń (lub jego reprezentant do spraw roszczeń) nie przedstawił poszkodowanemu odpowiedzi z uzasadnieniem na zgłoszone roszczenie. Organ odszkodowawczy udziela odpowiedzi na zgłoszone żądanie odszkodowawcze i wypłaca odszkodowanie lub jego bezsporną część nie wcześniej niż po upływie 60 dni od dnia otrzymania żądania odszkodowawczego.

Odpowiedź PBUK (organu odszkodowawczego) na zgłoszone mu żądanie odszkodowawcze jest ostateczna. Oznacza to brak możliwości zwrócenia się z wnioskiem o merytoryczne zweryfikowanie jej przez jakikolwiek inny organ występujący w procesie likwidacji szkody. Trzeba jednakże pamiętać, że zawsze kiedy poszkodowany lub uprawniony otrzyma decyzję, z którą się nie zgadza (np. nieprzyznanie odszkodowania lub przyznanie w niedostatecznej wysokości), może wystąpić do sądu cywilnego z roszczeniem przeciwko zakładowi ubezpieczeń posiadacza pojazdu mechanicznego, którym spowodowano szkodę.

 

Agnieszka Hajdukiewicz

radca prawny

 

Podstawa prawna:

Ustawa z dnia 23 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych ( t. j. Dz. U. z 2013 r., poz. 392),

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/103/WE z dnia 16 września 2009 r.

 

 

Gazetka 140 – kwiecień 2015

 

Współpraca

Statystyki

Użytkowników:
1786
Artykułów:
3021
Odsłon artykułów:
13163247

Licznik odwiedzin

9996653
DzisiajDzisiaj445
WczorajWczoraj1651
Ten tydzieńTen tydzień4844
Ten miesiącTen miesiąc16305
Wszystkie dniWszystkie dni9996653
Zalogowani użytkownicy 1
Goście 26