Popularność kształcenia dzieci w domach rośnie z roku na rok. Coraz więcej młodszych i starszych uczniów opuszcza mury placówek oświatowych na rzecz domowego zacisza, w którym realizują program edukacyjny w oryginalny i nowatorski sposób. Ci, którzy raz opuścili szkołę, nie wyobrażają już sobie powrotu do tradycyjnych metod kształcenia.

CZYM JEST HOMESCHOOLING

Można powiedzieć, że edukacja domowa jest stara jak świat. W dawnych czasach zawsze uczono dzieci w rodzinie, bo szkoły nie istniały. Wraz z powstaniem placówek oświatowych naukę we własnym zakresie kontynuowano tylko w najlepszych i najzamożniejszych rodach, które mogły sobie pozwolić na zatrudnienie guwernantki czy domowego nauczyciela. Dzisiejsza edukacja domowa, czyli homeschooling, to nic innego jak kontynuacja kształcenia, przy czym to rodzice przejmują odpowiedzialność za naukę potomstwa i stają się swego rodzaju nauczycielami własnych dzieci. W zależności od sytuacji danej rodziny pomoc w edukacji domowej mogą nieść wynajęci nauczyciele, dalsi i bliżsi krewni będący specjalistami w danej dziedzinie, sąsiedzi itd.

Nie wiadomo, ile dokładnie polskich uczniów pobiera naukę w domowym zaciszu. Nie istnieją żadne wiarygodne statystyki lub inne dane pozwalające dokładnie określić skalę zjawiska. Szacunki Ministerstwa Edukacji Narodowej wskazują, że w domach uczy się około 100 dzieci na 6 mln uczniów objętych obowiązkiem edukacji w naszym kraju. Przypuszcza się jednak, że w rzeczywistości jest takich uczniów około 500. To niewiele, chociażby w porównaniu z Kanadą, Australią czy Stanami Zjednoczonymi, gdzie homeschooling dotyczy blisko 3 mln dzieci! Jednak chętnych do tego typu edukacji przybywa w naszym kraju m.in. w związku z zawirowaniami w systemie szkolnictwa na skutek następujących po sobie reform, wprowadzających niemały chaos w placówkach oświatowych. W dodatku wielu polskich rodziców nawet nie wie, że w Polsce istnieje możliwość kształcenia uczniów w ramach domowej edukacji, stąd też nie biorą pod uwagę takiego rozwiązania, lecz pozostają przy tradycyjnym systemie, nawet nie będąc z niego zadowolonymi.

Tymczasem prawo polskie uznaje homeschooling za jedną z form edukowania osób małoletnich. Domowe nauczanie w naszym kraju zostało wprowadzone po transformacji polityczno-gospodarczej. Zarówno Konstytucja RP (art. 70), jak i Ustawa o systemie oświaty (art. 16) z dnia 7 września 1991 r. pozwalają na uczenie dziecka w domu pod warunkiem uzyskania zgody dyrektora szkoły, której uczniem jest dana osoba małoletnia. Wspomniana ustawa wprowadziła więc możliwość kształcenia dzieci poza placówką oświatową, w warunkach zorganizowanych przez rodziców, pod ich nadzorem i zgodnie z tradycją (rodzinną, regionalną) obowiązującą w danej rodzinie. Przepisy prawne zobowiązują ucznia kontynuującego naukę w ramach domowego nauczania do przystępowania do egzaminów na koniec każdego semestru lub każdego roku szkolnego w celu uzyskania oceny postępów w nauce. Jeśli egzaminy wypadną pomyślnie, dziecko otrzymuje świadectwo ukończenia danej klasy i może kontynuować naukę w domu.

