100 tys. Belgów na ulicach Brukseli przeciw planom oszczędnościowym.
Co najmniej sto tysięcy ludzi przeszło 6 listopada br. ulicami Brukseli w demonstracji przeciwko planom oszczędnościowym nowego rządu Belgii. Doszło do starć protestujących z policją, spłonęło kilka samochodów. Wśród rannych byli zarówno policjanci, jak i protestujący.
Demonstrację zorganizowały trzy belgijskie związki zawodowe – chadecki CSC, socjalistyczny FGTB i liberalny CGSLB. Zapoczątkowała ona kampanię protestów przeciwko centroprawicowemu gabinetowi premiera Charlesa Michela, który stanął na czele belgijskiego rządu 11 października br.
Protestujący sprzeciwiają się planom rządowym dotyczących m.in. podniesienia wieku emerytalnego z 65 do 67 lat, począwszy od 2030 r. Są też przeciwni planom przewidującym niższe dodatki na dziecko, droższą edukację i opiekę nad dziećmi, a także droższy transport publiczny i wyższe ceny energii. Kolejnym problemem jest to, że od 2015 r. płace i świadczenia społeczne nie mają być jak co roku indeksowane, co przyczyni się do wzrostu kosztów utrzymania.
Rząd zaprosił na rozmowy przedstawicieli trzech związków zawodowych. Choć związkowcy przyjęli zaproszenie, to w najbliższym czasie odbędą się strajki: 8 grudnia we Flandrii i Brukseli, a 15 grudnia w całej Belgii. Jak zapowiada STIB, podczas tych dwóch dni praktycznie nie będzie działała komunikacja miejska w Brukseli. Natomiast podczas strajku narodowego 15 grudnia nie będą kursowały pociągi.