Po wyborach lokalnych w Wielkiej Brytanii, które okazały się klęską Partii Pracy, Keir Starmer wziął na siebie odpowiedzialność za słaby wynik swojego ugrupowania, ale zarzekał się, że nie zamierza podawać się do dymisji mimo fali odejść ministrów z rządu. Jednak 22 czerwca zrezygnował z urzędu.
To skutek jego rozmów z doradcami i ministrami, z których wypłynął wniosek, że jego pozycja polityczna jest nie do uratowania. W przemówieniu przyznał, że partyjni koledzy jasno dali mu do zrozumienia, że dla dobra całego ugrupowania powinien odejść ze stanowiska.
Media sugerują, że nowym premierem może zostać Andy Burnham, który wygrał wybory uzupełniające w okręgu Makerfield na terenie Wielkiego Manchesteru i uzyskał miejsce w brytyjskim parlamencie. Od dawna cieszył się dużym poparciem w swojej partii i teraz, według agencji Reutera, zgromadził już dostatecznie dużą grupę posłów, którzy poprą jego kandydaturę. Starmer zapewnił, że pozostanie na stanowiskach szefa rządu i partii do czasu, aż partia wybierze jego następcę. Jak powiedział, powinno to stać się najpóźniej we wrześniu.
Wielka Brytania będzie miała już siódmego premiera w ciągu nieco ponad dekady. Od prawie dwustu lat nie było tak częstej rotacji na tym stanowisku.
Kolejne wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii muszą odbyć się najpóźniej w 2029 r. Starmer sugerował, że nie widzi potrzeby, by je przyśpieszyć, bo to źle wpłynęłoby na sytuację w kraju. Teraz jednak, po zmianie premiera, sytuacja będzie inna.
Różne
Premier Wielkiej Brytanii podał się do dymisji
- Różne
- Odsłony: 105







