Czyli jak odpuszczanie ratuje naszą głowę jesienią
Wrzesień. Październik. Listopad.
Dla wielu z nas to wcale nie „złota jesień”, tylko powrót do życiowego wiru.
Szkoła, praca, zajęcia, zebrania, listy zakupów, obowiązki.
I ten cichy głos w głowie: „Musisz wszystko ogarnąć, perfekcyjnie!”
Ale co jeśli… nie musisz?
Jesień nie musi być sezonem na przeciążenie.
Wydaje się, że razem z powrotem do szkoły i pracy – wraca też presja:
– żeby wszystko zaplanować,
– nadrobić zaległości,
– wyglądać dobrze,
– mieć cierpliwość,
– gotować zdrowo,
– być miłą,
– ruszać sie.
Już dawno zapomniałysmy o wakacjach,– i zaczynamy od nowa biec. Tylko dokąd?
Biegniemy, bo tak trzeba. Bo wszyscy biegną. Bo chcemy zdążyć ze wszystkim i dla wszystkich.
Ale gdzieś po drodze... zaczynamy się gubić.
Pojawia się to znajome uczucie: „nie mam siły”.
I zamiast zapytać siebie, czego naprawdę potrzebujemy – zaczynamy się obwiniać.
„Nie mam siły” ≠ „Coś ze mną nie tak”
Zmęczenie nie jest porażką.
Nie musisz być gotowa na wszystko.
To, że czasem ci się nie chce, nie znaczy, że jesteś leniwa – tylko, że jesteś człowiekiem.
Nasze ciało i głowa potrzebują odpoczynku, nie tylko snu.
Potrzebują przestrzeni.
Potrzebują czegoś, czego często nikt nas nie uczył: odpuszczania.
Bo może siła nie polega na tym, że dźwigasz wszystko –
tylko na tym, że potrafisz zostawić to, co nie niezbędne, lub nie jest już Twoje.
Co daje odpuszczanie?
Nie chodzi o to, żeby się poddać, czy olać.
Chodzi o to, żeby nie tracić siebie w pogoni za wszystkim, czyli zwyczajnie nie stracić głowy, czy nawet zdrowia.
Kiedy odpuszczasz:
– napięcie w ciele zaczyna puszczać (mięśnie wreszcie przestają być spięte),
– oddech się uspokaja,
– spada poziom kortyzolu – hormonu stresu,
– układ nerwowy może wrócić z trybu „walcz albo uciekaj” do trybu regeneracji,
– głowa staje się spokojniejsza,
– łatwiej usłyszeć, co tak naprawdę jest ważne.
To nie słabość. To troska o zdrowie psychiczne.
Z pustego kubka nie nalejesz – a odpuszczanie to sposób, by go znowu napełnić.
Najwięcej spala nie to, co robimy… tylko to, co myślimy, że powinnyśmy
Czasem największym ciężarem nie jest sama praca czy obowiązki, ale ta niewidzialna, niekończąca się lista w głowie.
To myślenie non stop:
– „muszę jeszcze zadzwonić do…”
– „muszę pamiętać, żeby…”
– „muszę zrobić to lepiej niż ostatnio…”
I nawet gdy siedzimy chwilę na kanapie – nasz mózg nie odpoczywa. Bo nadal „ogarnia”.
To nie ciało się męczy, tylko głowa.
I to właśnie to mentalne przeciążenie – a nie samo działanie – wypala nas najbardziej.
Dlatego tak ważne jest, by odpuścić nie tylko obowiązki, ale też oczekiwania wobec siebie.
Nie wszystko musi być idealne. Nie wszystko musi być dziś.
„Ale jak to zrobić, skoro wszystko jest na mojej głowie?”
Nie od razu rzucamy wszystko. Ale zaczynamy od małych rzeczy.
Nie musisz robić trzech dań – jedno wystarczy.
Nie musisz się uśmiechać, jeśli jesteś zmęczona.
Nie musisz iść na każde spotkanie – czasem „nie mogę” to wystarczający powód.
To te drobne „nie muszę” otwierają w głowie przestrzeń.
A tam, gdzie robi się ciszej – wraca siła.
Jesienią odpoczynek to nie luksus. To ratunek.
To pora roku, kiedy łatwo o przygnębienie, spadki energii, zmęczenie.
Zimniej, ciemniej, ciało spowalnia, a lista zadań się wydłuża.
W tym czasie najbardziej potrzebujemy:
- ciepłego kubka herbaty,
- spokojnego wieczoru bez wyrzutów sumienia,
- i słów: „Na dziś wystarczy. Nie muszę więcej.”
I jeszcze jedno: nie porównuj się
Inne mamy ogarniają wszystko?
Ktoś już ma udekorowane mieszkanie na Halloween?
A ty nie zdążyłaś jeszcze wyjąć jesiennego płaszcza?
To nie wyścig.
Twoje tempo jest wystarczające.
Twój sposób bycia też.
Na zakończenie
Jesienią, i każdą inna porą, łatwo się pogubić.
W tym, co trzeba, co wypada, co inni robią.
Ale możesz wybrać inaczej.
Nie musisz ogarniać perfekcyjnie.
Nie musisz udawać, że wszystko gra.
Wystarczy, że będziesz dla siebie dobra.
Reszta przyjdzie z czasem.
autorka jest wolontariuszką
w „Elles pour Elles”
Psychologia
NIE OGARNIAM. I DOBRZE MI Z TYM
- Psychologia
- Odsłony: 248