JAK WYGLĄDA KSZTAŁCENIE W DOMU

Nauka poza szkołą marzy się chyba większości uczniów, zwłaszcza starszych, którzy nie zawsze lubią chodzenie na lekcje i siedzenie godzinami w ławce. Dzieci uczące się w domach nie mają dzwonków, klasycznych przerw, ławek, klasówek i odpytywania przy tablicy. W zamian za to uczniowie uczą się w przyjaznej atmosferze, bez stresu i konieczności przerobienia określonej części materiału. Na początkowym etapie nauczania, gdy dzieci dopiero uczą się czytać, pisać i liczyć, wkład rodziców w ich edukację jest największy. Z czasem, gdy stają się już nieco bardziej samodzielne, korzystają z dostępnych podręczników, książek, filmów i innych pomocy edukacyjnych. Rodzice skupiają się przede wszystkim na udostępnieniu dzieciom odpowiednich materiałów i zasobów umożliwiających i ułatwiających przyswajanie wiedzy. Bardzo często nauka odbywa się poza domem. Uczniowie domowych szkół podróżują, zwiedzają, uczestniczą w dodatkowych zajęciach, rozmaitych kółkach zainteresowań, są członkami drużyn harcerskich czy klubów sportowych. Dzieci edukowane domowo spotykają się z innymi uczniami kształconymi w ten sam sposób, po to by spędzić razem czas, ale i uzupełnić wiedzę w dziedzinach, w których inni rodzice czują się kompetentni. Niekiedy opiekunowie domowych uczniów łączą się w grupy i wspólnie wynajmują czasowo nauczycieli specjalizujących się w określonych przedmiotach.

Trzeba pamiętać, że nauka w domu rządzi się swoimi prawami i praktycznie w niczym nie przypomina edukacji znanej nam z tradycyjnej szkoły. Rodzice, dzięki doskonałej znajomości dziecka i spędzaniu z nim sporej ilości czasu, orientują się doskonale, jaki styl nauczania odpowiada jego możliwościom i uzdolnieniom, tak by nie marnować czasu na zajęcia nieprzynoszące wymiernych korzyści. Zasada ta sprawdza się choćby w przypadku energicznych chłopców w wieku kilku lub kilkunastu lat, którzy chętniej i więcej uczą się przez „pracę w terenie”, niż siedząc godzinami nad podręcznikami i zeszytami. Dzięki uważnemu śledzeniu postępów dziecka w ramach domowej edukacji opiekunowie doskonale wiedzą też, czego uczeń już się nauczył, co sprawia mu trudności i nad czym musi jeszcze popracować. Nie potrzebują do tego kartkówek, testów, ocen. Bazując na naturalnej chęci poznawania, którą posiada każde dziecko, rodzice mają okazję uczyć określonych rzeczy wcześniej niż przewiduje to program szkolny. Pociechy uczące się pod własnym dachem każdego dnia sporo czasu spędzają na czytaniu książek, rozwijaniu własnych zainteresowań, korzystaniu z programów multimedialnych.

Rozmaite są powody, dla których rodzice decydują się na edukację domową swoich dzieci. Może to być m.in. nieradzenie sobie dziecka w szkole, prześladowania przez kolegów, brak postępów w nauce i konieczność bezproduktywnego odsiadywania w ławce, degradacja zachowania się dziecka na skutek nieodpowiedniego towarzystwa. Zdarza się, że rodzice zauważyli, że obowiązki szkolne rozbijają życie rodzinne, spychają na margines istotne wartości uznawane przez rodzinę. Edukacja domowa stanowi także odpowiedź na zbyt odległe usytuowanie szkół publicznych, likwidację placówek w miejscu zamieszkania, konieczność długich i męczących dojazdów. Na tego rodzaju ścieżkę edukacyjną dla swoich dzieci decydują się rodzice reprezentujący różny poziom wykształcenia i zamożności czy światopoglądy. Nie ma reguły mówiącej o tym, jaki opiekun może być najlepszym nauczycielem dla swojego potomka. Każdy rodzic zna bowiem własną córkę czy syna najlepiej na świecie i chce dla niej lub dla niego jak najlepiej. Stąd też, decydując się na podjęcie wieloletniego trudu kształcenia własnej latorośli, z pewnością kieruje się jej dobrem i chęcią zapewnienia jak najlepszego startu w dorosłe życie zawodowe.

EDUKACJA DOMOWA – ZA I PRZECIW

Wśród najczęściej przytaczanych argumentów na korzyść kształcenia domowego wymienia się przede wszystkim możliwość poświęcenia dziecku więcej czasu i uwagi. W klasie nauczyciel musi zająć się wszystkimi uczniami i nie jest w stanie skupić się tylko na jednym, konkretnym dziecku. Realizowany program edukacyjny nastawiony jest na indywidualny charakter kształcenia. W szkole każde dziecko jest zobowiązane do przyswojenia sobie takiej samej wiedzy w tym samym czasie, bez możliwości dostosowania tempa nauki do potrzeb ucznia oraz jego zainteresowań. Ucząc dziecko w domu, można korzystać z niestandardowych metod nauczania, czego akurat często brakuje klasycznym szkołom. Wiedza przekazana w ciekawy, oryginalny sposób pomaga zapamiętać temat szybko i trwale. Rodzice mają większą kontrolę nad treściami przyswajanymi przez ich potomstwo, co odgrywa istotną rolę m.in. dla rodziców bardzo religijnych lub niewierzących. Domowa edukacja jest pozbawiona elementu rywalizacji, zarówno o oceny czy sympatię nauczyciela, jak i o pozycję w grupie i uznanie rówieśników. Uczeń ma czas na „nicnierobienie”, czyli nie musi odrabiać lekcji, bo ich zwyczajnie nie ma. Opiekunowie mają większą kontrolę nad czyhającymi na dziecko zagrożeniami: narkotykami, agresją, papierosami, złym towarzystwem. Przebywanie z rodzicami w domowym zaciszu wzmacnia więzi i daje poczucie bezpieczeństwa.

Z kolei przeciwnicy tego sposobu kształcenia podkreślają, że dzieci uczące się w domu nie mają możliwości nawiązywania przyjaźni z rówieśnikami ani wchodzenia w nowe relacje społeczne. Brakuje im dostępu do pomocy naukowych, które są dostępne w szkole, zaś rodzic-nauczyciel nie ma możliwości samorozwoju i polepszania jakości edukacji, którą prowadzi. Podkreśla się także przesadne skupianie się na dziecku, a także uzależnienie przekazywanej wiedzy od poziomu wykształcenia rodzica. Amerykańskie badania naukowe prowadzone wśród uczniów kształconych w domu nie potwierdzają jednak tych zarzutów. Przeciwnie, badania Fraser Institute z Vancouver wskazują, że uczestniczący w domowej edukacji są lepiej przystosowani i bardziej towarzyscy niż dzieci chodzące do szkoły i chętniej podejmują wszelkiego typu działalność społeczną. Ponadto, jak wynika z badań, rodzice (ich wykształcenie, zawód, miejsce zamieszkania, poziom zamożności) nie wpływają na jakość kształcenia w domu.

Edukacja domowa to dla rodziców ogromne wyzwanie. Wymaga samodyscypliny, kreatywności i umiejętności zarządzania czasem. Decydując się na kształcenie dziecka w systemie domowym, często jedno z rodziców musi zrezygnować z pracy zawodowej i całkowicie poświęcić się edukacji potomka. Trud ten jednak się opłaca. Badania prowadzone w USA wskazują, że uczniowie kształceni w domu osiągają lepsze wyniki w nauce, dostają się na wymarzone prestiżowe uczelnie i doskonale radzą sobie w pracy zawodowej. O tym, jak wiele można osiągnąć, ucząc się w domu, mogą świadczyć znakomici reprezentanci tego systemu kształcenia: Leonardo da Vinci, Stanisław August Poniatowski, Pierre Curie, Charlie Chaplin, Agatha Christie. Dzięki kształceniu się w domu mieli oni możliwość nieograniczonego rozwijania własnych uzdolnień i zainteresowań, co zaowocowało w przyszłości. Nie zawsze bowiem system kształcenia masowego jest w stanie zapewnić dziecku edukację na poziomie wyższym niż ten, który może ono mieć we własnym zakresie.

Elżbieta Kuźma

Gazetka 162 – czerwiec 2017